przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Niespełna 2 % różnicy między pierwszą dwójką kandydatów - takie są najnowsze wyniki z Państwowej Komisji Wyborczej. Zaskakuje Pana ten wynik?

 Ja myślę, że będzie zbliżony do tego, co mówiły wczorajsze sondaże. Pani w tej chwili cytuje wyniki bez Warszawy...

91,5 % obwodów . - 35,82 % Donald Tusk, 33,29 % Lech Kaczyński.

Prezydent RP:  Ale to nie zmienia faktu, że wiemy, że nic nie wiemy, i że wynik drugiej tury jest całkowicie otwarty i szanse kandydatów oceniam niemalże identycznie, pół na pół.

Mimo, że tak było do tej pory, że ten, który zwyciężał w pierwszej turze zawsze zwyciężał w drugiej.

Prezydent RP:  Być może tradycja się powtórzy i będzie zwycięzcą również w drugiej turze Donald Tusk, ale w tej chwili na pewno nie ma żadnych powodów, żeby to przesądzać. Przewaga jest niewielka. Głosów do ponad 50 % brakuje wiele. Trzeba przez te dwa tygodnie skupić się na tych, którzy nie głosowali na kandydata, a poszli do wyborów - myślę tu o elektoracie Andrzeja Leppera, elektoracie lewicy, który głosował na Marka Borowskiego, no i trzeba też w większym stopniu zaapelować do środowisk, które nie głosowały. Zazwyczaj w drugiej turze wyborów - tak było przynajmniej w 95 roku - frekwencja w drugiej turze wyborów jest kilka procent wyższa niż w pierwszej, a ponieważ kandydaci są znani, wyraziści - jest kilka procent, do których można dotrzeć, ale to wymaga innej kampanii niż ta dotychczasowa.

-Jakiej ?

Prezydent RP:Mniej telewizji, więcej kontaktu bezpośredniego, więcej przyjazdów do tych miejscowości gdzie wynik nie był najlepszy, żeby pokazać, że ten kandydat nie jest tylko z ekranu telewizyjnego. Że to jest żywy człowiek, który się interesuje wyborcami, ludźmi, którzy mają na niego głosować, który potrafi uśmiechnąć się, porozmawiać chwilę. To dla wielu sztabowców wydaje się strata czasu, ale w moim przekonaniu jest niezbędne, gdy chce się pokazać, że te wybory to nie jest wirtualna walka o władzę tylko demokracja, gdzie jest realny wyborca, realny kandydat, realne problemy i prawdziwy kontakt między kandydatem i wyborcami.

To jest pańska rada na te dwa tygodnie kampanii przed drugą turą. A jakiej spodziewa się Pan tej kampanii ?

Prezydent RP: Zobaczymy. Ja myślę, że kandydaci zadeklarowali, że chcą kampanii czystej , nieagresywnej . Czy ona będzie nieagresywna ? Wolałbym, choć jak pokazują różne doświadczenia także polskich kampanii, także tych, które ja przeżyłem osobiście, to raczej rzadko się zdarza, żeby nie wyciągano jakichś przykrych niespodzianek z kapelusza, no, ale może tym razem sztabowcy będą mieli silniejsze nerwy i będą chcieli tej kampanii programowej. I takiej opartej o bliższy kontakt z wyborcami. W moim przekonaniu trzeba dzisiaj tez bardzo ostrożnie korzystać z tego, co dzisiaj media proponują niezwykle bogato - mianowicie spotkań, debat, bo kolejna debata, która powtarza te same argumenty gdzie nawet już dziennikarze za bardzo nie wiedzą, jakie nowe pytania można zadać - to jest kontr produktywne - to nic nie daje, a nawet zniechęca, bo tej płyty już wszyscy wielokrotnie słuchali. Myślę, że te dwie debaty tak jak to jest w Ameryce - jedna powinna być poświęcona sprawom wewnętrznym, krajowym, druga zagranicznym. I dobrze byłoby gdyby one rzeczywiście były pokazane przez wszystkie największe sieci telewizyjne - to powinien być moment na poważniejszą ponad godzinną rozmowę, i też gdzie od kandydatów nie żąda się minutowych wypowiedzi, bo one z natury muszą być uproszczone - tylko, żeby po prostu można było posłuchać i troszeczkę spojrzeć na tych kandydatów pod innym kątem, może trochę głębiej, może trochę w kategoriach emocji, które one wywołują. Żeby to nie było wszystko takie plastikowe i takie bardzo bilbordowe, bo odnoszę wrażenie, ze ta kampania ze względu na swoją nowoczesność stała się taka urynkowiona, bilbordowa, a przez to nie trafiająca jak widać do wielu ludzi, którzy chcieliby o politykach wiedzieć więcej i niekoniecznie sensacyjnie .

- A dlaczego nie chce Pan powiedzieć, na kogo będzie pan głosował w drugiej turze?


Prezydent RP: Z dwóch względów - teraz jest taki czas, że to kandydaci muszą zabiegać o głosy i niech oni powiedzą, jakimi argumentami jeszcze chcą przekonywać, tym bardziej, że ja miałem swojego kandydata, ten kandydat nie wszedł do drugiej tury,więc jestem wyborcą, tak jak miliony Polaków. Ja na pewno pójdę głosować, więc tym bardziej o mój głos warto trochę powalczyć - mówiąc żartobliwie, a mówiąc mniej żartem - nie chciałbym, żeby na tym etapie moja deklaracja była jakimkolwiek kłopotem czy komplikacją dla któregokolwiek z kandydatów.

No tak, ale jak patrzy się na to, kto jak głosował w tych wyborach to okazuje się, że aż 40 % pańskich wyborców z 2000 roku poparło Donalda Tuska.


Prezydent RP: No tak, ale dwadzieścia parę Lecha Kaczyńskiego, 16 % Marka Borowskiego, 14 % Andrzeja Leppera .

No tak, ale to nie jest 40 % .

Prezydent RP: Ale wie pani dlaczego ? Dlatego, że ja miałem bardzo wielki elektorat. Chcę z dumą przypomnieć, że ja pięć lat temu nie dość, że uzyskałem 53 % głosów w pierwszej turze to frekwencja wynosiła 61 % , więc odnoszę wrażenie, że ktokolwiek nie wygra tych wyborów to tak wielkiego, silnego mandatu jak ja uzyskałem w roku 2000 nie będzie miał.
 
No dobrze, a kiedy dowiemy się, kogo popiera Aleksander Kwaśniewski .

Prezydent RP: Sądzę, że przyjdzie na to pora. Choćby ze względu na ten elektorat ludzi, którzy na mnie głosowali, będę musiał odpowiedzieć na to pytanie. Ale nie sądzę, żeby w tym tygodniu. Niech w tym tygodniu mówią kandydaci. To jest demokracja. To oni zabiegają o nasze głosy. My jako wyborcy powinniśmy wsłuchiwać się w to, co nam proponują, co może zmodyfikowali w tych programach, które jeszcze przedstawiali kilka dni temu, bo muszą coś zmodyfikować, jeżeli chcą pozyskać nowe głosy, albo niczego nie zmodyfikują, co też będzie jakimś argumentem dla wyborców czy głosować na tak czy na nie.

A oczekuje pan, że SLD i SDPL publicznie udzieli komuś poparcia?.

Prezydent RP: Uważam, że poważne partie polityczne mogą milczeć, jeżeli nie chcą wypaść z debaty, która się odbywa. Demokracja ma reguły. Te reguły zaakceptowaliśmy. Pamiętajmy, że Konstytucja, wg której to wszystko się odbywa była Konstytucją przygotowaną przez Parlament gdzie większość miały SLD i PSL. To zobowiązuje. To myśmy taki system prezydentury, taki system wyborów prezydenckich przyjęli i nie wolno się gniewać, że w rezultacie procedur demokratycznych dwóch kandydatów, którzy akurat może nie są bliscy tym ugrupowaniom - weszło do drugiej tury.

Czyli będzie pan namawiał i Wojciecha Olejniczaka i Marka Borowskiego do tego, żeby jawnie kogoś poparli ?

Prezydent RP: Nie tylko, żeby jawnie poparli, ale być może jest to dobra okazja, żeby Marek Borowski i Wojciech Olejniczak i gremia polityczne lewicy spotkały się jeszcze nie dyskutując o żadnych sprawach związanych z lewicą,ale przyjmując pewne wspólne stanowisko dotyczące wyborów prezydenckich i zaapelowali do niemałego jak widać ciągle - choć dużo mniejszego niż cztery lata temu - elektoratu o głosowanie. Natomiast to nie powinno być na zasadzie gdzieś wypowiedzi po drodze, między jednym spotkaniem, a drugim, do dziennikarzy, którzy akurat na tym rogu ulicy byli. Natomiast to musi być po poważnej analizie gremiów politycznych. I uczmy się od tych, którzy umieją politykę uprawiać na wysokim poziomie. Kieruję uwagę państwa na Niemcy, gdzie sytuacja jest - kto wie czy nie jeszcze bardziej skomplikowana, gdzie tworzy się wielka koalicja, gdzie jest dwóch liderów, którzy chcą być kanclerzem - szefowa CDU i szef - obecny kanclerz, szef SPD. I odbywa się to wszystko w atmosferze nieporównanie bardziej poważnej, bez oskarżeń o pułapki, terminy czy inne rzeczy, które ja, co chwilę słyszę w Polsce, tylko po prostu - ci ludzie biorą na siebie odpowiedzialność za sprawy państwa. To samo powinno być dzisiaj w Polsce. Kalendarz wynika z Konstytucji. Procedury są określone w Konstytucji, nie wszystko musi się podobać, ale demokracja musi działać. Trzeba ją szanować, jeżeli chcemy, żeby była lepsza.

10 % dla Marka Borowskiego - Włodzimierz Cimoszewicz miałby więcej ?


Prezydent RP: Moim zdaniem tak. Moim zdaniem Włodzimierz Cimoszewicz gdyby tę kampanię przeprowadził tak jak zamierzano, gdyby dotarł szeroko ze swoim programem, to szczególnie w tej sytuacji, jaka jest miałby całkiem realne szanse być poważnym kandydatem do drugiej tury .

A rozmawiał pan z Włodzimierzem Cimoszewiczem?

Prezydent RP: Już po jego decyzji nie, ponieważ Włodzimierz Cimoszewicz zaszył się w swojej pustelni i tam trwa i myślę, że tego czasu on potrzebuje też na refleksję, a poza tym myślę, że takie dyskusje, jakie przed chwilą pani zaczęła - jeżeli słucha - muszą go bardzo denerwować.

- No, ale to już nie jest nasz problem tylko jego. 

Prezydent RP:  No tak, ale sprawa w ogóle jest już tylko do rozważań historycznych, więc, o czym tu mówić.

- 16 % Andrzej Lepper - to dużo .

Prezydent RP: Ale pani mówi o tych wynikach 90 % - to się zmniejszy, natomiast to jest jak widać ten jego dosyć zorganizowany, zmobilizowany elektorat, nie pierwszy raz. To jest na pewno również po części elektorat lewicowy, który nie chciał głosować na Marka Borowskiego.

- Ale z drugiej strony to są też ludzie, którzy prędzej zagłosują na Lecha Kaczyńskiego niż Donalda Tuska.

Prezydent RP: O nie, ja myślę, że to jest też dokładnie podzielone. To znaczy w moim przekonaniu tam jest część wyborców, którzy nie chcieli głosować na Borowskiego, a chcieli zagłosować jakby na znak protestu . Można się spodziewać, że to jest kilka procent różnicy między głosowaniem parlamentarnym, a prezydenckim. I nie sądzę, żeby ci ludzie głosowali na Lecha Kaczyńskiego. Oni mogą w ogóle nie pójść głosować.

- No więc właśnie - nie ma pan takich obaw, że wyborcy lewicy zostaną w domu przy drugiej turze ?

Prezydent RP: Zapewne części się przekonać nie da, ale ja uważam, że zadaniem poważnych partii politycznych jest ocenić sytuację, uczynić to publicznie i powiedzieć swoim wyborcom jak się zachowujemy w tym momencie. To nie jest nadzwyczajne wymaganie wobec ugrupowań politycznych.

- No tak Panie Prezydencie, ale uważam, że kiedy rozmawialiśmy po wyborach parlamentarnych, kiedy frekwencja była dramatyczna, Powiedział Pan, że liczy pan na to, że w wyborach prezydenckich ta frekwencja będzie dużo większa i okazuje się, że wcale tak nie jest.

Prezydent RP: Ja mówiłem nawet głośno, że liczyłem, że frekwencja będzie w granicach 55 %. Ona jest na poziomie 50 %, jest dramatycznie niska.

- Lech Wałęsa mówił wczoraj, że nie zasłużyliśmy na demokrację. ·
 
Prezydent RP: Tu przesadził. Bo demokracja nie jest prezentem, na który się zasłużyło lub nie. Polacy o demokrację walczyli, Wałęsa walczył o demokrację i chwała mu za to. I okazaliśmy się mistrzami w walce o demokrację. Natomiast okazujemy się dość opornymi uczniami, jeśli chodzi o te codzienne lekcje demokracji. Być może wielu Polaków zrozumiało demokrację i wolność jako również prawo do niechodzenia na głosowania. Tez możemy przyjąć, że w naszym przekornym narodzie i taki sposób myślenia istnieje. Natomiast faktem jest, że mniejsza frekwencja o 11 % po pięciu latach jest czymś, co wymagałoby poważnej analizy i działań natychmiastowych. Zgadzam się tu z panią profesor Kolarską - Bobińską, która wczoraj w telewizji mówiła, że trzeba te działania podjąć i w szkole, w mediach i wśród polityków, i w organizacjach pozarządowych, i w Kościele. To nie jest tak, że przyczyna niskiej frekwencji jest jedna. Gdyby to była jedna przyczyna - słabość polityków, no to uznając, że ci dwaj politycy, którzy kandydują w drugiej turze są co najmniej niezłej lub średniej jakości - żeby być ostrożniejszym, no to powinno być na co najmniej średnim poziomie frekwencji.

- A na jaką liczy Pan w drugiej turze ?

Prezydent RP: Myślę, że podobną niestety jak w pierwszej turze. Tzn. ci, którzy dojdą do głosowania nie zrównoważą tych, którzy nie pójdą głosować. To może być bardzo niewielka różnica, procent, dwa do góry, ale nie za bardzo wierzę w to, żeby było więcej.

- 19 października pierwsze posiedzenie Sejmu. Co się dzieje w związku z tym, ze to będzie ten najgorętszy czas kampanii przed drugą turą wyborów Myśli Pan o tym, żeby ten termin zmienić czy nie ?

Prezydent RP: Nie.19 października to jest jeden z pierwszych i ostatnich terminów, kiedy posiedzenie może być zwołane.

- Może być jeszcze 24.

Prezydent RP: 24 w poniedziałek, zaraz po. No, ale żeby być już nieco przewrotnym - a jeżeli okaże się, ze wszystkie informacje, które mamy w nocy z 23 mówią, że jest 50/50, i że różnica między kandydatami wynosi może kilka tysięcy głosów i trzeba czekać do ostatniego momentu w komisji wyborczej, to jak pani sobie wyobraża posiedzenie Sejmu, które zaczynamy o 10.00 w poniedziałek, a wszyscy czekają do wtorku do 12.00 czy 14.00 kiedy PKW poda wynik. Nie ma co komplikować sobie życia. 19-stego mają być zaprzysiężeni posłowie. Trzeba wybrać marszałka Sejmu. Nie będzie marszałkiem Sejmu ani Lech Kaczyński - bo nawet nie jest posłem, Donald Tusk też nie będzie, bo kandyduje na prezydenta, więc trzeba wybrać innego marszałka, nie z tej pary, trzeba wybrać wicemarszałków. Trzeba przyjąć dymisję rządu Marka Belki. Ja powinienem wręczyć desygnację - jak rozumiem ciągle - dla pana posła Marcinkiewicza.

- A dlaczego ma Pan wątpliwości ?

Prezydent RP: Bo i tak będę musiał zapytać przed 19-stym czy jest to kandydatura podtrzymywana przez dwa największe ugrupowania parlamentarne. Ja rozumiem, że tak.

- Kazimierz Marcinkiewicz dzisiaj ma przedstawić program nowego rządu , no więc trudno żeby to nie on.

Prezydent RP: Wie pani - w tych czasach do 19-stego to jeszcze może być troszeczkę różnych zawirowań. Ja wierzę, że to będzie pan Marcinkiewicz . Jemu 19-stego wręczę dokument o tym, ze jest desygnowany na premiera i od tego momentu zaczynają się dwa tygodnie na utworzenie rządu.

- A sądzi Pan, że do 23.X poznamy skład tego nowego rządu ?

Prezydent RP: Na pewno nie. Zresztą ja bym nie oczekiwał tego ani nie namawiał . 23 są wybory, 24, 25 będzie wynik wyborczy i jest jeszcze wystarczająco dużo czasu - co najmniej 10 dni, żeby wszystkie sprawy rządowe zostały uzgodnione, więc nie dramatyzujmy. A jednocześnie ja oczekuję od PiSu i PO , ze walcząc o prezydenturę nie przekroczą tych granic, po których stworzenie koalicji będzie niemożliwe. Ale to od nich tylko zależy. I raz jeszcze powtarzam, niech nikt nie zwala na jakiś kalendarz wyborczy, bo odpowiedzialność nie zależy od kalendarza, tylko od tego, jacy są ludzie i jak myślą o sprawach państwa. Bo gdyby się okazało, że wybory są wszystkie jednego dnia, albo są co miesiąc lub dwa to też sytuacja byłaby niełatwa. Natomiast gdyby mówić o odpowiedzialności - to przecież ja mógłbym sobie wyobrazić, że dla dobra koalicji jeden z kandydatów wycofuje swoją kandydaturę i jest tylko jeden kandydat koalicji na stanowisko prezydenta. Wiec tu są prawdziwe przyczyny tego sporu, a nie kalendarz wyborczy, bo to są bałamutne stwierdzenia. 

Powiedział prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dziękuje bardzo za rozmowę
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.