przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 10 sierpnia 2010

Prezydent na Dolnym Śląsku

Prezydent Bronisław Komorowski i marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna przybyli dziś po południu do Bogatyni (Dolnośląskie), rejonu, który najbardziej ucierpiał w sierpniowej powodzi. Odwiedzili także dotknięty powodzią Zgorzelec i Markocice.

 

- Nie mogliśmy nie przyjechać tu, do Bogatyni - powiedział prezydent, który na Dolny Śląsk przyjechał prosto po spotkaniu z prezydentem Czech na Śnieżce.

 

- Wydarzenia dramatyczne są nie do przewidzenia - przyznał Bronisław Komorowski. Podkreślił, że nie brakuje ani sił, ani środków na usuwanie skutków żywiołu.

 

- Z rozmów ze wszystkimi służbami (...) wynika, że nie ma dzisiaj problemu braku pieniędzy na reakcję związaną ze skutkami powodzi. Nie ma braku sił ludzkich, nie ma problemu braku zasobów, one są w pełni uruchomione - powiedział Bronisław Komorowski na konferencji prasowej.

 

Zapewnił, że Bogatynia "nie jest sama". - Jestem pewien, że w perspektywie tygodni - być może pod względem odbudowy najtrudniejszych spraw, jakimi są drogi i mosty, pewnie po miesiącach - Bogatynia będzie znowu tak piękna, jak była do niedawna - ocenił prezydent.

 

Bronisław Komorowski powiedział też, że razem z marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną przyjechał do Bogatyni, aby zobaczyć nie tylko skalę zniszczeń, ale także "sprawdzić, czy jest zrobione wszystko, co powinno i może być zrobione, aby zareagować na skutki żywiołu".

 

Prezydent powiedział,  że na razie nie planuje zwoływać posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Podkreślił, że RBN już zajmowała się zagrożeniem powodzią oraz usuwaniem jej skutków i "zaowocowało" to przyjęciem tzw. specustawy powodziowej.

 

Zapewnił jednak, że jeżeli uda się przygotować jakiś sensowny projekt, który by przygotowywał sprawy ochrony Polski przed zagrożeniami powodziowymi albo ułatwiał walkę ze skutkami powodzi czy innych żywiołów, to na pewno zwoła posiedzenie Rady. - Ale najpierw pomysł, a dopiero potem pomysł na zwołanie Rady - dodał prezydent.

 

Bronisław Komorowski mówił, że jest pod "smutnym wrażeniem" dramatu powodzian. Razem z marszałkiem Sejmu chwalili pracę służb zaangażowanych w walkę ze skutkami powodzi.

 

Prezydent podkreślał, że solidarność to nie tylko solidarne państwo, ale też obywatele i struktury, które to państwo współtworzą - w tym samorządowe. Przypomniał, że podczas wcześniejszych klęsk żywiołowych gminy sąsiadujące z tymi, które odniosły straty, udzielały im pomocy - nie tylko finansowej. - Na to też chciałbym położyć nacisk, namawiając wszystkich, aby nie oczekiwać tylko solidarności na szczeblu centralnym - powiedział prezydent.
 

Bogatynia to miasto położone w najodleglejszym południowym regionie Dolnego Śląska, gdzie w sobotę z powodu bardzo intensywnych opadów deszczu wylała niewielka rzeczka Miedzianka, dopływ Nysy Łużyckiej. W kilka godzin woda sprawiła, że do Bogatyni nie było dojazdu z żadnej strony. Obecnie do miasta można się dostać przez Czechy (jest to trasa krótsza, otwarta jedynie dla pomocy humanitarnej i wojska) lub przez Niemcy (trasą dłużą, na której nie ma ograniczeń).

 

Prezydent i marszałek spotkali się z władzami samorządowymi w urzędzie miejskim w Bogatyni. Po spotkaniu Bronisław Komorowski i  Grzegorz Schetyna obejrzeli najbardziej poszkodowane rejony miasta. Po godz. 16 obyła się konferencja prasowa.

 

Następnie politycy odwiedzili Markocice, które również w znacznym stopniu ucierpiały w powodzi oraz udali się do Zgorzelca.

 

 

(PAP, inf. własna)

Lokalizacja

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.