przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Panie Prezydencie – Pan teraz, w tej chwili, wstrząśnięty, zmieszany, wesoły, smutny, może obojętny?
 
Prezydent RP: Obojętny na pewno nie. Zmartwiony frekwencją. Jeżeli prawdziwa jest informacja, że jest poniżej 40 procent, to trzeba powiedzieć, że tak niskiej frekwencji w wyborach parlamentarnych od 1989 roku nie było i to jest sygnał ostrzegawczy dla nas wszystkich, że coś jednak cały czas niedobrego dzieje się z aktywnością społeczną Polaków. To znaczy – Polacy walczą i lubią walczyć o demokrację, ale zdaje się nie przepadają za samą demokracją i jej procedurami jak wybory. To jest jakiś dziwaczny paradoks.
 
Jeden z naszych komentatorów powiedział, że mają w nosie wybory i los państwa – nawet tak.
 
Prezydent RP: Na pewno nie sposób budować demokracji bez udziału obywatelskiego, podobnie jak nie da się stworzyć społeczeństwa obywatelskiego bez głosowania i udziału w wyborach. To są kwestie oczywiste, natomiast coś w nas jest dziwnego, że oto Polska i Polacy, którzy najgłośniej w Europie Środkowej i Wschodniej domagali się demokracji, walczyli o nią, ponosili niejedną ofiarę, jak przychodzi do demokracji korzystają z niej nawet w niecałych 50 procentach.
 
A może to dlatego, że od 16 lat startują ci sami ludzie z pierwszych miejsc list wyborczych?
 
Prezydent RP: Nie sądzę. To by mogło tłumaczyć w jakimś sensie obecną frekwencję, ale na przykład tym nie da się wytłumaczyć frekwencji w latach 1990-1991, bo nie wiedzieliśmy, kto będzie na tych ławach siedział. To jest na pewno temat dla socjologów, politologów i  oczekuję, że poważnie zastanowimy się nad tym. A gdy chodzi już o podział partyjny, to można powiedzieć, że sondaże okazały się jednak nie tak stuprocentowe. To dobrze, bo to oznacza, że wyborcy mają głos...
 
...ale miała wygrać prawica – wygrała prawica.
 
Prezydent RP: To było dość oczywiste od momentu kiedy w stan kryzysu weszła lewica i kiedy było wiadomo, że lewica walczy o utrzymanie się, o przeżycie i o stworzenie podstaw do odbudowy lewicy. Myślę zresztą, że dzisiaj to się stało. Wynik Sojuszu Lewicy Demokratycznej jest lepszy niż mówiono w sondażach i stąd radość na ulicy Rozbrat jest zrozumiała, ponieważ rzeczywiście ta nowa generacja polityków lewicy otrzymała mandat do dalszego działania i tworzenia wokół SLD poważnej formacji lewicowej w przyszłości. Zwycięstwo PiS, niewielkie, nad Platformą Obywatelską jest sygnałem, że to ta partia musi wziąć na siebie ciężar określenia programu i koncepcji politycznej nowego rządu. Myślę, że od wtorku, środy najdalej, zaczniemy konsultacje polityczne, jak ten wynik czytać – w sensie konkretnych decyzji.
 
Panie Prezydencie, Pan mówił o SLD, ale lewica numer dwa, tak to nazwijmy, czyli SdPl, nie uzyskała wystarczającego poparcia, aby znaleźć się w parlamencie.
 
Prezydent RP: I szkoda. Mogę tylko powiedzieć, że szkoda, bo w moim przekonaniu, gdyby w parlamencie znalazły się i Socjaldemokracja Polska, i Partia Demokratyczna, to dla polskiej demokracji byłoby to lepiej. Ale werdykt wyborczy jest taki, a nie inny, cóż tu więcej mówić.
 
Na razie z tego sondażu, z tej prognozy wynika, że będziemy mieli premiera z Warszawy, a nie z Krakowa.
 
Prezydent RP: Ja myślę, że premier musi być przede wszystkim premierem rządu polskiego i w ogóle uważam, że te określenia „premier z Krakowa” to jest jedna z przyczyn, dlaczego ten wynik Platformy jest gorszy, a nie lepszy, bo tu było za dużo pychy. Stanowisko premiera jest rezultatem głosów wyborców i zaufania, które wyborcy wyrażają. To, z jakiego miasta jest premier, jest w ogóle jak gdyby trzeciorzędne, nie dlatego że nie mam szacunku dla tych miast...
 
...no ale kto to jest, to jest ważne, Panie Prezydencie.
 
Prezydent RP: Kto to jest, to jest bardzo ważne i dzisiaj, zgodnie z obyczajem demokratycznym, pierwszeństwo w kształtowaniu rządu uzyskuje partia zwycięska, czyli Prawo i Sprawiedliwość, a czy to będzie osoba z Warszawy, Wrocławia czy Bydgoszczy, to ja nie wiem, to jest po prostu kwestia, z jaką ofertą personalną wychodzi partia zwycięska. Jeżeli to będzie lider tej partii, to mniej więcej wiemy, o kim mówimy, ale to muszę zostawić jako Prezydent do konsultacji, bo nie mam żadnych  w tej mierze w tej chwili informacji.
 
Będziemy mieli Komisję prawdy i sprawiedliwości, zaostrzony Kodeks karny, dekomunizację, lustrację, obniżenie podatków, Polskę socjalną, ulgi prorodzinne. Pan się pod tym też podpisał jako Prezydent RP?
 
Prezydent RP: Zobaczymy. Myślę, że przede wszystkim program wyborczy musi być zderzony z możliwościami ekonomicznymi, z poparciem w parlamencie i wiele z tych haseł, które każda z partii zresztą, a PiS w szczególności, wygłasza, będzie musiało być skonfrontowane, na ile da się to zrobić. Budżet nie ma nieograniczonych możliwości, więc wszystkie działania związane z pomocą dla tych czy innych grup społecznych są ograniczone. Podatki można i należy obniżać, bo moim zdaniem pomaga to gospodarce, ale budżet musi mieć wpływy. Więc ja jestem tutaj dość spokojny. Dla różnych pomysłów typu zaostrzanie kodeksów karnych trzeba będzie uzyskiwać większość w parlamencie, to też nie będzie takie proste, bo opinie są różne. Natomiast niewątpliwie przyszły prezydent, bo nie sądzę, żebym ja miał jakieś bardzo jeszcze trudne zadania w procesie legislacyjnym, Sejm zacznie pracę...
 
... musi Pan zwołać pierwsze posiedzenie Sejmu.
 
Prezydent RP: Pierwsze posiedzenie w ciągu miesiąca, więc ja myślę, że Sejm tak naprawdę tę pracę zacznie gdzieś z końcem listopada, 23 grudnia jest zaprzysiężenie wybranego nowego Prezydenta, więc to będzie już ból głowy mojego następcy i na pewno w takich kwestiach jak zaostrzenie kodeksu karnego trzeba zachować bardzo wiele spokoju, zimnej krwi i nie dać się podejść różnym pomysłom, które są niebezpieczne – zarówno z punktu widzenia demokracji, jak i skutków, czyli tego, że nie pomaga to w zwalczaniu przestępczości, a wręcz przeciwnie, ale to już jest inny temat.
 
Kiedy Pan Prezydent przyjmie przedstawiciela, przedstawicieli zwycięskiej partii – wygląda na to, że Prawa i Sprawiedliwości?
 
Prezydent RP: Tu bardzo wiele zależy od Państwowej Komisji Wyborczej. Przypominam, że to, o czym w tej chwili mówimy, jest oparte na tak zwanych exit pools, czyli badaniu po wyjściu z punktów głosowania. Myślę, że PKW jest w stanie pod koniec wtorku takie wyniki już bardziej oficjalne, a przynajmniej po przeliczeniu 90 procent głosów, przekazać i wtedy – jak sądzę – możliwość podjęcia konsultacji jest realna, więc środa wydaje mi się takim dniem, w którym możemy rozpocząć konsultacje, przede wszystkim dotyczące dalszej procedury, czyli kiedy pierwsze posiedzenie parlamentu i kiedy ewentualna nowa koalicja byłaby w stanie porozumieć się, bo przecież to nie ja będę rozmawiał, tylko oni muszą między sobą rozmawiać. Ja jestem tym, który zgodnie z Konstytucją będzie wyznaczał pierwszego premiera po wyborach, więc z tego względu konsultacje są ważne.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.