przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Tomasz Sekielski: Oglądał Pan dzisiaj komisję śledczą.

Prezydent RP: Fragmentami tak. Jeżeli miałbym jeszcze wątpliwości, czy z tymi ludźmi rozmawiać, czy nie, czy miałem rację wczoraj podejmując tą decyzję, czy nie, dziś uważam, że miałem rację. Nie można oczekiwać otwartości, przestrzegania reguł tylko z jednej strony.

Tomasz Sekielski: Panie Prezydencie odmówił Pan przyjścia przed komisję śledczą to zdenerwowało posłów, Pan nerwowo zareagował, oni zareagowali nerwowo.

Prezydent RP: Ja bym siebie uznał za człowieka bez odwagi, gdybym np. nie pojechał negocjować na Ukrainę, gdzie wynik był niepewny, gdzie można było ośmieszyć się nie tylko w skali polskiej, czy ukraińskiej, ale światowej i gdzie właściwie stąpałem po niepewnym gruncie. Natomiast, jeśli ta komisja nie przyjmuje mojej propozycji we wrześniu, rozmowy o problemach, które mnie zajmują, atakuje mnie w sposób nieustanny, brutalny, niekulturalny, żeby nie powiedzieć chamski, która pisze raporty bez zakończenia przesłuchań.

Tomasz Sekielski: Tylko o jednym raporcie.

Prezydent RP: Dwa.

Tomasz Sekielski: Zbigniewa Wasermanna raport nie mówił o Panu.

Prezydent RP: No dobrze, ale powstał raport.

Tomasz Sekielski: Ale Pan mówi raporty.

Prezydent RP:
Ja nie mówię o dokumencie Pana Wasermanna, który też jest moim zdaniem wyjściem przed orkiestrę. Nie wolno łamać reguł. I nagle okazuje się, że materiałem dowodowym dla komisji są zeznania człowieka osadzonego, które panowie macie, które na marginesie dostałem dzisiaj późnym popołudniem mimo wielu monitów i próśb do komisji śledczej. Miałem rozmowę z Gazetą Wyborczą gdzie oni mieli ten tekst, a ja nie miałem tego tekstu (...)

Chcę jedną rzecz do tych zeznań pana Dochnala dodać, bo tam pojawia się bardzo często nazwisko pana Marka Ungiera i on po zapoznaniu się, bo ten stenogram został mu przedstawiony dzisiaj złożył takie oświadczenie:
„Po zapoznaniu się ze stenogramem zeznań Pana Marka Dochnala kategorycznie stwierdzam, że nie znam osobiście Pana Dochnala oraz nie znam i nigdy nie kontaktowałem się z Panem Krzysztofem Popendą. Nie przekazywałem żadnemu z nich jakichkolwiek informacji, wytycznych i uwag we własnym lub w czyimś imieniu.
Pan Marek Dochnal, przedstawiając w zeznaniach uwagi dotyczące moich działań nie stwierdza, że mnie zna, że miał ze mną jakiś kontakt. Powołuje się na mitycznych pośredników – niech zatem ich wskaże. Jest także w sposób prowokacyjny naprowadzany na moją osobę przez niektórych członków Komisji” – to panowie potwierdzicie po tym dokumencie, który jest przed Wami.
„Protestuję przeciw tej metodzie i powtarzam – nigdy i o niczym, bezpośrednio, czy pośrednio ani z Panem Dochnalem, ani z Panem Popendą nie rozmawiałem.
W związku z zaistniałą sytuacją zamierzam skierować sprawę wobec Pana Dochnala na drogę sądową. Od Komisji Śledczej ds. Orlenu oczekuję konfrontacji z Panami M. Dochnalem i K. Popendą”. Jesteśmy w sytuacji, że to już są jedyne sposoby, żeby w ten sposób działać. Powiem jeszcze jedną rzecz – ja Pana Dochnala – jeżeli Pan mnie pyta czy znam – to ja mówię, że nie. ja go po prostu nie kojarzę..

Andrzej Morozowski: Panie Prezydencie, w zeznaniach Pana Dochnala z soboty jest powiedziane, że on osobiście pana Ungiera nie zna, ale mówi, że przez pośredników.

Tomasz Sekielski: Pan Ungier prosi o nazwisko i pan Dochnal wymienia jedno nazwisko niejaki pan Zaryczny – zna Pan takiego?

Prezydent RP:
Pan Zaryczny był kolegą z naszego środowiska, był dziennikarzem.

Tomasz Sekielski: Mogę odczytać fragment.

Prezydent RP: Tak proszę bardzo.

Tomasz Sekielski: Pan Zaryczny znakomicie poruszał się w Kancelarii Prezydenta.
Pytanie – co to znaczy.
Odpowiedź Dochnala – To znaczy miał tam wiele kontaktów, znał tam wiele osób
Pytanie – czy pan mógłby wskazać jakiś kontakt taki, który by konkretyzował punkt odniesienia
Odpowiedź Dochnala – Myślę, że trudniej byłoby mi powiedzieć kogo nie znał pan Zaryczny w Kancelarii Prezydenta.
Pytanie – Czy to był człowiek, który wynosił jakieś idee interesów z kancelarii Pana Prezydenta, propozycje biznesu, pomocy w życiu biznesowym, czy to jest prawdziwe stwierdzenie
Odpowiedź – Myślę, że taki pogląd nie mógłby być uznany za nieprawdziwy
- Ale, czy on się w praktyce przekładał na pewną skuteczność
- Myślę, że tak, jeśli chodzi o organizowanie spotkań, wizyt, kontaktów, to był bardzo widoczny
Itd. Pan Dochnal mówi tutaj o tym, że organizował np. Pan Zaryczny spotkania Pani Prezydentowej, Jolancie Kwaśniewskiej, spotkania Fundacji, w których było organizowanie pieniędzy na fundację

Prezydent RP: Gdybym był zaskoczony, gdybym nie znał tego stenogramu, musiałbym sobie przypomnieć kim był Zaryczny, kiedy go spotykałem.

Andrzej Morozowski: Myśleliśmy, że Pan Prezydent dostał ten stenogram wczoraj.

Prezydent RP: Nie proszę Pana, dostałem później niż dziennikarze. jest to ostateczny dowód na to, że komisja śledcza działa w tej sprawie nieuczciwie.

Tomasz Sekielski: A kim był Pan Zaryczny?

Prezydent RP: Dziennikarz w moim przekonaniu, w jakich gazetach pracował nie wiem. nigdy, podkreślam nigdy nie był pracownikiem Kancelarii. natomiast oczywiście prawdopodobnie wokół siebie miał taki mit człowieka, który może dużo rzeczy zorganizować, być może nie wiem. na pewno współpracował z panem Dochnalem. Są tacy ludzie, dziś mówi się o nich lobbyści, to są ludzie, którzy mówią, że mają możliwości itd. Wszystkie te spotkania o których mowa i na których m.in. raz na tym zdjęciu, które publikuje Wprost jest pan Dochnal, to były właśnie chyba z udziałem pana Zarycznego w roku 1997. A więc mówimy o sytuacji sprzed 8 lat, kiedy pan Dochnal nie był jeszcze osobą uznawaną za niewłaściwą. Pan Zaryczny zapewne tego rodzaju kontaktami mógł się chwalić, nigdy nie był w bezpośrednich kontaktach ani z prezydentem, ani z Prezydentową, ani z jej fundacją.

Tomasz Sekielski: Może był układ, nieformalny układ ludzi, którzy mieli znajomości w Pałacu Prezydenckim, którzy na Pana rachunek, bez Pańskiej wiedzy robili interesy, powoływali się na swoje wpływy, bo nazwisko Zaryczny pojawia się panie Prezydencie w zeznaniach niejakiego pana Bobrka.

Andrzej Morozowski: Czy nie popełnia Pan błędu jaki popełnił kiedyś Leszek Miller. Pamięta Pan on bardzo bronił pani Jakubowskiej, a potem stopniowo okazywało się, że być może niesłusznie jej bronił. Czy nie jest tak, że Pan broni swojego zaplecza, a ...

Prezydent RP: Byłoby to dla mnie wiadomością dramatycznie przykrą gdybym się dowiedział, że ktoś z kim blisko pracuję, długo, bo ja pracuję dłużej, niż jakikolwiek premier ze swoimi ludźmi - moja ekipa od 9 lat jest w bardzo podobnym składzie - gdyby się okazało, że ktoś z tej ekipy sprzeniewierzył się żelaznym zasadom, które tu obowiązują to byłaby to dla mnie osobista tragedia. Ja w to nie wierzę i nie ma na to żadnych dowodów. Pan Zaryczny nigdy tu nie pracował.

Tomasz Sekielski: A czyim był znajomym w Kancelarii Prezydenta?

Prezydent RP: Pewnie nikogo, a może kogoś.

Tomasz Sekielski: Marka Ungiera był znajomym?

Prezydent RP:
Na pewno nie. Ja wiem, że wokół niego chcecie stworzyć taki mit człowieka tajemniczego, które różne rzeczy robił. To jest nieprawda. Pan Marek Ungier to jest wybitny urzędnik, którego prawdopodobnie każdy chciałby mieć jako szefa swojego gabinetu, organizującego pracę, odpowiednio sprawnego, wyjątkowo pracowitego.

Andrzej Morozowski: Daje Pan głowę?

Prezydent RP: Wie Pan głowę to mogę dać za siebie. Natomiast mam do niego ogromnie dużo zaufania i przekonania, a szczególnie po takich konfrontacjach jak dzisiejsza z zeznaniami Dochnala, że to on mówi prawdę.

Tomasz Sekielski: Pan Marek Ungier parę lat temu miał problemy z prawem, prokuraturą, gdyby nie przedawnienie.

Prezydent RP:
Nie parę lat, a parenaście lat, po drugie te sprawy były wyjaśniane, przecież Marek Ungier nie został z tymi oskarżeniami nawet skonfrontowany. Naprawdę proszę mi wierzyć to nie jest wina Ungiera, że on nie wie. Niech mi pan wierzy w tym nie ma żadnych dodatkowych elementów.

Andrzej Morozowski: Panie Prezydencie, tutaj pan Dochnal ...

Prezydent RP:
Niezbyt dobrze mi się robi jak słyszę, że pan Dochnal staje się klasykiem ferującym wyroki.

Andrzej Morozowski: On składa zeznania, a my nie uważamy je za bardzo wiarygodne, ale chcemy się dowiedzieć na ile są wiarygodne.

Prezydent RP:
Niewiarygodne.

Andrzej Morozowski: On powiada tak, że w pewnym momencie, kiedy w ramach fundacji Pana żony powstawał projekt budowy kliniki przeszczepu szpiku kostnego i były osoby spoza grona rady fundacji, które prezentowały się, przedstawiały propozycje zakupu działek, miały pomysły, dwukrotnie Pani Prezydentowa, która przewodniczyła tej radzie starała się jakby wyłączyć ich. I co nie mogła? Prosiła o to, chciała żeby wyszli, a oni zostawali. I pytanie pana Macierewicza – czy domyśla się dlaczego ci ludzie mieli taką mocna pozycję? I wtedy z pewnym zażenowaniem usłyszałem, że to są znajomi Pana Prezydenta. Bo to przecież tak działa Panie Prezydencie, jest pan człowiekiem bardzo wpływowym, głową państwa i wokół Pana mogą się pojawić ludzie, którzy mogą wykorzystywać Pana pozycję.

Prezydent RP: Oczywiście, że mogą i na to żaden prezydent na świecie nie ma wpływu. Jeżeli ktoś chce powoływać się na przypadkowe zdjęcie i z tego tytułu twierdzić w swoim otoczeniu, że jest osobistym przyjacielem prezydenta, spotyka się z nim na golfie, piwie, na tenisie, czy na imieninach, to cóż ja mogę na to poradzić. Chcę powiedzieć pana Dochnala nigdy w ten sposób nie znałem, nie spotkałem.

Tomasz Sekielski: Dochnal mówi, że spotkał Pana tylko raz.

Andrzej Morozowski: On opisuje tą historię jak przyszedł z przedstawicielami duńskiej firmy do Pana.

Tomasz Sekielski: Kiedy ostatni raz spotkał się pan z Prezydentem RP Aleksandrem Kwaśniewskim i kiedy takie spotkanie miało miejsce – Dochnal mówi kilka lat temu. A kontakt, jakaś rozmowa, być może telefoniczna? Nie żadnego kontaktu. Więc Marek Dochnal mówi prawdę.

Prezydent RP:
Tak, tym bardziej dziwię się, że tygodnik Wprost mówi, że ja znam Dochnala i że kłamię mówiąc, że go nie znam.

Tomasz Sekielski: Jeśli Marek Dochnal mówi prawdę mówiąc o znajomości z Panem, a właściwie braku tej znajomości to dlaczego mówimy z góry, że kłamie w sprawie np. Ungiera?

Prezydent RP:
Jak ja mam do wyboru oświadczenie podpisane przez Marka Ungiera i zeznania pana Dochnala, to pan wybaczy, ale wolę wybrać oświadczenie.

Tomasz Sekielski: On nie twierdzi, że spotkał się bezpośrednio z nim.

Prezydent RP: Wyjaśnimy to proszę bardzo jest propozycja konfrontacji. Sprawa fundacji – Pani Prezydentowa, Moja Małżonka, z którą rozmawiałem, mówi – Pan Dochnal w radzie fundacji pojawił się raz, zapamiętała go z tej rozmowy, że był nowoczesnym biznesmenem, który mówił – wy nie macie pojęcia, co to znaczy zbieranie środków itd. To spowodowało różne uczucia, jedni zachwycili się nim, inni powiedzieli to jakiś dziwny człowiek, uważajmy. W końcu wygrała kwestia uważajmy, tak się skończyła współpraca. Pan Dochnal pomógł w kontaktach z firmami irlandzkimi , które ofiarowały pewną kwotę bodajże ok. 400 tys. zł i te pieniądze zostały wpłacone na klinikę onkologiczną we Wrocławiu.

Andrzej Morozowski: Panie Prezydencie, jak ja Pana słucham, to mówię – dziwię się, że Pan nie stanął przed komisją, Pan by dał sobie radę moim zdaniem. Posłowie by tylko skorzystali z tego, a na przykład Pan Celiński twierdzi, że Pan rozczarował swoich zwolenników dzięki którym, jak on uważa byłby Pan opoką w tej walce z tymi, którzy teraz prą do władzy, chcą zniszczyć osiągnięcia demokracji.

Prezydent RP: Jak zobaczyłem te twarze i zobaczyłem sposób argumentacji to się przekonałem, że wczoraj miałem rację podejmując tę decyzję. Oczywiście mógłbym przyjąć również taką rolę, tylko to by oznaczało, że w istocie do końca tego roku będę się tym zajmował. Ponieważ nie byłoby jednego przesłuchania Prezydenta, byłoby kilka przesłuchań. Musiałbym również odpowiedzieć pozytywnie na rozmowę z komisją PZU, jakieś kolejne i byłby nie kończący się, cyniczny, moim zdaniem całkowicie cyniczny pomysł na wciągnięcie Prezydenta w te wszystkie operacje.

Tomasz Sekielski: Widział Pan w zeszłym roku jak wyglądają przesłuchania, wiedział Pan o słabościach komisji śledczej, o upolitycznieniu.

Prezydent RP: Gdybym ja choć przez moment sądził, że komisja śledcza Józefa Gruszki może tak daleko uciec od tego drzewa komisji Tomasza Nałęcza, to bym na pewno we wrześniu ubiegłego roku tej decyzji nie podjął. 

Andrzej Morozowski: To dlaczego nie stanął Pan przed komisją Tomasza Nałęcza.

Prezydent RP: Dlatego, że było zeznanie prokuratorskie i więcej, ja na przykład w tej chwili noszę się z zamiarem i uczynię to w ciągu najbliższych dni – poproszenia również prokuratorów, którzy się zajmują sprawami, które są w kręgu zainteresowania komisji śledczej żeby złożyć zeznania i może żeby one były dostępne komisji śledczej.

Andrzej Morozowski: Wystąpi Pan z taką inicjatywą?

Prezydent RP: Tak wystąpię z taką inicjatywą.

Andrzej Morozowski:  Czyli chce Pan złożyć zeznania przed prokuraturą.

Prezydent RP: Tak, w sprawach, które mają ręce i nogi, gdzie ja mogę odpowiadać na materiały, które są mi udostępnione i znane, gdzie ja nie jestem zaskakiwany pytaniem za węgła, czy ja znam Pana iksińskiego, z którym jestem na zdjęciu z 1998 roku. Poproszę prokuratora generalnego o tego rodzaju możliwość, o tego rodzaju spotkanie. A ja myślę, że to jest interesujące również dla prokuratury, bo być może w niektórych kwestiach mogę coś im dodatkowego czy ciekawego powiedzieć. Natomiast chcę Panu powiedzieć, że Kopernik mówił „gorszy pieniądz, wypiera lepszy pieniądz”, jak ja widzę komisję Gruszki i przypominam sobie komisję Nałęcza, to myśmy mieli „salon polityczny”, to myśmy mieli do czynienia z gronem osób, które były rzeczywiście i tu mówię nawet o największych swoich przeciwnikach i mówię tu o Panu Ziobrze i Pani Błochowiak, to był po prostu wyrafinowany, polityczny styl poszukiwania prawdy, a jednocześnie szacunku dla ludzi różnych, którzy się tam pojawiają. A tu mamy po prostu, że tak powiem, partyzantkę z Rio. I to jest ta zasadnicza różnica.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.