przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Dziś Salon Polityczny Trójki z Pałacu Prezydenckiego. Moim i Państwa gościem jest Prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dzień dobry.

Prezydent RP: Dzień dobry Pani. Witam Państwa.

-Panie Prezydencie, jak Pan odbiera to, co stało się wczoraj w Sejmie. Pierwszy raz od 1989 roku nie ma ani marszałka, ani prezydium?

Prezydent RP:  Źle odbieram. Miałem nadzieję, że jednak te umowy, na które był czas, bo wybory były niemal miesiąc temu, zostały poczynione, obowiązują i marszałek powinien być wybrany. Nie ma tak naprawdę poważnych argumentów żeby z tą decyzją czekać. Jest precedens, niebezpieczny precedens. Początek nie jest więc dobry.

To jest tak, że koalicjanci mówią, zwłaszcza PiS, że nic takiego się nie stało, bo umowy koalicyjnej nie ma, w związku z czym nie ma warunków, których należałoby dotrzymywać, no i obie zwycięskie partie winią Pana za to, że to Pan zwołał to posiedzenie 19 października.

Prezydent RP:   Myślę, że tego już nie robią. Nie mogą winić mnie, mogą generalnie mieć uwagi, co do kalendarza, który już Pani tłumaczyłem na tej antenie, wynika z Konstytucji, nie jest przez nikogo wymyślonym, tylko tak się czyta Konstytucję, tak upływają terminy zarówno Sejmu, jak i Prezydenta, ale już do tego nie wracajmy. Natomiast to, że pierwsze posiedzenie Sejmu odbyło się 19 października, to zapadła ta decyzja dokładnie w tej sali, w której rozmawiamy, na spotkaniu z PiS-em, Panem Marcinkiewiczem, Panem Dornem, Panem Bielanem, bo oni tu byli obecni. I na pytanie, kiedy, w tym terminie między 19 a 24, a realnie czy 19 czy 24 października czyli dzień po wyborach prezydenckich oni sądzą, że lepiej byłoby zrobić posiedzenie Sejmu, zdecydowana, jasna odpowiedź była szybciej 19, tak jest, to jest termin najlepszy. PO, spotykałem się tu z Donaldem Tuskiem, powiedziała, że właściwie nie mają zdania w tej sprawie. Może być 19, nie będą oponować. No więc jest 19, ta data, która została uzgodniona w konsultacjach. I przypomnę jak, pamiętacie Państwo deklaracje, jak zaraz po wyborach, że to deklaracje na szybko. Znaczy, że im szybciej, tym lepiej, że już jesteśmy gotowi. Przecież pamiętamy te rozmowy i zapewnienia, że procesy pójdą sprawniej.

I gotowi nie jesteśmy, a przerwa w posiedzeniu przegłosowana przez PiS, Samoobronę i PSL. Egzotyczna koalicja.

Prezydent RP:  Tak, ale też zapowiedź, że taka koalicja może istnieć, może działać.

 Znaczy obok koalicji rządzącej?

Prezydent RP:  Obok koalicji rządzącej dla niektórych projektów, dla spraw, gdzie w koalicji nie będzie można mieć zgody. Uważam, że to powinien być jeden z tematów rozmów koalicyjnych. Bowiem, szczególnie jeżeli chodzi o przedłożenia rządowe, to taka możliwość, że one są zmieniane czy obalane przez inną większość parlamentarną jest szkodliwe dla państwa, gospodarki, dla samej koalicji. To wczorajsze doświadczenie w rozmowach koalicyjnych powinno być potraktowane poważnie, jako też kwestia zabezpieczenia się przed taką ewentualnością w przyszłości.

To nie jest tylko wczorajsze doświadczenie, dlatego, że przedwczorajsze jest takie, że Andrzej Lepper wsparł otwarcie Lecha Kaczyńskiego, Lech Kaczyński powiedział, że nie powoła Leszka Balcerowicza na kolejną kadencję w NBP. Czyli hasło Samoobrony "Balcerowicz musi odejść", a jeszcze dzień wcześniej Kazimierz Marcinkiewicz mówił o tym, że jest za paliwami rolniczymi i nic się nie zmieni w podatkach rolniczych, czyli zostanie otrzymany KRUS. To takie spełnianie listy życzeń Andrzeja Leppera.

Prezydent RP:  Tylko tu jest groch z kapustą. Pomieszanie z poplątaniem. I to by należało dobrze wyjaśnić. Rozumiem, że kandydaci szukają teraz wsparcia wśród tych wyborców, którzy nie głosowali na nich w pierwszej turze i zabiegi o wyborców Andrzeja Leppera, zabiegi o wyborców Marka Borowskiego są dla mnie oczywiste i wcale się temu nie dziwię. To, że w tych zabiegach idzie się tak daleko i wiąże się takimi deklaracjami jak choćby o szefie NBP, to jest przesadą, jest niebezpieczne, to jest wiązanie kamienia u szyi dla tego kandydata, który może być wybrany prezydentem. No ale jego decyzja. Gdy chodzi o NBP informuję, że inicjatywa wychodzi od Prezydenta czyli on wskazuje kandydata, a jest to przegłosowane przez Sejm. Dzisiaj dyskusja o prezesie NBP jest przedwczesna, bo kadencja trwa. Nie jest siedmioletnia, jak twierdzi Pan Kazimierz Marcinkiewicz, tylko sześcioletnia i sam Leszek Balcerowicz decyzji nie podjął. Więc nagłe pojawianie się nazwiska Balcerowicz w tej kampanii jest czysto kampanijne, jest czystą grą i uważam nieodpowiedzialną. Niepotrzebną. Ale cel jasny, dołączyć się do chóru Pana Leppera. Taką decyzję podjął Lech Kaczyński - osobiście mogę powiedzieć, że się dziwię. Gdy chodzi o paliwa, to jest znowu typowa sprawa rządu i tutaj moim zdaniem pierwszym partnerem do rozmów jest koalicjant. Może być tak, jak mówi Pan Marcinkiewicz, może być inaczej. Natomiast ze spraw, które są w gestii rządu nie czyniłbym tematów kampanii prezydenckiej z tego względu, że to jest sprawa rządu i tutaj prezydent będzie tylko jednym z elementów całego procesu legislacyjnego - na końcu drogi podpisze ustawę, bądź nie. Nie wyobrażam sobie zresztą, żeby prezydent czy Kaczyński czy Tusk nie podpisywał ustaw, które są świadomie, rozumnie przygotowane przez koalicję PiS i PO.

Ale padają rozmaite deklaracje. A efekt jest taki, że Samoobrona głosuje za przerwaniem posiedzenia Sejmu i za nie wybraniem wczoraj marszałka i prezydium.

Prezydent RP: To trzeba traktować jako istotny fakt polityczny. I to również wyborcy powinni potraktować jako dość realną możliwość. Tzn. w Polsce koalicja PiS-Samoobrona może istnieć. Może istnieć realnie. Z punktu widzenia wyborców, także w wyborach prezydenckich to to jest ważny argument. Jeżeli chcemy, czy jeżeli boimy się takiej koalicji, to wsparcie dla kandydata Tuska wydaje się wtedy bardziej oczywiste.

I Donald Tusk pyta, czy chcemy mieć czwartą RP z twarzą Andrzeja Leppera, na co Lech Kaczyński odpowiada, czy chcemy mieć trzecią RP z twarzami Urbana i Millera.

Prezydent RP:   Tylko tu też  nie czynić grochu i mieszać grochu z kapustą. Ani Millera, ani Urbana nie ma w Sejmie i żadnej koalicji między PO a Urbanem czy Millerem być nie może. Dziś są to wyborcy, którzy dysponują jednym głosem. Z tym, że Pan Jerzy Urban dysponuje jeszcze gazetą, którą wydaje. I tam może pisać co chce i zresztą to czyni konsekwentnie od lat. Pisze, co chce. I myślę, że nikt mu tej wolności nie chce dzisiaj zabierać. Koalicja z Samoobroną z 56. posłami Samoobrony jest czymś realnym. Czymś, co już widzieliśmy wczoraj, a możemy jeszcze obejrzeć w przyszłości.

W tej kampanii Lech Kaczyński atakuje również Pana, w sali BHP mówi, że przyznaje Pan odznaczenia ludziom zasłużonym, ale zasłużonym dla PRL i jak on zostanie prezydentem, to zasłużeni dla PRL odznaczeń nie dostaną. Lech Kaczyński przywołuje też, że wśród tych odznaczeń jest też Order Orła Białego.

Prezydent RP:  Przede wszystkim staraliśmy się, żeby odznaczenia otrzymywali ludzie zasłużeni. Polska w wielu dziedzinach to jest ciągłość, to jest wszystko to, co się działo i za PRL i potem. Ja nie wiem dlaczego wybitny lekarz, fizyk, literat, aktor miałby dzielić swoje życie na to za PRL i to za demokracji. Natomiast staraliśmy się, żeby to było uczciwe. Wszystkie wnioski mają swoją procedurę, przechodzą przez kapituły i wydaje mi się czymś zupełnie nieuzasadnionym, wręcz powiedziałbym nieeleganckim, nieprawdziwym i niedopuszczalnym krytykowanie kapituły Orła Białego, która przez te lata mojej prezydentury była związana z najwybitniejszymi postaciami polskimi. Przypomnę, że w tej chwili szefową kapituły jest Pani prof. Barbara Skarga, że w skład wchodzi Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Krzysztof Skubiszewski, że wcześniej w kapitule zasiadali Jan Nowak Jeziorański, Aleksander Gieysztor, Orsza Broniewski. A więc widać, że są to ludzie, którzy nawet politycznie są z różnych obozów, ale są to ludzie o wielkim patriotyzmie, o wielkiej odpowiedzialności. Powiem szczerze, że w ciągu dziesięciu lat prezydentury spotkania z kapitułą Orła Białego, nie były znowu tak częste, ale uczestniczę w nich jako szef kapituły, jako kanclerz kapituły, to była przygoda, także intelektualna i gdyby spojrzała Pani na listę osób odznaczonych Orderem Orła Białego, to tam są wybitni Polacy. Tam jest nieżyjący Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Bronisław Geremek, ks. prof. Józef Tischner, prof. Jerzy Kłoczowski, Wiesław Chrzanowski, człowiek prawicy, marszałek Sejmu i osoba o wielkich zasługach dla polskiej demokracji. A więc staraliśmy się odznaczać ludzi przede wszystkim o wielkich zasługach dla Polski, a już dyskusja czy te zasługi były bardziej opozycyjne w okresie PRL czy później w budowie państwa demokratycznego, no to myślę, że tutaj odpowiedź choćby przez przytoczenie tych nazwisk jest jednoznaczna.

Wczoraj rozmawiał Pan w cztery oczy z desygnowanym na premiera Kazimierzem Marcinkiewiczem...

Prezydent RP:  Nie w cztery oczy. Byli świadkowie. Dwie osoby towarzyszyły Panu Marcinkiewiczowi, a ze mną był minister Dubaniowski i Szymczycha.

No i jakie są nastroje? Uda się stworzyć koalicję z PO czy nie?

Prezydent RP: Przede wszystkim był nastrój pewnego podniecenia i wzruszenia. Zrozumiałego zresztą, bo czym innym jest w ogóle rozmawiać o rządzie, a czym innym jest otrzymać dokument, w którym jest się desygnowanym na premiera i zaczyna biec kalendarz konstytucyjny czyli dwa tygodnie na przedstawienie prezydentowi składu rządu i zaprzysiężenia go.

Rozumiem, że ten nastrój po stronie kandydata, a nie Pana?

Prezydent RP:  Po obu stronach, choć oczywiście w dużo większym stopniu po stronie kandydata, bo dla mnie to już było wydarzenie kolejne, choć zawsze jest to wydarzenie o wielkiej randze. Desygnuje premiera, szefa rządu, dużego państwa w środku Europy.

Czyli Kazimierz Marcinkiewicz wierzy w to, że nie jest premierem tymczasowym, że uda mu się stworzyć rząd?

Prezydent RP: Nawet tu bym przestrzegł wszystkich tych, którzy sądzą, że on może sądzić, że jest premierem tymczasowym. Ja myślę, że mamy do czynienia z osobą, która doskonale zdaje sobie sprawę z obowiązków, które na nią spoczywają teraz i później. Psychicznie do tej roli jest przygotowany i że wręcz to wyzwanie podejmuje z taką wielką energią. Ci, którzy sądzą, że to jest osoba tymczasowa, moim zdaniem mylą się bardzo głęboko. Kazimierz Marcinkiewicz jest świadom obowiązków ale też jest pełen energii, werwy i wiary.

 I uda się stworzyć rząd do końca października?

Prezydent RP: To jest pytanie do niego. Tutaj mówił mi, że w ciągu dwóch tygodni oczywiście to się stanie i nawet wstępnie mówiliśmy, że poniedziałek przed Świętem Zmarłych, poniedziałek 31 października byłby taką możliwą datą zaprzysiężenia rządu.

To będzie rząd PiS-u i PO?

Prezydent RP: Tak wynika z wczorajszej rozmowy. Mało tego, otrzymałem informację, że te rozmowy słusznie toczą się nieco w cieniu, one są trochę schowane i one toczą się także poza tymi listami, które są wysyłane i które są coraz dłuższe, więc coraz trudniejsze do czytania, że te rozmowy przebiegają dość sprawnie.

Czy padły jakieś nazwiska? Kto w tym przyszłym rządzie?

Prezydent RP:  Wiem, że koalicja do nazwisk chce przejść w końcowym etapie. Oczywiście, że padają nazwiska w różnych rozmowach między Panem Marcinkiewiczem i Panem Rokitą. Ale ani ja nie mam upoważnienia, żeby mówić o jakichkolwiek nazwiskach, ani powiem szczerze nie byłem o tych nazwiskach informowany w sposób oficjalny.

A jak Pan sądzi po tym, co działo się wczoraj, w przyszłym tygodniu poznamy marszałka i wicemarszałków. To będzie marszałek PO czy PiS-u?

Prezydent RP:  To się rozstrzygnie nie w środę 26, to się rozstrzygnie w niedzielę 23 października. I raz jeszcze apeluję do rodaków, żeby skorzystali z tego wielkiego prawa i poszli głosować w wyborach prezydenckich. Jest dwóch kandydatów. Jeden z nich na pewno zostanie prezydentem. Nawet gdyby ktoś zdecydował się skreślać obie kandydatury, to przypominam, Konstytucja mówi jasno, prezydentem w drugiej turze zostaje kandydat, który uzyskał większą liczbę głosów. Nie 50 proc. ważnych głosów, tylko większą liczbę głosów. To jest bardzo ważne. Dlatego, że po prostu, kto wygra te wybory zostaje prezydentem. I to będzie decydowało.

 Uważa Pan, że jeśli wybory wygra Donald Tusk, to marszałek będzie z PiS-u i odwrotnie?

Prezydent RP:  Myślę, że tak. Już mówiąc zupełnie szczerze, uważam, że jeżeli wybory wygra Donald Tusk, no to niewątpliwie będzie tutaj oczekiwanie PiS-u, że ze względu na ich pozycję w parlamencie, największego ugrupowania będą chyba chcieli zmienić tę propozycję, którą zgłosili. Bo przypominam, że PiS zgłosił ofertę do PO, ale to było też w domyśle iż wybory prezydenckie wygra kandydat PiS, Lech Kaczyński. Wielka odpowiedzialność wszystkich nas, wszystkich wyborców, bo to będzie decyzja rzeczywiście kluczowa. Ja jestem rad, że po dziesięciu latach mojej prezydentury, wszyscy są przekonani, że ten prezydent jest postacią tak niezwykle wpływową i ważną w Polsce. Bo jest ważną. To jest najwyższa godność w państwie. Trzeba głosować, trzeba jeszcze wsłuchać się w to, co kandydaci mówią. Ja swojego faworyta już mam.

Powie Pan, na kogo odda Pan głos w niedzielę?

Prezydent RP: Wie Pani, jestem cały czas przepytywany na tę okoliczność, nie chciałbym, by mój głos był kłopotem dla tej osoby czy był tutaj instrumentalnie traktowany. Wielokrotnie mówiłem, że gdy do wyboru mam koncepcję umiaru i rozwagi i koncepcję radykalną, to ja zawsze wybieram koncepcję umiaru i rozwagi. Tego Polska potrzebuje najbardziej. Ale nazwiska nie wymienię.

A nie uważa Pan, że SLD też powinno zająć takie stanowisko, a nie powiedzieć, że żaden kandydat nie pasuje Sojuszowi, w związku z czym otwarcie nie powiedzą kogo wspierać?

Prezydent RP:  SLD zajęło stanowisko politycznie rozumne z dwóch względów...

Przepraszam. Pani wiceprzewodnicząca Senyszyn powiedziała, że ona nie wyklucza tego, że pójdzie i skreśli oba nazwiska. Więc nie wiem, czy to jest politycznie rozumne stanowisko?

Prezydent RP: Ale to jest jej stanowisko. Badania pokazały jak większość elektoratu SLD chce głosować. Wynika z nich, że chce głosować na Donalda Tuska. Natomiast dla samej partii SLD, w momencie gdy nie podejmuje się z nią rozmów, a nie podjęto rozmów jest bardzo trudno decydować blankietowo. Myślę, że formuła, iż niech wyborcy zagłosują zgodnie ze swoim sumieniem, jest formułą dobrą. Natomiast ważne w tym apelu SLD jest zwrócenie się o głosowanie. Ja to też czynię, korzystając z Pani zaproszenia apeluję żeby głosować.

 47 proc. Polaków deklaruje, że nie pójdzie głosować.

Prezydent RP:  To bardzo dużo i bardzo niedobrze. Dlatego, że to są ważne wybory i tu szkoda, żeby zabrakło głosów. I naprawdę tu są też dwie koncepcje. Jest jednak istotna różnica koncepcja czwartej RP i tej koncepcji kontynuacji tego co dobre i zmiany tego, co złe. W moim przekonaniu ten wybór ma istotne znaczenie. Na wszystko. Na wybór marszałka Sejmu, na rząd, na koalicję, na sposób działania rządu, na równowagę w Polsce - to są bardzo ważne wybory. Zostanie w domu bynajmniej nie powoduje, że ręce są bardziej czyste w tej kwestii.

 Prezydent Aleksander Kwaśniewski był moim i Państwa gościem, dziękuję bardzo.

Prezydent RP:  Dziękuję bardzo. Do usłyszenia
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.