przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Niedziela, 11 listopada 2012

Wystąpienie przed Grobem Nieznanego Żołnierza

Wystąpienie Prezydenta RP przed Grobem Nieznanego Żołnierza

Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy

– wszyscy, którzy chcą w tak piękny, słoneczny dzień radośnie obchodzić Święto Niepodległości!

Spotykamy się jak co roku; spotykamy się znowu na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego, by okazać szacunek wszystkim zasłużonym dla Niepodległej. Spotykamy się, by uczcić 94. rocznicę powrotu Polski do rodziny suwerennych narodów Europy. Spotykamy się, by oddać hołd wielkim architektom niepodległości, ale też milionom zwykłych Polaków, którzy z determinacją – w mundurze lub po cywilnemu – walczyli o wolną Polskę i dla wolnej Polski pracowali.


W tym wyjątkowym dniu 11 listopada – w Narodowe Święto Niepodległości – najmocniej czujemy, że my, współcześni Polacy, jesteśmy kolejną zmianą w wielkiej narodowej sztafecie pokoleń. Sztafecie przekazującej sobie najcenniejszy depozyt, jakim jest własne, suwerenne i demokratyczne polskie państwo. Świadomi tej roli, z jednej strony sięgamy myślą w przeszłość i w zachowaniach naszych przodków odnajdujemy wzory, ale i ostrzeżenia, jak najlepiej służyć Polsce, z drugiej strony wybiegamy myślą ku przyszłości i organizujemy nasze współczesne działania tak, by Rzeczpospolita na zawsze cieszyła się wolnością, dostatkiem i bezpiecznym miejscem w jednoczącej się Europie.

 

Należymy dzisiaj i do NATO, i do najbardziej zintegrowanej i solidarnej wspólnoty na świecie, jaką jest Unia Europejska. Dlatego naszym zadaniem dzisiaj jest troska o stan i kształt tych wielkich politycznych projektów oraz o polskie miejsce w ich ramach.

 
Szanowni Państwo!
 

Kiedy dzisiaj, z blisko stuletniej już perspektywy, wsłuchujemy się w głos wydarzeń sprzed nieomal wieku, zdumiewa nas różnorodność poglądów tamtych budowniczych Niepodległej, ale jednocześnie zachwyca zgoda, która spajała – mimo wszystko – odradzającą się Polskę. Tworzyli ją ludzie bardzo odmiennych poglądów i bardzo różnych biografii. Wszyscy oni wkraczali w progi Niepodległej z własnymi wyobrażeniami, własnymi marzeniami o Polsce. Były one często sprzeczne lub sporne. Pięknie mówił o tym w swoim sejmowym wystąpieniu premier Ignacy Paderewski: Jedni przyszli po ziemię, drudzy przyszli po losu robotnika poprawę, niektórzy przyszli po praw obywatelskich równość, inni przyszli po władzę, wszyscy zaś przyszli z sercem wezbranym miłością dla Ojczyzny, wszyscy przyszli z chęcią niepohamowaną dopomożenia w państwa polskiego odbudowie.


Bo Niepodległą budowali i niepodległościowi socjaliści, i narodowcy. Budowali ludowcy, konserwatyści i postępowcy. Budowali wszyscy Polacy. Odrodzonej Rzeczypospolitej nie tworzyli ludzie nawzajem sobie potakujący. Nie brakło sporów, często bardzo ostrych, wzajemnej ostrej krytyki i podkreślania różnic poglądów. Ale własne państwo tworzyli solidarnie i bronili go również wspólnie. Partyjne racje milkły tam, gdzie najważniejsza była polska racja stanu. Wzorem byli dwaj wielcy po 1918 roku adwersarze, przeciwnicy polityczni: Józef Piłsudski i Roman Dmowski. Potrafili oni, w imię wielkości Polski, stworzyć wspólny projekt Niepodległej i przekonać do niego miliony swoich zwolenników.

 

Właśnie ta różnorodność w sporach bieżących i jedność w sprawach doniosłych, strategicznych świadczyły, że Polska była gotowa do nowoczesnej egzystencji państwowej. Razem dla Niepodległej współpracowali ze sobą: Józef Piłsudski i Roman Dmowski, Ignacy Daszyński i Wojciech Korfanty, Ignacy Paderewski i Wincenty Witos. Ich śladem szły miliony. Miliony nieznanych dzisiaj z imienia polskich bohaterów – tak jak i ten młody obrońca Lwowa, spoczywający w symbolicznym grobie żołnierskim tu, na tym placu, gdzie dzisiaj świętujemy naszą niepodległość. To oni uformowali na nowo substancję polskości, która przetrwała tragiczne wyzwanie, jakim była II wojna światowa. Nie złamał tej polskości nazizm, nie zniweczył komunizm. Przetrwała dzięki kolejnym wielkim przywódcom – takim jak Stefan Rowecki „Grot” i takim jak kardynał Stefan Wyszyński, książę polskiego Kościoła.

 

Tym wielkim Polakom oddamy honory przed ich pomnikami na trasie naszego dzisiejszego marszu, na który wszystkich Państwa zapraszam. Zapraszam w imieniu swoim, ale przede wszystkim w imieniu bohaterów II wojny światowej, polskich kombatantów, z którymi razem będę miał honor iść na czele tego marszu.

 
Szanowne Panie i Szanowni Panowie!
 

Zgromadziliśmy się tutaj i pójdziemy w marszu „Razem dla Niepodległej”, aby podziękować najwybitniejszym przywódcom i politykom sprzed wieku za wszystko, co dobrego uczynili dla odbudowania niepodległej Polski.


Trudno jest jednak zapomnieć i nie trzeba zapominać, co się stało z naszymi pomnikowymi bohaterami, gdy zaczęli coraz brutalniej walczyć o władzę. W ślad za Józefem Piłsudskim można powiedzieć, że w 1918 roku połączyła Polaków miłość braterska – silniejsza niż inne uczucia. Ale, jak spostrzegł Piłsudski, gdy bracia się waśnią i węzeł pęka, waśń ich również silniejszą jest nad inne. Potwierdziły to gorzkie wydarzenia, które symbolizuje zamach majowy. Za tę braterską kłótnię, silniejszą niż inne spory, II Rzeczpospolita zapłaciła bardzo wysoką cenę.

 

Przypominam o tym bolesnym doświadczeniu dlatego, że i dzisiaj, w trzecim już dziesięcioleciu nowej, suwerennej i demokratycznej Polski życie publiczne zaczynają zatruwać spory ponad miarę, ponad umiar i ponad zdrowy rozsądek. Kłótnie te odmawiają adwersarzom, przeciwnikom i konkurentom godności. I zbyt łatwo padają oskarżenia o najcięższe zbrodnie przeciw Ojczyźnie.

 

Niech tragiczne doświadczenia II Rzeczypospolitej będą dla nas ostrzeżeniem i zachętą do mądrego korzystania z polskiej współczesnej wolności.

 

Zwłaszcza my, ludzie „Solidarności”, powinniśmy umieć pracować razem dla Niepodległej. Powinniśmy szukać sumy spraw wspólnych – tych, o które ludzie różnych poglądów mogą razem troszczyć się i zabiegać, mogą o nie walczyć.

 

Tego oczekują od nas wszystkich wszyscy Polacy. I tego wymaga nasze dążenie do umacniania naszej polskiej pozycji w zjednoczonej Europie. Mamy wielką szansę wspólnie i trwale dać Polsce, Polkom i Polakom siłę, o jakiej tylko marzyły wcześniejsze pokolenia. Do tego jednak trzeba wiele wysiłku. Trzeba umiaru i odpowiedzialności, także odpowiedzialności za słowo. Trzeba rozwijać gospodarkę, edukację, ochronę zdrowia. W tych obszarach rywalizujmy i prześcigajmy się w pomysłach na programy, koncepcje, na strategie przywództwa. Mając tak ambitne i niełatwe do osiągnięcia cele, szkoda marnować czas i energię na kłótnie szkodliwe i jałowe.

 

Polska jest jedna. Nie powinniśmy się nawzajem przeklinać i wykluczać. W polskiej polityce trzeba znaleźć więcej szacunku dla adwersarza i konkurenta. Trzeba zrozumieć, że ten, z kim się nie zgadzam, kocha Polskę często równie mocno jak ja.

 

W demokracji nikt nie ma monopolu na prawdę, a wszyscy mają prawo do marzeń i do własnych pomysłów dla Polski. Pozwólmy zatem każdemu przedstawiać własne racje, recepty i programy. Nie musimy się z nimi zgadzać, ale powinniśmy szanować dobrą wolę, która za tymi pomysłami stoi. Na tym wzajemnym szacunku i uznaniu Rzeczpospolita wiele może zyskać i teraz, i w przyszłości.

 

Wszyscy mamy prawo do narodowej dumy z tego, co stworzyliśmy i po 1918, i po 1989 roku. Polska jest krajem suwerennym. Jest krajem bezpiecznym, nowoczesnym i szanowanym na świecie. Jest silna mądrością tego wielkiego doświadczenia, jakim było ponowne – co rzadko się w historii zdarza – odzyskanie niepodległego bytu i wolności. Na wiele zjawisk możemy i powinniśmy patrzeć krytycznie, jednak krytyka nie może przekształcać się w walkę na wyniszczenie.

 
Szanowni Państwo!
 

Chciałem z całego serca zaprosić raz jeszcze na marsz dla Niepodległej. Niech każdy z nas w ten dzień Święta Niepodległości zada sobie pytanie, czy godzi się na to, by polskie życie publiczne zdominowała wzajemna niechęć, pogarda i lekceważenie. Nie zadawajmy tych pytań innym – pytajmy samych siebie. Zwracam się z apelem do wszystkich liderów partii politycznych. Zadajmy sobie to pytanie także i w kręgu liderów państwa polskiego: co zrobić, aby ocalić wzajemny szacunek, kulturę dialogu i wizję tego, co wspólne, i tego, co nadrzędne, co ważniejsze od wszystkich sporów i waśni. To jest kwestia solidarności, szacunku dla Ojczyzny – dla państwa polskiego. Tego szacunku nie wolno zmarnotrawić, nie wolno zrujnować.


I dlatego raz jeszcze proszę: chodźmy dziś razem dla Niepodległej! Dla naszej wspólnej Niepodległej!

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.