przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
 
Monika Olejnik: Panie prezydencie, jak Pan sądzi, dlaczego Włodzimierz Cimoszewicz traci w rankingach prezydenckich? Został zdeklasowany przez Donalda Tuska z 40 proc do 18,17 proc. na drugim miejscu jest Lech Kaczyński, 20 proc.
 
Prezydent RP: To jest w ogóle dziwna kampania i dziwne sondaże, bo już mieliśmy sondaże, bo już mieliśmy liderów – dwa miesiące temu pan Kaczyński, miesiąc temu Włodzimierz Cimoszewicz, teraz Donald Tusk. Zadecydują wyborcy i trzeba im oddać ostateczny głos. Tak jest w demokracji. Czemu Cimoszewicz traci? Była zdecydowana, brutalna kampania przeciwko niemu i myślę, że to było najbardziej dotkliwe uderzenie, dlatego że raz – wymierzone w wizerunek Cimoszewicza, dwa – zajmujące mnóstwo czasu i odbierające możliwość dyskusji merytorycznej.
 
Monika Olejnik: A nie sądzi Pan, że pan Włodzimierz Cimoszewicz sam sobie popsuł wizerunek, bo uchodził za autora “czystych rąk”, człowieka, który wymaga od innych, a od siebie słabo wymagał, patrząc na to co robił.
 
Prezydent RP: Pomylił się. Jeżeli uznamy, że Włodzimierz Cimoszewicz był osobą nieomylną, to tu nastąpiła pomyłka, ale uważam, że ani pani, ani ja, ani Włodzimierz Cimoszewicz nie jesteśmy nieomylni i doskonali. To się zdarza.
 
Monika Olejnik: Ale zapomnieć ile się ma akcji...
 
Prezydent RP:  Nie rozmawiajmy już o tym po raz kolejny,  zdarza się zapomnieć, zdarza się popełnić błąd. Zupełnie czymś innym natomiast jest fałszowanie dokumentów i prowadzenie, zresztą przez organ do tego całkowicie nie upoważniony, bo komisja śledcza miała się zajmować sprawami Orlenu, a ona w końcówce zajęła się jednym z kandydatów na prezydenta, co z resztą w jakimś stopniu było przewidywalne, bo Włodzimierz Cimoszewicz mówił o tym, kiedy za pierwszym razem odmówił zeznań przed komisją śledczą. Ten scenariusz, zły scenariusz, oparty o kłamstwo ze strony, no właśnie, pytanie z jakiej strony...
 
Monika Olejnik: Osoby zatrudnionej przez Cimoszewicza.
 
Prezydent RP: Plus tych, które ją zainspirowały, lub które ją wykorzystały. Ja nie wiem, ja nie chcę w tej chwili wchodzić w takie szczegóły. Jedno jest dla mnie pewne, że ta kampania negatywna była przygotowana, była prowokacją, byłą oparta na sfałszowanym dokumencie, a to jest rzecz skandaliczna. To, ze efekt wyborczy jest, jaki jest, to niedobrze. Mamy miesiąc do wyborów, mamy czas na poważną kampanię, mamy czas na dyskusję.
 
Monika Olejnik: Prowokacja okazała się po przesłuchaniu, prowokacja okazała się w prokuraturze, ale nim doszło do tego, że się okazało, ze jest to prowokacja, to wydaje się Panu, że Konstanty Miodowicz powinien udawać, że nie ma pani Anny Jaruckiej?
 
Prezydent RP: Ja już nie chcę wracać do całej tej historii, bo przecież ona została tyle razy omówiona, ze nie będziemy tracić czasu na to. W moim rozumieniu, tak, jak ja miałem okazje przeczytać artykuły, czy wysłuchać rozmów, choćby z panią, jestem przekonany, czy pani Jarucka sama, czy z namówienia, pojawiła się i została w sposób cyniczny, zimny i bezwzględny wykorzystana przeciwko Włodzimierzowi Cimoszewiczowi w kampanii. Gdyby Cimoszewicz nie startował, niewątpliwie w ogóle nie znalibyśmy tego nazwiska. Sprawa oświadczenia z roku 2002, Komisja Etyki miała trzy lata, żeby się tym zająć, żeby sprawdzić.
 
Monika Olejnik: Ale zajmowała się, Panie prezydencie...
 
Prezydent RP: Nieskutecznie, z tego wynika.
 
Monika Olejnik: No jak, pan Stefaniuk pisał do pana Cimoszewicz, ten odpisywał, że pytana są niestosowne, itd.
 
Prezydent RP: Zgoda, ale pani w tej chwili, nie wiem czy chcący, czy niechcący, ciągnie kampanię negatywną, gdzie będziemy dyskutować o wydarzeniach sprzed lat, które zostały już dosyć dokładnie wyjaśnione i które niczego nie zmieniają.
 
Monika Olejnik: A czy podoba się Panu to, co robi Włodzimierz Cimoszewicz, teraz wyciąga sprawę inwigilacji “Solidarności”, wstawienia agenta do “Solidarności” przez UOP. Sprawa sprzed 10 lat.
 
Prezydent RP: Ja uważam, że to do kampanii ma się nijak, choć oczywiście jest to wątek poboczny do dyskusji na temat działalności pana Miodowicza z przeszłości. Moja rada dla kandydata Cimoszewicza i przewodniczącego Nałęcza to, żeby się tym już nie zajmować, a zająć się tym, co rzeczywiście jest przed nami. Prezydent Polski od roku 2006 będzie miał naprawdę większe kłopoty, niż to wszystko, o czym mówimy. Nie będzie dyskutował o historii, nie będzie zastępował Instytutu Pamięci Narodowej czy instytutów historycznych, musi natomiast odpowiedzieć na temat miejsca Polski w Europie, co zrobić z kryzysem europejskim, jak działać w sprawach Ukrainy, gdzie przecież dzieją się rzeczy i dobre i złe, jak budować relacje z naszymi sąsiadami, co dalej z walką z terroryzmem, jak tworzyć prawo, itd., itd. To wszystko jest przed nim, a w ogóle nikt o tym nie dyskutuje.
 
Monika Olejnik: Marszałek Tusk pokazuje, jak działać np. na Białorusi, pojechał do Andżeliki Borys i dzięki temu może zyskał, prawda?
 
Prezydent RP: Zapewne i ja mam nadzieję, że jego wyjazd do Grodna był spowodowany chęcią pomocy Polakom na Białorusi, a nie częścią kampanii wyborczej. Gdyby pan Tusk zajmował się Białorusią, tak jak ja się zajmowałem Ukrainą, to miałbym pewność, że w osobie Donalda Tuska mamy wybitnego specjalistę od Białorusi. Ja takiego przeświadczenia nie mam.
 
Monika Olejnik: Ja przypomnę, że Ukrainą zajmowała się Platforma Obywatelska, przypomnę, że Bronisław Komorowski jeździł na Ukrainę, przypomnę, że prezydent Lech Wałęsa też był na Ukrainie.
 
Prezydent RP: W finale.
 
Monika Olejnik: Pan też był w finale.
 
Prezydent RP: O, nie. Nie mieszajmy dwóch rzeczy. Udział i wsparcie Polski dla pomarańczowej rewolucji to jest jedno i tam wszyscy już byli i dobrze, że byli, ja się bardzo cieszę...
 
Monika Olejnik: Ale wszyscy oddają Panu hołd że Pan wsparł pomarańczową rewolucję.
 
Prezydent RP: Ja nie mówię o sobie, ja mówię o tym, że my potrzebujemy w tej chwili w sprawach białoruskich takich osób, do których niewątpliwie ja należałem, które miały na tyle rozległe, budowane cierpliwie przez lata, kontakty ze stroną ukraińską, że można je było wykorzystać w tak dramatycznym momencie, jak pomarańczowa rewolucja. Niestety, jeżeli chodzi o Białoruś takich osób nie mamy. Ja bym chciał, żeby były w Polsce takie osoby.
 
Monika Olejnik: Pana też nie mamy, przez 10 lat był Pan prezydentem.
 
Prezydent RP: Ale budowałem takie relacje – cierpliwie, nie bacząc na słowa krytyki - które pozwoliły mi pojechać na Ukrainę na zaproszenie i prośbę zarówno Kuczmy, jak i Juszczenki. Chciałbym, żebyśmy w sprawach białoruskich mieli takie osoby, które potrafią odegrać aktywną rolę. Jeżeli pan Donald Tusk chce się w tym specjalizować, to ja to witam z radością, to byłoby bardzo potrzebne. Podobnie jak jeszcze kilka osób powinno spróbować głębszego zaangażowania w sprawy białoruskie, żeby ten most powstał.
 
Monika Olejnik: A czy nie sądzi Pan, że Włodzimierz Cimoszewicz stracił przez ustawę górniczą?
 
Prezydent RP: Nie wiem.
 
Monika Olejnik: Jak to mówi Jerzy Hausner, to był Pana prezent dla Włodzimierza Cimoszewicza.
 
Prezydent RP: Ustawa górnicza, jak widać z późniejszych wydarzeń, tak czy inaczej byłaby przyjęta przez Sejm, co do tego nie mam wątpliwości. Ja dzisiaj mogę zastanawiać się jedynie, czy moją decyzją słuszną było podpisanie, czy być może należało skierować do Sejmu i byłoby odrzucone. Dlaczego ja nie kierowałem do Sejmu? Bo byłem zapewniany, że posiedzenia Sejmu już nie będzie, a chciałem uniknąć napięć, demonstracji w trudnym momencie kampanii, czyli w końcówce sierpnia. Być może, że ta kalkulacja była przesadzona i być może trzeba było skierować rzecz do ponownego rozpatrzenia przez Sejm. To nie zmienia dzisiaj faktu, że po pierwsze, Włodzimierz Cimoszewicz zaangażował się w sprawy górników dużo wcześniej, niż ja podpisywałem tą ustawę i konsekwentnie swoją opinię realizował.
 
Monika Olejnik: Może nie wracajmy do chronologii tamtych zdarzeń.
 
Prezydent RP: Dlaczego? Pani pyta, czy to zaszkodziło, czy nie. Ja mam nadzieję, że wśród górników nie zaszkodziła, wśród innych być może, ale takie jest ryzyko działań politycznych.
 
Monika Olejnik: Chyba tylko Platforma Obywatelska potrafiła się przeciwstawić tej ustawie w Sejmie.
 
Prezydent RP: Z mojego punktu widzenia, dużo istotniejsze jest to, jaka będzie reakcja już nowego parlamentu na propozycję dotyczącą emerytur pomostowych, którą chcemy złożyć na samym początku, która jest przygotowana przez mich ekspertów i która miałaby uporządkować zarówno kwestę górników, jak i innych zawodów, które aspirują do takich, mówię o kolejarzach, mówię o celnikach, mówię o innych, którzy już też zgłaszają się, jako ci, którzy powinni być potraktowani nieco inaczej.
 
Monika Olejnik: Jaka będzie Polska jeżeli wygrałby Donald Tusk, wg Pana?
 
Prezydent RP: Ja mam nadzieję, że będzie to Polska kontynuacji tego, co dobre, tego co nam się udało zrobić i zmiany tego, co szwankuje, natomiast nie będzie to Polska rewolucji, Polska szalonych eksperymentów, nie będzie to Polska uwikłana głownie w historię, dlatego że my mamy powody i powinniśmy głośno o tym mówić, staram się o tym mówić i dobrze, że tak przebiegły uroczystości 25-lecia “Solidarności”, że Polska odniosła sukces. Polska nie jest Polską tych czarnych informacji, które czytamy na pierwszych, drugich i trzecich stronach gazet. Polska to nie jest Jarucka. Polska to nie jest płk Miodowicz. Polska to jest ogromny sukces. Polska jest w Unii, NATO, nigdy nie miała tak silnej pozycji międzynarodowej. Polska, która uwiera nawet tak silnym krajom, jak Rosja, ponieważ prowadzi własną, suwerenną i aktywną politykę zagraniczną. Jest wiele powodów do sukcesu i ten sukces trzeba umacniać, a jednocześnie być przygotowanym na nowe wyzwania. Jeżeli każdy z kandydatów, także pan Tusk, mówi o konkurencyjności Polski, mówi o edukacji w Polsce, mówi o potrzebie inwestowania w przyszłość, w innowacyjność, to ja jestem za tym, klaszczę w dłonie, ponieważ sam starałem się to robić. Udało nam się wiele zrobić – 2 mln studentów, wzrost eksportu o 40 proc.
 
Monika Olejnik: Panie prezydencie, jutro dojdzie do podpisania porozumienia między Rosją, a Niemcami w sprawie budowy gazociągu, który omija Polskę.
 
Prezydent RP: Jeżeli już się pani trzyma tego kandydata, który prowadzi w sondażach, to gdyby przekonał swoją koleżankę partyjną, panią Merkel, która będzie prawdopodobnie kanclerzem, żeby Niemcy wycofali się z tego projektu, uznałbym to za wielki sukces i znakomity wstęp do prezydentury.
 
Monika Olejnik: A dlaczego Pan prezydent nie mógł przekonać prezydenta Putina, ani przekonać kanclerza Schroeder, żeby do tego nie doszło?
 
Prezydent RP: Z tego względu, że kanclerz Schroeder - i myślę, że to jest jedna z jego słabych stron w polityce, generalnie sprawach Polski uczciwej, zmierzał, żeby do takiego kontraktu niby gospodarczego, ale jednak o wyraźniej wymowie politycznej, doszło. Tutaj po prostu jest rozbieżność interesów, interesy rosyjskie są oczywiste.
 
Monika Olejnik: Ale ponad naszymi głowami to zostało zawarte.
 
Prezydent RP: W pewnym sensie ponad naszymi głowami, bo myśmy w tych rokowaniach nie uczestniczyli, a nasze negatywne krytyczne uwagi dotyczące zarówno strony ekologicznej, czyli kładzenia tego pod Bałtykiem, jak i polityczne, nie zostały uwzględnione
 
Monika Olejnik: To jest chyba porażka dla Polski?
 
Prezydent RP: To jest kłopot dla Polski, na pewno to nie jest sukces Polski. Oczywiście bardzo wiele zależy od jeszcze tej strony ekonomicznej, bo pamiętajmy, że to jest na razie intencja, sami Niemcy mają wątpliwości czy w sensie finansowym jest to projekt efektywny. Ale nie zmienia to faktu, że z punktu widzenia Unii Europejskiej, bo ja bym wolał mówić tu o Unii Europejskiej, wspólnej polityki europejskiej wobec Rosji, to nie jest wydarzenie dobre, jeżeli jedno z państw Unii, ważne państwo Unii taką politykę prowadzi, zarówno ponad naszymi głowami, jak i ponad głowami Unii Europejskiej. To nie jest dobra wiadomość.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.