przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 15 lutego 2011

Prezydent spotkał się z Cichociemnymi

Prezydent RP Bronisław Komorowski z przedstawicielami Cichociemnych
Prezydent RP Bronisław Komorowski z przedstawicielami Cichociemnych
Prezydent RP Bronisław Komorowski z przedstawicielami Cichociemnych
Prezydent RP Bronisław Komorowski z przedstawicielami Cichociemnych
Prezydent RP Bronisław Komorowski z przedstawicielami Cichociemnych

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Bronisław Komorowski spotkał się we wtorek z przedstawicielami ostatnich żyjących cichociemnych. W spotkaniu udział wzięli: gen. Stefan Bałuk ps. Starba, mjr Alojzy Józekowski oraz mjr Stanisław Oleksiak, Prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

 

Bronisław Komorowski witając Cichociemnych zwrócił uwagę na skomplikowane losy wielu z tych żołnierzy Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej zaznaczając, że dla niektórych to była najdłuższa droga do ojczyzny.

 

- Obecnie nas, żyjących Cichociemnych jest już tylko sześciu. Sam mam już 97 lat. Podczas dzisiejszego spotkania rozmawialiśmy z prezydentem o konieczności przypomnienia o wkładzie kierownictwa akcji specjalnej w walkę sprzymierzonych podczas II wojny. Jak dotąd powstały tylko dwa filmy poświęcone walkom Cichociemnych (...). Przedłożyliśmy więc panu prezydentowi naszą prośbę, by ktoś może z Kancelarii Prezydenta zainteresował się dokumentacją naszej formacji od strony strukturalnej i organizacyjnej. Będziemy się starali spowodować również, by powstał nareszcie pełnometrażowy film o Cichociemnych, dopóki jeszcze żyją ostatni z nas - mówił dziennikarzom po spotkaniu gen. Stefan Bałuk ps. Starba.

 

Gen. Bałuk zaznaczył, że aż trzykrotnie odbywał jako cichociemny podróż do Polski. - Za pierwszym razem kiedy byliśmy nad Jugosławią zatarł się silnik w Liberatorze i z trudem udało nam się wrócić do naszej bazy u wybrzeży Włoch, w Bari. Drugi raz dolecieliśmy już w rejon woj. krakowskiego, jednak po zbliżeniu się w okolice, gdzie była nasza komórka odbiorcza, pilot stwierdził, że mgła leżąca na wysokości 100 metrów uniemożliwia lądowanie i znów zawróciliśmy - relacjonował.

 

Jego trzeci lot do Polski odbył się na Wielkanoc 1944 roku, na pięć miesięcy przed Powstaniem Warszawskim. - Udało mi się wtedy szczęśliwie wylądować i był to tzw. skok ustany. Po wylądowaniu mieliśmy bowiem obowiązek zrobić "przewrotkę", czyli ułożyć ciało w rodzaj kołyski amortyzującej upadek. Ja wylądowałem na nogach i właściwie nie musiałem tego robić. Nie zdążyłem potem nawet wyciągnąć broni, a już ściskał mnie kierownik placówki Jaś Górski. Wtedy go poprosiłem, żeby nie ściskał tak mocno, bo stłucze jajko. Kiedy się zdziwił wytłumaczyłem, że zabrałem święconkę, żeby się z nimi podzielić. Oczywiście była kupa śmiechu, a jajko zjedliśmy potem w leśniczówce popijając whisky, jaką każdy miał gdzieś przy sobie - wspominał cichociemny.

 

Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta w rozmowie z dziennikarzami zapewnili, że sprawa produkcji filmu o losach cichociemnych będzie przez nich wspierana i monitorowana.

 

Cichociemni, czyli żołnierze polscy szkoleni w Wielkiej Brytanii do zadań specjalnych (dywersji, sabotażu, wywiadu, łączności i prowadzenia działań partyzanckich), wysyłani byli do okupowanej Polski początkowo z Wielkiej Brytanii, a następnie, od końca 1943 r., z bazy we Włoszech. Wszyscy byli ochotnikami. Organizacją przerzutów zajmowała się polska sekcja brytyjskiego Kierownictwa Operacji Specjalnych SOE (Special Operations Executive) wspólnie z Oddziałem VI Sztabu Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, odpowiedzialnym za łączność z Komendą Główną ZWZ-AK.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.