przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 29 maja 2012

Wywiad Prezydenta RP dla programu "Kto za to zapłaci" TVP1

Panie Prezydencie, czy wierzy Pan, że potęga gospodarcza państwa świadczy o jego pozycji na arenie międzynarodowej?

 

Ja generalnie jestem człowiekiem wierzącym, a w to nie tylko że wierzę – ja to po prostu wiem.

Nie ma innej możliwości, niż zbudowanie pozycji ekonomicznej, nie ma innej możliwości zbudowania wielkości własnego państwa, własnego narodu i własnej przyszłości.

 

Czy zatem uważa Pan, że przedsiębiorcy są solą tej ziemi? Przepraszam za te górnolotne słowa, ale do czegoś zmierzam. Za chwilę Pan Prezydent się przekona, do czego.

 

Powiem tak: uważam, że takiej soli tej ziemi jest, na szczęście, sporo w różnych obszarach społecznych. I każdy ma prawo czuć się solą tej ziemi, i każdy ma obowiązek dawać coś tej ziemi więcej niż samą własną obecność. W tym sensie i przedsiębiorcy, i ludzie biznesu są częścią soli ziemi polskiej. A niewątpliwie ich sukcesy będą się przekuwać na sukces całego społeczeństwa, całego państwa w przyszłości.

 

To co by powiedział Pan cząsteczce tej soli? W Polsce jest ponad półtora miliona – milion sześćset tysięcy – przedsiębiorstw. A w najbliższym czasie, 31 maja, prawie cztery tysiące przedsiębiorców pokrzywdzonych w jakiś sposób przez państwo chce się zebrać w Warszawie. Powstał nawet ruch Niepokonani 2012. Na czym to pokrzywdzenie polega? Otóż procesy trwają po kilkanaście lat. Po kilka lat, kilkanaście lat. To są przedsiębiorcy, którzy zostali najpierw niesłusznie oskarżeni, aresztowi, potem, na przykład po dziesięciu latach, uniewinnieni przez sądy. Co Pan by tym ludziom powiedział?

 

Trzeba walczyć o to, aby ci, którzy decydują o polskim prawie, uwzględnili w jak największym stopniu tego rodzaju oczekiwania. Bo to jest raczej pytanie nie o ciężki los ludzi przedsiębiorczych w Polsce, tylko o stan polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym także sądów gospodarczych, jak rozumiem. To jest kwestia umiejętnego sformułowania oczekiwań, tak aby one nie były w kolizji z logiką funkcjonowania państwa jako całości. Ale to także kwestia, umiejętności skonstruowania i sprzedania – tak umownie powiedzmy – własnego pomysłu i własnej potrzeby tym, którzy zabiegają o głosy ludzi. Uważam, że to jest zadanie dobrego, zdrowego lobbingu, aby wpłynąć na bieg spraw w Polsce tak, aby zafunkcjonowała głębsza reforma systemu sądownictwa, tak jak zafunkcjonowała – z konieczności, bez żadnej wielkiej przyjemności – reforma systemu emerytalnego. W Polsce na końcu, bo w innych krajach zrobiono to o wiele wcześniej, ale zafunkcjonowała. A więc można. I wiele reform w Polsce się udało, wiele reform w Polsce ułatwiło ludziom życie. I powiem więcej: chyba generalnie nie jest najgorzej, bo we wszystkich rankingach robionych przez niezależne instytucje międzynarodowe Polska na tle innych krajów wypada znakomicie – jako kraj…

 

To prawda, ale chcielibyśmy, żeby było jeszcze lepiej.

 

… bardzo dogodny z punktu widzenia inwestycji. Oczywiście, powinniśmy chcieć, żeby było jeszcze lepiej, żeby było lepiej zrobić biznes, który się opłaci całemu państwu, całemu społeczeństwu i tym konkretnym ludziom. Ale też miejmy świadomość, że nastąpił ogromny postęp w tym zakresie, jeżeli chodzi o możliwości inwestowania pieniędzy w Polsce.

 

 Panie Prezydencie, ja rozumiem, że z narzekactwem polskim trzeba walczyć i głowa państwa powinna walczyć z narzekactwem polskim, siejąc optymizm. Ale przedsiębiorcy są trochę głusi na ten optymizm, mówią tak: urzędnik zrobił błąd. Bo to nie zawsze jest sędzia – to może być prokurator, urzędnik skarbowy, jakaś kontrola, wydawałoby się nam niespecjalnie ważna, ale zamuliła przedsiębiorstwo. Straciłem firmę. Po latach okazało się, że miałem rację, ale firmy nie odzyskałem. Ja poniosłem ogromną stratę, a urzędnik, który popełnił błąd – żadnej. Nie uważa Pan, że jakoś należałoby wyrównać broń – że za błędy płacą i przedsiębiorcy, i urzędnicy.

 

Być może, ma Pan rację, że jest to kwestia pewnego wyrównania szans. Ale ja bym raczej stawiał na usprawnienie samego procesu w kwestiach ekonomicznych, szybsze doprowadzenia do konkluzji. Trzeba pamiętać, że na drugim końcu tego rozwiązania, pożądanego przez ludzi biznesu, co ja w pełni rozumiem, jest strach, potencjalny strach urzędnika przed podejmowaniem jakiejkolwiek decyzji. Na wszelki wypadek urzędnicy będą się bronili niepodejmowaniem decyzji. Więc trzeba tutaj ostrożnie mierzyć proporcje. Ale problem oczywiście jest. Z punktu widzenia tego, który w wyniku błędnych decyzji urzędniczych stracił dorobek życia, to oczywiście nie jest żadne usprawiedliwienie, żadne wyjaśnienie. Ale pamiętajmy, że naród się składa i z urzędników, i z biznesmenów, i płatników podatków, i konsumentów podatków. To jest trudna kwestia, ale uważam, że absolutnie należy oczekiwać od władzy ustawodawczej i od władzy wykonawczej szukania optymalnego rozwiązania. Na pewno trwanie w miejscu, gdzie dzisiaj jesteśmy, nie zapewnia optymalnych rozwiązań.

 

Chodzi o niechlujstwo w stanowieniu prawa, Panie Prezydencie. Bo jeśli w Polsce, w różnych ustawach, są trzy definicje prowadzenia działalności gospodarczej… Jeden urząd skarbowy interpretuje przepisy na swoją modłę, inny urząd skarbowy na swoją modłę, a jeszcze trzeci na swoją modłę. Być może jest potrzebna komisja kodyfikacyjna, która będzie pilnowała by to prawo było precyzyjne i dla wszystkich jasne.

 

Panie Redaktorze, jak nie wiadomo, co zrobić, to się powołuje w Polsce, i nie tylko w Polsce, komisję. I to jest odwieczny rytuał. Uważam, że to nie jest zadanie dla komisji, takiej powoływanej ad hoc, tylko dla konkretnych resortów. Za to biorą urzędnicy pieniądze. Po to są ludzie zorientowani w praktyce, którzy wiedzą, gdzie są kłopoty i skąd one wynikają, gdzie są niespójności, żeby wywierać presję na urzędników. Nie wierzę w żadne możliwości tworzenia dobrego prawa przez komisje, które nie ponoszą żadnej odpowiedzialności, także natury wyborczej.

 

One miałyby tylko pilnować, czytać to prawo.

 

Nie wierzę w to. Ale oczywiście taka komisja może być elementem wspomagającym w trudnej pracy władzy wykonawczej. Pamiętajcie Panowie o jednym: takich obietnic, że te problemy się rozwiążą, składano całą masę. Poszczególne ekipy o tym mówiły, o czym wszyscy wiedzą. Uważam, że przychodzi moment krytyczny. Jako społeczeństwo, jako państwo będziemy musieli szukać rozwiązań, które by gwarantowały utrzymanie wzrostu gospodarczego. To jest dobry moment dla ludzi biznesu do jasnego sprecyzowania swoich potrzeb, swoich oczekiwań i – mówiąc wprost – uczciwego wylobbowania tych rozwiązań, pamiętając o tym, że to musi być kompromis uwzględniający różne aspekty funkcjonowania państwa i społeczeństwa, a nie tylko świata biznesu.

 

A teraz o przyjemnych sprawach, Panie Prezydencie: o nagrodach. Dlaczego Pan daje nagrody gospodarcze – na nowo, bo przez kilka lat była przerwa?

 

Między innymi dlatego, że nie wiem, dlaczego z tą praktyką zerwano, Wydaje mi się czymś tak absolutnie naturalnym i oczywistym, żeby prezydent wspierał ludzi przedsiębiorczych przynajmniej dobrym słowem, przynajmniej pokazywaniem ich w pozytywnym świetle nagrody, która ma wymiar czysto symboliczny. Nie rozumiałem tego i wydawało mi się rzeczą absolutnie normalną, naturalną, że w momencie objęcia funkcji prezydenckiej w Polsce taką nagrodę przywracam, nie oglądając się na to, kto ją stworzył, kto ją zlikwidował czy zawiesił. Bo nie o to przecież chodzi. A niewątpliwie świat ludzi przedsiębiorczych jest warty tego, żeby pokazywać sukcesy w wymiarze indywidualnym człowieka, w wymiarze indywidualnym firmy; także po to, żebyśmy wszyscy lepiej rozumieli, skąd się bierze sukces polskiej gospodarki jako całości. On się składa z mozaiki małych sukcesów i sukcesików. Warto je pokazać, warto wyróżnić, warto wspierać, przynajmniej dobrym słowem i nagrodą.

 

Panie Prezydencie, chciałby Pan, żeby pana dzieci pracowały w prywatnym biznesie, u przedsiębiorcy, czy w samorządzie, czy w państwowej firmie? Ja powiem, że chciałbym żeby moje dzieci pracowały u przedsiębiorców. Dlatego tak lobbuje za nimi.

 

Wszystkie moje dzieci są już praktycznie dorosłe. I jak na razie wybrały sobie głównie obszar organizacji pozarządowych, żeby być poza wszelkimi podejrzeniami, że cokolwiek zawdzięczają tatusiowi. Pracują w NGO-sach, a syn jako prawnik, socjolog-prawnik, poszedł pracować w dużej korporacji. I widzę, że się w tym dobrze czuje. Ale jak najdalej od administracji państwowej, jak najdalej od wszelkich podejrzeń, że może istnieć związek natury rodzinnej w jakichś szansach na karierę.

 

To my podziękujemy Panu Prezydentowi. A Państwa chcemy teraz zaprosić, abyście Państwo obejrzeli relację z dzisiejszej gali. To już jest dziesiąta gala Nagrody Gospodarczej Prezydenta Rzeczypospolitej.

 

Bardzo mi miło, jeszcze raz serdecznie dziękuję za prowadzenie tej gali.

 
Dziękujemy bardzo.
 
 
 
Rozmawiali: Tadeusz Mosz, Jan Wróbel

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.