przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 1 stycznia 2011

Prezydent o przyczynie katastrofy smoleńskiej: "sprawa jest w sposób arcybolesny prosta"

Prezydent Bronisław Komorowski jest przekonany, że w raportach - i strony polskiej, i rosyjskiej - dotyczących katastrofy smoleńskiej nikt nie zakwestionuje tego, że głównym powodem tragedii była próba lądowania podjęta w nieodpowiednich warunkach pogodowych.

 

- Jestem osobiście przekonany, że w jednym i drugim dokumencie, i - ewentualnie, aneksie polskim nikt nie zakwestionuje tego, że główną przyczyną katastrofy była próba lądowania podjęta w warunkach pogodowych, które się do tego absolutnie nie nadawały - powiedział Bronisław Komorowski w rozmowie w TVP Info.

 

Zaznaczył, że będąc jeszcze ministrem obrony zetknął się ocenami wojskowych katastrof lotniczych. Podkreślił, że każda taka katastrofa ujawniała różne błędy, ale zawsze jeden z nich był podstawowy i najważniejszy.

 

- W katastrofie smoleńskiej najważniejsze było to, że podjęto próbę lądowania w warunkach klimatycznych braku widoczności, w których absolutnie ta próba lądowania nie powinna mieć miejsca. Wszystkie inne kwestie są to sprawy dodatkowe. One mogły utrudnić sytuację. Ale to jest podstawowy powód i radziłbym nie szukać jakiś ekstra nadzwyczajnych wytłumaczeń, bo niestety - w moim przekonaniu - sprawa jest w sposób arcybolesny prosta - zaznaczył.

 

Według niego też trzeba się liczyć z tym, że zostanie opublikowany raport nt. katastrofy smoleńskiej strony rosyjskiej i jednocześnie aneks do niego z uwagami strony polskiej. - Aneks krytyczny, który może zwracać uwagę na inne przyczyny katastrofy, na dodatkowe okoliczności - zaznaczył.

 

- Jest pytanie, czy na końcu będą te uwagi uwzględnione przez autorów dokumentu rosyjskiej, albo w jakim zakresie - dodał.

 

Przypomniał, że jednocześnie polska prokuratora prowadzi śledztwo ws. katastrofy. - Podobnie zakończy się to śledztwo stanowiskiem polskiej strony w tej samej kwestii. Opinia publiczna polska, rosyjska, światowa będzie mogła porównać oba dokumenty - zaznaczył.

 

Powiedział też, że nie zgadza się z opinią, że rok 2011 upłynie pod ciężarem wspomnienia katastrofy smoleńskiej. - Na pewno - i sam będę organizował - będą takie wydarzenia. Będzie rocznica. Mam umowę z panem prezydentem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem, że wspólnie zorganizujemy trwałe upamiętnienie tam na miejscu katastrofy smoleńskiej. Będzie na pewno kolejna pielgrzymka rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, już może nawet nie tylko z żonami prezydentów Polski i Rosji, ale być może i z prezydentami - zaznaczył.

 

Dodał, że dla zdrowia narodu trzeba się koncentrować na bieżących zadaniach, nie zapominając o dramacie. - Na pewno będzie próba instrumentalizacji tej pamięci, i tego dramatu, przez wykorzystanie go do rozgrywki politycznej w czasie kampanii parlamentarnej. Ale nie wydaje mi się, żeby to była sprawa, która mogłaby zadecydować, na kogo Polacy zagłosują - zaznaczył.

 

Zaznaczył, że 2010 rok był dla Polski wyjątkowo trudnym rokiem. - Uważam, że jako kraj, jako społeczeństwo, jako państwo poradziliśmy sobie z tymi bardzo trudnymi wyzwaniami - powiedział.

 

- To rzeczywiście był szczególny rok, naznaczony dwoma bardzo poważnymi katastrofami. Dramatem katastrofy smoleńskiej, gdzie zginał prezydent Polski i tyle wybitnych osób polskiego życia politycznego, społecznego. I drugim dramatem, jakim była katastrofa powodzi - zaznaczył.

 

Dodał, że 10 kwietnia zmienił wiele w jego życiu. - Ale szczerze mówiąc staram się nie wracać pamięcią zbyt często do tego strasznego, czarnego dnia, tylko raczej wracam pamięcią do tego wszystkiego, co świadczyło o tym, że państwo polskie sobie potrafiło w tym szczególnie trudnym momencie poradzić - zaznaczył.

 

Prezydent przyznał też, że w czasie kampanii prezydenckiej po katastrofie smoleńskiej rozważał możliwość rezygnacji z kandydowania. - Był taki moment, w którym myślałem, że może będzie trzeba zrezygnować z kandydowania do urzędu prezydenta, skoro pełnię obowiązki głowy państwa po katastrofie smoleńskiej. Tyle, że zawsze gdzieś staje pytanie - no dobrze, wypełniam swoje obowiązki, państwo polskie funkcjonuje, łącze funkcję prezydenta i marszałka Sejmu, nie kandyduję i co dalej. Kto weźmie odpowiedzialność za państwo. Tak że ten moment wahania był dosyć krótki - zaznaczył.

 

Przypomniał, że w 2011 r. odbędzie się spotkanie Trójkąta Weimarskiego w Polsce z udziałem prezydenta Francji i kanclerz Niemiec. - To wszystko jest dowodem na to, że można, jeśli się chce i potrafi, wykorzystać sukces Polski z całego dwudziestolecia, ale także i ostatnich lat, na rzecz budowania mocnej pozycji naszego kraju na zewnątrz. Polska jest dzisiaj postrzegana jako kraj ewidentnego sukcesu. I z takim krajem, z prezydentem takiego kraju każdy bardzo chętnie się zbliży - zaznaczył. (PAP)

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.