| | |
A | A | A
Czwartek, 22 marca 2001

DECYZJA PREZYDENTA RP W SPRAWIE USTAWY REPRYWATYZACYJNEJ

22 marca 2001 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski odmówił podpisania ustawy z dnia 7 marca 2001 r. o reprywatyzacji. O swojej decyzji poinformował opinię publiczną na specjalnie zwołanej konferencji prasowej. Poniżej przekazujemy uzasadnienie decyzji Prezydenta RP dotyczącej ustawy o reprywatyzacji. Troska o przyszłość narodu i pomyślność państwa, dbanie o rozwój gospodarczy, społeczny i polityczny kraju, zapewnienie Polsce godnego miejsca w świecie, czuwanie nad przestrzeganiem konstytucji i jakością tworzonego prawa - to są filary mojej prezydentury wynikające zarówno z przepisów Konstytucji, jak i przysięgi prezydenckiej. To są także fundamenty mojego programu, który wypełniałem w poprzedniej kadencji oraz wizji prezydentury najlepiej służącej sile państwa i pomyślności społeczeństwa na początku XXI wieku. Wizji którą przedstawiłem moim rodakom w trakcie kampanii roku 2000. Spełniając te obowiązki i konstytucyjne nakazy, ale także zgodnie z moimi przekonaniami oraz deklaracjami muszę powiedzieć, że przedłożona do mojej akceptacji ustawa o reprywatyzacji z 7 marca 2001roku jest niedobra. Przyjęty w niej sposób zwrotu własności byłym właścicielom jest sprzeczny z zasadami sprawiedliwości społecznej oraz równości obywateli wobec prawa, a przede wszystkim - i to chcę podkreślić - godzi dzisiaj w podstawowy interes wszystkich Polaków, jakim jest tworzenie najlepszych możliwych warunków do rozwoju gospodarczego naszego kraju. Dlatego tej ustawy nie podpiszę. Podjęcie tej decyzji poprzedziły głębokie i wszechstronne analizy prawne, gospodarcze i społeczne. Eksperci, którzy przygotowali dla mnie kilkadziesiąt opracowań, w istocie byli jednomyślni. Model reprywatyzacji, zaproponowany w tej ustawie jest bardzo kosztowny, obarczony wielkim ryzykiem nieprecyzyjnych wyliczeń, obciąża ponad rozsądną miarę gospodarkę, w wielu kwestiach jest sprzeczny z Konstytucją. To są najważniejsze powody mojego weta. Dyskutowaliśmy długo i wnikliwie z różnymi środowiskami. Analizowaliśmy listy, informacje, które płynęły z różnych organizacji. I ta decyzja ma swoje uzasadnienie, które chciałbym zacząć od skutków ekonomicznych ustawy. To jest, podkreślam najważniejsze. Uważam, że ustawa reprywatyzacyjna ogranicza szanse szybkiego rozwoju gospodarczego Polski. Wprowadzana byłaby w momencie, kiedy kraj trapi wysokie i zwiększające się bezrobocie, kiedy budżet państwa nie wystarcza na pełną realizację ważnych społecznie zadań w ochronie zdrowia, w edukacji, w przebudowie rolnictwa, restrukturyzacji całych działów przemysłu, w budowaniu nowoczesnej infrastruktury. Nawet liczni zwolennicy ustawy reprywatyzacyjnej przyznają, że jej skutki liczono w pośpiechu. Dotyczy to np. skali zobowiązań finansowych. Wyliczenia rządowe mówią o około 170 tysiącach spodziewanych wniosków o zwrot utraconej własności i łącznym koszcie zobowiązań w granicach 44 miliardów złotych. Tymczasem według stowarzyszeń byłych właścicieli liczba wniosków może sięgnąć 250 tysięcy, a łączny koszt zobowiązań blisko 69 miliardów. Te dane warto zderzyć z innymi liczbami. W najbliższych latach finanse publiczne będą musiały udźwignąć koszt reformy ubezpieczeń społecznych, w wysokości około 53 miliardów złotych. Wzrosną wyraźnie koszty obsługi długu zagranicznego - tylko w latach 2003 -2008 o 40 miliardów złotych. Na dostosowanie rolnictwa do zachodnich standardów musimy wydać około 24 miliardy złotych. Dołożenie do tych obciążeń wydatku na reprywatyzację - rzędu kilkudziesięciu, mówmy od 44 do 69 miliardów złotych - może zachwiać podstawami wzrostu gospodarczego Polski, może wytracić szanse konkurencyjności naszego kraju na rynkach międzynarodowych. Mówię to z całą odpowiedzialnością, wsparty opiniami wybitnych ekonomistów i ludzi, którzy dołożyli ogromnych starań, żeby takie właśnie analizy przeprowadzić. Po drugie - wiele wątpliwości dotyczy prawnych wad tej ustawy. Jej postanowienia, w moim przekonaniu, stają w kolizji z konstytucyjną ochroną własności, o czym mówi artykuł 21 Konstytucji Rzeczpospolitej, także z zasadami sprawiedliwości społecznej, a w sferze prawa dziedziczenia są sprzeczne z polskim kodeksem cywilnym i cywilizacyjnym dorobkiem prawa spadkowego. Wątpliwości, znane dość powszechnie, bo dyskutowane, budzi przyjęta przez parlament zasada, według której reprywatyzacja miałaby objąć tylko tych byłych właścicieli, którzy - cytuję - "w dniu 31 grudnia 1999 roku posiadali obywatelstwo polskie". W dowolny sposób ogranicza więc ona krąg osób uprawnionych do udziału w reprywatyzacji. Uważam to za sprzeczne z zasadą demokratycznego państwa prawnego i zasadą równości. Zasadnicze wątpliwości konstytucyjne dotyczą także postanowień, które przewidują zwracanie w ramach reprywatyzacji mienia będącego obecnie własnością samorządu terytorialnego. W 1990 roku, a więc w okresie III Rzeczypospolitej, własność ta została przekazana gminom, by stanowiła finansową podstawę funkcjonowania samorządów. Bez mienia komunalnego i opłat z niego płynących samorządy mogą okazać się niezdolne do zapewnienia społecznościom lokalnym podstawowych warunków działania. Właśnie dlatego Konstytucja wprowadziła, w artykule 165 - nadrzędną wobec postanowień aktu niższego rzędu, czyli ustawy o reprywatyzacji - zasadę ochrony własności komunalnej. To jest zasada o ważniejszym znaczeniu. Oczywiście na tym tle rodzi się pytanie - i to sprawa trzecia - co robić? Jak ten problem, który niewątpliwie istnieje, rozwiązać. Uważam, że zwrot majątków utraconych z naruszeniem obowiązującego prawa powinien mieć miejsce niezależnie od dzisiejszych czy przyszłych prac nad projektami reprywatyzacyjnymi. Tak to się dzieje. Służy do tego droga sądowa. Jest wykorzystana w co najmniej kilku tysiącach przypadków. Być może będzie tych sytuacji więcej, ale droga sądowa jest właściwą dla odzyskania majątku, który został utracony z naruszeniem wtedy obowiązującego prawa. Sprawiedliwe państwo, jakie budujemy, nakazuje, by tamte, nie zawinione przez obecne władze, przez obecnych mieszkańców Rzeczypospolitej, niesprawiedliwości wyrównywać. Chciałbym jednak podkreślić, wobec różnych projektów dotyczących reprywatyzacji, że powinny one uwzględniać możliwości państwa i interes wszystkich obywateli. Jeżeli takie projekty się pojawią, to będę je z równą wnikliwością rozpatrywał, ale przede wszystkim mając na względzie rozwój Polski i przyszłość współczesnych pokoleń, a przede wszystkim możliwości realizacji tych oczekiwań, jakie blisko 40 milionowe społeczeństwo wyrazi. Mówiąc krótko - ustawa o reprywatyzacji z 7 marca 2001 roku nie spełnia tych warunków. W moim przekonaniu zagraża rozwojowi Polski, zawiera przepisy niezgodne z Konstytucją, zawiera błędy legislacyjne, wprowadza sztuczne podziały pomiędzy jej potencjalnymi beneficjentami. Nie wspiera więc demokratycznego państwa prawa. Nie powinna wejść w życie. Zdecydowałem się ją zawetować i kilkanaście minut temu ta decyzja został przekazana marszałkowi Sejmu.
Poleć znajomemu