przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 5 października 2010

Wystąpienie prezydenta na inauguracji roku akademickiego w AON

Magnificencjo, Panie Rektorze-Komendancie,
Magnificencje,
Panowie Ministrowie,
Panowie Generałowie,
Panie i Panowie Oficerowie,
Szanowni Państwo,

Dwudziesta rocznica funkcjonowania Akademii Obrony Narodowej jest datą szczególną. Jubileusz oznacza dwadzieścia lat dystansu od czasu, kiedy trzeba było, a powiem więcej: kiedy można było dokonywać głębokich zmian w całym systemie funkcjonowania państwa, bo były to pierwsze lata po głębokiej transformacji ustrojowej. Dzisiejsza rocznica jest więc dobrym momentem na dokonanie pewnego podsumowania tego, co udało się w Polsce zrobić w zakresie transformacji sił zbrojnych i całego systemu bezpieczeństwa państwa. To także dobry czas na rozmowę o tym, co powinno być na przyszłość przedmiotem naszej wspólnej troski i działania. Warto też wspomnieć tamten okres, bo było wtedy wystarczająco wiele odwagi, ale i okoliczności sprzyjających podjęciu decyzji o głębokiej transformacji polskiego systemu, z uwzględnieniem czegoś, co nie było wtedy przez wszystkich dostrzegane, ale jednak respektowane. Dziś oba te czynniki są wymagane.

Otóż, u początku zmian w polskim systemie obronnym – oprócz innych elementów – stało przekonanie, że polski system obronny i siły zbrojne są składnikami konstrukcji naszego państwa, stanowiącymi filary jego niepodległości i demokracji. Przez te dwadzieścia lat to się nie zmieniło. Zrozumienie tego faktu, a także znaczenia sił zbrojnych w całości systemu państwa polskiego jest fundamentem również obecnego myślenia o tym, co trzeba zrobić.

Moja dzisiejsza obecność w Akademii Obrony Narodowej sprawia, że wraca do mnie mnóstwo osobistych wspomnień z tamtego okresu. Wraca pamięć o wielu ludziach i sytuacjach, które wtedy budowały szansę na przeprowadzenie systemu obronnego i sił zbrojnych przez burzliwy okres głębokich zmian natury de facto rewolucyjnej. To było wielkie zadanie i w moim przekonaniu ono się udało. Dowodem tego było także powstanie wtedy Akademii Obrony Narodowej. Z całą głębią skojarzeń, które wiążą się z tą nazwą: i Akademia, i Obrony Narodowej.

Dlatego bardzo dziękuję za zaproszenie na inaugurację kolejnego roku akademickiego w Akademii. Gratuluję tym, którzy zostali dzisiaj wyróżnieni uzyskaniem tytułów naukowych doktora habilitowanego, doktora. Gratuluje i życzę powodzenia studentom, którym udało się zdobyć indeks tej uczelni.

Wspominając minione dwadzieścia lat – dziś czuję się tym usprawiedliwiony – chciałbym się z Państwem podzielić własnymi refleksjami, wynikającymi z faktu mojego wieloletniego aktywnego udziału we wspomnianym procesie przemian – podczas pracy w Ministerstwie Obrony Narodowej i w polskim parlamencie.

Proszę Państwa!

Akademia Obrony Narodowej, zarówno w strukturach resortu Obrony Narodowej, jak i w systemie edukacji, zajmuje istotne miejsce. Nikt inny tego miejsca zająć nie może –potwierdziło to ostanie dwadzieścia lat. Służąc nauce, kształcąc i wychowując nowe kadry dla potrzeb sił zbrojnych, a także przyszłych pracowników administracji rządowej i samorządowej, zajmujących się sprawami bezpieczeństwa narodowego, podejmujecie Państwo wymagające i trudne wyzwanie. Po proporcjach osób, które uzyskiwały indeksy, było widać, że jest to już uczelnia, która w ogromnej mierze pracuje na rzecz pozamilitarnych elementów systemu bezpieczeństwa.

O poziomie kształcenia w Akademii Obrony Narodowej świadczy również fakt, że to absolwenci tej uczelni pełnią zarówno najwyższe funkcje w administracji państwowej, jak i zajmują kierownicze stanowiska w siłach zbrojnych. Te dwadzieścia lat, które minęły od powołania Akademii Obrony Narodowej, upoważniają do tego, aby skierować słowa uznania do wszystkich członków społeczności akademickiej i wszystkim pogratulować osiągnięć. Można powiedzieć – i chyba trzeba na to zwrócić uwagę – że Akademia jest zarówno uczestnikiem, jak i owocem tych dwudziestu lat przekształceń polskiego systemu obronnego. Pamiętając, szanując i dziękując za wszystkie dokonania, trzeba jednak bez przerwy spoglądać przed siebie. Wspominał o tym Komendant Akademii, mówiąc, że oprócz szacunku dla przeszłości, tradycji i dokonań, naszym wspólnym obowiązkiem jest patrzenie w przyszłość. Nie wystarczy tylko rozpamiętywać tego, co było piękne, ciekawe i istotne w minionych latach. Trzeba też próbować przewidywać kwestie ważne z punktu widzenia przyszłości polskiego systemu obronnego.

Szanowni Państwo!
Bezpieczeństwo narodowe nie jest stanem. Jest procesem nieustannych zmian i to należy sobie uświadomić. Ciągłe zmiany, a także potrzeba refleksji nad tym, w którą stronę powinny one zmierzać i jak je przeprowadzać, aby były najlepsze, najbezpieczniejsze i optymalne dla całości systemu. Dlatego zarówno cały system bezpieczeństwa państwa, jak i jego szczególnie istotny element – siły zbrojne – muszą ciągle się przekształcać. Stale się rozwijać, ale i wyprzedzająco transformować. Nie wystarczy tylko nadążać, bo dzisiaj to zdecydowanie za mało. Trzeba wyprzedzać szybko ewoluujące potrzeby, wynikające ze zmian zachodzących w całym świecie i całym środowisku bezpieczeństwa.

To jest istota działania tak ważnego ośrodka naukowego, jakim jest Akademia Obrony Narodowej, aby budować akceptację i zrozumienie potrzeby ciągłych zmian, mimo że czasami odnosimy wrażenie, że mamy ich już za dużo. Akceptacja takiego myślenia buduje szansę na nowoczesność. Jest to bardzo trudne, ale po kim, jak nie po Waszym środowisku można spodziewać się sprostania tak ważnemu zadaniu i reagowania na pojawiające się wyzwania.

Dlatego, korzystając z okazji jaką jest inauguracja roku akademickiego w najwyższej uczelni wojskowej, w obecności najwyższych rangą kadr dowódczych i studentów – kandydatów na przyszłych dowódców, należy zwrócić uwagę na kilka, w moim przekonaniu szczególnie ważnych, kierunków działań w ramach tej strategii. Mówiłem o tym już w wystąpieniu podczas przyjmowania zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi RP. Dziś chciałbym to powtórzyć i częściowo rozwinąć. Zaliczam do tych działań przede wszystkim: konsolidację organizacyjną sił zbrojnych, integrację systemu kierowania i dowodzenia oraz reformę wyższego szkolnictwa wojskowego. Ponadto także racjonalizację strategii udziału w operacjach międzynarodowych i stabilizację nakładów obronnych.

Nie ulega wątpliwości, że konsolidacja sił zbrojnych jest szczególnie pilnym zadaniem. Potwierdzając znaczenie dokonań w zakresie profesjonalizacji sił zbrojnych, trzeba dokonywać ciągłej oceny tego, jak przekłada się to na zwiększenie efektywności i zdolności bojowych sił zbrojnych. Wojsko nie może być rozproszone w nadmiernej liczbie jednostek organizacyjnych, w znacznej mierze niezdolnych sprostać stawianym przed nimi celom. Trzeba łączyć oddziały i związki taktyczne w formacje bardziej „nasycone” ludźmi i sprzętem. To nie tylko najlepszy sposób szukania oszczędności, ale przede wszystkim gwarancja poprawy jakości wojska, a o tym mówi się zdecydowanie za mało.

Szczególnie znaczenie ma w tych warunkach efektywność szkoleniowa. Stanowi ona podstawowy czynnik profesjonalizacji sił zbrojnych, a zarazem element zachęcający do podjęcia tak dużego i ważnego wysiłku, jakim było przejście na profesjonalną armię. Konsolidacja organizacyjna wojska jest niewątpliwie jednym z najskuteczniejszych sposobów ekonomizacji procesów szkolenia, a więc także ich poprawy. Z zagadnieniem tym wiąże się potrzeba zaplanowania i realizacji stopniowego przejścia od dotychczasowego garnizonowego rozmieszczenia sił zbrojnych do koncepcji bazowej, czyli dyslokacji wojska w dużych bazach ulokowanych w okolicach poligonów i innych dogodnych miejsc ćwiczeń. Dowódcy wiedzą, jakie kłopoty wynikają z faktu niepełnego wyposażenia w obecnych garnizonach oraz braku zapewnienia możliwości szkoleniowych.

Prawie wszyscy eksperci, a może zdecydowana ich większość, zgadzają się w kwestii, że polski system kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi jest nadmiernie rozbudowany i zhierarchizowany w stosunku do zmniejszającej się liczebności sił zbrojnych. Wszyscy wiemy, bo wszyscy używamy tego określenia, które krąży po wojsku od wielu lat, że „za mało jest Indian, a za dużo wodzów”. Konsekwencją tego stanu rzeczy są nie tylko wysokie koszty i osłabiona wydolność operacyjna, lecz także trudności w sprawowaniu dowodzenia i kierowania. Dlatego, w moim przekonaniu, konieczna jest integracja systemu dowodzenia, zwłaszcza na szczeblu centralnym. Powinna się ona koncentrować wokół trzech podstawowych funkcji: planowania strategicznego, dowodzenia codziennego i dowodzenia operacyjnego.

Z tego punktu widzenia należy też ocenić projekty redyslokacji dowództw centralnych. Tendencją światową jest zmierzanie do tworzenia dowództw zintegrowanych, połączonych. Rozrzucenie ich po całej Polsce, w moim przekonaniu, na wiele lat przekreślałoby sens wdrażania idei połączenia.

Jesteśmy w uczelni wojskowej, więc siłą rzeczy kilka słów chciałbym także poświęcić szkolnictwu wojskowemu. Nie ulega wątpliwości, że organizacyjnie jest ono zbyt rozproszone. W moim przekonaniu, nie wpływa to pozytywnie na jakość edukacji i generuje zbędne koszty, związane z niepełnym wykorzystaniem na potrzeby sił zbrojnych wojskowego potencjału dydaktycznego. Brak głębszej reformy systemu szkolnictwa wojskowego albo wieloletnie jej opóźnianie – tu każdy z byłych szefów resortu i każdy z szefów sił zbrojnych może się uderzyć w pierś, ja również – w moim przekonaniu, owocuje rozwiązaniami ryzykownymi, jak choćby obniżenie wymagań wykształcenia kadry oficerskiej do poziomu licencjata.

Przyjęta w ubiegłym roku strategia udziału sił zbrojnych w operacjach międzynarodowych również wymaga nowelizacji. Warto, aby praca nad nową strategią stała się okazją do refleksji nad priorytetami zaangażowania międzynarodowego Polski. Przede wszystkim, w moim przekonaniu, nie mogą być one mechanicznie uzależnione tylko od rodzaju organizacji, która prowadzi operacje. Powinny one głównie zależeć od możliwości realizacji polskich interesów narodowych w danym regionie. Konieczna jest więc nowa strategia, także wobec Afganistanu.

Rozpoczynamy – Minister Obrony Narodowej był niedawno na odpowiednich spotkaniach – od próby racjonalizacji strategii sojuszniczej NATO. Wskazujemy na potrzebę redefinicji celu na rzecz jego minimalizacji, regionalizacji koncepcji uregulowania kryzysu, zmiany statusu i charakteru sił NATO wydzielanych do operacji. Mówimy również o przygotowaniu strategii wyjścia i zakończeniu bojowego charakteru misji – mam nadzieję do końca roku 2012. Dyskutujemy o narodowej strategii, którą uzależniamy od rezultatów naszych starań na szczeblu sojuszniczym, bo przecież będzie ona miała istotny wpływ na budowanie w Polsce własnego systemu obronnego. W moim przekonaniu, w tym zakresie zostały już osiągnięte realne, wymierne korzyści. Według mnie, dyskusja o strategii Sojuszu Północnoatlantyckiego idzie w dobrym i pożądanym przez Polskę kierunku. To jest ewidentna korzyść i ułatwienie także z punktu widzenia budowy racjonalnego, logicznego i skutecznego systemu obrony narodowej.

Jakościowy rozwój wojska zależy w dużym stopniu od utrzymania stałego wskaźnika nakładów na siły zbrojne – dużo się teraz o tym mówi i będzie się pewnie mówiło jeszcze więcej – ale również od przyjęcia odpowiedniej struktury wewnętrznej budżetu Ministerstwa Obrony Narodowej – o czym mówi się mniej. Dlatego trzeba dokonać oceny, jak udało nam się spożytkować na rzecz modernizacji sił zbrojnych istniejące dotychczas – naprawdę od roku 2001 – niesłychanie korzystne rozwiązania, gwarantujące partycypację budżetu obronnego w produkcie krajowym brutto. Jest pytanie, na ile to rozwiązanie zostało należycie wykorzystane i jakie są osiągnięcia w zakresie modernizacji technicznej sił zbrojnych. Jest także pytanie, co zrobić, aby zagwarantować nie tylko odpowiednio wysoki poziom nakładów na szeroko pojętą obronność, ale również co zrobić, aby te pieniądze szły na to, co buduje istotę skuteczności własnych zdolności obronnych, a więc na modernizację techniczną i szkolenia.

W moim przekonaniu, warto przeanalizować doświadczenie z roku 2000 i 2001, kiedy udało się zagwarantować skuteczne wydanie pieniędzy na strategiczny program rozwoju i modernizacji sił zbrojnych poprzez ustawowe zapisanie nie tylko wysokości nakładów, ale także wieloletniego programu modernizacyjnego. Wtedy była to ustawa o samolocie wielozadaniowym. Należy prześledzić to doświadczenie także z punktu widzenia dzisiejszych zabiegów o utrzymanie poziomu finansowania sił zbrojnych oraz racjonalnego wydawania tych pieniędzy. Tylko w ten sposób można utrzymać napięcie emocjonalne w społeczeństwie polskim – wśród wyborców i wszystkich ludzi związanych emocjonalnie z siłami zbrojnymi – na rzecz odpowiednio wysokiego finansowania obronności. Tak buduje się wiarygodność jednego z filarów państwowości polskiej, jaki stanowią siły zbrojne.

Proszę Państwa, wiem, jakie to trudne w naszych warunkach. W obliczu trwającej niełatwej transformacji, gdy problemy „spina się” na poziomie Ministra Obrony Narodowej, Szefa Sztabu Generalnego WP, dowódców Rodzajów Sił Zbrojnych i wszystkich dowództw. W naszych warunkach wskazane jest jednak utrzymanie nakładów na modernizację na poziomie nie mniejszym niż jedna czwarta budżetu obronnego. Tylko w ten sposób możemy zapewnić logiczne dopełnienie wielkiej reformy profesjonalizacji sił zbrojnych. Tylko poprzez zapewnienie modernizacji technicznej można w pełni potwierdzić słuszność dążenia do profesjonalizacji polskich sił zbrojnych.

Jedna czwarta budżetu obronnego przeznaczanego na modernizację techniczną, powinno być absolutnym minimum, które może zapewnić jej realizację – choćby na minimalnym poziomie – w tempie nie mniejszym niż dokonują tego inne armie krajów wyżej rozwiniętych. Ta wysokość z pewnością nie pozwoli nam na nadrobienie wszystkich zaległości, ale przynajmniej nie zwiększy dystansu dzielącego nas od armii najszybciej czy najgruntowniej się modernizujących w wymiarze technicznym. Racjonalna i ekonomiczna, wydajna transformacja wojska wymaga także przyjęcia szerszej strategii, którą nazwałbym: wyprzedzającą strategią modernizacji. Nie wszystko jesteśmy w stanie sfinansować. Nie wszystkie systemy techniki wojskowej będą dla nas dostępne w wystarczającym stopniu. To również warto rozważyć z punktu widzenia doświadczeń nie dwóch, lecz ostatnich dwudziestu lat. Czy nie jest to wystarczające, aby powiedzieć sobie, że czasami trzeba jakby przeskoczyć w niektórych systemach do następnej generacji, przetrwać i być już na przyszłość bardziej zaawansowanym?

Zmiany w siłach zbrojnych nie mogą mieć charakteru doraźnego i fragmentarycznego. To muszą być zmiany systemowe i długofalowe. Koniecznym warunkiem ich powodzenia jest przemiana myślenia. W tym zaś główną rolę ma do odegrania szkolnictwo wojskowe, a w szczególności Akademia Obrony Narodowej. Dlatego na zakończenie chciałbym znowu zwrócić się do studentów tej uczelni, aby powiedzieć, że podjęliście słuszną decyzję, wstępując w szeregi społeczności Akademii Obrony Narodowej. Słuszność tej decyzji będzie potwierdzana przez nasz wspólny wysiłek na rzecz głębokich zmian. Te zmiany – czy gotowość do zmian – budują sens istnienia Akademii Obrony Narodowej w wymiarze szerszym. To wielkie wyzwanie, ale też wielka szansa.

Życzę Państwu sukcesów i satysfakcji z budowania akceptacji i zrozumienia potrzeby ciągłych zmian w polskim systemie obronnym. To trudne, ale możliwe.

Dziękuję serdecznie.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.