przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 24 listopada 2014

"Zadanie numer jeden to dokończenie wyborów"

  |   Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Spotkanie Prezydenta RP z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami Konferencja po spotkaniu z konstytucjonalistami

Dziś zadaniem numer jeden jest dokończenie wyborów samorządowych we względnym porządku i spokoju - podkreślał Prezydent RP Bronisław Komorowski na poniedziałkowej konferencji prasowej w Belwederze. Apelował o udział w II turze wyborów samorządowych. Wyraził zaniepokojenie wysoką liczbą głosów nieważnych. Zapowiedział też prace nad zmianami w Kodeksie wyborczym.

 

W poniedziałek przed południem prezydent spotkał się z konstytucjonalistami  - Prezesem Trybunału Konstytucyjnego Andrzejem Rzeplińskim, byłymi prezesami Trybunału - Bohdanem Zdziennickim, Andrzejem Zollem, Jerzym Stępniem i sędzią TK w stanie spoczynku Ferdynandem Rymarzem.  W spotkaniu uczestniczyli także Zastępca Szefa KPRP Sławomir Rybicki, ministrowie Krzysztof H. Łaszkiewicz i Olgierd Dziekoński.

 

- Przed nami II tura wyborów. Apeluję i zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w II turze wyborów samorządowych. Zachęcam zwolenników wszystkich partii politycznych, a także niepartyjnych kandydatów. Trzeba iść i głosować, bo to jest także forma obrony polskiej demokracji - mówił prezydent na popołudniowej konferencji.


Podkreślał, że dziś zadaniem numer jeden jest dokończenie wyborów we względnym porządku i spokoju. Na drugim miejscu wymienił ustabilizowanie sytuacji w PKW, nie tylko w wymiarze personalnym, a także organizacyjnym. Trzecim zadaniem - zapowiedział - będzie wyciągnięcie wniosków związanych nie tylko z niedziałającym systemem liczenia głosów, ale także innymi ujawnionymi mankamentami, jak np. problemem rosnącej liczby głosów oddanych w sposób nieważny.

 

- Dalej przewiduję konsultacje i współpracę przy opracowywaniu projektu nowelizacji Kodeksu wyborczego. Potem nowelizacja tego Kodeksu - mówił.

 

- Wszystkie te kroki razem powinny służyć odbudowie zaufania społecznego do organów wyborczych oraz do samego procesu wyborczego. To nie będzie wcale proste zadanie - ocenił prezydent.

 

 

Bronisław Komorowski uważa, że różnice między wynikiem wyborów, a sondażami, a także opóźnienia w liczeniu głosów nie są powodem do kwestionowania ważności wyborów. - Nie było w moim przekonaniu podstaw, aby ze względu na przedłużający się czas liczenia głosów, ze względu na zmianę sposobu liczenia - z komputerowego na tradycyjny czy z powodu preferencji wyborców dla konkretnych cyfr, numerów list, kwestionować ważność wyborów - powiedział.  Zobacz także: Prezydent: Trzeba chronić polską demokrację Apel o uspokojenie debaty

 

- Są tacy, którzy po prostu żywią się problemami państwa i są tacy, którzy te problemy próbują rozwiązywać i rozwiązują – zauważył prezydent. Dodał, że ludzie w trudnym momencie albo się sprawdzają, albo nie sprawdzają, jedni dolewają oliwy do ognia, inni starają się gasić pożary, a przynajmniej ograniczać.


W związku z zakończeniem liczenia głosów oddanych w pierwszej turze wyborów samorządowych, Bronisław Komorowski podziękował tysiącom osób w całej Polsce pracującym w komisjach wyborczych i liczącym głosy, wobec bardzo przykrej, niekomfortowej i niezawinionej przez nich sytuacji. Dodał, że w ponad 27 tysiącach obwodowych komisji wyborczych pracowało prawie 240 tysięcy ludzi. Ocenił, że te osoby pracowały w bardzo trudnych warunkach, związanych z załamaniem się systemu komputerowego liczenia głosów.
 

- Pragnę także podziękować i robię to z całego serca i szczerze, dziesiątkom tysięcy mężów zaufania, w tym także, a może przede wszystkim tym, którzy reprezentowali partie, które dzisiaj zgłaszają zastrzeżenia co do wyniku wyborczego – powiedział. Dodał, że mężowie zaufania stali na straży prawidłowości przebiegu głosowania i liczenia głosów. - W moim przekonaniu są liczącym się punktem odniesienia dla formułowanych dzisiaj zarzutów o niewiarygodności wyborów w skali kraju – mówił.


Prezydent ocenił, że wyniki wyborów po I turze są spóźnione w stosunku do deklaracji PKW, ale też oczekiwań opinii publicznej.


Jak zauważył, zawsze po ogłoszeniu wyniku wyborów jedni są usatysfakcjonowani, inni rozczarowani, ale jest to w demokracji normalne. - Warto jednak przypomnieć, że o wyniku wyborczym zawsze decydują realnie oddane głosy wyborców, a nie wcześniejsze sondaże czy badania exit poll – podkreślił. W opinii Bronisława Komorowskiego, swoisty "bonus" związany z numerem listy nr 1 nie jest niczym nadzwyczajnym.


Głosy nieważne …


- Natomiast oczywistością jest, że musi niepokoić - mnie także niepokoi - wzrost liczby nieprawidłowo oddanych głosów w wyborach do sejmików. Jest to wzrost liczący się w stosunku do i tak już wysokiego poziomu głosów nieważnych oddawanych w poprzednich wyborach. To nie jest nowe zjawisko, ale ono musi powodować niepokój – uważa prezydent.


Przypomniał, że w 2010 r. głosy nieważne w wyborach do sejmików stanowiły ponad 12% , a obecnie jest prawie 18%.  Bronisław Komorowski mówił, że ten wzrost liczby głosów nieważnych staje się nowym źródłem podejrzeń i zarzutów co do przebiegu głosowania, co do rzetelności liczenia głosów i wiarygodności wyborów. 


Zwrócił uwagę na fakt, że liczba głosów nieważnych oddawanych w wyborach samorządowych jest wyraźnie związana z rodzajem władz, na które te głosy są oddawane. Wskazywał, że dla Polaków – według badań - najważniejsze są wybory burmistrza, wójta, prezydenta miasta, a kandydaci do sejmików są często anonimowi dla wyborców, a ponadto zdecydowanie w większym stopniu utożsamiani z listami partyjnymi.


Zdaniem Bronisława Komorowskiego należy uwzględnić fakt, że prawdopodobnie licząca się część wyborców świadomie wrzucała puste kartki, traktując to jako swoistą „żółtą kartkę” wystawianą głównie listom partyjnym. – Trzeba więc uwzględnić możliwość, że licząca się liczba obywateli mogła po prostu nie chcieć głosować na żadną partię – mówił.

 

Broszura wyborcza…


W ocenie Bronisława Komorowskiego, na liczbę głosów nieważnych mogła mieć i zapewne miała wpływ forma karty do głosowania. Zwrócił uwagę, że w przypadku wyborów do sejmików wojewódzkich była to broszura, książeczka.
 

Wspomniał, że podczas wyborów samorządowych w 2010 r., karta do głosowania w formie broszury została zastosowana tylko w województwie mazowieckim. - Taka była regulacja ustawowa, że można było, ale nie było to obligatoryjnie, wprowadzić broszury – mówił. Dlatego w opinii prezydenta należy porównać liczbę nieważnych w obecnych wyborach samorządowych z ich liczbą w województwie mazowieckim w 2010 r. Przypomniał, w 2010 r. w województwie mazowieckim oddano 14% głosów nieważnych, a w całym kraju było to 12%.
 

- Dla mnie to jest sygnał świadczący o tym, że warto rozważyć i zastanowić się, czy ustawodawca - wszystkie partie polityczne wchodzące do parlamentu wtedy i obecnie, bo to jest ta sama grupa - w sposób rzetelny dokonały oceny swoistego pola doświadczalnego, jakim było województwo mazowieckie w 2010 r. - mówił.  Dodał, że warto się zastanowić, czy miały one refleksję nad tym, czy warto, czy nie warto wprowadzać rozwiązanie pod tytułem broszura. - Nie znam żadnego sygnału świadczącego o tym, żeby którakolwiek z partii politycznych, które dzisiaj kwestionują wynik wyborczy, tego rodzaju zastrzeżenia zgłaszała w czasie, kiedy przyjmowano Kodeks wyborczy w 2010 r. – powiedział.


- Warto dokonać rzetelnej oceny, na ile mógł mieć, a według mnie miał, wpływ niedoskonały sposób informowania o technice głosowania. Pytanie do ustawodawcy czy z tych wszystkich dotychczasowych doświadczeń wyciągnął - konstruując Kodeks wyborczy - wystarczające wnioski. W moim przekonaniu nie – uważa prezydent.

 

- To zdecydowanie złe i budzące wątpliwości zjawisko rosnącej liczby głosów oddawanych jako nieważne nie może prowadzić do prostego kwestionowania legalności wyborów, przeprowadzenia ich w zgodzie z polskim prawem - akcentował.


Prezydent podkreślił, że jeśli ktoś z tego powodu kwestionuje wynik wyborczy, powinien dochodzić swoich racji zgodnie z zasadami demokracji, w sądzie, a nie na ulicy. - Zachęcam więc i chcę podkreślić, że zachęcam w sposób bardzo zdecydowany do kierowania protestów wyborczych do sądów. Jeśli są wątpliwości, są zastrzeżenia, trzeba iść do sądu – mówił. Przekonywał, że tylko poprzez sąd można będzie rozwiać, a może i potwierdzić lokalnie, zastrzeżenia, co do uczciwości wyborów.
 

Przyznał także, że zjawisko wzrostu liczby nieważnych głosów powinno zostać zbadane przez socjologów, prawników, nowych członków PKW oraz zajmie się tym też Kancelaria Prezydenta.

 

Zapowiedź zmian w Kodeksie wyborczym
 

Prezydent przypomniał, że w 2010 roku wszyscy parlamentarzyści głosowali za Kodeksem wyborczym. Dodał, że kodeks poparły wszystkie partie polityczne, także posłowie PiS i SLD. - Wszystkie kluby parlamentarne pracowały w komisji specjalnej nad kształtem Kodeksu wyborczego, który dziś ujawnił swoje mankamenty – mówił.
 

Wyraził nadzieję, że nie będzie ucieczki od odpowiedzialności za rozwiązania, które są zapisane w Kodeksie wyborczym. - Jeżeli tamte rozwiązania z mankamentami zostały wprowadzone w wyniku zgodnej pracy wszystkich klubów parlamentarnych, to może uda się doprowadzić do tego, że zgodnie poprą nowelizację Kodeksu wyborczego, którą Kancelaria będzie proponowała – powiedział Bronisław Komorowski.


- Kancelaria Prezydenta, przy udziale prawników i konstytucjonalistów, także i praktyków, będzie pracowała nad wyciągnięciem wniosków i poprawieniem błędów popełnionych przez partie polityczne przy opracowywaniu Kodeksu wyborczego – zapowiedział.

 

Bronisław Komorowski wskazywał także na uwarunkowania i ograniczenia związane z terminami prac. Przywołał werdykt TK, który zabrania wprowadzania zmian w Kodeksie wyborczym, czy w innych ustawach regulujących sposób przeprowadzania wyborów w terminie krótszym niż na sześć miesięcy przed wyborami. I przypomniał, że w maju przyszłego roku mają odbyć się wybory prezydenckie, a później – parlamentarne. – Trzeba dziś prowadzić prace nad zmianami w Kodeksie wyborczym mając świadomość tych ograniczeń wynikających z werdyktu TK – mówił.


Prezydent mówił również, że nie rozumie i nie akceptuję prób jednoczesnego negowania ważności wyborów, stwierdzenia braku wystarczających legitymizacji wybranych samorządowców w I turze i jednoczesnego wzywania do poparcia swoich kandydatów w II turze wyborów. - Jak można narażać swoich kandydatów na takie rozdwojenie jaźni, na swoistą schizofrenię polityczną? – pytał. Wskazywał, że w II turze będą obowiązywały dokładnie te same prawa, te same reguły, co w I turze wyborów.

 

Dymisje w PKW
 

Prezydent poinformował, że m.in. we wtorek będzie rozmawiał o powołaniu sędziów PKW z prezesami Trybunału Konstytucyjnego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Sądu Najwyższego. Dodał, że prezesi TK, NSA i SN wskazują kandydatów i będą decydowali o przyszłym kształcie personalnym PKW.
 

Prezydent przypomniał też, że obecnych członków PKW powoływali wszyscy prezydenci, którzy pełnili urząd po 1989 roku. Zwrócił też uwagę, że wnioski o powołanie były kontrasygnowane przez premierów, m.in. przez Leszka Millera i Jarosława Kaczyńskiego.
 

- Nie warto więc, drodzy panowie udawać, że kształt personalny PKW, który przeżywa dziś głęboki kryzys, to dzieło krasnoludków plus Komorowskiego. Wszyscy mieli tutaj swój udział w istotnych decyzjach - podkreślił prezydent.  

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.