przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Prezydent RP w wywiadzie dla Polsatu

Dorota Gawryluk, witam Państwa. Nietypowo, bo z Juraty, jesteśmy gościnnie u Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Witam Pana, Panie Prezydencie.

 

Witam Panią. Witam Państwa. Dokładnie to na półwyspie Helskim pomiędzy Juratą a Helem.

 

Panie Prezydencie, to już dwa lata od kiedy objął Pan urząd Prezydenta, a przed Zgromadzeniem Narodowym mówił Pan w orędziu – pamiętam - że obejmuje Pan misję pełną zadań i wyzwań. Czy większość tych zadań i wyzwań jest już za Panem, czy dopiero przed?

 

Ja jeszcze jestem przed półmetkiem więc też pewnie i część tych wyzwań mam już za sobą, ale niewątpliwie więcej pewnie jest przed nami wszystkimi, bo przecież Prezydent nie działa na własną rzecz, tylko działa w sytuacjach konkretnych wyzwań stojących przed całą Polską. Więc wydaje mi się, że parę poważnych problemów mamy za sobą, ale wielkim wyzwaniem jest niewątpliwie odpowiednia reakcja państwa polskiego na skutki pogłębiającego się, niestety, kryzysu w strefie euro. To jest wielkie wyzwanie, któremu musimy sprostać. A ono się da sprowadzić do jednego – co zrobić aby uratować polski wzrost gospodarczy przed skutkami, jakby niezawinionego przez Polskę, kryzysu, który niewątpliwie jednak nas zacznie dotykać i dotyczyć w coraz większym stopniu. Kluczem jest przekonanie Polaków do tego, że jesteśmy w stanie się obronić skutecznie, bo jednym z wielkich naszych atutów jest to, że my mamy liczącej się wielkości rynek wewnętrzny. A więc nie można budzić pesymizmu, obaw nadmiernych, bo to też się będzie przenosiło na spadek zaufania, czy optymizmu konsumenckiego.

 

Ale żeby przekonać Polaków, że jesteśmy w stanie sobie poradzić, to musimy mieć też pewność, Polacy muszą mieć pewność, że rząd wie co robi. Że optymizm rządu nie jest na wyrost. Czy Pana, skoro już mówię, rozmawiamy o kryzysie w tym momencie, to czy Pana nie niepokoi optymizm rządu? Ponieważ już wiadomo, że minister Rostowski musi korygować założenia budżetu na przyszły rok i kwestie wzrostu gospodarczego?

 

To nie jest nic szczególnego, bo budżet trzeba korygować, w zależności od tego jak się rozwija sytuacja, nie tylko w Polsce, ale wokół Polski. My przecież znaczną część naszego wzrostu gospodarczego zawdzięczamy zarówno temu, że mamy stosunkowo duży rynek wewnętrzny – to nas uratowało w sytuacji trudnej i narastającego kryzysu w strefie euro, ale także dlatego, że właśnie w okresie kryzysu w innych krajach Polska była w stanie, polski biznes, bardzo dużo sprzedawać do innych krajów. Na rynki innych krajów europejskich. Te rynki mogą się dzisiaj zawężać, więc weryfikowania i cały czas badania. Bo to nie sztuka być hurraoptymistą. Sztuką jest to, aby na bieżąco odpowiadać Polakom na to co jest możliwe, co jest konieczne, a z czego musimy rezygnować. Bo przecież, niewątpliwie i Unia Europejska jako całość przygotowuje się do decyzji w sprawie budżetu, czy projektu wydatków na lata 2014–2020. I to jest też czynnik, który będzie współkształtował, tak jak teraz kształtuje w dalszym ciągu poprzez liczne pieniądze na różne inwestycje w Polsce, on będzie wpływał, ta wielkość budżetu i zasady jego wydatkowania będą wpływały na sytuację Polski.

 

No, tak ale Polacy muszą wiedzieć, że rząd potrafi liczyć, potrafi też szacować. I w momencie, kiedy koryguje się założenia budżetu zastanawiają się, no dobrze, to może minister finansów…? Ekonomiści mówili, że będzie trudny czas. Że ten wzrost gospodarczy będzie na poziomie dwóch procent. Minister finansów mówi dwa i dziewięć. To może jest problem, że za chwilę pojawi się brak zaufania? I to jest pytanie do Pana Prezydenta – czy leci z nami pilot w czasie kryzysu?

 

Proszę Pani, ja po pierwsze chciałem powiedzieć, no daj Panie Boże każdemu narodowi, każdemu państwu w Unii Europejskiej taki problem. Czy to będzie 2,5, czy 2,9 procent wzrostu. Bo przecież inni muszą zastanawiać się, czy to będzie minus 2,5, czy 2,9 albo nawet i 3,5. To jest ta polska absolutnie uprzywilejowana pozycja w Europie. Natomiast to wcale nie może oznaczać, że możemy, że  tak powiem, spasować mówić nie, wszystko będzie na pewno dobrze. Jest problem. Jest sprawa zabezpieczenia dodatkowego i polskiego systemu bankowego tak, aby nie popełnić błędów, który popełnili na przykład Amerykanie. Gdzie się zaczął ten kryzys? Przecież nawet nie w Europie. Trzeba szukać w tej chwili szans na nowych rynkach. Na rynkach głównie krajów wschodzących gospodarek w Azji. Temu służyła moja wizyta w Chinach, między innymi. Trzeba teraz pogłębić tą współpracę i wyciągnąć z niej jak najlepsze, największe korzyści. Ale też pytania o kraje, które sobie radzą dobrze w okresie kryzysu w Unii Europejskiej. Mam na myśli Turcję, mam na myśli Indię, mam na myśli Brazylię, mam na myśli niektóre kraje afrykańskie. To jest, na przykład Algieria, to jest Nigeria, to jest Afryka Południowa. Są rynki, które mogą nam częściowo zrekompensować straty na rynkach krajów ogarniętych kryzysem.

 

Ale Chiny…? Panie Prezydencie, Chiny? Chinom zależy, żeby sprzedawać głównie tutaj. Jak ich zachęcić do tego, żeby kupowali również? Bo to o to chodzi.

 

To nie jest problem tylko i wyłącznie zachęcenia. Udało się podpisać w czasie mojego pobytu w Chinach porozumienie wyznaczające szczególne relacje polsko-chińskie, gdzie strona chińska się zobowiązała do poprawienia bilansu handlowego. Bo rzeczywiście dzisiaj mamy niedobry. Kupujemy bardzo wiele towarów chińskich, a sprzedajemy do Chin stosunkowo mało, aczkolwiek warto pamiętać, że część towarów polskich jest sprzedawane pod markami firm innych krajów europejskich. To też się liczy. No, przykładem jest między innymi to, że na przykład mały odrzutowiec, taki dla paru osób, który w Polsce był produkowany w niewielkich ilościach, gdzieś w jakiejś fabryczce, chyba przerobionej z garażu większego, no będzie w Chinach produkowany w skali kilkuset pewnie sztuk rocznie.

 

Skoro już weszliśmy….
 

I to są kraje zupełnie innych możliwości. I trzeba tych nowych szans dla Polski, dla polskiej myśli technicznej, dla polskiego handlu, przemysłu szukać. I się znajduje.

 

To jeszcze o kryzysie, Panie Prezydencie. Bo chciałam zacząć od polityki zagranicznej, ale…

 

A proszę bardzo. Proszę bardzo.
 

Proszę. Ale to za chwilę do zagranicznej skoro o wyzwaniach i zadaniach, a jeszcze o kryzysie – teraz mamy Igrzyska Olimpijskie. Cieszymy się z sukcesu polaków. Worek z medalami, możemy powiedzieć, rozsypał się. Pan nawet gratulował Tomaszowi Majewskiemu. Gratulował Pan również sztangiście, gratulował Pan wioślarkom. Ale igrzyska się za chwilę skończą i Polacy powiedzą chcemy chleba. A co powie rząd? Bo Pan wie, jakie będzie to kryzysowe expose premiera.

 

Wie Pani, po pierwsze pamiętajmy o tym, że jeszcze niedawno mieliśmy Euro 2012, które też było źródłem ogromnej satysfakcji ludzkiej. I to nie jest na szczęście tak, że należy wybierać, czy chleb, czy igrzyska. Można mieć jedno i drugie. I tak się dzieje w Polsce. Tak się dzieje w Polsce. Mamy kolejne wielkie igrzyska sportowe, w których uczestniczymy. Odnosimy na miarę naszych realnych możliwości sukcesy i się z nich cieszymy, ale jednocześnie dbamy o to, żeby chleba było więcej. Polska się rozwija. Inne kraje Unii Europejskiej się zwijają i mają coraz mniej pieniędzy. A nam trochę wolniej to przyrasta, ale przyrasta. I pamiętajmy o tym, żebyśmy sami nie pozbawili się, nie tylko satysfakcji i z tych medali i ze wzrostu gospodarczego, ale żebyśmy nie zabili tej polskiej szansy, jaką jest na przykład optymizm konsumencki.

 

A co powie w expose kryzysowym premier? Czy będzie o pocie, łzach? Będzie o cięciach, odbieraniu przywilejów?

 

Rozmawiałem z panem Premierem na temat jego zamiarów. Ale oczywiście kwestia expose jest sprawą premiera. Więc tu by Pani musiała sama spytać. Ja mogę powiedzieć, czego się spodziewam. Że spodziewam się tego, że będzie przedstawiona taka twarda ocena sytuacji, w której skutki niezawinionego przez Polskę kryzysu i kryzysu, który do tej pory nas omijał, a dał o sobie znać w innych krajach europejskich, one nas będą dotykały i dotyczyły w coraz większym stopniu. I myślę, że premier przedstawi perspektywę tychże skutków dla Unii Europejskiej jako dla całości wielkiego projektu politycznego, ale także i dla Polski. To będzie miało wpływ przecież na wielkość budżetu Unii Europejskiej w następnej perspektywie budżetowej. I jestem przekonany, że premier przedstawi także propozycję z zakresu stworzenia mechanizmów zwiększających szanse na skuteczne zabezpieczenie przed kryzysem zewnętrznym. I o tym także rozmawialiśmy. Być może wskaże, ale nie sądzę, aby to były jakieś bardzo bolesne, trudne do udźwignięcia korekty w dotychczasowych wydatkach. Raczej spodziewam się, że będą to propozycję przesunięć tak, aby pieniądze były racjonalnie wydawane, lepiej. Bo w warunkach kryzysu każdą złotówkę należy oczywiście obejrzeć parokrotnie zanim się ją wyda. Ale pamiętajmy, że mimo skutków kryzysu my tych złotówek w dalszym ciągu będziemy mieli coraz więcej, a nie coraz mniej.

 

My.
 
I na tym polega szczególna sytuacja Polski.
 
My jako Polska.
 

A na koniec Pani powiem – jestem przekonany, że premier to w taki sposób zrobi, żeby właśnie nie zbudować przekonania, że coś tu nam strasznego grozi. Bo aż żadnych takich dramatycznych skutków kryzysu w innych krajach Unii Europejskiej nikt nie przewiduje. Kłopoty będą. Nie sądzę, aby były jakiekolwiek zagrożenia, dramaty.

 

Czy Pan Prezydent oczekuje, że po to, żeby te kłopoty były jak najmniejsze, część przywilejów, które dzisiaj posiadają pewne grupy społeczne, powinna być odebrana?

 

Zależy co mamy na myśli mówiąc o przywilejach. Ja sądzę, że tam gdzie są pewne nieuzasadnione albo nie broniące się niczym innym poza faktem, że są odziedziczone po przeszłości rozwiązania kosztowne dla budżetu państwa, a więc dla reszty społeczeństwa, to takie korekty są absolutnie możliwe i wskazane, niezależnie od sytuacji, kryzysu, głębokości kryzysu w Unii Europejskiej. Bo chodzi o racjonalizowanie i czynienie z systemu różnych uprawnień bardziej sprawiedliwym w stosunku do innych grup społecznych. Ale nie spodziewam się, żeby tu nastąpiły jakieś zasadnicze dramatyczne cięcia. Raczej sądzę, że będą to jakieś przesunięcia w wydatkach.

 

1, 2, 3, 4, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.