przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Niedziela, 24 października 2010

Prof. Nałęcz: intencją prezydenta było wspólne potępienie zabójstwa w Łodzi

- Intencją prezydenta Bronisława Komorowskiego było, aby liderzy polityczni wspólnie potępili zabójstwo, do którego doszło w łódzkim biurze PiS - podkreślił w niedzielę doradca prezydenta Tomasz Nałęcz.


Ale - jak tłumaczył profesor Nałęcz w audycji "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet - w sytuacji, gdy nie doszło do rozmowy prezydenta z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, zaproszenie do uczestnictwa w wizycie w Łodzi polityków innych opcji, mogłoby zostać odebrane jako "manifestacja wszystkich przeciw PiS".


- Warto powiedzieć, że było intencją prezydenta, żeby tam w Łodzi, pod tym miejscem zbrodni stanęli obok siebie wszyscy liderzy życia politycznego. Dlatego tak prezydentowi zależało na spotkaniu z Jarosławem Kaczyńskim, bo tylko z tą osobą można było ustalić, żeby stanął prezydent obok premiera, obok marszałka, obok prezesa PiS, obok przewodniczącego Napieralskiego - powiedział Tomasz Nałęcz. Zobacz także: "Chylimy głowę przed dramatem człowieka" Spotkania prezydenta z szefami partii i klubów


Pytany, czy prezydent chciał złożyć propozycję, by wspólnie pojawili się w Łodzi, profesor Nałęcz powiedział: "oczywiście - po pierwsze, żeby wspólnie potępić tę zbrodnię, we wspólnie uzgodnionym oświadczeniu, bo nie oszukujmy się: oświadczenie, które PiS zaproponował ("deklaracja łódzka") jest oświadczeniem wymierzonym przeciw konkurentom politycznym". - Jest intencją prezydenta, aby to potępienie dla tego mordu było potępieniem wszystkich. Żeby owszem, dokonać krytycznej samooceny, ale żeby uderzyć się w swoje piersi, a nie w piersi sąsiada. Jak ktoś się bije w piersi sąsiada (...), to nie dokonuje rachunku sumienia, tylko zaprasza do politycznej bijatyki - powiedział prezydencki doradca.


Dopytywany, dlaczego nie było propozycji, by do Łodzi udali się z prezydentem i premierem również np. szefowie SLD i PSL Nałęcz odpowiedział, że "chodziło o to - i dlatego tak ważna była rozmowa z panem prezesem Kaczyńskim, której niestety nie mogła zastąpić rozmowa z panem przewodniczącym Błaszczakiem - żeby te wszystkie zachowania byłby wspólne".


- Pan prezydent przecież bardzo chętnie zaprosiłby pana Grzegorza Napieralskiego, czy prezesa Pawlaka, ale wtedy, w kategoriach politycznych, to byłaby manifestacja wszystkich przeciwko PiS" - powiedział Nałęcz.

 

Zaznaczył, że prezydent nie rezygnuje ze znalezienia jakiejś formy wspólnego potępienia agresji w życiu politycznym i - jak dodał - jedną z propozycji jest ewentualnie wspólne uczestnictwo w pogrzebie Marka Rosiaka, by "był to pogrzeb wspólnej żałoby nad tą trumną, wspólnego protestu przeciwko temu gwałtowi"; Tomasz Nałęcz podkreślił jednocześnie, że warunkiem jest wcześniejsze zapytanie o zdanie rodziny Marka Rosiaka.


Obecny w studiu szef klubu PSL Stanisław Żelichowski powiedział, że z tego co wie, bo ludowcy za pośrednictwem swych posłów pytali rodzinę Rosiaka, to "nie była ona zainteresowana, aby wszyscy politycy uczestniczyli w tym pogrzebie". "Więc nie ma mowy. Oczywiście wola rodziny jest rozstrzygająca" - oświadczył profesor Nałęcz.

 

(PAP)
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.