przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wyjątkowo 10 minut wcześniej, bo za 25 minut będzie godzina ósma, bo i dzień jest wyjątkowy i gość jest wyjątkowy. W dniu inauguracji prac Sejmu V kadencji gościem „Radia Dla Ciebie” jest Prezydent Rzeczypospolitej Aleksander Kwaśniewski. Witam Pana Panie Prezydencie.
 
Prezydent RP - Witam Panią, witam Państwa.
 
Panie Prezydencie, taki dzień powinien być jakiegoś rodzaju świętem polskiej demokracji, bo jest ukoronowaniem tego aktu wyborczego, który dokonał się kilka tygodni temu, a tymczasem wiele wskazuje na to, że będzie to dzień w cieniu awantury o obsadę fotela Marszałka Sejmu. Jaki scenariusz Pan przewiduje?
 
Prezydent - Przede wszystkim to jest dzień, który pokazuje, że polska demokracja działa, po raz kolejny zmiana następuje, wyborcy postanowili, jedna ekipa odchodzi, druga przychodzi. Parlament Rzeczypospolitej rozpocznie pracę i to jest na pewno dobra wiadomość. Ta gorsza to jest to, co przed chwilą Pani powiedziała, to znaczy, jeżeli ten Sejm, na pierwszym swoim posiedzeniu nie wybierze marszałka, no to będzie znaczyło, że źle zaczyna. Dlatego że powinien dokonać tego wyboru, było wystarczająco dużo czasu, od wyborów minął już prawie miesiąc. Były zresztą pewne w tej sprawie zapowiedzi, obietnice, ustalenia między partiami, które zwyciężyły w wyborach. Wydaje mi się, że nie ma tak na prawdę dobrego usprawiedliwienia, aby dzisiaj tego wyboru nie dokonać. Nie mówiąc już o tym, że konstytucyjnie to bardzo sytuację komplikuje, ponieważ konstytucja mówi o pierwszym posiedzeniu Sejmu, mając w domyśle, jednak sprawne przeprowadzenie tych obrad czyli zaprzysiężenie posłów, czyli wybranie marszałka, ukonstytuowanie w związku z tym władz Sejmu, przyjęcie dymisji premiera, do czego premier jest zobowiązany na pierwszym posiedzeniu Sejmu i właściwie ten cały kalendarz od tego momentu zaczyna się liczyć. On tak czy inaczej zaczyna się liczyć od dzisiaj, natomiast byłoby źle, gdyby nie było marszałka. Ja już nie mówię o takiej konstytucyjnej trudności, że zgodnie z prawem - prezydenta, gdyby on, nie wiem, zachorzał czy stało się jeszcze coś gorszego, zastępuje w pierwszej kolejności Marszałek Sejmu, w następnej kolejności Marszałek Senatu.
 
Druga osoba w państwie
 
Prezydent RP- Więc gdyby nie był dziś wybrany Marszałek Sejmu, a jutro jeszcze nie daj boże Marszałek Senatu, no to mamy sytuację, w której wszyscy powinniśmy bardzo troszczyć się o moje zdrowie, żeby nic się nie stało ponieważ, to by też i takie komplikacje mogło spowodować. Ale to już bardziej teoretycznie mówię, apelując, jest rano, jest wcześnie, może niektórzy z posłów nas słuchają, na pewno ci z regionów, które „Radio Dla Ciebie” obejmuje, to warto dzisiaj jednak przełamać te wszystkie spory, nie czekać na wynik wyborów prezydenckich, dlatego że Sejm jest wybrany i Sejm powinien dokonać dzisiaj wyboru marszałka.
 
Jeżeli tak się nie stanie. Jeżeli, albo któryś z kandydatów przepadnie, bo mogą być zgłoszeni przez PO i PiS, albo będzie ta nieszczęsna przerwa do -  właściwie nie wiadomo kiedy by ona jeszcze miała być -  to co to będzie znaczyło, co to będzie rokowało dla przyszłości funkcjonowania tego Sejmu.
 
Prezydent RP - Wie Pani, nie dramatyzowałbym, natomiast na pewno będzie to zły początek. Tym bardziej, że gdy mówimy o przerwie, to raczej mówimy o przerwie tygodniowej, bo rozumiem, że przyczyną tego braku ustalenia jest niejasny wynik wyborów prezydenckich. Zdaje się, że dzisiaj jest on nawet mniej jasny niż wczoraj, jakieś tam ostatnie badania pokazują, że szanse kandydatów wyrównują się. No to wszystko oznacza, że początek jest niedobry, ale czasami to, co się rodzi w bólu, później jest całkiem udane, zobaczymy.
 
Powie Pan to dzisiaj posłom? Będzie miał Pan do nich wystąpienie?
 
Prezydent RP- Powiem raczej bardziej generalnie o tym co jest. Powiem tak, że iż oczekiwania wobec Sejmu są bardzo duże, a poza tym, jeżeli chcemy leczyć jedną z polskich przypadłości, takich jak mała frekwencja, takich jak brak zaangażowania społecznego, to Sejm musi dawać dobry przykład. Sejm musi szanować i prawo i siebie nawzajem i wyborców i państwo i że pod tym względem poprzeczka dla Sejmu, wymagania wobec Sejmu są wyższe aniżeli wobec bardzo wielu innych instytucji. Jeżeli tego posłowie nie zrozumieją od pierwszej chwili obecności w Sejmie, to ten obraz Sejmu będzie narażony na szwank. Z drugiej strony rozumiem wszystkie polityczne uwikłania, ale to nie tłumaczy głównych partii, bo był wystarczający czas, żeby się porozumieć, żeby po prostu wiedzieć, co ma być. Być może niektóre z deklaracji, myślę tu przede wszystkim o pierwszych deklaracjach PiS-u z poniedziałku powyborczego poszły za daleko, może nie należało wtedy już oferować...
 
- Obiecywać Platformie marszałka?
 
Prezydent RP- Platformie Obywatelskiej marszałka, ale słowo się rzekło, a ja rozumiem, że wśród tak poważnych i doświadczonych polityków, bo pamiętajmy, że ani liderzy PiS-u, ani liderzy Platformy nie są nowicjuszami, przecież oni w Sejmie będą już kolejną kadencję, niektórzy z nich myślę, że to już nawet weterani, tak jak poseł Rokita czy Kaczyński. To, tym bardziej należy od nich wymagać więcej.
 
Panie Prezydencie, czy to nie jest czasem tak, że za sprawą tego kalendarza wyborczego, który Pan i marszałek Cimoszewicz przygotowaliście wszyscy, staliśmy się zakładnikami drugiej tury wyborów prezydenckich, zarówno jeśli chodzi o konstytuowanie władz Sejmu jak i Rząd?
 
Prezydent RP - Wie Pani, nie, dlatego że po pierwsze kalendarz wynika z konstytucji. Sejm ma cztery lata kadencji, ta kadencja kończy się 19 października, prezydent ma pięć lat kadencji, ona się kończy 23 grudnia i zgodnie z przepisami liczy się od tych terminów wstecz wszystkie daty. I z tych dat wyniknęła taka, a nie inna możliwość, oczywiście z jedną poprawką, że można było, można było teoretycznie, wybory parlamentarne i pierwszą turę wyborów prezydenckich przeprowadzić razem. Tylko wtedy byłby inny zarzut, że przez to, że to jest razem, to wynik wyborów parlamentarnych jest nieadekwatny do prawdziwych preferencji, że wybory prezydenckie nazbyt zdominowały, to mielibyśmy cały zestaw innych argumentów. Natomiast to wszystko jest szukanie tematu zastępczego i wyjaśnienia zastępczego. Prawdziwa przyczyna kłopotów polega na tym, że do najwyższego stanowiska w państwie kandydują liderzy dwóch partii, które mają tworzyć koalicję. Gdyby chcieli oni rozmawiać o koalicji poważnie, to jeden z tych kandydatów powinien się wycofać po prostu i nie startować i wtedy byłoby to dużo łatwiejsze.
 
A który?
 
Prezydent RP - Nie wiem który, to jest, wie Pani, niewątpliwa trudność polegająca na tym, że jeżeli startuje dwóch kandydatów, a wygrać może jeden i te same partie mają tworzyć koalicję, to jest problem. Ten problem nie zależy od terminu. Gdyby te wybory były przesunięte miesiąc dalej, albo były wszystkie w jednym czasie one taki sam kłopot by spowodowały. Po prostu tu chodzi o rzecz poważną, czyli o władzę. I ta władza prezydencka akurat jest niepodzielna i stąd emocje. Dzisiaj przecież, gdyby wybór był między przedstawicielem koalicji, wszystko jedno której, i przedstawicielem lewicy, na przykład, to przecież nie dyskutowalibyśmy o kalendarzu. Kto by mówił, że kalendarz przy czymś przeszkadzał. Mielibyśmy za chwile wybranego marszałka, mielibyśmy prawdopodobnie jutro, czy pojutrze stworzony rząd i koalicja skupiłaby się na popieraniu swojego kandydata w wyborach prezydenckich, natomiast problem nazywa się Donald Tusk i Lech Kaczyński, czyli dwaj liderzy koalicji Platforma - PiS, którzy mogą objąć jedno, słownie jedno stanowisko w Polsce, czyli prezydenta. I to jest cały problem i tak go trzeba po imieniu nazwać.
 
A wróży Pan temu Sejmowi pełną kadencję, Panie Prezydencie?
 
Prezydent RP- Tak, tak, ja myślę, że myśmy pokazali już w ostatnich przynajmniej dwóch, a nawet w trzech rozdaniach, że Polska pod tym względem jest stabilna, nasza konstytucja jest też pod tym kątem umacniająca Sejm i stabilność Sejmu. Więc ja sądzę, że parlament przetrwa, czy przetrwa ta koalicja, no to dzisiaj byłoby to zbyt ryzykowne powiedzieć, że tak, no bo napięcia są ogromne, i to są napięcia zarówno personalne jak i programowe, jak i myślę mentalne. No mamy jednak do czynienia trochę z ludźmi o innym typie wrażliwości, o innym spojrzeniu. No i czy to się da przez cztery lata wytrzymać, nie wiem, choć przypominam, że także rządy mimo wewnętrznych turbulencji, zmian przetrwały i kadencje, ostatnie trzy kadencje, a więc, ja raczej jestem o stabilność Polski, jeżeli nie będzie jakiś eksperymentów konstytucyjnych, to o stabilność układu parlamentarnego w Polsce spokojny.
 
A na ile prawdopodobną ocenia Pan możliwość powołania alternatywnej koalicji, czyli PiS-u z pominięciem Platformy, a za to z udziałem Samoobrony, LPR-u, PSL-u?
 
Prezydent RP- Oceniam jako dość realne, ja myślę, że to nawet dzisiaj może być widoczne, gdyby się okazało że jest dwóch kandydatów na marszałka, jeden z Platformy, drugi z PiS-u
 
Bronisław Komorowski, Ludwik Dorn.
 
Prezydent RP - Na przykład, to sądzę, że ten z Pis-u może uzyskać poparcie i LPR-u, pana Leppera. W związku z tym ta koalicja może się pojawić już dziś, w rozumieniu nieformalnym, ale może też przy wielu ustawach być wykorzystywana. Sądzę, że to jest, zresztą nikt tego nie ukrywa, to jest dosyć poważny argument, który Prawo i Sprawiedliwość ma po swojej stronie, to znaczy możliwość uzyskiwania poparcia parlamentarnego, niekoniecznie związanego z głosami Platformy Obywatelskiej. To zwiększa parlamentarną manewrowość, że użyję języka sejmowo-wojskowego.
 
Mam pytanie, tylko czy dobre byłoby to dla prac Sejmu?
 
Prezydent RP- Wie Pani to nie jest dobre, bo dobre jest wtedy, kiedy jest koalicja stabilna i kiedy Rząd przedstawia projekty, które są przyjmowane przez Sejm. Wtedy jest jasna odpowiedzialność, wtedy jest jakaś konsekwentna myśl, wtedy wiadomo o co chodzi. Kiedy obchodzi się Rząd i koalicję rządową, żeby przez Sejm wprowadzać ustawy, to zazwyczaj nie jest to, nie jest to dobre, no ale jest to możliwe, nie jest to zakazane w najmniejszym stopniu. Natomiast też będę dzisiaj o tym mówił, że ten Sejm przede wszystkim nie powinien nastawiać się na to, co było w sejmach charakterystyczne czyli tworzenie bardzo wielu aktów prawnych. Ja pamiętam, że jak Sejm tłumaczył się ze swojej aktywności, to zawsze mówił ile ustaw przyjął. A tu nie chodzi na prawdę o ilość ustaw, tu chodzi o jakość tych ustaw. Polskie prawo jest pełne ustaw i to bardzo wielu niedobrych, niedowarzonych. Ja myślę, że ten sejm powinien przyjąć mniej ustaw, ale lepszych, i przejrzeć ten stan prawny, który mamy, dlatego że bez poważnej, poważnej kuracji takiej odchudzającej polskiego prawa, będzie bardzo ciężko stosować prawo, będzie ciężko rządzić. To jest jeden z ważniejszych postulatów, który chciałbym dzisiaj wobec Sejmu wypowiedzieć.
 
Panie Prezydencie przyjmie Pan dzisiaj wczesnym popołudniem dymisję rządu Marka Belki ?  Kiedy desygnuje Pan Kazimierza Marcinkiewicza na premiera?
 
Prezydent RP- Dzisiaj, dzisiaj umówiliśmy się, o 14 :00 przyjmuję dymisję rządu i powierzam rządowi pełnienie obowiązków do czasu powołania nowego rządu. A ponieważ kalendarz bije od dziś, od dzisiaj, od momentu rozpoczęcia prac Sejmu i złożenia dymisji przez rząd Belki, jest 14 dni dla zaprzysiężenia nowego rządu, a ponieważ jednym z ważnych argumentów dla zaprzysiężenia  rządu jest desygnowanie kandydata, desygnowanie premiera, to dzisiaj o
16 :00chcę desygnować pana Kazimierza Marcinkiewicza, powierzyć mu misję tworzenia rządu i będzie miał na to 14 dni.
 
Myśli Pan, że od tego czasu Kazimierz Marcinkiewicz i Jan Rokita wezmą się ostrzej do roboty, czy będą jednak czekali na wynik wyborów prezydenckich?
 
Prezydent RP - Na pewno będą czekać na wynik wyborów prezydenckich, co do takich zasadniczych rozstrzygnięć, natomiast, z tego, co ja wiem, to może nie koniecznie przy udziale dziennikarzy, ale ta praca trwa. Zresztą te listy, które panowie wymieniają są ......
 
Sztuka epistolografii została przypomniana
 
Prezydent RP - ....Są już listem, tak. Także nie, mam nadzieję, że prace trwają. Pamiętam, grzmi jeszcze mi w uszach jak tu nawet w czasie konsultacji mówiono, tak jest, szybko rząd, szybko posiedzenie parlamentu. Zresztą przecież ja na wniosek i Pis-u i Platformy zwołałem to posiedzenie 19 - stego, bo mógłbym skorzystać z ostatniego terminu i zwołać 24, zresztą nie uważam, że byłoby to....
 
Może wszystko byłoby prostsze Panie Prezydencie?
 
Prezydent RP- Niekoniecznie. Prostsze nie będzie dlatego, że jeden wygra, drugi przegra i to na pewno nie ostudzi przez pierwsze 48 godzin nastrojów. Ja bym sądził, że raczej dopiero gdzieś po tygodniu to wszystko będzie wracało do normy, ale też chcę przypomnieć i trochę poruszyć sumienia dzisiaj tworzących rząd, myślących o obsadzie stanowiska Marszałka Sejmu, że parę miesięcy temu oni wszyscy wzywali do przyśpieszonych wyborów, oni mówili, że już, że koniec, że lada moment, że natychmiast, że może czerwiec. No proszę państwa jest październik, a już zaczynamy mówić o listopadzie,   więc jak wtedy było tak szybko i pilnie, to dzisiaj nie może być tak wolno i spokojnie. Tu muszą być bardzo, że tak powiem,  szybko przedstawione osoby, przedstawione programy i trzeba zacząć pracować, tym bardziej, że ten rząd wczoraj odbył ostatnie posiedzenie i otrzyma dymisję i ten rząd bardzo by chciał, jak najszybciej, w ciągu dosłownie godzin przekazać obowiązki następcom. To jest też ważne dla państwa polskiego.
 
Panie Prezydencie na pewno zna Pan te listy Kazimierza Marcinkiewicza, do Jana Rokity i odwrotnie.....
 
Prezydent RP- .....znam i czytałem, tak jest.
 
Wie Pan co proponuje PiS, wie Pan co odpowiada na to Jan Rokita. Jaką Pan tu widzi szansę na to, żeby się te dwie drogi zeszły.
 
Prezydent RP- Po pierwsze się dziwię, bo przecież o koalicji PiS, Platforma mówi się co najmniej od roku. Więc jeżeli po roku i to w momencie kiedy już ten kalendarz konstytucyjny zaczyna być odliczany tak fundamentalna dyskusja, no jest ryzykowna, może konieczna, ale na pewno nie łatwa. Stąd sądzę że trochę tego czasu stracono i koalicja PiS - Platforma przypomina niestety bardzo wiele innych koalicji, które zawsze idąc do władzy mówiły, że szufladę mają pełne, że aż im tam wypadają te projekty, te dokumenty, powołują po 40 zespołów roboczych, programowych tak było w przypadku SLD. No ale jak przychodzi co do czego, to się okazuje, że konkretnie to, to niewiele. Zdaje się mamy kolejny raz taki przypadek, co tylko powinno być postulatem dla obecnej opozycji, żeby tych czterech lat nie straciła, tylko na prawdę ciężko pracowała nad programem, przygotowywała ludzi, bo wtedy jest łatwiej rozmawiać. Natomiast trzydziesto - paro stronicowy list od pana, bym powiedział tak. Pierwszy list od pana Marcinkiewicza do pana Rokity zdumiał mnie, że w istocie nie mówił o zasadniczych celach, mówił głównie o technologii władzy, technologii rządzenia, tzn. kucharz mówiąc krótko, mówi jak gotować zupę, natomiast nie mówi jaka ona będzie, ani czy ma być mięsna czy bezmięsna, czy wegetariańska.
 
I czy nas jeszcze na nią stać
 
Prezydent RP- I czy jeszcze stać, tak. I właśnie i jak bogato będzie to wszystko zrobione. Natomiast list znowu pana Rokity do pana Marcinkiewicza, poraża swoją obszernością i właściwie na dyskusje o takim liście czasu prawie że nie ma. Tym bardziej, że jest to nawet przeciwko temu co Platforma mówiła, ja pamiętam w tej transmitowanej dyskusji głos pani Gronkiewicz - Waltz, która mówi, na jak to tworzenie ośmiu zespołów, razy trzy osoby czy tam wyliczono, że tych osób miało być czterdzieści, to zdaje się sam pan Rokita mówił, no to oznacza, że my nigdy tego rządu nie zbudujemy. No jak czytam ten list trzydziesto stronicowy bez kilku osób co najmniej dodatkowo, albo kilkunastu go się nie da po prostu opanować. To są no wszystkie dziedziny, to są różne, bardzo poważne zastrzeżenia programowe, nie wiem jak, jak obaj panowie chcą to przedyskutować, bo nie wierzę, żeby obaj byli tak biegli od spraw budżetu poczynając, a na ochronie środowiska kończąc. To jest jednak dziedzina, gdzie trzeba mieć specjalistów po swojej stronie.
 
Zwłaszcza jeśli można stracić kilka dni do czasu rozstrzygnięcia drugiej tury
 
Prezydent RP- Akurat na te sprawy niekoniecznie, bo w moim przekonaniu gdyby prace odbywały się programowo i gdybyśmy widzieli, że ci ludzie np. z potencjalnym kandydatem już trzymając się tej ochrony środowiska, na ministra ochrony środowiska, czy na ministra zdrowia, czy na ministra finansów pracują nad tym, to też by to zwiększało jakby wiarygodność procesu, bo wiemy, że ten człowiek, z ramienia tej partii ma być ministrem, no i on rozmawia ze swoimi partnerami politycznymi, co ma być, jaki ten program ma być ustalony. No ale tu widzę, że obaj panowie mają ogromne ambicje, żeby kierować wszystkim, no i to też może być kłopotliwe, no ale, wie Pani, ja współpracowałem z tak wieloma rządami, że nauczyłem się, no, iż trzeba dawać kredyt zaufania na początku każdej ekipie, a później bardzo precyzyjnie kontrolować, jak to, jak to przebiega. Od tego jest Sejm, od tego jest opinia publiczna, media, dlatego że w tej bieżącej działalności wiele z ważnych spraw umyka i te dobre zamiary często zamieniają się w swoją karykaturę. Życzę temu rządowi jak najlepiej, tak jak każdemu rządowi życzyłem jak najlepiej, bo dobry rząd, to jest lepszy niż zły rząd, i dobry rząd jest bardziej Polsce potrzebny niż rząd niestabilny czy nieudany i oby z tego ciężkiego porodu wyszło udane dziecko.
 
Panie Prezydencie nie jest Pan czasem zmęczony kampanią prezydencką?
 
Prezydent RP - Wie Pani, ja jestem na pewno mniej zmęczony tą kampanią, aniżeli pan Tusk i Kaczyński, bo wie Pani, kto nie przeżył kampanii na froncie, ten nie wie, co to jest kampania. Ja kampanię prezydencką dwa razy przeżywałem i wiem jaki to jest kolosalny wysiłek, natomiast wydaje mi się, że no obaj panowie niejako sobie zgotowali ten los, ponieważ zaczęli kampanię niezwykle wcześnie, właściwie można mówić, że kampania prezydencka w Polsce trwa co najmniej kilka miesięcy. Sądzę, że od maja to już
 
Od marca, pewnie od konwencji pierwszej Lecha Kaczyńskiego.
 
Prezydent RP- Tak, od pierwszej konwencji Lecha Kaczyńskiego, więc oni nie mogą nawet narzekać, że są już tak wyczerpani, dlatego że taką formułę zaproponowali. Gdy chodzi o samą kampanię, wydaje mi się, że społeczeństwo wybiera z niej, to, co ją, co interesuje. Media przesadziły, przez co oczywiście jest takie naturalne zmęczenie wieloma informacjami. Wielu nowych pytań nie sposób zadać, nie sądzę, że zupełnie zatraciliśmy sens formuły debaty. Tych debat odbyło się tyle, że już nikt właściwie nie wie, gdzie, jakie i po co. Tu trzeba by jednak skorzystać z doświadczeń, z demokracji dojrzałych. Debaty powinny być dwie, trzy, transmitowane przez wszystkie telewizje i radia, komercyjne też, które by chciały też to robić. I wtedy w takich godzinnych, czy nawet półtoragodzinnych debatach byłaby okazja rzeczywiście, no zadać wszystkie pytania, później mieć czas na przetrawienie tych informacji, zastanowienie się. Natomiast kiedy od rana do wieczora ci kandydaci, teraz już widzę żony kandydatów, szefowie sztabów kandydatów się pojawiają, to rzeczywiście musi spowodować naturalny przesyt, już nie mówiąc o tym że, no wychodzi z tego coraz bardziej, coraz więcej miałkich informacji. Ameryki za każdym razem odkryć się nie da, no, teorii względności przy każdej debacie nie da się oferować publiczności, więc to zaczyna być po prostu nużące, ale ja się cieszę, że prezydentura jest tak, uznana za tak ważną, ponieważ przez lata całe trwała dyskusja czy w Polsce prezydent to ma dużą władzę, czy małą władzę, jest ważny czy mniej ważny. No, po kampanii wyborczej, prezydenckiej widać rzeczywiście, że jest to jednak stanowisko najbardziej pożądane przez wszystkich, najbardziej wpływowe, i ja się cieszę, dlatego że wydaje mi się, że przez te 10 lat stworzyłem prezydenturę, która właśnie tak jest oceniana, tak jest postrzegana przez społeczeństwo, że jest to miejsce ważne i osoba ważna. I mam nadzieję, że mój następca sprosta także tym społecznym oczekiwaniom. Tu musi być miejsce, które daje ludziom poczucie stabilności, sensu, przewidywalne, modelujące, umiarkowane, szukające porozumienia między różnymi racjami, a także tworzące pewne wzorce. Wzorce nie właśnie Polski prowincjonalnej, peryferyjnej, ale takiej Polski godnej, stąd te wszystkie opowieści o Bizancjach czy innych, są bez sensu, dlatego że Polska prezydentura jest skromna. Na warunki europejskie to jest na takim poziomie rzeczywiście adekwatnym do naszych możliwości ekonomicznych, natomiast udało się stworzyć model prezydentury i to jest zasługa także mojego poprzednika Lecha Wałęsy, godnej, liczącej się, ważnej i dla Polaków, jak i widać i dla świata, to trzeba utrzymać. My nie możemy nagle gości przyjmować w barze mlecznym, a w wielkich sprawach polityki światowej w ogóle się nie wypowiadać, milczeć, albo mówić głupstwa, co gorsze, więc to trzeba utrzymać. Polska jest szanującym się krajem, pozycja prezydenta jest niezwykle ważna, to miejsce zobowiązuje, to jest rzeczywiście zadanie, które następca będzie miał, aby niczego z wagi, ze splendoru tego nie utracić.
 
Z tego, co Pan mówi wnioskuje, że już na pewno wie Pan komu oddałby Pan to miejsce Panie Prezydencie?
 
Prezydent RP - Tu wybór nie jest duży, no mamy dwóch kandydatów. Jeden z nich na pewno zostanie prezydentem i to....
 
......a który jest Pańskim kandydatem?
 
Prezydent - Nie ma mojego kandydata, i więcej, ja nie mam zamiaru nawet odpowiadać na takie pytania, na kogo będę głosował, choć oczywiście będę głosował i wierze, że więcej moich rodaków będzie głosować niż do tej pory. Natomiast nie chciałbym żeby moje oświadczenie, że na kogoś zagłosuję było dla tej osoby przeszkodą, albo wykorzystane w jakiś sposób instrumentalny.
 
Albo może by jej pomogło?
 
Prezydent RP - Myślę, że czy pomogło, oby, Polacy swój rozum mają, Polacy, ci szczególnie, którzy chodzą głosować akurat argumentów słuchają, oglądają, to, co dzieje się w dyskusji, w debatach. Jestem przekonany, ze mają też pewną wrażliwość etyczną, czyli odrzucają wszystko, co czarne, co, co jest po prostu nie fair. Ja jestem przekonany, że w Polsce nie Wermacht rozstrzygnie o wynikach wyborów prezydenckich tylko wyborcy, świadomi polscy wyborcy, którzy mają właśnie też tę wrażliwość etyczną. No a wybór jest między dwoma osobami, które mają doświadczenie państwowe. Jedna była wicemarszałkiem senatu i sejmu, wiele lat parlamentarzystą, drugi kandydat jest prezydentem miasta stołecznego, byłym ministrem sprawiedliwości, prezesem Najwyższej Izby Kontroli, no więc, żaden z nich zajmując się sprawami państwa nie będzie się ich musiał uczyć od początku, choć prezydentury jeden i drugi będzie musiał się uczyć, ale życzę im jak najlepiej.
 
Sądzi Pan,  że wyprowadzając się z Pałacu Prezydenckiego będzie mógł Pan powiedzieć, że zostawia Pan Polskę w dobrych rękach?
 
Prezydent RP - Myślę, że zostawiam ją w rękach demokratycznie wybranego prezydenta i jeżeli będzie chciał, żeby dać mu dobre rady to ich udzielę i będę kibicował mu. Bo ja kibicuję Polsce. Zmieniają się drużyny, zmieniają się trenerzy, zmieniają się zawodnicy, a reprezentacja Polski jest jedna i Polska jest jedna i  zależy mi na tym , żeby każdy mój następca, i ten, i ci za lat dziesięć, piętnaście odnosili sukcesy, bo przecież to będzie sukces Polski, a my jesteśmy w tej sztafecie zmianą. Ja uważam, że moje dziesięciolecie było bardzo udane, odchodzę stąd z poczuciem satysfakcji. Polska jest bezpieczna, bo jest w NATO. Polska ma szanse rozwojowe, bo jest w Unii Europejskiej, polska demokracja z bólem i czasami skrzypiąc, ale działa. W regionie jesteśmy krajem liczącym się. Jeżeli dzisiaj w Białym Domu pytają polskiego prezydenta o jego opinie, a co w Rosji, a co na Ukrainie, a co w Niemczech, i to nie jest zdawkowe, tylko to jest takie pełne ciekawości pytanie, to znaczy że nasza pozycja międzynarodowa jest też bardzo licząca się. Kiedy czytam wyniki ostatniego badania naukowców o stanie ducha Polaków, to też widać, że bardzo wielu z nich, mimo tych narzekań, powodzi się jednak lepiej. Kiedy widzę jak w Polsce rozwijają się media, wolność mediów, jak czytam czasami z przerażeniem, jak z tej wolności te media korzystają, to wie Pani, trudno być niezadowolonym. To jest rzeczywiście kraj, który w ciągu piętnastu lat dokonał niezwykłego postępu, bardzo cenionego z zewnątrz, dla wielu jesteśmy wręcz wzorem. Mamy pewną słabość, taką od  setek lat - nie umiemy o sobie mówić dobrze. Wstydzimy się jakby własnego sukcesu, wstydzimy się powodzenia, jesteśmy skrępowani, gdy mamy powiedzieć coś o sobie dobrze, czy o koledze dobrze; w Polsce się po prostu narzeka. A ja uważam, że my powinniśmy być, nie wiem, być w przyszłości dumni z Polski jak mówi jeden z kandydatów. Mamy wszelkie powody żeby być dumnymi z Polski już, teraz i być dumnymi z tej drogi, którą już przeszliśmy, a ja cieszę się, że przez te dziesięć lat mogłem swój wkład wnieść i niewątpliwie Polska jest w niezłym stanie i oby to co dobre było kontynuowane, to co złe zmienione, i życzę i temu parlamentowi, który dziś zaczyna pracę, i rządowi, który będzie wkrótce i prezydentowi, który będzie wybrany, żeby - żeby im się powiodło. Ich sukces będzie naszym wspólnym sukcesem, a ja ze swojej strony, bez zawiści, bez zazdrości, to mnie będzie odróżniało od innych polityków, będę starał się wspierać to wszystko dobre, co w Polsce się będzie działo.
 
Dziękuję bardzo. Prezydent Rzeczypospolitej, Aleksander Kwaśniewski, był dziś gościem Radia dla Ciebie.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.