przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

 Dziś Włodzimierz Cimoszewicz ma zdecydować, czy będzie kandydatem SLD na stanowisko Marszałka Sejmu. Zna Pan już jego decyzję, czy nie ?

Prezydent RP:
To jest trudna decyzja i myślę, że ten czas paru dni był potrzebny, aby zadecydować. Ale jestem przekonany, że Włodzimierz Cimoszewicz podejmie się tego potrzebnego, ważnego i trudnego obowiązku.

Dlaczego Włodzimierz Cimoszewicz miałby powiedzieć „tak”, skoro oznacza to wzięcie odpowiedzialności za ugrupowanie , z którym, po pierwsze , jest mu nie bardzo po drodze, a po drugie, który otwarcie go krytykuje ?

Prezydent RP:
Nie, ja bym zostawił ugrupowanie trochę na boku. To jest przyjęcie na siebie stanowiska Marszałka Sejmu - stanowiska numer 2 zgodnie z konstytucją w Polsce, i przywrócenie Sejmowi trochę godności, innego stylu, może trochę innej formy zachowań. Czyli pomoc polskiej demokracji.

Przez te ostatnich kilka miesięcy ?

Prezydent RP:
Przez te ostatnie 6 miesięcy, bo one będą bardzo istotne ze względu na wybory. I myślę, że jest czymś zatrważającym, że Sejm ma dziś 8 procent poparcia, czy zaufania społecznego i trzeba po prostu odbudować prestiż Sejmu po to, żeby ludzie chcieli głosować, żeby poszli na wybory. I tutaj rola Włodzimierza Cimoszewicza wydaje mi się bardzo trudna, ale ważna. Bardzo ważna. Z drugiej strony, gdy chodzi o Ministerstwo Spraw Zagranicznych, bo na pewno mówimy o jednym z najwybitniejszych polskich ministrów spraw zagranicznych w historii...

Bronisław Geremek mówił w piątek w Trójce, że na jego miejscu by nie rezygnował i wolałby, żeby Włodzimierz Cimoszewicz był Ministrem Spraw Zagranicznych, a nie Marszałkiem Sejmu.

Prezydent RP:
No tak, ale jak mówię z drugiej strony te najważniejsze sprawy zagraniczne, Unia Europejska, choćby sprawy ukraińskie , Rada Europy, one są na dobrej drodze. One są właściwie już tak zaawansowane, że zastąpienie Włodzimierza Cimoszewicza przez jednego z jego obecnych zastępców, a myślę tutaj...

O którym, o Janie Truszczyńskim ?

Prezydent RP:
Nie. Myślę o profesorze Rotfeldzie. Na ten okres kilku miesięcy nie powinno stanowić kłopotu.

Ale lepiej być takim zdystansowanym, niż babrać się w bieżącej polityce ?

Prezydent RP:
No tak, ale jest jeszcze odpowiedzialność i jest historia. Tu jest moment, w którym tworzy się historię. Jeżeli uda nam się przekonać Polaków, że instytucje demokratyczne są w dobrym stanie, że działają zgodnie ze standardami, oczekiwaniami społecznymi, to będzie więcej głosów w wyborach , będą to lepsze wybory, będą lepsi kandydaci wybrani.

Panie prezydencie, ale to był pański pomysł z Włodzimierzem Cimoszewiczem.

Prezydent RP:
Nie, nie.

Może Pan powiedzieć, jak Pan go przekonał?

Prezydent RP:
Nie.

Wszyscy pamiętamy, jak Józef Oleksy jednego dnia mówił, że rekomendacja Tomasza Nałęcza źle robi Włodzimierzowi Cimoszewiczowi, jest wielu wybitnych polityków SLD, a po rozmowie z Panem Józef Oleksy z taką dość kamienną twarzą powiedział , że Włodzimierz Cimoszewicz jest kandydatem SLD na Marszałka Sejmu.

Prezydent RP:
To była propozycja kolektywna. I więcej, mówiliśmy o dwóch politykach.

Skromność na początku roku ?

Prezydent RP:
Skromność, ale nieprawda przede wszystkim. Decyzja kolektywna i chodzi o to, ze SLD dzisiaj, jako największy klub parlamentarny ma tytuł do propozycji marszałka. I tego tytułu nie można zlekceważyć. Ja się nie zgadzam z opiniami tych wszystkich, którzy nigdy nie głosowali na kandydata SLD. Czy to był Borowski, czy to był Oleksy dzisiaj. Obruszają się, że SLD proponuje kandydata . SLD jest największym klubem i tu matematyka jest kryterium. Z drugiej strony SLD ma dzisiaj dwóch wybitnych polityków , którzy, moim zdaniem, w pełni spełniają wymogi marszałkowskie, nazwijmy to umownie. To jest Włodzimierz Cimoszewicz i Jerzy Szmajdziński. Jerzy Szmajdziński odmówił, z tego względu - i tu się w pełni z nim zgadzam - że sprawy irackie są w toku. Że on nie może być tym...

Ale tam też jest znakomity zastępca, Janusz Zemke.

Prezydent RP:
Tak. Ale on nie może być tym dowódcą. Ja myślę, że są to również motywy Busha, żeby pozostał w jego ekipie Rumsfeld. Chodzi o to, że są sprawy, które muszą być zakończone, a rok 2005 dla Iraku ze względu na wybory , ze względu na redukcję naszych wojsk, ze względu na wszystko co tam się będzie działo, jest kluczowy. I myślę, że Szmajdziński podjął naprawdę taką, a było mu to proponowane, nie zdradzam tu wielkich tajemnic, podjął decyzję ważną. A mianowicie, że on musi pozostać na tym stanowisku.

A Włodzimierz Cimoszewicz ?

Prezydent RP:
Włodzimierz Cimoszewicz ze względu na to, że wiele spraw już udało się zakończyć, myślę, że będzie bardziej do dyspozycji . I oczekuję z jego strony odpowiedzi na tak. I chcę od razu odpowiedzieć, że to będzie decyzja o ogromnym znaczeniu. To jest kolejny dowód, że mamy w Polsce polityka myślącego w kategoriach państwa . Żeby pani wiedziała, wszyscy są przeciwni w otoczeniu Włodzimierza Cimoszewicza. I jego współpracownicy, jego żona. Więc tym bardziej będzie musiał wykazać ogromną determinację, żeby powiedzieć „tak”.

No to siła przekonywania.

Prezydent RP:
Nie. Ja myślę, że Włodek jest człowiekiem o takiej właśnie odpowiedzialności państwowej. To jest naprawdę jeden z nielicznych polityków, którzy mają to poczucie, ot po prostu zakodowane.

Czy to znaczy, że Włodzimierz Cimoszewicz będzie kandydatem lewicy w wyborach prezydenckich ?

Prezydent RP:
Tutaj nic nie jest rozstrzygnięte.

Ale może już Pan coś wie na ten temat ?

Prezydent RP:
Nie wiem. Mamy listę osób, które mogą kandydować, ale myślę, że...

Skurczyła się do czterech.

Prezydent RP:
Ze względów proceduralnych. Trudno wyobrazić sobie, że bez zakończenia, trudno sądzić, że w ciągu kilku miesięcy kwestie prawne zostaną zakończone, skurczyła się o jedną wybitną osobę Józefa Oleksego. Natomiast myślę sobie, że te cztery, o których mówimy , to są ciągle bardzo poważni kandydaci do odegrania istotnej roli w wyborach pod warunkiem, że będzie to jeden kandydat lewicy, a nie czterech.

A nie uważa Pan, że lepiej by było, gdyby Józef Oleksy od razu po wyroku powiedział, że rezygnuje, a nie stawiał warunki ?

Prezydent RP:
Nie, ja myślę, że nie. On miał prawo do... po pierwsze tego, co powiedział o werdykcie, bo on był, bo jest oskarżony.

Czyli nie zgadza się Pan z fundacją Ius et Lex , która złożyła zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w związku z tym komentarzem ?

Prezydent RP:
To jest moim zdaniem nieporozumienie zupełne. Dlatego, że człowiek, który ma poczucie głębokiej krzywdy , która go spotyka - i niezależnie od tego, jakie stanowisko piastuje, może to wypowiedzieć . Doceni również jego prawo, jak obywatela i człowieka.

Czy nie uważa Pan, że znieważył konstytucyjny organ ?

Prezydent RP:
Nie. Tylko można powiedzieć, że gdyby się okazało, że w drugiej instancji na przykład wyrok jest inny, to co, czy sąd znieważył marszałka. To prowadzi do jakiegoś absurdu. Mamy do czynienia z procedurą sejmową, gdzie jedną ze stron jest pan Józef Oleksy i on ma prawo powiedzieć to, co czuje, co sądzi. Bo jesteśmy krajem demokratycznym. Jest wolność słowa. Ta wolność słowa nie może tylko ograniczać się do dziennikarzy. Ona musi być również dana tym ludziom, którzy tak to odczuwają i mówią nam o tym, co sądzą. Więc tutaj jest w ogóle jakiś absurdalny zarzut i moim zdaniem, ja bym tutaj nie toczył dalej żadnej dyskusji. Natomiast oczywiście procedury trwają. Pan Józef Oleksy będzie odwoływał się. Apelacja może potrwać wiele miesięcy. A więc w tym sensie procedura jest istotną przeszkodą, gdy chodzi o wybory prezydenckie.

Zapowiedział Pan, że w styczniu rozpocznie Pan rozmowy o tworzeniu wspólnych list wyborczych lewicy. SdPL mówi zdecydowanie nie.

Prezydent RP:
Ja nie jestem wielkim optymistą, gdy chodzi o ten plan. Natomiast uważam, że trzeba podjąć próbę, żeby mieć czyste sumienie. Więc rozmowy będą. Co z nich wyniknie zobaczymy. Sens startu lewicy w wyborach jest wtedy, kiedy ona jest maksymalnie zintegrowana. Bo wtedy może mieć kilkanaście, a może nawet i ponad kilkanaście procent głosów. Jeżeli pójdzie rozbita, no to oczywiście jakby sama podejmuje decyzję, że na kilka lat marginalizuje się na scenie politycznej w Polsce.

Ale po liście Marka Borowskiego na III Kongresie SLD trudno się spodziewać, że nagle SdPL powie - tak, pójdziemy razem.

Prezydent RP:
Listy, słowa, to jest jedno. A później są również racje programowe. Jednak bliskość tych poglądów. Ludzie się znają, może nie lubią, ale się znają . Ja powiedziałem parę razy, to doświadczenie jest świeże, więc mogę o tym mówić. Naprawdę uważam, że różnice pomiędzy lewicą , różnymi ugrupowaniami lewicy w Polsce są mniejsze, niż między Ukraińcami, którzy siedzieli za okrągłym stołem w Kijowie. Jeżeli tam się udało, to dlaczego ma się nie udać w Polsce.

Ale sam Pan powiedział, że nie jest optymistą w sprawie tych rozmów ?

Prezydent RP:
Dlatego, że wiele pracy trzeba będzie wykonać. Ale, jak mówiłem, podejmę tylko po to, żeby ułatwić rozmowy. Jeżeli się okaże, ze nie ma chęci, nie ma zgody, to tyle. To będzie to dobra wiadomość dla prawicy. Ale nie będzie to dobra wiadomość dla Polski.

Mówi Pan, że dobrze by było, gdyby był jeden kandydat lewicy w wyborach prezydenckich. Tymczasem dzieje się tak, że pierwszy raz w sondażach zaufania do polityków spadł Pan na drugie miejsce. Wyprzedził Pana Zbigniew Religa, który nie ukrywa, że w wyborach prezydenckich będzie startował. Czy sądzi Pan, że Polska dojrzała do takiego momentu, w którym nie-polityk powinien być prezydentem ?

Prezydent RP:
Wątpię. Mówię szczerze: wątpię. Dlatego, że w Polsce głosują ci, którzy zazwyczaj głosują i już są związani z pewnymi formacjami politycznymi. Natomiast bardzo trudno jest mobilizować elektorat, który nie chodzi głosować. On odpowiada w różnych sondażach, czasami, że tak powiem właśnie demonstracyjnie odpowiada. Raz za prezydentową, raz za Religą...

No nie, zaufanie do Religi, a sondaż prezydencki - Jolanta Kwaśniewska, Tomasz Lis, Zbigniew Religa. Taka była kolejność.

Prezydent RP:
No właśnie. Ale to są takie reakcje ludzi, którzy jakby w ten sposób demonstrują swoją apolityczność. Mówi o tym pytany w sondażu, a później nie idzie głosować. I na tym polega cały problem. Jeżeli komukolwiek spoza świata polityki udałoby się zagospodarować elektorat nie głosujący, ma szansę. Jeżeli nie uda się, a moim zdaniem, dzisiaj nic nie wskazuje na to, żeby się udało. Nawet w referendum europejskim nam się udało tak naprawdę zmobilizować tylko 7-8 procent tych, którzy do tej pory nie chodzili głosować. To jest bardzo niewiele. To myślę, że to się rozegra między partyjnymi liderami . Jeżeli będzie jeden kandydat prawicy, jeden kandydat lewicy , to prawdopodobnie to jest właśnie ten bój, który się odbędzie w drugiej turze.

A ma Pan przeczucie, kto zasiądzie w tym pałacu w grudniu tego roku ?

Prezydent RP:
Nie, nie mam żadnych.

Chce Pan, żeby razem z pierwszą turą wyborów prezydenckich odbyło się referendum konstytucyjne . Opozycja zdecydowanie mówi nie.

Prezydent RP:
Mam inne zdanie. Uważam, że traktat konstytucyjny jest potrzebny i dla Europy i on powinien w Polsce być dyskutowany, jako bardzo ważny element właśnie kampanii prezydenckiej, żebyśmy wiedzieli, który kandydat jest za, który przeciw. Nie zachowywali się w sposób kunktatorski . Bo jak ja słyszę propozycje głosujmy na samym końcu, może kto inny obali ten traktat, to nie będzie na nas - to są dosyć dziecinne argumenty.

No dobrze, ale jeśli będzie tak, że przed grudniem inne państwa, jakieś państwa traktat odrzucą, to co ?

Prezydent RP:
Jeżeli odrzucą, to wtedy będzie to przecież wiadomość nieutajniona. Będzie jasna dla Polaków i wtedy też będzie ważne, czy Polacy mimo tego, że ktoś odrzucił głosują za, czy głosują przeciw. Ja uważam, że my powinniśmy mieć własny rozum. W tej sprawie nie ma co patrzyć, kto odrzucił, kto nie odrzucił . Tylko zastanowić się....

A Pan będzie wzywał do głosowania „za” ?

Prezydent RP:
Oczywiście, że „za”. Ponieważ w tym całym wielkim procesie budowania Europy, integracji europejskiej traktat jest kolejnym krokiem . To nie jest Ewangelia, to nie jest Biblia, to nie jest nawet kamień milowy. To jest po prostu ważny dokument, który organizuje życie wspólnoty 25-ciu,a za chwilę 28-miu krajów. A jeżeli Turcja dojdzie, to 29-ciu, a jeżeli Ukraina, to 30-tu. Który jest potrzebny ze względu na logikę działania Unii Europejskiej. Ta konstytucja, ten traktat będzie jeszcze zmieniany wielokrotnie, ponieważ życie biegnie i ludzie zmieniają poglądy, i oczekiwania są różne. Więc tu nie należy przesadzać z rangą tej decyzji. Natomiast trzeba się określić, czy jesteśmy za obecnością w rodzinie europejskiej, czy nie. Polska pokazała w ostatnim czasie, że po pierwsze chce być w tej rodzinie, umie być w tej rodzinie i jest niezwykle twórcza. Bo to, co się stało na Ukrainie pokazuje, że Polacy dobrze rozpoznają sytuację i są skuteczni. Co nie zawsze nam, wychodziło.

Panie prezydencie, w tym roku zapewne stanie Pan przed komisją śledczą badającą sprawę Orlenu. Będzie Pan stawiał tej komisji jakieś warunki, czy nie. Czy po prostu się Pan stawi ?

Prezydent RP:
Nie. Mam nadzieję, że w tym roku stanę, a nie w następnym. Jak widzę prace komisji, to zaczynam mieć tu wątpliwości.

A dalej Pan uważa, że ta komisja demontuje państwo ?

Prezydent RP:
Uważam, że wieloma swoimi, przede wszystkim swoją niezbornością . Tym, że jakby najpierw zbiera informację, żeby później, że tak powiem, szukać drogi, to jest niekorzystne. Natomiast to, co dotyczy wyjaśnienia spraw, mam nadzieję, że zostanie wyjaśnione.

A czy po dzisiejszym artykule w Rzeczpospolitej powinna powstać komisja śledcza do zbadania sprawy PZU ?

Prezydent RP:
Ten artykuł muszę jeszcze lepiej przeczytać, bo ledwo go przejrzałem. Wydaje mi się , że jeżeli jest jakakolwiek logika w zachowaniach Sejmu, to niewątpliwie ta sprawa wymaga również poważnego wyjaśnienia, więc nie zdziwiłbym się , gdyby był również wniosek o powołanie komisji śledczej w tej sprawie.

Panie prezydencie, w kraju różnie prasa o Panu pisze, natomiast bardzo dobrze jest Pan oceniany na Ukrainie. I także w Polsce za to, co Pan zrobił na Ukrainie. Petro Poruszenko, główny kandydat na premiera Ukrainy mówił w wywiadzie dla Gazety Wyborczej, że bardzo wysoko ocenia pańskie zasługi. Także w tym, że na Ukrainie nie przelała się krew. Czy na dobre poprawiliśmy nasze stosunki z Ukrainą, czy to jest taki entuzjazm pomarańczowej rewolucji?

Prezydent RP:
To jest na pewno entuzjazm pomarańczowej rewolucji. Na pewno odegraliśmy tam istotną rolę. I teraz chodzi o to, żeby właśnie przełożyć to już na dobrą codzienność,. To nie będzie takie proste, ale to jest możliwe. Uważam, że w tej chwili mamy na Ukrainie naprawdę już nie tylko liderów politycznych, którzy mają do nas zaufanie, którzy się do nas przekonali, ale miliony ludzi, którzy po prostu to "Polszcza, Polszcza" , jak krzyczą na placu to nie dla żartu, tylko z głębi serca.

A przypomni Pan Juszczence, że to przez niego nie doszło do otwarcia Cmentarza Orląt ?

Prezydent RP:
Przypomnę w tym sensie, że coś musimy z tym zrobić. Musimy ten temat zamknąć.

A sądzi Pan, że do tego otwarcia dojdzie, czy nie ?

Prezydent RP:
Dojdzie. Najważniejsza rzecz się stała. Cmentarz jest odbudowany, tam dotyczy to kilku elementów.

Ale chodziło o gest, o symbol.

Prezydent RP:
O gest, o symbol i o te lwy, bo mnie też bardzo zależy , żeby architektonicznie, bo na architekturę jestem bardzo wyczulony, żeby architektonicznie Cmentarz Orląt był taki, jak wyglądał na samym początku, czyli jeszcze przed wojną. Mam nadzieję, że to się uda. Na pewno Juszczenko dzisiaj może więcej w sprawach pojednania polsko-ukraińskiego zrobić, aniżeli wtedy, gdy był liderem opozycji i był wspierany przez niektóre środowiska o ewidentnym nastawieniu nacjonalistycznym.

A czy sądzi Pan, że uda się naprawić stosunki z Rosją po tym, co zrobił Pan na Ukrainie ?

Prezydent RP:
Będziemy się starać. Ja mam nadzieję, że tak. To nie Polska indywidualnie wspierała Ukrainę. Myśmy byli częścią europejską. To przecież nie przypadek, że ze mną był Solana i Adamkus. I dobrze, że oni tam byli, bo w ten sposób odrzucamy...

Ale Putin ich nie wymienił ?

Prezydent RP:
No tak. Unii Europejskiej nie wymienił, bo nie chce się kopać z silnym partnerem. A znowu wobec Litwy mają szczególne, moralne trudności. Bo przecież pakt Ribbentrop- Mołotow temu dzielnemu narodowi odebrał niepodległość na kilkadziesiąt lat. Więc myślę, że my byliśmy tutaj partnerem po pierwsze najaktywniejszym, a po drugie takim, którego można było zaatakować. Zostawmy to na boku. Liczę, że prezydent Putin będzie w Oświęcimiu na uroczystościach 27 stycznia .

I może się panowie spotkają 15 na inauguracji Juszczenki ?

Prezydent RP:
Może się spotkamy, choć przyznam szczerze, że tu akurat wątpię, czy prezydent Rosji się zdecyduje, choć byłby to ładny gest z jego strony, gdyby przyjechał , 14: bodajże, na inaugurację Juszczenki. Ale jakoś intuicja mi podpowiada, że będzie tam Gryzłow, szef Dumy.

Panie prezydencie, Ukraina zdecydowała już o wycofaniu swoich wojsk z Iraku. Za kilka tygodni wybory w Iraku. Czy my wreszcie dowiemy się, kiedy stamtąd wyjedziemy ?

Prezydent RP:
Te wybory są bardzo ważne, dlatego, że one muszą dać szansę na stworzenie rządu irackiego i na określenie mandatu obecności wojsk międzynarodowych przez ten rząd. My chcemy ograniczyć swój kontyngent już. Na tej zasadzie, że z 2400 żołnierzy schodzimy do 1700. 700 jest jakby trzymanych tu w kraju na zasadzie ewentualnych uzupełnień, gdyby one były niezbędne. No i prowadzimy rozmowy, co mogłoby się wydarzyć w drugiej połowie roku.

Ale możliwe, że do końca 2005 wyjedziemy z Iraku ?

Prezydent RP:
To jest i możliwe, i bardzo trudne. Bo jeżeli dojdzie do poważnego porozumienia międzynarodowego po wyborach irackich jest szansa, że będzie tam inna mieszanka tego kontyngentu międzynarodowego. Czyli nowe kraje po prostu dojdą. Gdyby się okazało, że ten proces przebiega z trudnościami, to przecież my nie wycofamy się tak, żeby zniszczyć cały sens misji stabilizacyjnej. Więc pewnie tam będziemy musieli pozostać nieco dłużej. Ale to jest otwarte. Na to, wie pani, ani ja, ani minister obrony, ani nawet sekretarz obrony Stanów Zjednoczonych nie ma odpowiedzi dzisiaj. Bo to jest bardzo dynamiczna, bardzo taka wahliwa sytuacja ciągle.

Panie prezydencie . I na koniec czy wie Pan już, kto zastąpi Marka Ungiera?

Prezydent RP:
Nie wiem.

A będzie szef gabinetu prezydenta, czy nie ?

Prezydent RP:
Będzie. Dlatego, że ze względu na pracę, która tutaj wykonujemy potrzebujemy człowieka, który jednak koordynuje te wszystkie kwestie związane z kalendarzem prezydenta, jego działalnością. Musi odciążyć go również w niektórych formalnych obowiązkach. Tak że będzie.

Dziękuję za rozmowę.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.