przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Panie Prezydencie, pierwszy komentarz  do tych wyników, a przede wszystkim do frekwencji, niewiele bo 50%
 
Prezydent RP: Powiem szczerze: zasmucające i nie za bardzo rozumiem skąd taka pasywność. 5 lat temu, też w pierwszej turze było ponad 61%, teraz słyszę 50%, to trzeba w końcu przeanalizować, zastanowić się, bo na pewno nie możemy narzekać na brak kampanii, bardzo długiej kampanii prezydenckiej, bardzo bogatej, chyba najbardziej totalnej ze wszystkich, które do tej pory obserwowaliśmy. A jednak frekwencja jest niska. Ale zatrzymajmy się w tym momencie, bo żadnych analiz póki co nie mamy i one są potrzebne i musimy tą chorobę niskich frekwencji w Polsce zanalizować, zdiagnozować i wyleczyć, bo nie może być tak, że naród, który jest mistrzem w walce o demokrację później z demokracji tak opornie i niechętnie korzysta.
 
Panie Prezydencie 5 lat temu była jedna tura, Pan wygrał w pierwszej turze wyborów prezydenckich, ale w 1995 roku losy zwycięstwa między Panem a Lechem Wałęsą ważyły się właściwie do ostatnich chwili. Czy przewiduje Pan podobnie ostrą walkę w tych najbliższych dwóch tygodniach?
 
Prezydent RP: Przewiduję. Myślę, że dzisiejsze wyniki pokazują, że mamy przed sobą dwa tygodnie niezwykle emocjonującej, bardzo zażartej kampanii i wierzę, że również bezpośredniego zabiegania o głosy właśnie tych, który nie poszli głosować. A więc nie tylko debaty telewizyjne, nie tylko klipy w telewizji i radiu, ale także obecność w wielu miejscach Polski, także tej Polski zapomnianej, tej Polski, która jest gdzieś tam na peryferiach i spotkania z tymi ludźmi, których trzeba przekonać nawet nie tyle do kandydatów, co do demokracji, co do aktywności. Bardzo bym zalecał taki plan na najbliższe dwa tygodnie obu kandydatom. Przypomnę, że w drugiej turze 10 lat temu Lecha Wałęsa kontra Aleksander Kwaśniewski mieliśmy frekwencję blisko 70% - najwyższą w historii polskiej demokracji, ponad 68%  nigdy więcej nie głosowało. Gdyby dzięki tej twardej batalii w drugiej turze można było uzyskać – już nie mówię podobny wynik, bo to w ogóle nierealne, ale frekwencję dużo wyższą niż dzisiejsza, to też uznałbym jako sukces demokracji. Ale do tego potrzebna jest nie tylko telewizja i radio, bo to już się trochę przejadło ludziom, natomiast pamiętajcie Państwo, że te nasze programy, choćby dzisiejsze – oglądają już tylko wtajemniczeni, ci, co głosowali, co się nimi interesują, natomiast nie mamy pomysłu jak trafić do tych, którzy dzisiaj w tym momencie, panie redaktorze, jak z panem rozmawiam – oglądają inne programy, gdzie o wyborach się nie mówi. To jest zadanie także dla mediów
 
Panie Prezydencie, Pan w pierwszej turze wyborów poparł Marka Borowskiego, mówi się to jest taka powszechna teza, że elektoraty Andrzeja Leppera i Marka Borowskiego zdecydują o tym kto zostanie prezydentem, za dwa tygodnie. Jak Pan przewiduje, jak zachowają się wyborcy Marka Borowskiego?
 
Prezydent RP: Trzy elektoraty zadecydują kto będzie prezydentem w Polsce: elektorat Marka Borowskiego, elektorat Andrzeja Leppera i te kilka procent różnicy między frekwencją dzisiaj, a tą za dwa tygodnie. Im większa będzie różnica, tym ten elektorat będzie miał istotniejsze znaczenie. To może być różnica nawet 6-8%, czyli tych niegłosujących dzisiaj. Gdy chodzi o elektoraty te trzy, moim zdaniem teraz jest czas na ofertę ze strony kandydatów, to oni muszą zabrać głos, to oni muszą zabiegać o te głosy, to się nie stanie samo i uważam, że najbliższe dni to powinno być  i chyba już dzisiaj w nocy myślenie w sztabach wyborczych jak trafić do tych elektoratów, a od jutra podjęcie również działań, żeby te elektoraty chciały po pierwsze pójść do głosowania, a po drugie zagłosować na tego, a nie na innego kandydata. Co zrobi elektorat lewicowy? Ja myślę, że to jest też temat do rozmowy między ludźmi lewicy i w ciągu najbliższych paru dni powinni się określić wobec obu kandydatów, bo byłoby nierozumną decyzja zostać w domu. Uważam, że taki pomysł w niektórych głowach się pojawia, że ponieważ nie są to nasi kandydaci to zostajemy w domu – jest błędny. To jest demokracja i z tej demokracji trzeba korzystać z głosu – z instrumentu, który jest bardzo ważny i podjąć decyzję, bo nie bez znaczenia jest, czy Polska będzie miała takiego, czy innego prezydenta.
 
Panie Prezydencie, sporo krytycznych uwag padło pod adresem kalendarza wyborczego – dwie kampanie, które się nakładały, czy Pan się czuje winny, że jest trochę trudne, czy wręcz niemożliwe prowadzenie sensownych rozmów o koalicji, czy rządzie dlatego, że zdominowała je kampania prezydencka?
 
Prezydent RP: Kampania prezydencka zdominowała od wielu, wielu tygodni wszystko, a jednocześnie słyszeliśmy od dawna, że Platforma i PiS są gotowe do współdziałania, więc nie twórzmy problemów tam gdzie ich nie ma. Problem jest w dogadaniu się, problem jest w tym, że prezydentura w Polsce jest ważna, problem jest w tym, że ktoś wygra te wybory prezydenckie, a ktoś je przegra, bo dwóch nie wygra kandydatów. I to są problemy. Natomiast jeśli chodzi o zbitkę czasową to ona wynika z Konstytucji, to nie była niczyja zła wola. W momencie kiedy Sejm Rzeczypospolitej postanowił nie skracać swojej kadencji, zbitka terminu była oczywista i była zadecydowana. Czteroletnia kadencja Sejmu upływa 19 października, a pięcioletnia kadencja Prezydenta upływa 23 grudnia tego roku. I terminy wyborcze są określone w Konstytucji, to wszystko jest po prostu efektem Konstytucji i tych zasad, które dobrze, że w Polsce obowiązują. Natomiast od polityków oczekujmy odpowiedzialności. Trzeba rozmawiać. Uważam, że te dodatkowe dwa tygodnie, które mają przedstawiciele Platformy i PiSu do rozmów, one niech będą poza kampanią wyborczą wykorzystane, żeby rozmawiać o tematach które akurat nie należą do kompetencji Prezydenta, a takich tematów jest zdecydowana większość.
 
Panie Prezydencie, krótkie pytanie na koniec, na kogo zagłosuje Pan w drugiej turze?
 
Prezydent RP: Ja od dzisiaj od momentu, kiedy mój kandydat, kandydat lewicy, a z lewicą czuję się związany, nie wszedł do drugiej tury, staję się po części wyborcą Kwaśniewskim, obywatelem Kwaśniewskim i będę obserwował jak dwaj kandydaci zabiegają także i o mój głos.
 
Ale na wybory Pan pójdzie oczywiście.
 
Prezydent RP: Ale naturalnie.
 
I odda Pan ważny głos.
 
Prezydent RP: I oddam ważny głos. To obiecuję. I oczekuję, że w ciągu najbliższych dni któryś z kandydatów przekona mnie na tyle żebym mógł powiedzieć, że to właśnie on powinien objąć ten urząd 23 grudnia.
 
To zapytamy w dniu wyborów w drugiej turze, jeśli Pan pozwoli.
 
Prezydent RP: Wie Pan, myślę, że będzie mógł Pan zapytać nawet wcześniej, bo ja oczekuję, że w ciągu najbliższych kilku dni takie istotne stwierdzenia będą ze strony kandydatów padać. Tu naprawdę jest batalia o dwadzieścia parę, a może o trzydzieści procent głosów, które są do pozyskania. Myślę, że dzisiejsze wypowiedzi kandydatów są trochę okolicznościowe, są takie na okrągło i takie żeby nic nie stracić.
 
Żeby się zastanowić.
 
Prezydent RP: A tak naprawdę sztaby w nocy jutro będą dyskutowały, co naprawdę powiedzieć i w którą stronę pójść żeby te wybory wygrać.
 
Prezydent Aleksander Kwaśniewski w wieczorze Telewizji Polskiej. Dziękujemy.
 
Prezydent RP: Dziękuję.
 
 
 
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.