przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
- Spał Pan tej nocy, Panie Prezydencie?

Prezydent RP - Krótko, ale spałem. Tak.

- Ale emocje już nie takie jak cztery lata temu?

Prezydent RP - Emocje przy kolejnych wyborach są mniejsze...

- Zwłaszcza po dziesięciu latach...?

Prezydent RP - Zwłaszcza po dziesięciu latach. Poza tym wydaje mi się, że po raz kolejny społeczeństwo dało, z jednej strony dowód, że chce zmiany, to jest jak widać w warunkach młodych demokracji typowe. Cztery lata wyczerpuje władzę i wyborcy chętnie powierzają obowiązki kolejnym ekipom.

- No nie do końca chętnie, bo przecież frekwencja najgorsza od 1989 roku.

Prezydent RP - Jednak ten wynik jest taki, że właściwie każda z partii musi przyjąć tą lekcję z pokorą. Nie widzę ani jednej partii, łącznie ze zwycięzcami, którzy mogliby tak w stu procentach powiedzieć, że są bardzo szczęśliwi, bo właśnie ze względu na frekwencję to poparcie nie jest aż tak wielkie. Po drugie to jest dla zwycięzców najgorszy wynik, jak myślę od ośmiu lat. Zarówno AWS zyskał więcej głosów 8 lat temu, jak i SLD 4 lata temu. Tak więc jest bardzo wiele powodów, żeby cieszyć się ze zwycięstwa, mieć poczucie wielkiej odpowiedzialności i nie wpaść w triumfalizm, który jest największą chorobą polityki.

- No tak, ale obie partie już mają lepszy wynik niż SLD i AWS 4 i 8 lat temu.

Prezydent RP - Tak, ale jeżeli chce Pani liczyć koalicje, to trzeba by liczyć AWS+UW czy UD, a SLD z UP, więc i tu Pani teza też by się nie obroniła. Natomiast nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie ma powodu do formułowania przesadzonych, triumfalnych ocen, dlatego, że te wybory pokazały, że ludzie chcą zmiany, ale ta zmiana ma być w ramach zdrowego rozsądku.

- To jak nie ma wielkich wygranych, to kto jest największym przegranym tych wyborów?

Prezydent RP - Na pewno najbardziej dramatyczna sytuacja jest tych partii, które nie weszły do parlamentu, bo to jednak zasadniczo zmienia sytuację partii. Czyli Demokraci, SdPl Marka Borowskiego, tu jest wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań. Ale myślę, że wszyscy mają powody, żeby zafrasować się. O tak bym powiedział.

- SLD też?

Prezydent RP - SLD w tym sensie, że jest dużo mniej niż 4 lata temu. Natomiast gdyby spojrzeć co wieszczono SLD, to ten okrzyk radości, o którym gazety piszą, w sztabie SLD jest zrozumiały. Ta młoda generacja polityków jednak pokazała, że jest miejsce dla tej partii na mapie Polski i słusznie, że się cieszą. Natomiast też nie mają żadnych powodów do obwieszczania zwycięstwa czy triumfu.

- No ale czy to jest ta młoda generacja polityków, czy jest jednak to wsparcie w ostatnich dniach Aleksandra Kwaśniewskiego?

Prezydent RP - To jest przede wszystkim młoda generacja polityków, bo oni spowodowali, że nie było zupełnego zniechęcenia, że nie było takiego nastroju totalnej frustracji, zresztą w momencie bardzo trudnym, po rezygnacji Włodzimierza Cimoszewicza. Jeżeli mogłem być pomocny, to się cieszę. Ale bym nie przeceniał tego.

- A dziś będzie Pan namawiał SLD do poparcia Marka Borowskiego?

Prezydent RP - Ja uważam, że jest czymś zupełnie naturalnym, szczególnie po tym pierwszym rozdaniu, jakim były wybory parlamentarne, że w wyborach prezydenckich chcemy głosować na kandydata, który jest programowo najbliższy. Jeżeli patrzę na całą listę kandydatów prezydenckich, to niewątpliwie Marek Borowski jest człowiekiem lewicy, jest znany na lewicy. I byłoby czymś niedobrym gdyby znowu wyborcy lewicy, a oceniam, że sporo wyborców z SLD sprzed 4 lat zostało w domach, nie wzięli udziału w wyborach prezydenckich. Czy SLD poprze Marka Borowskiego zależy od samego SLD i od rozmów, które jak rozumiem SLD będzie prowadziło z Markiem Borowskim.

- No tak, ale wczoraj liderzy SLD mówili: pamiętamy doskonale co Marek Borowski o nas mówił i dlaczego mielibyśmy go dzisiaj popierać?

Prezydent RP - To dlatego, że w polityce nie wolno być małostkowym. Pamięć jest ważna w polityce, pamiętliwość jest niedobrą cechą. Poza tym proste pytanie do elektoratu SLD: no to kto? Jeśli nie Marek Borowski to kto?

- No tak, ale SLD mówi, wyciągaliśmy rękę, chcieliśmy iść wspólnie do tych wyborów, chcieliśmy tworzyć wspólne listy, Marek Borowski powiedział nie, dlaczego mamy go teraz popierać?

Prezydent RP - Zostawmy to w takim razie SLD, niech przemyśli. Może wczoraj był taki nastrój bardzo właśnie radosny ale mniej spoglądający w przyszłość. Jeżeli SLD, a ma do tego szanse, chce odgrywać rolę zarówno silnej opozycji, konstruktywnej opozycji ale także miejsca krystalizacji lewicy w Polsce na kolejne lata, to trzeba podejmować różne inicjatywy i trzeba jak mówię, mieć pamięć ale nie być pamiętliwym.

- No tak, ale demokracja polega też na tym, żeby nie marnować głosu, a z sondaży wynika, że Marek Borowski na to, że zostanie prezydentem, raczej liczyć nie może, no to może raczej nie marnujmy głosów?

Prezydent RP - Nie ma czegoś takiego, jak marnowanie głosów w wyborach, które z założenia mają dwie tury. Pierwsza tura w wyborach prezydenckich powinna być manifestacją własnych poglądów i pokazaniem, że Polska jest pluralistyczna, bo taka jest. Natomiast w drugiej turze kiedy jest dwóch kandydatów trzeba już podejmować decyzję wobec jednego z nich, który i tak na pewno będzie prezydentem, a który niekoniecznie musi być bliski politycznie i ideowo wyborcy. To jest natura drugiej tury.

- No tak, ale jeżeli do drugiej tury wejdą Donald Tusk i Lech Kaczyński, to będzie Pan namawiał SLD do głosowania na któregokolwiek z nich?

Prezydent RP - Na razie w ogóle nie będę wybiegał aż tak daleko w przyszłość, tym bardziej, że mamy po drodze rozmowy koalicyjne, to zasadnicze pytanie, które brzmiało przed chwilą też w Trójce, między przedstawicielami PO i PiS, tu będzie się jeszcze bardzo wiele się działo. I ja wcale bym nie przesądzał ani wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich, a już tym bardziej nie ma co przesądzać wyników drugiej tury. Zobaczymy.

- A sądzi Pan, że chociażby słuchając tej dzisiejszej rozmowy między Bronisławem Komorowskim i Markiem Jurkiem, że ten rząd uda się stworzyć?

Prezydent RP - Myślę, że się uda stworzyć, choć będzie ciężko. Dzisiejsza rozmowa powiedziałbym pokazuje, że może być trudniej aniżeli jeszcze wczoraj sądziliśmy.

- Niektórzy politycy PO mówią, że jeśli Lech Kaczyński wygra wybory prezydenckie to oni do koalicji z PiS-em nie wejdą.

Prezydent RP - Ja bym wszystkie wczorajsze wypowiedzi wieczorne odłożył na bok. Było sporo emocji, było rozczarowanie, teraz potrzebna jest analiza. Punkt pierwszy, to jest przede wszystkim odpowiedzialność przed Polską. Nie można wygrać w wyborach czy zająć drugiego miejsca i uchylić się od odpowiedzialności. Oczywiście koalicja jest zbudowana na podstawie kompromisu, zderzenia dwóch programów, one w wielu punktach są różne, ale o tym wiedzieliśmy przed wyborami i teraz trzeba wielkiego wysiłku z obu stron, czyli ze strony PiS-u i PO żeby się dogadać i żeby sprawnie państwo polskie przez najbliższe cztery lata prowadzić. Takie jest oczekiwanie.

- No tak, ale Bronisław Komorowski mówi, teraz to koledzy z PiS-u będą musieli nas przekonywać do tego, że uda nam się razem rządzić.

Prezydent RP - Niewątpliwie tak, ale nie można się ustawić w sytuacji, że niech zabiegają o nasze względy, a my jak piękna dziewczyna...

- No tak to trochę wygląda...

Prezydent RP - Bo w polityce, trochę, ale podkreślmy, trochę tak jest. Ale poza tym jest odpowiedzialność za państwo, jest kwestia programu, jest kwestia tego, że na coś też ludzie głosowali. Na pewno mając dwadzieścia  parę procent z jednej strony, dwadzieścia parę procent z drugiej strony nie można zupełnie od tych głosów i oczekiwań społecznych abstrahować. One są. Czyli jest na pewno sporo wyborców w Polsce, którzy oczekują bardziej liberalnego kursu czyli platformowego, nazwijmy to, ale jest również tych dwadzieścia kilka plus przewaga jednego czy dwóch procent po stronie PiS-u, którzy mają oczekiwania społeczne czy socjalne bardzo rozbudowane. Trzeba to pogodzić.

- No tak, ale tego się nie da pogodzić...

Prezydent RP - Trzeba. I na tym polega trudność, ale to nie jest niemożliwe. To nie jest tak, że partie zaczynając rozmowy koalicyjne powinny być więźniami podatku liniowego czy jakiejś odwrotnej koncepcji. To jest wszystko do rozmowy.

- No tak, ale mieliśmy z jednej strony 3 razy 15 i wielokrotne zapowiedzi liderów PO, że z tego się nie wycofają?

Prezydent RP
- To oznacza, że nie wejdą do rządu, to oznacza, że właściwie alternatywna koalicja będzie niemożliwa, i to oznacza, że albo będziemy tolerowali rząd mniejszościowy PiS-u przez jakiś czas i być może wcześniejsze wybory. Ale to wydaje mi się takim spekulowaniem bardzo dalekim od rzeczywistości politycznej. Jestem pewny, że ugrupowania siądą przy stole, zacznie się rozmowa, okaże się, że te hasła, które były jeszcze nie do odrzucenia 3 dni temu, są jednak do dyskusji - będzie koalicja. Czy ona będzie trwała? To się okaże. Niestety w Polsce koalicje nie były trwałe i właściwie nie ma jednego dobrego doświadczenia koalicji. No może koalicja 93-97 SLD-PSL, ale też przecież przy trzech zmianach premierów, przy czym jedna była wymuszona zewnętrznie. Nie ma trwałych koalicji w polskich najnowszych doświadczeniach.

- No tak, ale to znaczy, że możemy się spodziewać kolejnych wyborów za rok, a nie za cztery lata?

Prezydent RP - Nie. Na razie mamy te wybory i spróbujmy wysłuchać opinii ludzi. Pani już wspomniała o frekwencji. Frekwencja jest problemem na które nie ma takiej odpowiedzi jak dzisiaj pan poseł Jurek mówi, że Polska chce przywództwa i od tego zależy frekwencja.

- No Polska jest przede wszystkim zniechęcona?

Prezydent RP - Polska jest zniechęcona do demokracji od 1990 roku. I to jest właśnie pytanie, dlaczego naród, który potrafi walczyć o demokrację, później jej nie lubi i nie uczestniczy w niej. Ja przyznam szczerze, że nie rozumiem. Do głosowania wzywałem ja, wzywali liderzy partii, wzywali biskupi, wzywały media, wzywali niezależni intelektualiści. No wszyscy. W związku z tym, skorośmy wszyscy wzywali, a poszło ok. 40 proc. głosować, to przyczyny są głębsze i one nie zależą od jednego rozwiązania czy drugiego i nie można mówić o zniechęceniu rządami SLD, bo gdybyż to w poprzednich wyborach było 60 proc., a dzisiaj 40, to można by powiedzieć, że to jest wina SLD. Natomiast w poprzednich było 43 teraz jest 40 czy 38. Jest mało, po prostu. Od początku polskiej demokracji bardzo niewiele osób uczestniczy w wyborach i zadaniem dla nas wszystkich, dla socjologów, by powiedzieli nam wszystkim dlaczego tak jest - i dla mediów i dla polityków i dla biskupów i dla wszystkich, którzy zabierali głos, przyszłego prezydenta - na pytanie, co uczynić, żeby społeczeństwo było bardziej obywatelskie, żeby wiedziało, że powinno w tym uczestniczyć. Taki długi jest wstęp do krótkiej odpowiedzi na Pani pytanie czy wybory za rok. Moim zdaniem wybory za rok spowodowałyby, że ta frekwencja byłaby jeszcze niższa. Bo byśmy demokrację polską uprawiali na marginesach życia społecznego. To byłoby fatalne. Dlatego ja uważam, że trzeba tą próbę koalicyjną podjąć, za rok będą wybory samorządowe - to będzie jakiś sprawdzian. Polska potrzebuje poza wszystkim stabilności, żeby nie stracić tych szans, które ma.

- Panie Prezydencie, kiedy zwoła Pan pierwsze posiedzenie Sejmu? Wciąż Pan nie wie?

Prezydent RP - Plan taki wstępny jest, to jest ostatni tydzień przed upływającym miesięcznym terminem, tzn między 17. a 24. października.

- 24. to jest poniedziałek po drugiej turze wyborów prezydenckich...

Prezydent RP - Tak jest, poniedziałek po drugiej turze. Natomiast będziemy rozmawiać z liderami partii, szczególnie tych partii zwycięskich. Zobaczymy, jeżeli rozmowy koalicyjne wymagają nieco więcej czasu, to przecież jak mówię, ja jestem otwarty żeby wysłuchać tych argumentów.

- Czyli może to być 24. października?

Prezydent RP - Może być, ale to już na pewno nie może to być później. Więc 24. października jest graniczny, w tym sensie do 24. października powinno być wszystko gotowe. A gdyby się okazało, że druga tura wyborów odbywa się na zasadzie pół na pół i nikt nie wie do końca kto wygrywa w tych wyborach, to się okazuje, że ta doba na sprawy rządu jest trochę krótka.

- Powiedział Pan, że zaczyna Pan rozmowy z tymi partiami, które wygrały wybory. Kiedy te rozmowy?

Prezydent RP - Mam informacje z PKW, że jutro koło południa będą już wszystkie głosy policzone i od jutra po południu czy od środy rano, takie rozmowy będą możliwe.

- Ale już Pan kogoś zaprosił na te rozmowy czy jeszcze nie?

Prezydent RP - Nie, nie. Będziemy zapraszać, w listach chyba kolejność się nie zmieni, żeby uhonorować miejsca zajęte w tych wyborach. Będziemy zapraszać, przynajmniej będziemy zapraszać od partii najsilniejszej poprzez kolejne. Ale później wiele zależy przecież od tego czy ktoś jest na miejscu czy nie. Ta lista na pewno będzie ustalona dziś ,jutro, jak sądzę, albo od wtorku popołudnia albo prawdopodobnie od środy rano, będziemy konsultować.

- A jak Pan odbiera te głosy, które już padały wczoraj, i Jarosława Kaczyńskiego i Jana Rokity, że tej koalicji wystarczy miejsc w Sejmie, do tego, żeby zmienić Konstytucję.

Prezydent RP - Na razie tak nie wygląda.

- No ale licząc na to, że zmiany w Konstytucji poprze i PSL i Samoobrona i LPR.

Prezydent RP - Wie Pani, wszyscy poprą zmiany w Konstytucji, to po pierwsze trzeba je przygotować rozsądnie, po drugie to wymaga czasu, a po trzecie ja rozumiem, że jeżeli to mają być poważne zmiany konstytucyjne, no to trzeba się zwrócić do narodu. Ta Konstytucja została przyjęta w 1997 roku, w referendum i uważam, że poważne zmiany konstytucyjne również powinny być przedstawione pod ogólnonarodowe referendum. A ważność referendum jest związana z udziałem 50. procent. I tak uważam byłoby uczciwe, że poważne zmiany konstytucyjne proponujemy na takim pułapie do zaakceptowania przez społeczeństwo. Więc jeżeli nie chcemy tego robić metodą na skróty, rewolucyjną i z pogwałceniem Konstytucji i dobrego zwyczaju, bo referendum nie jest wymogiem, ale jest istotnym i przyjętym już w polskich warunkach zwyczajem, no to na zmianę Konstytucji jest czas. Ja mogę wrócić do mojej propozycji, aby uruchomić komisję konstytucyjną, żeby na rok 2007, czyli w połowie kadencji przedstawiła zakres niezbędnych zmian. Jak to będzie zobaczymy. W moim przekonaniu wizja konstytucyjna LPR, Samoobrony, PO i PiS-u istotnie się różni.

- No tak, ale wszyscy mówią o likwidacji KRRiTV czy RPP.

Prezydent RP - Wie Pani, to są zmiany...

- Fundamentalne.

Prezydent RP - Fundamentalne, jeśli chodzi o RPP niewątpliwie. Bo tu nie chodzi o RPP, tu chodzi o niezależność banku centralnego. I moim zdaniem nie wyobrażam sobie, żeby PO i Samoobrona znalazły tutaj wspólne zdanie. To znaczyłoby, że już wszyscy postradali zmysły. Gdy chodzi o KRRiT, to jest pytanie, gdzie będzie znajdował się urząd regulacyjny, kwestie mediów, częstotliwości i ładu medialnego, pozarządowy. Bo jeżeli to ma być przeniesione w gestii rządu, to ja też uważam, że partie opozycyjne nie mają żadnego powodu żeby na taką regulację się godzić, dlatego, że ona jest ograniczająca polską demokrację. Każda z tych zmian brzmi zgrabnie, gdy chodzi o kampanię wyborczą, natomiast niesie istotne konsekwencje, które już nie są takie proste i one wymagają przynajmniej poważnej debaty sejmowej, już nie mówię o tym, że wytłumaczenia również opinii publicznej o co chodzi. Bo jeżeli - wracam znowu do niskiej frekwencji - jeżeli mamy kłopoty z demokracją, to także m.in. dlatego, że zbyt wiele decyzji nie jest odpowiednio wyjaśnionych społeczeństwu. Ten deficyt demokratyczny nie jest chorobą wyłącznie Unii Europejskiej. Deficyt demokratyczny jest również problemem każdej władzy, i także mediów, które są mało zainteresowane takim dogłębnym wyjaśnianiem spraw, tylko tą otoczką, tą powierzchnią. Skandalami najchętniej. Co zrobić, żeby ludzie mieli poczucie, żeby decyzja czy ma być KRRiT czy nie ma być, czy ma być RPP czy nie ma być, jest również decyzją, w której oni powinni zabrać głos.

- No dobrze. A spodziewa się Pan większej frekwencji w wyborach prezydenckich?

Prezydent RP - Tak.

- Jak większej?

Prezydent RP - Nie wiem, trudno powiedzieć, ale większej. Tradycyjnie to było więcej o 10 do 15 procent. A więc sporo. Ja myślę, że to może być większa frekwencja.

- Czyli w granicach 50-60 procent?

Prezydent RP - To już byłoby przyzwoite. Każda frekwencja powyżej 50. procent nie jest dobrą jeszcze frekwencją, ale jest co najmniej przyzwoitą. Frekwencje poniżej 50. procent są po prostu niskie. Bardzo niskie. Dramatycznie niskie.
 
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.