przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 22 maja 2012

Prezydent dla Polsat News po szczycie NATO w Chicago

Polsat News: Z prezydentem Bronisławem Komorowskim spotykamy się w Chicago już po zakończeniu szczytu NATO. Dzień dobry, Panie Prezydencie.

 

Bronisław Komorowski: Dzień dobry Pani, witam Państwa.

 

Panie Prezydencie, powiedział Pan, że ten szczyt potwierdził to, na czym Polsce zależało. Proszę powiedzieć, na czym zależało nam najbardziej i dlaczego możemy czuć się w pełni usatysfakcjonowani?

 

Zależało nam i zależy w dalszym ciągu na tym, aby Sojusz swoimi decyzjami potwierdzał wagę artykułu 5. traktatu waszyngtońskiego, a więc wspólnego zobowiązania do obrony terytoriów krajów członkowskich Sojuszu – także terytorium Polski. Chodzi o konkretne decyzje, takie jak na przykład ćwiczenia do ewentualnego wykonania – bardzo niechcianego, ale koniecznego dla bezpieczeństwa Polski – planu ewentualnościowego, także wykonanie zadań związanych z wyposażeniem sił zbrojnych, z istnieniem realnych sił przeznaczonych dla wsparcia między innymi na terytorium państwa polskiego. To są sprawy związane z polskim bezpieczeństwem.

 

Oprócz tego sprawą bardzo istotną jest planowanie rozwoju Sojuszu Północnoatlantyckiego, jego poszczególnych systemów, tak aby były one przydatne do obrony krajów natowskich, w tym Polski. To dotyczy m.in. tarczy antyrakietowej. Polska była zainteresowana i jest usatysfakcjonowana dzisiaj tym, że zostały podtrzymane decyzje o budowie tarczy antyrakietowej, tak że będzie ona zdolna do zwalczania hipotetycznie możliwych zagrożeń naszego terytorium.

 

Panie Prezydencie, koniec misji w Afganistanie – rok 2014. Wszyscy polscy żołnierze wrócą do domów. Proszę powiedzieć, jak Pan widzi zaangażowanie Polski po roku 2014?

 

Dzisiaj udało się uzyskać to, co nie było wcale takie oczywiste i jasne, że misja NATO w Afganistanie kończy się w sposób definitywny z końcem 2014 roku, a przyszła ewentualna misja nie będzie już miała charakteru bojowego. A więc żołnierze polscy rzeczywiście wrócą do kraju, wróci także polski sprzęt. O to trzeba zadbać. Trzeba będzie stworzyć możliwość komunikacji, tak aby polscy żołnierze bezpiecznie i łatwo dotarli do ojczyzny. A co będzie w ramach przyszłej misji natowskiej – bo nie chcemy zostawiać Afganistanu samemu sobie – to będzie przedmiotem twardych rozmów, kto ile może dać i na jakich zasadach. Wydaje się, że to, co najbardziej sensowne, to jakaś partycypacja w szkoleniu i przygotowywaniu afgańskich sił bezpieczeństwa do samodzielnego funkcjonowania. Możliwe jest także doradztwo. Na pewno jednak nie będzie to operacja bojowa.

 

Panie Prezydencie, fundusz stabilizacyjny w Polsce budzi ogromne emocje. 20 milionów dolarów i to przez 10 lat – to jest propozycja Amerykanów. Minister Sikorski mówi: to zdecydowanie za dużo. Jaka jest w takim razie kwota…

 

Po pierwsze, należy pamiętać o tym, że polska obecność w ramach misji natowskiej w Afganistanie kosztowała mniej więcej miliard rocznie. Warto pamiętać jeszcze o jednym: że zawsze łatwiej się wchodzi do takiej misji, wyjeżdża i uczestniczy w działaniach bojowych, niż się je kończy. To jest stara zasada. Proszę pamiętać, że ci, którzy wysyłali wojsko polskie do Afganistanu, mówili, że żołnierze jadą na rok. A pojechali na 10 lat. I to jest naprawdę bardzo, bardzo kosztowna misja. O tym należy pamiętać.

 

Natomiast ile i na jakich zasadach jesteśmy skłonni łożyć na Afganistan – to będzie przedmiotem dyskusji. My się nie palimy do tego, by z góry zapowiadać poziom polskiego zaangażowania. Stawiamy problem w sposób jednoznaczny – dla nas to jest wybór, czy chcemy przeznaczać pieniądze na działanie armii afgańskiej, czy też lepiej je wydać na inne formy pomocy rozwojowej dla tego kraju, pomocy o charakterze czysto pokojowym, cywilnym. To jest trudny wybór nie tylko dla Polski, ale i dla Sojuszu Północnoatlantyckiego.

 

Tak że nie ma tu żadnych decyzji. Cały szereg spraw jest na stole negocjacyjnym – i sprawy charakteru misji, i kwestie finansowe. I jeśli jest parę takich kwestii, to nasza pozycja negocjacyjna nie jest zła.

 

Panie Prezydencie, szczyt NATO był też okazją do rozmów bilateralnych. Rozmawiał Pan między innymi z prezydentem Janukowyczem. Proszę powiedzieć, w jakim stopniu ta rozmowa dotyczyła Euro 2012 i ewentualnego bojkotu?

 

Rozmowa dotyczyła najpoważniejszego problemu, jakim jest perspektywa europejska Ukrainy – bo niewątpliwie dorobek w postaci wynegocjowanych i parafowanych już umów stowarzyszeniowych i o strefie wolnego handlu między Ukrainą a Unią Europejską jest zagrożony. Tu już nie chodzi o Euro 2012. Tu chodzi o to, w którą stronę Ukraina pójdzie po wyborach parlamentarnych, które będą na jesieni tego roku. To jest pytanie o to, czy pomimo wszystkich ujawnionych mankamentów, także i słabości ustroju państwa ukraińskiego, Ukraina będzie miała szansę na utrzymanie orientacji prozachodniej, czy też zostanie odepchnięta na wschód.

 

Panie Prezydencie, jak w takim razie skomentuje pan deklarację Jarosława Kaczyńskiego, że jego ugrupowanie nie zamierza zakłócać Euro 2012?

 

Bardzo się cieszę. Apelowałem o to do wszystkich środowisk – i politycznych, i związkowych – i cieszę się, że tego rodzaju deklaracja pada, bo chyba wszyscy chcielibyśmy, aby Euro 2012 było świętem sportu, a nie polityki w Polsce i na Ukrainie i by cieszyło nas wszystkich. Warto, przynajmniej na krótko, wszystkie spory w obszarze politycznym jeśli nie zlikwidować, to zawiesić na kołku.

 

Tutaj, w Chicago, apelował Pan również do Polonii o działania na rzecz zniesienia wiz dla Polski. Czy uważa Pan, że rzeczywiście Polonia jest w stanie zdziałać więcej niż prezydent Barack Obama i kongresmeni?

 

Będę zawsze przypominać, że to prezydent Stanów Zjednoczonych złożył deklaracje w czasie mojej wizyty w Waszyngtonie w Białym Domu. W Gabinecie Owalnym złożył publiczną deklarację o tym, że do wyborów w Stanach Zjednoczonych sprawa likwidacji niedobrego dla Polaków systemu wizowego będzie rozwiązana. Ale oprócz trzymania za słowo prezydenta Stanów Zjednoczonych staramy się także mobilizować siły, tak aby mu pomóc. Dzisiaj sprawa jest w Kongresie. Rozmawiałem już dzisiaj z kongresmenem demokratą, będę rozmawiał z senatorem republikaninem, którzy kierują działaniami zmierzającymi do tego, aby parlament Stanów Zjednoczonych zgodnie przegłosował korzystne dla Polaków prawo. To jest nasza forma pomocy w wykonaniu obietnicy prezydenta Stanów Zjednoczonych.

 

Panie Prezydencie, kilka godzin po naszej rozmowie wsiądzie Pan na pokład rejsowego samolotu i wróci do Warszawy. Czy nie wolałby Pan podróżować polską wersją Air Force One?

 

Trzeba się dostosowywać do realnych możliwości. Gdyby się jednak zdarzył taki przypadek, jaki miał prezydent Francji, który się przesiadał z samolotu do samolotu, ale doleciał na miejsce, to pewnie prezydent Polski miałby większe kłopoty…

 

Panie Prezydencie, rozumiem, że widzimy się w Nowym Jorku we wrześniu?

 

Jestem pewien, że tak.


Bardzo dziękuję za rozmowę.

 

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.