przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 13 września 2011

Wystąpienie Prezydenta RP w Strasburgu

Szanowny Panie Przewodniczący,
Panie i Panowie Deputowani!
 

Bardzo serdecznie dziękuję za tak miłą prezentację mojego byłego szefa, mego przyjaciela Jerzego Buzka. Chciałem powiedzieć, że dla mnie spotkanie z Państwem też jest źródłem wielkiego wzruszenia. Widzę tutaj na sali nie tylko wiele osób z kręgu polskich przyjaciół, ale także wiele osób, z którymi współpracowałem w sprawach ważnych dla członkowstwa Polski i całego regionu naszej części Europy w Unii Europejskiej. Chciałem również powiedzieć – skoro Jerzy Buzek wspomniał o moich wcześniejszych zaangażowaniach  – że dla mnie dzisiejsze spotkanie z Parlamentem Europejskim jest czymś niezwykłym, jeśli cofnę się wspomnieniami do tego czasu najtrudniejszego, czasu stanu wojennego w Polsce, gdy wydawałem w podziemiu takie pismo, które się nazywało ABC – od: Adriatyk, Bałtyk, Morze Czarne. Staraliśmy się pisać, redagować to pismo z nadzieją, że być może kiedyś, w odległej przyszłości, nie tylko Polska, ale też inne kraje naszego regionu będą krajami wolnymi, demokratycznymi, że będą mogły uczestniczyć w procesach, od których mój kraj i cały region były oddzielone złymi wyrokami historii przez kilkadziesiąt lat. Dzisiaj wspomnienie tamtej pracy redakcyjnej, która wydawała się w zasadzie bez szans na sukces, jest wspomnieniem ważnym także z punktu widzenia kształtowania postaw optymistycznego widzenia świata. Skoro można od pisma podziemnego, drukowanego w konspiracji i poświęconego nie tylko i wyłącznie swoim własnym, polskim problemom, ale problemom całego regionu, przejść do spotkania z Parlamentem Europejskim w sytuacji, gdy Polska sprawuje przewodnictwo w Unii Europejskiej, to jest to źródłem optymizmu politycznego co do przeszłości naszego kontynentu.

 
Szanowni Państwo!
 

Dzieje Europy są historią konfliktów, historią podziałów, historią sporów i wojen. Z drugiej strony są jednak także świadectwem nieodpartego dążenia zamieszkujących ją narodów do jedności. Podziały geograficzne, kulturowe, etniczne czy językowe nie przeszkodziły ludziom na naszym kontynencie zbudować zjednoczonej Europy. Zrozumieliśmy bowiem, że różnorodność nie jest zagrożeniem, ale jest szansą i atutem. Pierwszy projekt zjednoczenia Europy, który w pełni się powiódł, wyszedł z niewielkiego grona państw. Narodził się po tragedii wojen, w czasach ostrego ideologicznego podziału kontynentu. Plan Schumana oraz Europejska Wspólnota Węgla i Stali stanowiły swoisty kopernikański przewrót na starym kontynencie. Bo tak jak ten wielki uczony, Mikołaj Kopernik, zmienił nasze postrzeganie świata, tak praktyka integracji zmieniła nasz sposób widzenia stosunków międzynarodowych –  i to w skali całego kontynentu. Europejczycy przekonali się ostatecznie, że współpraca i integracja pozwala zbudować lepszą przyszłość ponad podziałami stanowiącymi trudne dziedzictwo historii. Cena, którą trzeba było zapłacić za pokój, za bezpieczeństwo i dobrobyt w Europie, dobrowolna rezygnacja z części państwowej suwerenności opłaciła się jak nigdy wcześniej w historii. Plan ojców założycieli Unii Europejskiej nie powiódłby się jednak, gdyby nie odważne idee wiecznego pokoju i federacji europejskiej, rozwijane przez intelektualistów na Starym Kontynencie. Wśród autorów tych projektów był zarówno czeski król Jerzy  z Podiebradów, francuscy książęta i duchowni, niemieccy filozofowie, europejczycy wszystkich wyznań i języków.

 

Byli wśród nich także Polacy. I co dla naszych dziejów charakterystyczne, tworzyli oni swoje plany jedności i pokoju w Europie także w czasach dla Polski najcięższych. W czasach, gdy Polski nie było na mapie Europy, w zjednoczonej Europie widzieli szansę na odzyskanie i utrwalenie przez nasz naród niepodległości. I jeden z nich, Wojciech Jastrzębowski, swój traktat O wiecznym pokoju między narodami, który nazwał wtedy konstytucją dla Europy, napisał tuż po jednej z krwawych bitew powstania listopadowego 1831 roku, marząc o Polsce niepodległej i bezpiecznej. Wiemy dzisiaj, że aby zbudować zjednoczoną Europę, najpierw trzeba było ją po prostu wymyśleć.

 
Panie Przewodniczący,
Szanowni Państwo!
 

Istotny przełom w integracji europejskiej, rzeczywiste zjednoczenie Europy nastąpiło po upadku żelaznej kurtyny, po 1989 roku. Upadek komunizmu i transformacje Europy Środkowo-Wschodniej dały nowy impuls do integracji Europy. Państwa Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej oraz jej instytucje, Komisja Europejska i Parlament Europejski, podjęły trud przekształcenia wspólnego rynku w Unię Europejską. Unię, w której obszar wspólnotowości był znacznie poszerzony. Wskażę tylko na trzy wielkie projekty, które w moim przekonaniu są symbolami tej transformacji. Na wspólną politykę zagraniczną bezpieczeństwa i obrony, na strefę Schengen oraz na unię monetarno-gospodarczą. W tym samym czasie narody Unii Europejskiej dokonały rzeczy nie mniej wielkiej i nie mniej trudnej, a mianowicie przeprowadziły wielkie rozszerzenie. Integracja Wschodu i Zachodu kontynentu była możliwa i wciąż postępuje dzięki skoordynowanemu wysiłkowi po obu stronach granicy niegdyś dzielącej Europę. Wielkie rozszerzenie z lat 2004–2007 wymagało ogromnej pracy wszystkich zaangażowanych rządów, dyplomatów, parlamentów, organizacji pozarządowych, wielu podmiotów, których nie sposób tutaj wymienić.

 

Kraje Europy Środkowej i Wschodniej, przygotowując się do członkowstwa, przeszły wielkie wewnętrzne zmiany. Musieliśmy w naszej części Europy, musieliśmy u nas, w Polsce, pokonać w przyspieszonym tempie drogę od totalitaryzmu i gospodarki centralnie sterowanej do demokracji i wolnego rynku. Miało to swą cenę – i to bolesną cenę – w postaci bezrobocia, pogarszania się klimatu politycznego i fali populizmu. W Polsce udało się jednak ustabilizować system polityczny oraz zbudować system gospodarczy i finansowy, który sprawdził się w okresie kryzysu lat 2008–2009. Z własnego doświadczenia wiemy, że odwaga we wprowadzaniu zmian po prostu się opłaca. Polska transformacja była dziełem samych Polaków, ale jej kierunek wyznaczało dążenie do połączenia z jednoczącą się Europą. I Europa bardzo nam w tym pomogła. To była solidarność tej części Europy, dla której historia po 1945 roku była łaskawsza, z tą częścią, która padła ofiarą wyroków historii. Polacy o tej solidarności pamiętają. O pomocy i solidarności Unii Europejskiej w tym miejscu, w Parlamencie Europejskim, który był jej orędownikiem, wie się bardzo dużo. To Parlament jest strażnikiem europejskiej solidarności.

 
Szanowny Panie Przewodniczący,
Szanowni Państwo!
 

Dzisiaj Radzie Unii Europejskiej przewodniczy Polska – dynamiczna, pełna wiary w sukces europejskiego projektu, aktywna w stosunkach zewnętrznych i zaangażowana na rzecz umacniania integracyjnych dokonań Europy. Polska prezydencja przypada jednak na czas trudny dla Europy, dla jej społeczeństw i gospodarek. Stoimy w obliczu wyzwań trudniejszych niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich lat. W większości państw Unii Europejskiej mamy do czynienia nie tylko z kryzysem finansów publicznych, z kryzysem polityki fiskalnej, ale też ze słabym wzrostem gospodarczym. Dochodzą do tego problemy demograficzne Europy, które mają swoje implikacje od ekonomicznych do cywilizacyjnych i politycznych. Rola niektórych instytucji finansowych, doprowadzenie do obecnego kryzysu, ich rosnąca autonomia, oderwanie się rynków finansowych od realnej gospodarki i potrzeb społecznych podważają wiarę w racjonalność wolnego rynku. Wiele decyzji gospodarczych o poważnych konsekwencjach społecznych podejmowanych jest poza demokratycznie wybranymi parlamentami i rządami. Niewystarczająca zdolność rządów i organów Unii do radzenia sobie z efektami kryzysu rodzi gdzieniegdzie niewiarę w Europę, budzi społeczny europesymizm, wzmaga skłonności do działań jednostronnych, do szukania rozwiązań na własną rękę. Dzisiaj pod znakiem zapytania stanęło jedno z największych osiągnięć integracji europejskiej, a mianowicie europejski model społeczny. Jego sednem, jego istotą była dotąd dynamiczna równowaga pomiędzy trzema wartościami – pomiędzy wolnością, sprawiedliwością i solidarnością. To właśnie ten model sprawiał, że życie w Europie było i jest nadal uważane za najbardziej ludzkie. To dlatego tak wielu ludzi z różnych części świata pragnie mieszkać w Europie, pragnie różnymi drogami tutaj docierać, często podejmując gigantyczne osobiste ryzyko.

 

Unia Europejska i jej społeczeństwa znajdują się w punkcie zwrotnym. Być może w najtrudniejszym momencie od czasu zapoczątkowania procesu integracji. Walka o wiarygodność i przyszłość wspólnej waluty dokonuje się w drodze przyspieszonych decyzji ustanawiających mechanizmy reagowania kryzysowego oraz pogłębiających koordynację polityk makroekonomicznych. Chociaż mój kraj jest jeszcze poza strefą euro, chcemy współdziałać w tworzeniu i realizowaniu planów naprawczych. Wiemy, że stawką jest przyszłość projektu o fundamentalnym znaczeniu dla Europy i jej miejsca w świecie. Rozpad euro i unii gospodarczo-monetarnej mógłby być wstępem do odwrócenia procesu integracji z najgorszymi możliwymi konsekwencjami, łącznie z porzuceniem Unii jako projektu politycznego. Niektórzy mówią o niechybnym powrocie do przeszłości, do prób dominacji nacjonalistycznych postaw. Do ponownego wznoszenia granic jako konsekwencji upadku wspólnej waluty. Nie dopuszczamy w Polsce myśli o takich scenariuszach. Nie dopuszczamy, kierując się także naszym własnym, polskim doświadczeniem i doświadczeniem ostatniego pokolenia Solidarności w Polsce. My w Polsce wiemy dobrze, jak łatwo jest cywilizacyjny dorobek wielu pokoleń obrócić wniwecz w ciągu kilku lat. My to po prostu przeżyliśmy. Unii i jej poszczególnym politykom potrzebne są odważne decyzje, tak odważne jak te, które zapoczątkowały przed 60 laty proces integracji europejskiej. Początkowo nie wszyscy rozumieli nowy charakter relacji pomiędzy suwerennością a bezpieczeństwem i rozwojem. Dlatego upadł projekt Europejskiej Wspólnoty Obronnej. Warto przypomnieć, że Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, a potem EWG nie utworzyli wszyscy, którzy wtedy mogli to zrobić. Później jednak przystąpili do wspólnot, uczestniczą w tym procesie i są beneficjentami tego procesu. W obliczu wyzwań zewnętrznych oraz problemów wewnętrznych Unii Europejskiej nie można stać w miejscu. Musimy wiele zmienić, jeśli chcemy uniknąć kontestacji społecznej na skalę znacznie większą niż to, co widzieliśmy w różnych krajach w ciągu ostatnich miesięcy czy tygodni w obliczu kłopotów, w obliczu problemów w obszarze głównie gospodarczym.

 
Proszę Państwa!
 

Kryzys to też jest element polskiego doświadczenia. Kryzys to nie tylko zagrożenie, ale to także szansa, by dać nowy impuls procesowi pogłębiania integracji europejskiej. Szansa przemyślenia i przebudowania naszych wspólnych instytucji, aby Unia odzyskała zdolność dalszego rozwoju i integracji. Stąd program polskiej prezydencji, w którym „więcej Europy”  to nasza odpowiedź na kryzys. Francuski prezydent Charles de Gaulle porównał kiedyś budowę zjednoczonej Europy do konstrukcji gotyckiej katedry. Tu, w sąsiedztwie wspaniałej strasburskiej katedry, należy zauważyć i pamiętać, że średniowieczni budowniczowie katedr nie znali wszystkich szczegółów planowanej budowli, nie znali jej ostatecznego kształtu. Znali jednak cel swojej pracy, wiedzieli czemu ta budowla ma służyć. Takiej świadomości, tak długofalowej perspektywy wymaga także, w moim przekonaniu, dzisiejsza sytuacja w Europie. Nasze cele wyznaczać powinny trzy związane ze sobą wartości: bezpieczeństwo, rozwój i solidarność. Nowe instrumenty mają zapewnić Unii Europejskiej witalność, postęp oraz pozycję międzynarodową. Zarazem konieczne jest bezwzględne utrzymanie spoistości całej Unii. Wymaga to zachowania otwartego charakteru procesu pogłębiania integracji.

 

Polska prezydencja dołoży wszelkich starań, żeby w najbliższym czasie sfinalizować reformę zarządzania gospodarczego w Unii Europejskiej. Z tego miejsca chciałbym podziękować Parlamentowi Europejskiemu za ogromne zaangażowanie i wartościowy wkład w udoskonalanie rozwiązań składających się na tak zwany sześciopak, którego celem jest wzmocnienie unijnego Paktu Stabilności i Wzrostu i utrzymanie w ryzach finansów publicznych krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie apeluję o wsparcie wysiłków prezydencji zmierzających do szybkiego przyjęcia pakietu, który ma fundamentalne znaczenie dla stabilności gospodarczej naszej europejskiej wspólnoty. Powodzenie całości projektu europejskiego jest funkcją jego najbardziej zaawansowanych i ambitnych części. Myślę tutaj przede wszystkim o wspólnej walucie, która mimo aktualnych problemów jest wielkim osiągnięciem. Coraz częściej pojawiają się propozycje, by w oparciu o strefę euro pogłębić proces integracji europejskiej. Rzeczywistość, także rzeczywistość kryzysu, skłania do otwartości na dyskusje w tej kwestii. Należy jednak pamiętać, że tak głębokie zmiany, jeśli nie mają zaszkodzić całości projektu europejskiego, powinny dokonywać się na drodze zmian w traktatach. Potrzeba uzyskania zgody wszystkich państw członkowskich z całą mocą stawia pytanie i postulat zapewnienia wszystkim krajom szans na znalezienie się w obszarze pogłębionej integracji po spełnieniu jasnych kryteriów. Stawia pytanie, czy takim jasnym kryterium nie powinno być po prostu posiadanie własnej, narodowej, zdrowej gospodarki. Nie odbieram kryzysu finansów publicznych jako porażki wspólnej waluty, jednakże powinniśmy poszukiwać rozwiązań, które pozwolą trwale ją ustabilizować i w pełni wykorzystać jej potencjał dla tworzenia dobrobytu Europejczyków.

Aktualny kryzys pokazuje, że wzmocnienie ekonomicznego filaru unii gospodarczej i walutowej jest niezbędne. Musimy lepiej koordynować polityki gospodarcze. Warto rozwijać wyłaniającą się platformę koordynacji w postaci Paktu Euro Plus, który nie tylko angażuje państwa strefy euro, ale również wszystkie państwa spoza strefy, które wierzą w powodzenie wspólnej waluty i wykazują determinację, by do niej przystąpić. Wzmocnienie koordynacji polityk makroekonomicznych państw członkowskich kryje w sobie potencjał dalszej integracji politycznej Unii Europejskiej.

 
Szanowny Panie Przewodniczący,
Szanowni Państwo!
 

Sytuacja międzynarodowa wymaga wzmocnionej współpracy całej Unii. Żadne państwo Unii Europejskiej nie jest w stanie w pojedynkę skutecznie oddziaływać na porządek międzynarodowy, na nowe zjawiska czy problemy. Nie jest w stanie samodzielnie opanowywać zewnętrznych kryzysów. Wobec globalnych wyzwań naszych czasów w sferze bezpieczeństwa, ochrony klimatu czy rozwiązywania kryzysu światowych finansów jedynie silnie zintegrowana Unia ma szansę skutecznego oddziaływania na innych i współdecydowania o przyjmowanych rozwiązaniach. Obecna sytuacja powinna stać się impulsem na rzecz wzmocnienia europejskiej polityki bezpieczeństwa i obrony. Odpowiednie propozycje zostały przedłożone przez państwa Trójkąta Weimarskiego.

 

Wielkim wyzwaniem dla Unii Europejskiej jest umiejętna polityka wobec jej bezpośredniego otoczenia. Wiele w ostatnich miesiącach mówimy w Europie o pomocy dla arabskiej wiosny. Mamy w pamięci rok 1989, tę słynną jesień narodów, jesień ludów. Stąd nikogo w Polsce nie trzeba przekonywać o doniosłości wydarzeń w Afryce i na Bliskim Wschodzie oraz o konieczności wsparcia dążeń wolnościowych w tych krajach.

 

Uwaga nie może się skupiać jedynie na południowym sąsiedztwie. Potrzebujemy poważniejszego niż dotychczas podejścia Unii Europejskiej do jej wschodnich sąsiadów. Nie ma bowiem sprzeczności między koniecznością zaangażowania Unii Europejskiej we wspieranie krajów położonych na wschód i na południe od Unii. To wszytko jest nasze sąsiedztwo. Chodzi o długofalową politykę wobec tych narodów Europy Wschodniej, które mają perspektywę członkowstwa – nawet jeśli jest ona odległa. Widzimy to na przykładzie Ukrainy, która w trudnych warunkach podejmuje wysiłki, aby zbliżyć się do Unii, aby się z nią stowarzyszyć, a być może w dalekiej perspektywie otrzymać perspektywę członkostwa. Chciałem przekazać także moje osobiste wrażenia z rozmowy z prezydentem Ukrainy, niełatwej rozmowy o niełatwych sprawach. Chciałem przekazać moje głębokie przekonanie, że jest na Ukrainie duża determinacja w uzyskiwaniu warunków niezbędnych do zbliżenia, do uczestnictwa, do integracji europejskiej. W tym się mieści również działanie na rzecz podniesienia standardów demokratycznych wewnątrz kraju. Szczyt Partnerstwa Wschodniego, który odbędzie się w Warszawie w końcu września, powinien doprowadzić do sformułowania czytelnej i ambitnej deklaracji politycznej. Narody partnerskie na wschodzie Europy oczekują naszego jasnego sygnału, jaki rodzaj partnerstwa chcemy z nimi budować. Jak bardzo chcemy się angażować w realizacji ich europejskich aspiracji. Jak dalece chcemy, by granice nie stanowiły ograniczenia dla kontaktów międzyludzkich. Na ile rzeczywiście jesteśmy gotowi wspólnie umacniać wspólną europejską tożsamość, opartą o wspólne europejskie korzenie.

 
Panie Przewodniczący,
Szanowni Państwo!

 Pojęcie Europy , jak pisał Zbigniew Herbert, wielki polski poeta – ważny dla polskiego pokolenia Solidarności, bo mówił, pisał o wolności w taki sposób, w jaki moje pokolenie, pokolenie ludzi Solidarności czuło kwestie walki o wolność – było zawsze pojęciem chwiejnym i nieprecyzyjnym. Z tej prostej przyczyny, że nie jest to nazwa kontynentu oblanego morzem, dokładnie zamkniętego w swoich granicach. Natomiast budzi ono określone skojarzenia i śmiem przypuszczać – przyśpieszone bicie serca. Herbert pisał to w 1973 roku, w czasach głębokiego podziału Europy, który zdawał się wykluczać z Europy narody ją współtworzące od tysiąca lat, wykluczać  przez sam fakt, że znalazły się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny. Pamiętam dobrze to uczucie z tamtych czasów, to bicie serca przy nieśmiałych marzeniach o wolności, nieśmiałych a potem odważnych marzeniach o uczestnictwie Polski w rozwoju wolnego świata. Pamiętam to bicie serca i chciałbym, abyśmy nadal czuli się emocjonalnie związani z Europą, tak aby sama myśl o Europie i o jej przyszłości nadal wywoływała drżenie serca. Ale nie to drżenie bojaźliwe, tylko przyśpieszony puls towarzyszący podejmowaniu nowych, śmiałych wyzwań, podejmowaniu ważnych decyzji. My w Polsce głęboko wierzymy w Europę i chcemy Unii Europejskiej dynamicznej i odważnej, otwartej i solidarnej. Chcemy Unii, która zapewni Europie rolę w świecie na miarę wielkości jej cywilizacji. Unii, która będzie chronić witalność tej cywilizacji, cywilizacji europejskiej. Chcemy Unii, która da wszystkim jej narodom bezpieczeństwo, która będzie trafną odpowiedzią na potrzeby i troski jej obywateli. Wiemy, że taka Unia jest możliwa. Taką Unię wraz z innymi narodami Europy chcemy budować.

 
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.