przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Tysiące osób, w tym przede wszystkim byli więźniowie, głowy państw i ich reprezentanci, a jest ich ponad czterdziestu, będą dziś czcić pamięć tych, którzy zostali wymordowani w obozie Auschwitz–Birkenau wyzwolonym 60 lat temu przez Armię Czerwoną. Można z dużą dozą pewności powiedzieć, że ci, którzy będą przemawiać w imieniu ocalonych, będą powtarzać słowa: „Nigdy więcej”.
Przy naszym telefonie Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, pan Aleksander Kwaśniewski. Dzień dobry, Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Dzień dobry państwu.
Zgodzi się Pan z tym, że „nigdy więcej” to będą najczęściej powtarzane słowa?
Prezydent RP:
Wydaje mi się, że to jest takie najkrótsze, najbardziej wyraziste i słuszne przesłanie: „Nigdy więcej”. To jest zbrodnia, która nie miała precedensu i którą wręcz nie da się porównać do niczego innego. A jednak zdarzają się tego rodzaju sytuacje, choćby Bałkany nie tak dawno. Więc to „nigdy więcej”, szczególnie w ustach ludzi uratowanych, brzmi bardzo mocno i bardzo słusznie.
Mówimy o tym, co się stało, co do tego nie mamy żadnych wątpliwości, natomiast 60 lat po wyzwoleniu obozu toczy się dyskusja, kto był tego sprawcą. Czy to nie dziwi?
Prezydent RP:
Dziwi mnie zawsze niewiedza, bo wolę traktować to wszystko jako wynik niewiedzy, aniżeli zamierzone zafałszowywanie historii, no, ale czas biegnie i naszym obowiązkiem jest przypominanie całej prawdy historycznej i o wojnie, drugiej wojnie światowej, i o Oświęcimiu. I sądzę, że te uroczystości, które za chwilę rozpoczniemy, mają taki cel — żeby dotrzeć jak najszerzej w świat z pamięcią o Auschwitz, a z drugiej strony żeby również, szczególnie do młodego pokolenia, dotrzeć z prawdą o obozach koncentracyjnych. To była machina nazizmu niemieckiego, hitleryzmu, to byli Niemcy, którzy tą drogą szli, nazistowską, i którzy organizowali obozy koncentracyjne. A to, że one zostały utworzone na terytorium wtedy nieistniejącego państwa, bo okupowanego, polskiego, to wynikało z ich decyzji, z pewnej ich praktyczności, bo przecież pamiętajmy, że na terenach polskich były wielkie skupiska żydowskie i w związku z tym dla realizacji tego Endlösung, czyli ostatecznego rozwiązania, niewątpliwie było wygodniejsze mieć te obozy na terytorium Polski.
No tak, tylko my to wszystko wiemy.
Prezydent RP:
My to wiemy, my to wszystko wiemy.
Nas tego uczono w szkołach, mieszkamy tu od zawsze. Natomiast wciąż pytanie brzmi: czy to jest kwestia rzeczywiście niewiedzy, złej woli czy może niechęci do powracania do historycznych rozliczeń ta cała dyskusja o „polskich obozach zagłady”, o których pisze prasa zagraniczna, a potem przeprasza, od czasu do czasu przynajmniej, czy o tym, czy obozy tworzyli hitlerowscy naziści, jakaś zupełnie anonimowa postać, czy byli to po prostu Niemcy?
Prezydent RP:
Nie chciałbym w tej chwili rozpoczynać sporu, bo niewątpliwie Niemcy byli różni — byli naziści, byli też członkowie, choć nie było ich za wielu, ruchu antyfaszystowskiego. Więc słowo „Niemcy” jest też bardzo pojemne. Pamiętajmy, że mówimy o różnych pokoleniach. Natomiast niewątpliwie ci hitlerowscy naziści byli Niemcami w ogromnej większości, bo zdarzali się też i Austriacy, i inni. Natomiast to jest okazja. Takie uroczystości, jak te w Oświęcimiu są okazją, żeby to wszystko jednak przypomnieć i ułożyć w głowach, bo zapewne przyczyny są: i niewiedza, i zła wola, i chęć zapomnienia przez tych, którzy mają jakieś związki z tamtymi wydarzeniami. A ta rocznica ma jeszcze dodatkowo ten istotny walor, że możemy odwołać się do ludzi, którzy przeżyli Oświęcim. Za dziesięć lat będzie to już dużo trudniejsze, jeżeli w ogóle możliwe. Dzisiaj wystąpienie czy Władysława Bartoszewskiego, więźnia Oświęcimia, czy Simon Veil, więźniarki Oświęcimia, to będą na pewno bardzo znaczące głosy ludzi, którzy widzieli to z bliska, którzy sami przeżyli tę tragedię.
Mówiliśmy o tych słowach „nigdy więcej”, to raz. Dwa, o czym mówił jeden z ocalonych z holocaustu, że żadna religia nie nawołuje do zabijania. A trzy — rzeczywistość jest taka jaka jest. Nie uczymy się, nie wyciągamy wniosków z historii?
Prezydent RP:
No i to trzy jest najbardziej zasmucające, dlatego że rzeczywiście kiedy patrzymy na czystki etniczne na Bałkanach czy na to, co dzieje się w niektórych krajach afrykańskich, czy w ogóle w niektórych państwach, to, niestety, okazuje się, że te nauki i te przesłania, przecież nie tylko Oświęcimia, ale właśnie i religijne, nie są wysłuchiwane. I to jest jakby zadanie ciągłe, to jest sprawa, którą będziemy prawdopodobnie musieli mieć w głowach i w sercach nie tylko z okazji uroczystości, ale jeszcze długo, długo.
Czy tak liczna obecność głów państw i reprezentantów głów państw to tylko dowód szacunku dla miejsca i dla tych, którzy zginęli w Auschwitz–Birkenau, czy to okazja do czegoś więcej? A jeśli tak, to do czego?
Prezydent RP:
Na pewno to jest dowód szacunku, to jest przekonanie, że na początku XXI wieku jesteśmy w szczególnej sytuacji, kiedy taka demonstracja jest potrzebna, gdzie politycy muszą jasno się określić, za jakimi są wartościami i przeciwko czemu protestują. Natomiast, oczywiście, jak każde duże spotkanie międzynarodowe jest to okazja do rozmów i tych bardziej filozoficznych, ale także bardzo codziennych. Wczoraj spotykałem się z prezydentem Juszczenką, spotykałem się z prezydentem Izraela Kacawem, z wiceprezydentem Stanów Zjednoczonych Chenney’m, z gośćmi, bo wspólnie zjedliśmy kolację i rozmawialiśmy i o sytuacji bieżącej, i o kontaktach dwustronnych, i o planach na najbliższe miesiące. Więc to jest na pewno też szansa dla takich rozmów. Wiem, że prezydent Juszczenko miał tutaj wiele rozmów, między innymi z Dickiem Chenney’m. Niestety, ze względu na pogodę, ona jest rzeczywiście wyjątkowo tutaj trudna, bo jest śnieżyca, jest zimno, są kłopoty z lądowaniem na lotnisku, wiele delegacji albo się spóźniło mocno, albo wręcz przełożyło przyjazd na dzisiaj rano, między innymi prezydent Putin, prezydent Niemiec, no, ale te rozmowy będą trwały dzisiaj przez cały dzień, trochę może w takich szczególnych warunkach, bo w autokarach, którymi będziemy jechać ponad godzinę do Oświęcimia, będziemy wracać później na lotnisko. To jest okazja na takie spotkanie.
Wymienił Pan to nazwisko, Panie Prezydencie, prezydenta Rosji Władimira Putina. Inni dolecieli, on nie doleciał. Mówi pan: pogoda. A może także troszeczkę informacja na temat manifestacji w Krakowie, manifestacji Wolnego Kaukazu antyputinowskiej? Może to też miało swoje znaczenie?
Prezydent RP:
Trzymajmy się tego, co zostało podane jako oficjalna przyczyna, czyli pogoda, warunki na lotnisku, co jest na pewno prawdziwe, bo ja z Warszawy zabrałem panią gubernator Kanady. Jej samolot, mały, okazuje się, nie był w stanie lądować w Krakowie, bo to zależy też od samolotów, jakimi goście przylatują. Prezydent Niemiec, zdaje się, dzisiaj, w tej chwili już jedzie pociągiem z Warszawy do Krakowa, żeby zdążyć na to forum, które zaczynamy o 9.30. Jest sporo komplikacji wynikających z pogody, bo nie wiem, jak w Warszawie, wczoraj było pięknie, ale tu, w Krakowie jest naprawdę...
Dzisiaj też całkiem przyzwoicie.
Prezydent RP:
Tak. A w Krakowie jest śnieżyca. Ja trochę żartuję, mówię, ponieważ zawsze jak tu mam gości z zagranicy, to są albo śnieżyce, albo deszcze i to jest powód, bo mnie pytają, dlaczego zdecydowano się w XVI wieku przenieść stolicę z Krakowa do Warszawy, ja myślę, że głównie jednak ze względu na pogodę. No i tak to już jest.
Ale czytając dzisiejsze gazety, to Pana spotkanie z Władimirem Putinem jest szczególnie oczekiwane ze względu na — co już się oficjalnie nazywa — złym stanem stosunków polsko-rosyjskich.
Prezydent RP:
Ja bym nie przesadzał ani ze złym stanem relacji polsko-rosyjskich, bo wydaje mi się, że to, co ma się toczyć, dzieje się. Oczywiście, jest cała lista problemów, które mamy do omówienia, ale też bym nie przesadzał z oczekiwaniami w związku z tym spotkaniem. To jest wydarzenie międzynarodowe, proszę pamiętać, że wypełniam rolę gospodarza wobec czterdziestu kilku delegacji, nie tylko delegacji rosyjskiej przecież, no i tu jakiegoś wielkiego czasu na pełen przegląd spraw polsko-rosyjskich nie będzie. Natomiast umówimy się na pewno na kolejne spotkania, na spotkania na szczeblu rządowym. Mamy nowego ministra spraw zagranicznych, pana Rotfelda, który zapewne też wkrótce będzie rozmawiał ze swoim partnerem. I wydaje mi się, że wszystko powinno powracać do normy, choć niewątpliwie szczególnie kwestia ukraińska i różne oceny sprawy ukraińskiej spowodowały, że trochę jest chłodniej. Ale ważne, że Juszczenko, z którym wczoraj rozmawiałem, mówił o swoich rozmowach z prezydentem Putinem jako bardzo dobrych, właściwie bez żadnych kłopotów, z pełną gotowością do współpracy, także w trudnych kwestiach gospodarczych. Myślę, że wszystko będzie wracało do normy, bo jesteśmy sąsiadami, pozostaniemy nimi, jesteśmy krajami, które gospodarczo również siebie potrzebują nawzajem. Więc ja bym tutaj nie przesadzał z niczym.
Dzisiaj świat będzie przyglądał się temu miejscu, będzie patrzył na to, co dzieje się w byłym obozie Auschwitz–Birkenau. Jak długo, jak Pan sądzi, Panie Prezydencie? Czy zapomni o tym już jutro? Czy to trochę potrwa, ale też zapomni?
Prezydent RP:
Ja bym powiedział tak: uczciwi ludzie nigdy nie zapomną, a ci, którzy są małego serca, nie interesują się historią i przechodzą nad takimi tragediami do porządku dziennego, myślę, że nawet i nie zainteresują się dzisiejszym obchodami. Proszę pamiętać, to jest wielkie cmentarzysko, tam zamordowano w sposób świadomy, zorganizowany milion dwieście tysięcy ludzi. Tam cierpiało w warunkach, które nie dają się porównać z niczym kolejne setki tysięcy. Więc, wie pan, nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek, kto ma choć trochę wrażliwości, mógł nie znać nazwy Auschwitz–Birkenau, nie wiedzieć, co tam się stało i nie odczuwać z tego powodu drżenia, że tak powiem, serca i właśnie tego przekonania, że nigdy więcej, że coś takiego nie ma prawa się zdarzyć, jeżeli chcemy mówić o ludziach jako istotach rozumnych i wrażliwych. To wydaje mi się wymiarem człowieczeństwa, to jest poza dyskusją.
Miejmy nadzieję, że tak się stanie. Dziękuję bardzo, Panie Prezydencie.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.