przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Niedziela, 17 października 2010

Prezydent o przeniesieniu krzyża do kościoła: w odpowiednim momencie

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział w niedzielę, że przeniesienie krzyża z kaplicy prezydenckiej do warszawskiego kościoła św. Anny zostanie zorganizowane w odpowiednim momencie i w ścisłym uzgodnieniu z władzami kościelnymi.

Prezydent odpowiedział w ten sposób na pytanie dziennikarzy podczas briefingu na pokładzie samolotu w drodze powrotnej z Rzymu.

Bronisław Komorowski ocenił, że wykonanie lipcowego porozumienia w sprawie krzyża zostało uniemożliwione przez bardzo agresywne zachowanie niektórych osób, które właściwie zaatakowały księży, przedstawicieli kurii biskupiej.

Prezydent był pytany także m.in. o atmosferę panującą teraz w Polsce, o konflikt wokół sprawy krzyża i o to, co zrobić, żebyśmy mogli być w Polsce wszyscy dobrymi Polakami. - Mam nadzieję, że pan nie ma kompleksów w tej kwestii, bo ja na pewno nie - odpowiedział na to pytanie dziennikarzowi Bronisław Komorowski.

- Mnie naprawdę byle kto mówiąc o tym, że ktoś jest prawdziwym, a ktoś nieprawdziwym Polakiem nie przeraża, nie wpędza w jakiekolwiek kompleksy - podkreślił. Jak zaznaczył, Polakiem jest się w głębi serca, a nie z tytułu nadania tego miana przez jednego czy drugiego zdenerwowanego polityka. - Więc spokojnie - dodał prezydent.

Oceniając atmosferę panującą w Polsce wyraził opinię, że powoli, ale zbliżamy się do takiego momentu, w którym i rany spowodowane katastrofą w Smoleńsku będą się zabliźniały. Dla prezydenta - jak przyznał - takim sygnałem nadziei była atmosfera pielgrzymki rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej 10 października. Podkreślił, że na miejscu katastrofy, jak i nad grobami polskimi w Katyniu spotkały się jego żona Anna i żona prezydenta Rosji Swietłana Miedwiediewa.

Zdaniem Bronisława Komorowskiego, tej atmosfery żalu, ale też i miłości, która towarzyszyła bliskim ofiar podczas pielgrzymki, na manifestacjach przed Pałacem Prezydenckim nie było. - Pod pałacem tych dobrych myśli nie było, albo ja ich przynajmniej nie mogłem dostrzec - powiedział prezydent. Jak dodał, w jego przekonaniu sytuacja w Polsce będzie zmierzała w stronę klimatu, który towarzyszył pielgrzymce rodzin ofiar do Smoleńska. (PAP, inf. własna)
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.