przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 20 października 2010

Prof. Nałęcz: Każde środowisko musi przeprowadzić własny rachunek sumienia

Wywiad z Doradcą Prezydenta RP prof. Tomaszem Nałęczem ukazał się w dzienniku "Gazeta Wyborcza" 20 października 2010 roku.


Agnieszka Kublik:
To pierwszy mord polityczny w niepodległej Polsce?


Prof. Tomasz Nałęcz: Zginął niewinny człowiek, drugi jest poważnie ranny. Przerażające. Nie można tego nie wiązać z gwałtownym zaostrzaniem się atmosfery politycznej w ostatnich miesiącach. Ale nie mniej niż fakt tego okropnego mordu przeraziło mnie przerzucanie się winą za niego. A przecież atmosferę nienawiści zrodził cały świat polityki, choć pewnie w różnym stopniu. To niczego dobrego nie wróży. Bo ta śmierć nie tonuje, lecz eskaluje napięcie.

 

Jarosław Kaczyński twierdzi, że początkiem kampanii nienawiści były słowa Donalda Tuska o „moherowych beretach“. Ale sam mówił niedawno o politykach, którzy muszą „zniknąć“ ze sceny politycznej, i o „złych ludziach“, którzy przestaną rządzić.

 

Każdy powinien winy szukać w sobie. Jeśli będziemy jej szukać poza sobą, będziemy nią obarczać polityczną konkurencję, to spirala nienawiści się nakręci. Historia zna przypadki, że w obliczu zaostrzającej się politycznej konfrontacji dochodzi do gwałtu, a to radykalizuje nastroje.


Ma pan na myśli zabójstwo prezydenta Narutowicza?

 

Mam bardzo smutne skojarzenia historyczne. Ofiary polityki na swoje sztandary wynosiły najchętniej formacje autorytarne. Ale nie chcę poprzez tego rodzaju analogie być posądzony o ocenianie PiS. Niepokoi mnie brak w naszej polityce normalnego, demokratycznego sporu. Bo on nie zna dzielenia ludzi na dobrych i złych, nie łączy rywalizacji z kwestionowaniem wyniku demokratycznych wyborów. Można odnieść wrażenie, że tylko jeden obóz obarczam winą za ten mord. Nie, winny jest cały świat polityki. Winni jesteśmy wszyscy. I ci, którzy w obliczu tej śmierci dzielą świat, jak i wcześniej, widząc szatana tylko po drugiej stronie, a u siebie same anioły, eskalują to napięcie.


Niestety, najczęściej to politycy PiS, z prezesem na czele, przemawiają językiem konfrontacji, nienawiści. Ta śmierć w Łodzi to pierwsza ofiara wojny polsko-polskiej. Tej samej, której zakończenie zadeklarował w czasie kampanii prezydenckiej prezes PiS, a który po kampanii powiedział, że to było nieporozumienie, efekt środków farmakologicznych, które zażywał. Ale z podobnymi uczuciami słucham przeciwników PiS, którzy z tą samą łatwością wypowiadają słowa, że to Kaczyński jest winny.

 

Stefan Niesiołowski rzucił wczoraj, że Kaczyński „jest kandydatem do psychiatrycznego leczenia“.

 

Uważam za rzecz szalenie niebezpieczną, że całą winą obarcza się konkurencję polityczną. Nikt nie jest bez grzechu, każdy powiedział jakieś mocniejsze słowo, użył zbyt dosadnego argumentu. Ale jak się zestawi wczorajsze wypowiedzi prezesa PiS i szefa PO, to doskonale widać: premier tonuje, Kaczyński eskaluje.


Pamięta pan hasło wyborcze Komorowskiego?


Tak. „Zgoda buduje“.


No właśnie. Co zrobi prezydent, by wojnę polsko-polską zakończyć?

 

To hasło jest dziś dramatycznie aktualne. Od wyborów mamy do czynienia z kopaniem coraz głębszej przepaści politycznej. Wczorajsze morderstwo to efekt tej strategii. Jeśli nie nastąpi opamiętanie się, jeśli ta śmierć będzie wykorzystywana do eskalacji nastrojów –a pokusa jest wielka, to już widać - kto wie, co się jeszcze w Polsce stanie. Teraz każde środowisko musi przeprowadzić własny rachunek sumienia. Prezydent na pewno nie będzie podsycał tego konfliktu.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.