przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 18 listopada 2010

Prezydent przed szczytem NATO

Prezydent Bronisław Komorowski

Tekst prezydenta Bronisława Komorowskiego ukazał się w "Gazecie Wyborczej" 18 listopada 2010 r.

 

Szczyt Sojuszu Atlantyckiego w Lizbonie oraz toczące się od kilkunastu miesięcy prace nad nową koncepcją strategiczną NATO wywołały w Polsce wielkie zainteresowanie. Polska i Polacy aktywnie włączyli się w ten proces. Mam na myśli nie tylko zaangażowanie właściwych organów państwa, w tym moje własne, ale także udział prof. Adama D. Rotfelda w grupie ekspertów, która przygotowała na prośbę sekretarza generalnego świetny raport będący punktem wyjścia do dalszych prac nad nową strategią. Ważna była także debata toczona przez niezależne środowisko analityczne z udziałem wielu młodych ludzi, a nawet studentów oraz żywe odzwierciedlenie tego wszystkiego w polskich mediach.


Jej przedłużeniem była niedawna sesja Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, która odbyła się w Warszawie. Było to okazją do zamanifestowania przez Polskę i Polaków przywiązania i wiary w Sojusz Atlantycki. Tak, Polska chce pozostawać w sojuszu z Sojuszem, który ma przyszłość. Wierzymy, że tak właśnie będzie.


Na tle debaty atlantyckiej polski głos mógł się wydawać zanadto skoncentrowany na tradycyjnej funkcji Sojuszu Atlantyckiego zapisanej wart. 5 traktatu waszyngtońskiego. Chodzi o funkcję obronną. Ktoś mógłby pomyśleć, że w kontekście zanikania klasycznych zagrożeń nasze polskie myślenie o bezpieczeństwie i o samym Sojuszu jest nieco nie dzisiejsze, że artykułuje lęki, które nie mają uzasadnienia. W niektórych krajach pojawiały się opinie, że Polacy tkwią w uścisku przeszłych doświadczeń i zwietrzałych geopolitycznych stereotypów. Tak bynajmniej nie jest. Uważam, że nie powinna budzić zdziwienia troska Polaków i ich demokratycznie wybranych władz o wiarygodność sojuszniczych gwarancji. Gwarancje obrony i bezpieczeństwa przysługują przecież w równym stopniu wszystkim i każdemu członkowi NATO. Ów równy stopień oznacza, że musi być brane pod uwagę położenie geostrategiczne każdego państwa członkowskiego. Nieco innych środków wymaga zapewnienie gwarancji obrony dla państwa z zachodniej części naszego kontynentu, innych zaś dla takich państw jak Polska, które są państwami brzegowymi.


Jak najbardziej naturalne były i pozostają nasze zabiegi o to, aby Polska była właściwie traktowana, jeżeli chodzi o rozłożenie i modernizację infrastruktury obronnej NATO.


Wszystko wskazuje na to, że nowa koncepcja strategiczna Sojuszu, która zostanie zaakceptowana z moim udziałem na najbliższym spotkaniu przywódców państw NATO w Lizbonie, dobrze odpowiada na postulaty formułowane przez nas w ostatnim czasie. Nasza aktywność przyniosła pożądane owoce. Te sprawy były przedmiotem moich rozmów z sekretarzem generalnym NATO panem Anders em Foghiem Rasmussen em oraz z przywódcami innych państw Sojuszu, zwłaszcza leżących w naszym regionie.


Dla jasności przypomnę, że chodziło nam:

*o zagwarantowanie aktualizacji planów ewentualnościowych (na wypadek pojawienia się jakiegoś zagrożenia lub kryzysu u naszych granic) - pierwszy taki plan Polska otrzymała w 2001 roku, kiedy kierowałem MON; *o dalsze inwestycje w infrastrukturę obronną NATO na terytorium Polski;

*o dokończenie podjętych jeszcze w końcu poprzedniej dekady prac zmierzających do utworzenia sił szybkiego reagowania Sojuszu, a także *o wspólne ćwiczenia jednostek NATO, bo przecież to dopiero przygotowuje je do sprawnego i skutecznego współdziałania w przypadku wyższej konieczności.


Podkreślmy, że manewry wojskowe są od wieków najlepszą metodą weryfikacji planów operacyjnych w czasie pokoju i mogą dostarczać wniosków do ich aktualizacji.

 

1, 2, 3, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.