przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 3 grudnia 2010

"To jest szansa na zagospodarowanie sukcesu Polski"

Prezydent Bronisław Komorowski udziela wywiadu telewizyjnego

Zapis wywiadu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dla TVP z dnia 3 grudnia 2010 roku

 

Piotr Kraśko: W Pałacu Prezydenckim jesteśmy gośćmi prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.


Bronisław Komorowski:
Dobry wieczór Panu, witam Państwa.


Bardzo ciekawe dni przed nami, ale przede wszystkim przed Panem. Tuż po II turze wyborów, w poniedziałek wizyta prezydenta Miedwiediewa – pierwsza od ośmiu lat wizyta rosyjskiego prezydenta w Warszawie; potem spotkanie z prezydentem Niemiec Christianem Wulffem – we wtorek, a w środę wizyta w Białym Domu. Zacznijmy od tej wizyty 6 grudnia. Ogromne oczekiwania, dawno nie pamiętam takich oczekiwań. Ambasador Rosji mówi: „To nie będzie nowa strona w naszych stosunkach, ale nowy rozdział”, szef naszej dyplomacji mówi o kamieniu milowym. A co dla Pana na koniec dnia w poniedziałek będzie takim kamieniem milowym?


Rzeczywiście, to się rzadko zdarza, żeby były w tak krótkich odstępach spotkania z trzema prezydentami bardzo ważnych, nie tylko dla Polski, krajów świata. Ale od razu dodam, że w styczniu będę miał wizytę oficjalną w Polsce prezydenta Ukrainy, a w lutym jest pewien cel, który określiłem w kampanii wyborczej jako reanimację, odbudowanie Trójkąta Weimarskiego – spotkanie prezydentów Francji, Niemiec i Polski tutaj w Polsce. Tu trzeba było się ciężko napracować i na razie się udaje, to jest szansa na zagospodarowanie sukcesu Polski. Bo sukces Polski jest ewidentny. I to jest nie tylko dodatni wzrost gospodarczy, kiedy cała Europa, także i Stany Zjednoczone przeżywały kryzys, ale to także jest umocnienie polskiej pozycji w NATO i w Unii Europejskiej. I dzisiaj możemy pogłębić to dobre wrażenie, i zamierzam to robić w kontaktach zarówno z prezydentem amerykańskim, prezydentem Rosji, jak i prezydentem Francji oraz prezydentem i kanclerzem Niemiec.


Prezydent Miedwiediew przyjeżdża po wielu, wielu latach skąpych relacji polsko-rosyjskich. To jest szansa na rzeczywiście nowy – chciałbym bardzo, aby był to dobry – rozdział w relacjach polsko-rosyjskich. Trzeba do tego odwagi, trzeba do tego pewnej determinacji. Ale trzeba też pamiętać o tym, że ten nowy rozdział na rzecz współpracy i, daj Panie Boże, w dalszej perspektywie pojednania polsko-rosyjskiego, oznacza dobre wykorzystanie tego, że dzisiaj my jesteśmy silni naszym silnym członkostwem w NATO i w Unii Europejskiej. I Rosja także to dostrzega jako szansę na porozumienie z Polską.


Panie Prezydencie, także Pan używa wielkich słów. Naprawdę oczekiwania są bardzo duże. Czy nie boi się Pan jakiegoś rozczarowania niektórych osób, które spodziewają się czegoś wielkiego po tej wizycie? Co powinno być naszym sukcesem?


Nie rozpatrywałbym tego tylko w kategoriach jednorazowych sukcesów, bo to jest proces. Rozpoczął się bardzo ważny proces w stosunkach polsko-rosyjskich. To będzie długa droga, to będzie długi marsz, ale ruszamy w tę drogę w sposób bardzo zdecydowany, mając za plecami właśnie Unię i NATO, a także mocną pozycję gospodarczą Polski. I chcemy szukać obszaru współpracy z Rosją, licząc na to, że modernizacja Rosji, o której mówi z bardzo dużym przekonaniem prezydent Miedwiediew, oznacza także modernizację stosunków między Polską a Rosją, otwarcie Rosji na tendencje, które przecież zbudowały polską pozycję, polski sukces i które prowadzą do świata lepszego, świata, gdzie nikt się siebie nawzajem nie boi, a szuka się tego, co łączy. To będzie miarą sukcesu, że idziemy w trudny marsz. Ale to nie będzie żaden jednorazowy akt. To będzie długa droga, tylko trzeba mieć odwagę maszerować i wiedzieć, dokąd się maszeruje i po co. Maszerujemy do współpracy polsko-rosyjskiej, która ma być cząstką, ale podkreślam: cząstką współpracy Rosji i tych struktur międzynarodowych, w których nasza pozycja jest z roku na rok silniejsza, a więc NATO – Rosja i Unia Europejska – Rosja.


Panie Prezydencie, to zapytam konkretnie: od czego ten marsz zaczynamy? Czego Pan się spodziewa na przykład po rozmowie z prezydentem Miedwiediewem w sprawach dotyczących Katynia? Po tej uchwale Dumy rosyjskiej, która nie jest jednak aktem prawnym, czego się spodziewamy?


Nie jest aktem formalnoprawnym, to znaczy nie pociąga za sobą skutków w wymiarze prawa.


To jest dobra decyzja, ale oczekujemy decyzji także rządowych.


To jest naprawdę bardzo ważne wydarzenie, potwierdzające także deklaracje prezydenta Miedwiediewa – które padły w czasie mojej pierwszej z nim rozmowy, na pogrzebie prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Krakowie – o tym, że spróbuje uzyskać taką polityczną rehabilitację i jednoznaczne przyznanie się Rosji do tego, że to była zbrodnia stalinowska, co jest o tyle łatwiejsze, że Rosjanie dzisiaj, w jakiejś mierze także za przyczyną polskich starań o prawdę o Katyniu, widzą siebie też jako ofiary stalinizmu. A na tym nam zależy, żebyśmy razem rozumieli tak samo tę trudną historię. A więc uchwała Dumy to rzecz bardzo istotna, która powinna wpłynąć jako dobry kierunkowskaz na politykę całego państwa rosyjskiego. Rozumiem, że Pan pyta o stanowisko państwa rosyjskiego, które zostało przedstawione w Strasburgu, gdzie obywatele polscy, Rodziny Katyńskie skarżą państwo rosyjskie o zbrodnię katyńską.


O nazywanie tego nie przestępstwem pospolitym, a na przykład zbrodnią wojenną.


Ja sobie nie wyobrażam, żeby ta deklaracja Dumy nie pociągnęła za sobą zmiany stanowiska formalnego państwa rosyjskiego... no albo spowoduje oczywiście przegranie procesu przez stronę rosyjską, bo każdy sąd uwzględni stanowisko Dumy, które jest jednoznaczne od strony potwierdzenia faktów. Ja będę bardzo namawiał i bardzo bym tego chciał, żeby te kwestie trudne, ten rozdział zamknąć między innymi na tej zasadzie, którą proponują polskie Rodziny Katyńskie. One nie chcą odszkodowań – chcą honorowej rehabilitacji ich ojców, ich dziadów, którzy zginęli w Katyniu i innych miejscach kaźni. To jest wielka szansa, żeby w sposób honorowy kwestie trudnej historii rozwiązać. Mam nadzieję, że strona rosyjska w potwierdzeniu tego stanowiska Rodzin Katyńskich dostrzeże także szansę dla siebie na zrozumiałą zmianę stanowiska w kwestiach sądu Trybunału w Strasburgu.


Czy w tej agendzie spotkania jest także miejsce na rozmowę o przebiegu śledztwa w sprawie katastrofy w Smoleńsku i o upamiętnieniu tej katastrofy w samym Smoleńsku?


Jest, z tym że rola prezydentów, w moim przekonaniu, prezydenta Rosji i Polski, to jest przede wszystkim rola czynnika, który chciałbym umocnić. To dobro, które się wydarzyło w wyniku wspólnego przeżywania dramatu katastrofy smoleńskiej – to robiło wrażenie na Polakach. Także sposób, w jaki przeżywali to obywatele Rosji. Temu ma służyć też wspólne staranie o jak najlepsze upamiętnienie polskich ofiar katastrofy lotniczej w Smoleńsku na samym lotnisku w Smoleńsku.


Jest już pomysł, jak?


Po to będziemy się porozumiewali, żeby ustalić sposób dochodzenia do projektu. Ja chciałbym bardzo, żeby ten projekt uwzględniał oczekiwania i wrażliwość rodzin ofiar smoleńskich. Przypomnę, że coś dobrego wydarzyło się też w czasie pielgrzymki rodzin smoleńskich razem z moją małżonką, ale także z małżonką prezydenta Miedwiediewa w Smoleńsku. To jest ten klimat, który według mnie zaowocuje dobrym upamiętnieniem i dobrym przeżywaniem tego dramatu, który przecież był dramatem o wyjątkowej sile.


Dwa dni później spotkanie w Waszyngtonie w Białym Domu. Jaki jest plan rozmowy, bo ciekawa jest pewna różnica zdań w sprawie wiz na przykład. Są komunikaty, które mówią „Nie będziemy o tym rozmawiać”, a szef naszej dyplomacji: „Jest okazja”, bo jeżeli poprzemy układ START o rozbrojeniu nuklearnym, to Amerykanie mogą nam okazać wdzięczność, na przykład znosząc wizy.


Dobrze, że Pan użył tego słowa. Ja nie wierzę w żadną politykę wdzięczności. Nie wierzę, koniec, kropka. Trzeba być z jednej strony optymistą, z drugiej strony – realistą. Tak samo w relacjach z Rosją, jak i z Ameryką. Realizm podpowiada, że nie należy iść drogą, którą próbowali iść moi poprzednicy, narażając się, delikatnie mówiąc, na pewien dyskomfort obojętności strony amerykańskiej.  Poprzedni polscy prezydenci starali się o zniesienie wiz i to się nie udało, a ja uważam, że życie zachęci stronę amerykańską do tego, żeby te wizy znieść, bo one dzisiaj są elementem absolutnie niezrozumiałym dla opinii publicznej w Polsce, która reaguje zmniejszonym poziomem proamerykanizmu. O tym mówią wszystkie sondaże, wszystkie badania. Oczywiście to będzie przedmiotem rozmowy. Jestem przekonany, że zmienione okoliczności... Dzisiaj ogromna część Polaków jedzie do krajów Unii Europejskiej, bo jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, za chwilę będzie można podróżować i pracować we wszystkich krajach bez żadnych ograniczeń. Więc to marzenie o ruchu bezwizowym… trochę zmniejszy się jego atrakcyjność. Ale problem pozostał i liczę na to, że strona amerykańska dokona rewizji swoich dotychczasowych poglądów w tej sprawie. Wiążę swoje nadzieje między innymi z tym, że spada w tej chwili ilość odmów, jeśli chodzi o wydawanie wiz przez konsulaty amerykańskie w Polsce.


Bardzo dziękuję za rozmowę. Byliśmy gośćmi prezydenta Bronisława Komorowskiego w Pałacu Prezydenckim.


Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.