przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Sprawy zagraniczne w Sygnałach Dnia dziś zza oceanu. Prezydent Aleksander Kwaśniewski zakończył wczoraj wieczorem wizytę w stolicy Stanów Zjednoczonych w czasie, której spotkał się z Prezydentem Bushem uzyskał od niego obietnicę zwiększenia pomocy wojskowej dla Polski i starań na rzecz zniesienia wiz do USA dla Polaków. Prezydent Kwaśniewski bardzo dobrze ocenia swoją wizytę w Białym Domu, o czym mówił korespondentowi Polskiego Radia w Waszyngtonie Markowi Wałkuskiemu.

Panie Prezydencie, co było na szczycie Pańskiej listy spraw, o których rozmawiał Pan z Prezydentem Georgem Bushem?
Prezydent RP:
Przede wszystkim sprawy, w których uczestniczymy razem - Irak, sprawy transatlantyckie, relacje między Stanami Zjednoczonymi, a Europą a później kwestie dwustronne, czyli współpraca gospodarcza, czyli wizy, współpraca wojskowa.

Prezydent George Bush po pierwszej części rozmów w Białym Domu powiedział dziennikarzom, że był pod dużym wrażeniem, jeśli chodzi o Pańską rolę w kryzysie ukraińskim. Co będzie działo się w przyszłości bo Prezydent George Bush był z Panem w stałym kontakcie i Pan był postrzegany jako pośrednik między Stanami Zjednoczonymi a Ukrainą czy Unią Europejską w sprawie Ukrainy.

Prezydent RP:
Tak naprawdę trzeba powiedzieć, że to, co stało się na Ukrainie jest zasługą Ukraińców. Ja starałem się być tym, który pomoże żeby ten konflikt nie był krwawy by można było go rozwiązać, że potrzebne jest wsparcie Europy, Ameryki i w tym duchu rozmawiałem. Amerykanie życzyli czy Europejczycy życzyli nam dobrze, choć nie zawsze wierzyli, że to tak się skończy. Skończyło się bardzo szczęśliwie, skończyło się bardzo pozytywnie Polska odbiera w tej chwili zasłużone słowa uznania nie mówię tylko o sobie, mówię w ogóle o Polsce i teraz chodzi o to, by Ukrainie powiodło się dalej stąd moje zachęty, by spotkanie Busha z Juszczenką w Brukseli było też pełne treści, żeby to nie było tylko uznanie, że oto demokracja na Ukrainie się rozwija, tylko żeby była również pokazana droga Ukrainy do NATO, inwestycje amerykańskie na Ukrainie, stypendia dla ukraińskich studentów, liderów politycznych...

Czyli był Pan swego rodzaju rzecznikiem Ukrainy, rzecznikiem nowych władz Ukrainy u Prezydenta Busha.

Prezydent RP:
Tak, zresztą nie pierwszy raz i nie ostatni. Prezydent Bush pamiętał rok temu naszą długą dyskusję, kiedy przepowiadałem takie scenariusze i wtedy tak patrzono na to - może tak, może nie. Dziś wiemy, że my w sprawach ukraińskich jesteśmy nie tylko dobrze zorientowani, ale także bardzo kompetentni i skuteczni. Rozmawialiśmy o relacjach Ukraina -Rosja będzie chwilę potem spotkanie Prezydenta Busha z Prezydentem Putinem. Sądzę, że dla niego taka informacja z tej naszej strony jest ważna, bo ona pozwala mu uporządkować wiele kwestii, które stąd z Waszyngtonu, nie do końca są zrozumiałe, bo też trzeba wiedzieć, że świat liczy więcej państw niż Ukraina, Polska i jeszcze parę. Amerykanie mają rozliczne problemy w różnych regionach, ale wydaje mi się, że w sprawie ukraińskiej zajmują i będą zajmować bardzo konstruktywną rzeczową i aktywne pozycje to znaczy będą starali się wspierać te procesy, które na Ukrainie rozpoczęły się.

Przejdźmy do stosunków dwustronnych w Polsce jest dość powszechne przekonanie, że Prezydentowi Bushowi łatwiej przychodzą słowa pochwały, sympatii, uznania dla Polski natomiast, jeśli chodzi o konkrety, o pomoc to tutaj jest już trochę gorzej. Dziś Prezydnet Bush ogłosił, że w przyszłorocznym budżecie Amerykańska pomoc wojskowa dla Polski zostanie zwiększona z 66 do 100 milionów dolarów jest to istotny wzrost, ale z drugiej strony Amerykanie udzielą pomocy wojskowej Izraelowi w wysokości 2,5 miliarda dolarów, Pakistan otrzyma 500, Egipt 1 miliard 700 milionów dolarów, Jordania ponad 600 milionów. Czy Pan uważa pomoc Amerykanów dla Polski za satysfakcjonującą?

Prezydent RP:
Powiem Panu odwrotnie. Nigdy nie chciałbym znaleźć się w sytuacji także z punktu widzenia polityki amerykańskiej ani Izraela, ani Jordanii, ani Egiptu, ani Pakistanu. Gdybyśmy mieli być w takiej sytuacji to niech Pan Bóg nas broni, bo to oznacza, że jesteśmy krajem frontowym, że grożą nam zamachy terrorystyczne, że w istocie toczy się tam bezustanna walka, że Amerykanie muszą wspierać władze, że w części tych krajów nie sposób doprowadzić do demokratycznych wyborów, ponieważ napięcia wewnętrzne są takie. Dla mnie wie Pan, to są porównania nietrafione, bo nie chciałbym nigdy znaleźć się w kraju frontowym, który uzyskuje wtedy 600-500 milionów czy więcej pomocy amerykańskiej, bo wolałbym żyć bez tej pomocy. To w tym sensie Szwajcaria jest naprawdę szczęśliwszym krajem niż Pakistan czy inny. Natomiast, gdy chodzi o ten fundusz solidarności dla tych, którzy współpracują z Ameryką trzeba docenić, że na 400 milionów, które Kongres wyda w tym roku 1/4 przypada Polsce, to jest niewątpliwie dowód uznania dla nas, ale to przecież nie są jedyne pieniądze, którymi my operujemy w naszej współpracy czy to gospodarczej czy wojskowej. Dwa miliardy dolarów to są inwestycje amerykańskie wynikając z offsetu. Mamy inną formę współpracy wojskowej, czyli to jest bardziej symboliczne niż realne. Nasza wymiana gospodarcza przecież jest dużo większa niż te 100 milionów, więc nie mieszajmy tego w jednym worku a już na pewno nie starajmy się uzyskać statusu Egiptu, Izraela czy Pakistanu, bo byłoby to bardzo złą wiadomością dla Polski. Druga uwaga - Amerykanie bardzo nas szanują, uważają nas za świetnych partnerów, bardzo lojalnych, ale to nam też pozwala bardzo jasno formułować nasze oczekiwania, my zmniejszamy nasze zaangażowanie w Iraku, oczekujemy, że ten rok będzie rokiem decyzji, co do w ogóle dalszego udziału sił międzynarodowych w Iraku ja myślę, że się dogadamy w tych sprawach. Ta wizyta dzisiejsza także zaangażowanie Prezydenta w sprawie wiz, po raz pierwszy to nie ja mówiłem pierwszy o wizach tylko on sam podjął kroki. Wiz nie da się zmienić, zasad wizowych nie da się zmienić z dnia na dzień. Natomiast w ciągu paru lat zmienimy to. Naprawdę zależy od naszych zachowań, ale Amerykanie są gotowi pójść tutaj tak daleko jak to jest tylko możliwe, dlatego oceniam tę wizytę jako nadzwyczaj użyteczną, nadzwyczaj poważną i z Polską, która być może w wyniku choćby tego ukraińskiego zaangażowania traktowana jest jako jeden z poważniejszych partnerów politycznych wśród amerykańskich przyjaciół.

I już na koniec trochę kulis tego dzisiejszego spotkania. Jak ono wyglądało jak Prezydent Bush traktuje Pana po tych już czterech latach współpracy?

Prezydent RP:
To jest już czwarte spotkanie w Waszyngtonie, mieliśmy dwa w Warszawie i Krakowie razem sześć, wielokrotnie spotykaliśmy się zagranica, ostatnio w Normandii teraz spotkamy się jeszcze parę razy w Brukseli. Można powiedzieć, że to są takie stosunki bardzo koleżeńskie, przyjacielskie. Znamy się rodzinnie, mówimy zupełnie szczerze wydaje mi się, że to, co jest ważniejsze - bo to jak siebie osobiście traktujemy to jest jedna sprawa - to jest to co jest ważniejsze to, że Polska jest traktowana poważnie że jak jest przed wizytą Prezydenta u mnie w Blair House jest profesor Brzeziński to on mówi - słuchajcie niech Polska nie zmarnuje tej wielkiej szansy, myśmy nigdy tak poważnie w świecie traktowani nie byli. Natomiast ja mówię na to, że niestety coś jest w polskim charakterze, że my jesteśmy nieodporni na sukcesy my jesteśmy dobrzy w walce, w porażkach, ale jak Polsce się dobrze wiedzie jak Polska ma dobre opinie na świecie to zajmujemy się sobą, to się kłócimy o teczki bądź inne historie i tego nikt nie rozumie i nie mówię tego, dlatego, by odepchnąć te tematy wewnątrz polskie na bok tylko, dlatego, by się opamiętać. Jesteśmy dzisiaj w wyjątkowo dobrym momencie, gdy chodzi o politykę międzynarodową, gdy chodzi o pozycję Polski w świecie nie marnujmy tego, a moja wizyta u Prezydenta Busha pokazuje, że słowo Polska to nie jest dzisiaj żadną ziemią nieznaną, to jest kraj ceniony, szanowany i liczący się partner.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.