przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Po Nowym Jorku i Madrycie Londyn celem terrorystów, jedno z najlepiej chronionych miejsc świata.

Prezydent RP:
Z jednej strony jedno z najlepiej chronionych, a z drugiej jedno z najbardziej otwartych, miasto, które było niezwykle przyjazne dla przybyszów, także z Polski. No i dlatego to jest tak tragiczne, że mamy do czynienia z łamaniem takiej niepisanej, ale ważnej zasady, że Londyn otwiera się dla różnych ludzi, że stara się im pomóc w różnych poszukiwaniach życiowych, że jest centrum kultury, centrum wydarzeń artystycznych, sportowych...

Otwarte dla różnych ludzi, różnych kolorów skóry...

Prezydent RP:
Różnych kolorów skóry, różnych religii, bardzo tolerancyjny, dający również szansę na zachowanie prywatności, nie wpychający się do życia osobistego, może poza czołówką, która jest ulubionym tematem tabloidów brytyjskich...

Polskich też.

Prezydent RP:
No, też, też, ale już Polskę zostawmy na razie w spokoju, ponieważ nie sądzę, aby te alarmistyczne tytuły, przynajmniej w jednym z tych tabloidów, były prawdziwe, że oto następny atak będzie na Polskę. Musimy być przygotowani na różne zagrożenia, ale nie ma żadnych informacji, podkreślam: nie ma żadnych informacji, które uwiarygodniałyby taką tezę. Natomiast to, co się stało w Londynie, jest wielką tragedią świata i myślę, że powinno wzbudzić nie tylko odruch solidarności, ale też taką wspólną wolę działania walki z terroryzmem.

Panie Prezydencie, na razie zastanawiamy się, jak to się stało, że Londyn – tak miasto, wydawać by się mogło, bezpieczne, do którego tak trudno wjechać, wzmożone kontrole – zostało zaatakowane.

Prezydent RP:
Myślę, że jest jeszcze ważniejsze pytanie – jak to się stało, że jedna z najlepszych służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych, służba brytyjska, do której mam wielki szacunek - w ogóle uważam ją za najlepszą w świecie, lepszą nawet od amerykańskiej, choć, oczywiście, tutaj jakieś klasyfikacje są bardzo umowne - też była zaskoczona? I sądzę, że to pokazuje siłę różnych grup terrorystycznych i siłę jednocześnie działania znienacka, zupełnie niespodziewanego, z użyciem ludzi, którzy gotowi są na śmierć, terrorystów –samobójców. To wszystko pokazuje z jaką skalą problemu, z jaką trudnością mamy do czynienia. Myślę, że i dla Brytyjczyków, i wcześniej dla Amerykanów, dla Hiszpanów, ale także dla nas wszystkich to powinien być kolejny dowód, że tu nie ma kompromisów. W walce z terroryzmem trzeba wykazać się jednej strony solidarnością, z drugiej strony niebywałą konsekwencją.

Właśnie, mówi Pan wykazać się solidarnością, wykazać się determinacją, że to jest podstawa walki z terroryzmem, i za każdym razem tak mówimy po Nowym Jorku, po Madrycie, że tu trzeba międzynarodowej solidarności. Ta solidarność międzynarodowa jest przez parę dni, przez paręnaście nawet, natomiast potem jej nie ma. Został powołany przecież specjalny pełnomocnik do walki z terroryzmem przy Unii Europejskiej, który właściwie po miesiącu powiedział, że ja tu nie mam nic do roboty, nie wiem, co mam robić.

Prezydent RP:
Być może ten Londyn będzie w tej chwili takim kamieniem, który jednak spowoduje, że to nie tylko będą słowa wypowiadane, ale również działania.

No właśnie, jakie działania, bo tak mówimy, że musimy się zjednoczyć i tak dalej?

Prezydent RP:
Takie pierwsze, zasadnicze musi być, żeby współpracowały ze sobą, szczególnie tutaj, w naszej przestrzeni, trzy struktury i kraj, to znaczy Unia Europejska w całości, czyli Dwudziestka Piątka, czyli i Brytyjczycy, i Francuzi, nie bacząc na różnego rodzaju anse, które są w innych sprawach między nimi, że musi być tu bliska współpraca z NATO, czyli ze Stanami Zjednoczonymi, i musi być bliska współpraca z Federacją Rosyjską. Sądzę, że to, że atak odbył się w momencie szczytu G8, gdzie są przedstawiciele tych krajów, to powinno dać asumpt do takiego właśnie współdziałania. Mam nadzieję, że tak się stanie, że nie będziemy próbowali usprawiedliwiać, że jeden terroryzm jest bardzo zły, a drugi może nie tak bardzo zły, bo każdy terroryzm jest zły. Dzisiaj, jeżeli dla różnych celów politycznych, w większości z którymi absolutnie nie sposób się zgodzić w żaden sposób, nawet na bardzo takiej wyrafinowanej intelektualnej płaszczyźnie, w wyniku tego giną niewinni ludzie, no to po prostu świat musi powiedzieć „stop”. To nie może być w żaden sposób uznawane, usprawiedliwiane, rozumiane, tym bardziej że akurat ten szczyt G8 wykazał gotowość do decyzji, jakich nie było do tej pory, a więc pomocy dla najbiedniejszych, pomocy dla Afryki...

Może nie (...) o Afryce.

Prezydent RP:
Ale to już jest wyraźny krok naprzód, to znaczy nikt nie kwestionuje faktu, że bieda, że nierówność społeczna, że zagrożenie czy brak perspektywy życiowej może być źródłem terroryzmu, może być taką dobrą glebą dla różnych fundamentalistycznych ugrupowań. Więc skoro najważniejsze kraje na świecie ten temat podejmują, no to tym bardziej bezsensowny i tym bardziej wyjątkowo bezczelne jest atakowanie i uniemożliwianie podejmowania takich decyzji.

Są wymienione trzy cele, które chcieli osiągnąć terroryści – ukarać Anglię za poparcie Stanów, storpedować szczyt G8 i pokazać światu, że władze brytyjskie nie zdołają zapewnić bezpieczeństwa uczestnikom Igrzysk w Londynie w 2012 roku.

Prezydent RP:
Ja bym Igrzyska zostawił zupełnie na boku, dlatego że mówimy o Igrzyskach 2012 i mam nadzieję, że ten świat będzie jednak skuteczniejszy w walce z terroryzmem przez najbliższe siedem lat. Poza tym decyzja o Londynie była niespodziewana nawet, sądzę, dla samych londyńczyków, a ten atak musiał być przygotowany dużo wcześniej i trudno było kalkulować...

A słyszał Pan taką hipotezę, Panie Prezydencie, że we wszystkich miastach, które startowały w konkursie?

Prezydent RP:
Nie sądzę, nawet nie chcę wierzyć w to, że grupy terrorystyczne, ta jedna grupa terrorystyczna, bo to musiało być kierowane z jednego źródła, byłaby w stanie w pięciu miastach (a przypominam, że to byłby Nowy Jork, Madryt, Moskwa, Londyn i Paryż) przygotować tego rodzaju ataki. Gdyby ta teza była choć trochę prawdziwa, no to trzeba byłoby powiedzieć, że stan zagrożenia jest nadzwyczaj wysoki. Ja w to nie wierzę.

No właśnie, a może dlatego, że nikt w to nie chce wierzyć, Panie Prezydencie...

Prezydent RP:
Nie, nie, ale teraz takich teorii będzie się pojawiać bardzo wiele, one będą, oczywiście, przez dziennikarzy różnie opowiadane, natomiast nie możemy też dać się zwariować. Igrzyska Olimpijskie zostały...

To powiem tak, że to nie opowiadają dziennikarze, to wypowiadają się w tej chwili eksperci do spraw walki z terroryzmem z różnych krajów.

Prezydent RP:
Ja wiem, ale jeśli chodzi o hipotezy, na pewno taka hipoteza też powinna być rozpatrzona. Myśmy wczoraj na ten temat w zespole kryzysowym z udziałem służb specjalnych tu, w Pałacu, o tym mówili. Wydaje się, że sprawa Igrzysk Olimpijskich jest najbardziej bez znaczenia, bo jest najbardziej świeża i przypadkowa. Tu można było liczyć, że Londyn wygra, ale Londyn nie musiał wygrać, faworytem był Paryż. I tu bym ten temat raczej tak widział.

Natomiast z przyczyn, o których pani mówiła, nie wymieniony jest proces imama, który działał w centrum Londynu i którego meczet był miejscem szkolenia tego rodzaju grup bardzo agresywnych, terrorystycznych (bodajże Al Masri nazywa się ten imam) i ten proces w środowisku islamskim fundamentalistycznym jest takim rzeczywiście elementem wręcz podejmowania walki, być albo nie być. Wydaje mi się, że to może być jedna z istotnych przyczyn, ten właśnie proces, który rozpoczął się bodajże przedwczoraj czy wczoraj wręcz, a więc tutaj raczej szukałbym różnych wytłumaczeń.

Ale też trzeba pamiętać, że terroryści posługują się bardzo szczególną logiką, i tu wcale bym nie wykluczał, że to może być spowodowane jakąś symboliką, może datę, może czymś, czego my dziś nie wiemy, a co było wystarczające, żeby uruchomić to na przykład jako hasło dla takiej akcji, bo przecież w ciągu godziny cztery ataki w różnych miejscach Londynu to musi się odbywać według jakiegoś hasła, według przygotowanego planu.

Według precyzyjnie, niezwykle precyzyjnie i fachowo przygotowanego planu.

Prezydent RP:
Precyzyjnie, fachowo i właśnie związanego z pewnym wydarzeniem, gdzie można na przykład zmusić tych ludzi czy wywołać u nich taką reakcję, że gotowi są iść na śmierć, jeżeli byli tam samobójcy terroryści, a tego też wykluczyć się nie da. Chcę tylko pani powiedzieć i państwu słuchającym – my to wszystko badamy, polskie służby są w bardzo bliskim kontakcie z Brytyjczykami, z Amerykanami, zresztą od wielu lat. Będziemy na pewno poinformowani. Jeżeli oni będą mieli bardziej wiarygodne informacje i będzie państwo o tym poinformowani. Dzisiaj to wszystko, o czym mówimy, to jest hipoteza, to jest możliwe, ale to nie musi być prawdziwe.

Panie Prezydencie, teraz powiedział Pan, że Unia Europejska powinna się zjednoczyć, i jest nadzieja, że teraz to nastąpi – wszystkie dwadzieścia pięć krajów, wspólna walka z terroryzmem. Ale sądzi Pan, że Unia, która przecież się teraz dzieli, prawda? – kłopoty z konstytucją, kłopoty z budżetem, Francja z Niemcami porozumiewa się z Rosją nad głowami Polski, a teraz nagle te wszystkie dwadzieścia pięć krajów oraz Rosja i Stany Zjednoczone miałyby usiąść do wspólnego stołu, umownego wspólnego stołu i powiedzieć: tak, walczymy...

Prezydent RP:
Tak, właśnie tak, właśnie dokładnie tak. I nie tylko walczymy z terroryzmem. Myślę, że częścią tej skutecznej walki jest usunięcie problemów, które niepotrzebnie nas dzielą. Moim zdaniem byłoby źle, gdyby za kilka dni, kiedy już emocje opadną związane z atakiem terrorystycznym, kiedy wszystkie celebracje pogrzebowe się odbędą, znowu wrócimy do dyskusji o budżecie i perspektywie finansowej Unii i tak dalej, w takim duchu, że nie potrafimy się porozumieć. Im więcej będzie porozumienia w ramach Unii Europejskiej, im więcej będzie umiejętności i współpracy z Ameryką, im więcej będzie również wspólnej, mądrej koncepcji polityki wobec Rosji, nie będzie niepotrzebnych napięć, które są choćby między Rosją a niektórymi krajami Unii, jak Łotwa, Estonia, gdzie byłem wczoraj, przedwczoraj, czy choćby te gesty niepotrzebnie niesympatyczne wobec Polski, no to tym lepiej. Po prostu zmniejszamy ilość napięć, zmniejszamy ilość niepotrzebnych problemów i mamy więcej energii wspólnej na walkę z terroryzmem. Pamiętajmy, że każdy z tych małych konflikcików również nas wyczerpuje, zajmuje czas, powoduje pogorszenie atmosfery międzynarodowej. Byłoby dobrze, gdyby wnioski o solidarności w walce z terroryzmem nie dotyczyły wyłącznie tej technicznej koncepcji walki z terroryzmem, ale były pewnym wyzwaniem politycznym, że trzeba mniejsze sprawy pozałatwiać i zająć się naprawdę grubymi problemami.

Walka z terroryzmem to pewnego rodzaju ograniczenie swobód obywatelskich. Jak pan myśli, na ile obywatele mogą zrezygnować z tych swobód w imię bezpieczeństwa?

Prezydent RP:
Dobrze, że pani to powiedziała. Moim zdaniem właśnie chodzi o to, żeby obywatele w sposób świadomy przyjęli pewne ograniczenia, które są nieuchronne. Więc jeżeli dzisiaj dłużej trwa odprawa przed wylotem za granicę, to to jest właśnie skutek terroryzmu i to trzeba przyjąć ze zrozumieniem, a nie denerwować się na Straż Graniczną czy na tych ludzi, którzy po prostu badają bagaż, którzy badają pasażerów, no bo tak to jest. Mam nadzieję, że Polacy, ale nie tylko, wszyscy po prostu przyjmiemy, iż te ograniczenia są w tym momencie nieuchronne, one służą naszemu bezpieczeństwu, a więc są na naszą korzyść. Jestem też przekonany, że w demokratycznych krajach, w cywilizowanych społeczeństwach nie można walki z terroryzmem użyć dla ograniczenia swobód politycznych, dla walki z oponentem politycznym, czyli pod tym płaszczykiem wprowadza się różne koncepcje niedemokratyczne czy quasi –totalitarne, bo to byłoby także grube nadużycie. Ale jesteśmy w takim momencie, w którym ta większa kontrola jest, niestety, koniecznością, i mam nadzieję, że ludzie na świecie przyjmą to ze zrozumieniem.

Pan Prezydent mówił wczoraj, że trzeba zwracać uwagę na każdym kroku na najmniejsze zagrożenia, czyli na pakunki, na osoby w chustach na głowach...

Prezydent RP:
Nie, tego nie mówiłem. Właśnie chciałbym uniknąć sytuacji, w której będziemy wpadali w jakąś pułapkę ksenofobii, że kolor skóry, że chusty na głowie. Polska jest krajem również otwartym, cieszymy się, że przyjeżdżają do nas cudzoziemcy, turyści, biznesmeni, ludzie kultury i witamy ich. Natomiast, oczywiście, są sytuacje, w których ta czujność musi być zachowana. Jeżeli w jakimś dużym centrum handlowym leży przez dłuższy czas paczka, którą nikt się nie interesuje, czy która do nikogo nie należy, no to są odpowiednie służby porządkowe chroniące te obiekty, także policja, która powinna być poinformowana. Jeżeli gdzieś tam widzimy spotkania osób, które do tej pory w tym miejscu nie bywały, a odbywają się jakieś tego typu rzeczy, to też przecież można choćby wzajemnie, po sąsiedzku się upewnić, czy mamy do czynienia z czymś normalnym, czy nie.

Ja wiem, że to wszystko brzmi nienajlepiej, ale żyjemy w takim momencie, gdzie ostrożność nie zawadzi, choć, jak sądzę, w Polsce przestrzeni dla działania tego typu grup terrorystycznych nie ma za wiele, my jesteśmy homogenicznym społeczeństwem, w zasadzie Polacy się znają nawzajem w tych małych środowiskach po sąsiedzku. Ważna jest właśnie ta znajomość sąsiedzka, czyli otwarcie się wobec tych, którzy mieszkają na tym samym piętrze, w tym samym budynku, żebyśmy wiedzieli, że możemy na siebie nawzajem liczyć. Natomiast przestrzegam przed tym, żeby właśnie wyłapywać czy z podejrzliwością patrzeć na przykład na turystów ze świata, którzy dzisiaj przyjeżdżają do Polski, bo nie dość, że...

A przyjeżdża ich dużo, bo są wakacje.

Prezydent RP:
A przyjeżdża ich coraz więcej, są wakacje, powinniśmy się z tego cieszyć, bo to jest również pomoc dla polskiej gospodarki, to są konkretne pieniądze, które zostają u polskich restauratorów, hotelarzy, taksówkarzy, przewodników turystycznych i tak dalej, i tak dalej.

Powiedział Pan, Panie Prezydencie, że w Polsce nie ma zagrożenia atakiem terrorystycznym, nie ma wysokiego zagrożenia. Wczoraj powołany sztab antykryzysowy mówił, że wydarzenia w Londynie nie mają wpływu na bezpieczeństwo naszego kraju. A ja się chciałam Pana zapytać, na jakiej podstawie to wszystko się mówi?

Prezydent RP:
Na podstawie informacji, które mamy i które dopływają cały czas. Proszę pamiętać, że wszystkie elementy...

Ale w Londynie też było zaskoczenie, w Madrycie też było zaskoczenie, w Nowym Jorku też to było zaskoczenie.

Prezydent RP:
Na to zaskoczenie, na działanie tego typu, jak widać, mądrych nie ma. Natomiast to nie zwalnia odpowiednie służby z obowiązku odpowiedzialnego patrzenia na to, co się dzieje. Więc mamy monitorowaną sytuację na granicach, na lotniskach, w portach morskich, na szlakach komunikacyjnych. Zwiększone siły policji sprawdziły na przykład metro warszawskie, sprawdzono różnego rodzaju miejsca, gdzie więcej ludzi przebywa, jak centra handlowe i tak dalej. Ale, oczywiście, to sprawdzono wczoraj, będzie sprawdzane dziś, będzie jutro, ale wszystko zmienia się. Mamy wywiad, mamy kontrwywiad, mamy odpowiednie służby, które zbierają informacje, monitorujemy sytuację we współpracy z innymi, to jest wszystko to, co można zrobić.

To się nazywa stan podwyższonej gotowości?

Prezydent RP:
Stan podwyższonej gotowości, który wprowadziliśmy, oznacza zwiększenie ilości patroli, zwiększenie częstotliwości tych kontroli, inne uzbrojenie na przykład tych, którzy chronią ważne budynki, ważne obiekty strategiczne dla Polski. To są takie działania, które są przewidziane, które są przećwiczone. Myślę, że ta sytuacja też jest przecież ważna, żeby zobaczyć, jak to wszystko działa, to też jest nauka. Jak dzisiaj pani wchodziła tutaj, do Pałacu Prezydenckiego, zapewne widziała pani, że ta ochrona, która normalnie jest w mundurach...

Ja nie widziałam, ja odczułam to.

Prezydent RP:
Odczuła pani, no to dobrze.

Bo byłam precyzyjnie i dokładnie sprawdzona i musiałam trochę wcześniej przyjechać...

Prezydent RP:
No i dobrze, musiała pani wcześniej przyjechać, być sprawdzona, oni są odpowiednio wyposażeni. Na tym to polega, jest to uciążliwe, ale jest to konieczne.

Takie pytanie sobie teraz wszyscy zadajemy – który kraj następny? Bo ta grupa, która przyznała się, Tajna Grupa Świętej Wojny „Al–Kaida w Europie” zamieściła w Internecie oświadczenie i wynikało, że zażądała od Włoch i Danii wycofania wojsk z Afganistanu i Iraku. A teraz jeszcze do tego dodam, że Hiszpania uległa.

Prezydent RP:
Uważam, że trzeba w walce z terroryzmem wykazywać się konsekwencją (mówiłem to wcześniej), stąd my nie zmieniamy swojej obecności ani w Afganistanie, ani w Iraku. Nie zmieniamy również tych decyzji, które mówiły o zmniejszeniu naszego zaangażowania, zmniejszeniu kontyngentu. Uważamy – i wczoraj to z ministrem obrony narodowej Szmajdzińskim dyskutowaliśmy – że powinniśmy trzymać się tego, co już zostało powiedziane, co już zostało przedyskutowane z sojusznikami. I byłby źle, gdyby wobec ataku w Londynie Polska zaczęła się zachowywać nieprzewidywalnie.

Gdy chodzi o inne cele terrorystów, tak naprawdę, jak widać, na tej liście różnego rodzaju grup terrorystycznych są niemal wszyscy. Przypominam, że był Madryt i był Nowy Jork, ale był także Biesłan, był Teatr na Dubrowce, było Bali i jest Bliski Wschód niemalże permanentnie. Więc terroryzm jest chorobą cywilizacji przełomu XX/XXI wieku, z którą musimy wspólnie walczyć. Natomiast ja bym tu nie podlegał takim właśnie emocjom, że skoro nas wymieniła jakaś grupa bardziej lub mniej znana w Internecie, no to my z tego powodu co? Wycofujemy wojska czy, nie wiem, w sposób jakiś szczególny zaczynamy wprowadzać stan wyjątkowy we własnym kraju? Nie można dać się zwariować i nie można też ulec terrorystom w takiej zupełnej panice, bo oni też chcą to wywołać.

Tak że my będziemy w Iraku, będziemy w Afganistanie, jesteśmy na Bałkanach, swoje misje wypełniamy bardzo solidnie i solidarnie. Afganistan jest ważną kwestią, bo myślę, że w tych analizach dotyczących Londynu trzeba powiedzieć, że tu może być też jedna z przyczyn. Proszę pamiętać, że Brytyjczycy są główną siłą zaangażowaną w Afganistanie, gdy chodzi o walkę z narkotykami, z przemytem narkotyków, z produkcją. Afganistan jest głównym dostawcą opium na rynek światowy. I ta walka jest dość skuteczna. Więc może tu jest terroryzm połączony jeszcze z tymi dużymi gangami narkotykowymi. To są też wszystko hipotezy, ale one muszą być poważnie rozpatrzone.

Panie Prezydencie, kto koordynuje akcją? Wczoraj nie było prezydenta, premiera i marszałka. Zdarza się, nie, nie, nie chcę robić z tego sensacji, są zastępcy, to nie do tego moje pytanie zmierza, natomiast...

Prezydent RP:
Nie tylko są zastępcy, ale poza tym proszę pamiętać, że żyjemy w świecie, gdzie obecność marszałka w Wilnie czy moja w Rydze to jest taka sama obecność niemalże jak w Krakowie czy Wrocławiu, więc tu nie ma się co dziwić. Koordynuje rząd i premier.

Nie, nie, właśnie, właśnie, Panie Prezydencie, nagle coś się dzieje. W Nowym Jorku burmistrz Guliani miał wszystko w jednym ręku, mógł decydować.

Prezydent RP:
W Warszawie również istnieje cały system obrony cywilnej miasta, który działa, natomiast w skali kraju rząd i, oczywiście, podległe wszystkie mu służby zajmuje się tą koordynacją. Ona jest również jakby bardziej szczegółowo na poziomie obrony cywilnej i tych struktur, które są powołane, natomiast ten koordynator, o którym się mówi, i ta ustawa, która była dyskutowana w Sejmie, to będzie rzecz dyskusyjna. Ja sam, powiem szczerze... Raz, że nie ma o czym mówić, bo nie ma tej ustawy, więc jesteśmy w takim stanie prawnym, w jakim jesteśmy i w tym trzeba zapewniać Polakom bezpieczeństwo. Natomiast czy powinien być jeszcze jeden koordynator, który będzie, że tak powiem, poza strukturami MSW i MON, czy on będzie włączony do tych struktur? To jest dyskusja, którą być może należy prowadzić, na pewno należy szybko ją zakończyć. Natomiast nie sądzę, żeby ona w sposób istotny zwiększała poczucie bezpieczeństwa, bo to bezpieczeństwo zależy od wszystkich poszczególnych służb, które w tym systemie uczestniczą, od Straży Granicznej poczynając, a na policji kończąc.

Nie, to nie chodzi...

Prezydent RP:
Albo odwrotnie.

Oczywiście, poczucie bezpieczeństwa, ale przede wszystkim chodzi o to, żeby jedna osoba mogła decydować, żeby to nie było piętnaście osób, wojsko sobie, policja sobie, pogotowie ratunkowe sobie...

Prezydent RP: Nie, nie, nie ma tak. Obrona cywilna została w ten sposób zintegrowana, że nikt tu nie podejmuje decyzji sobie, natomiast chcę pani powiedzieć, że sprawy są tak poważne, że nie można ich inaczej rozstrzygać, jak na szczeblu rządowym z udziałem premiera czy osoby, która zastępuje go, bo to jest przecież też kwestia współpracy międzynarodowej, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, dyplomacji, wywiadu. To są wszystko kwestie, które z natury rzeczy podlegają premierowi, bo on ma te uprawnienia i ma te kompetencje. Jako prezydent i zwierzchnik Sił Zbrojnych, a także głowa państwa, mam nad tym jakby rodzaj nadzoru wynikającego z moich kompetencji. Ale proszę wierzyć i zapewniam państwa, że sprawy są pod pełną kontrolą i nie ma tutaj żadnych wątpliwości co do tego, jakie kto ma kompetencje i co powinien robić.

Z Pałacu Prezydenckiego dziś tylko i wyłącznie o sprawach zagranicznych Prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Prezydent RP:
O sprawach, niestety, bardzo wewnętrznych, o tych zagrożeniach, z którymi my także musimy walczyć. Dziękuję bardzo, do usłyszenia.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.