przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 1 stycznia 2011

Wywiad prezydenta dla TVP Info

To były dramatyczne okoliczności, w których przejmował Pan obowiązki.

 

Były szczególnie trudne. I był taki moment, w którym myślałem, że może będzie trzeba zrezygnować z kandydowania na urząd prezydenta, skoro pełnię obowiązki głowy państwa po katastrofie smoleńskiej. Tylko zawsze staje pytanie: no dobrze,  ja wypełniam swoje obowiązki, państwo polskie funkcjonuje, łączę funkcję prezydenta i Marszałka Sejmu, nie kandyduję - no i co dalej, kto weźmie odpowiedzialność za państwo? Także ten moment wahania był dosyć krótki. Uznałem, że trzeba brać życie za bary i mocować się z tą trudną sytuacją. No i wygrałem.

 

Wygrałem, aoczywiście była to kampania chyba najtrudniejsza, jaką sobie można wyobrazić w warunkach polskich i nie tylko polskich. Była to przecież kampania naznaczona piętnem katastrofy, żałoby, no i różnych także negatywnych zjawisk i opinii w sytuacji, kiedy za konkurenta miałem brata prezydenta, który zginął w Smoleńsku. Było to oczywiście dodatkowym utrudnieniem, ale tym większą mam satysfakcję z wygranej. Demokracja, państwo demokratyczne muszą funkcjonować normalnie nawet w warunkach dramatu.  Wygrałem w sposób normalny, na zasadach demokratycznych i to jest dla mnie źródłem satysfakcji. A ogromną satysfakcję mam z tego, że wygrałem arcytrudną kampanię wyborczą, trudniejszą niż ktokolwiek wcześniej przed sobą miał.

 

Ale to wcale nie oznaczało, że trudności się skończyły. Ja chciałabym przypomnieć opinie wielu publicystów, którzy mówią, że żadna kadencja nie rozpoczynała się w tak dramatyczny sposób i żadna prezydentura nie była tak podważana. Niektórzy twierdzą, że chodziło o delegitymizację nowej prezydentury, o zdegradowanie jej na wstępie. Czy ten klimat, który był wtedy, kiedy miał Pan początki swojej prezydentury, w jakikolwiek sposób wpływał na Pana decyzje, chociażby o tym czy wybrać Belweder, czy Pałac Prezydencki?

 

Nie, zupełnie nie. Ja jestem człowiekiem, że tak powiem, wprawionym w bojach i nigdy nie byłem lękliwy, zarówno w czasach opozycji antykomunistycznej, jak i później. Miałem za sobą ogromny szmat drogi politycznej, od dyrektora w Urzędzie Rady Ministrów począwszy, przez wszystkie funkcje wiceministerialne, ministerialne, poselskie, wicemarszałkowskie, marszałkowskie, wypełnianie obowiązków głowy państwa. Miałem więc ten komfort, jakim jest poczucie własnej siły. Ale oczywiście różni ludzie. niektórzy przegrani konkurenci próbowali podważać, psuć to święto demokratycznego zwycięstwa wyborczego, Czy robiło to na mnie specjalnie wrażenie? Nie. To nie jest niczym przyjemnym, ale taka jest demokracja. Dla mnie satysfakcją jest to, że Polacy nie tylko zgłosowali na mnie w takiej ilości, że wygrałem w sposób ewidentny, ale również to, że po paru miesiącach okazało się, że dzierżę palmy pierwszeństwa w sondażach opinii publicznej.

 

No właśnie, ten grudniowy mówi o sześćdziesięciu siedmiu procentach zaufania.

 

Sześćdziesiąt siedem procent zaufania trzeba też siłą rzeczy porównywać ze stopniem zaufania i nieufności wobec mojego głównego konkurenta. Wydaje mi się więc, że jest to, że tak powiem, ponowne zwycięstwo, zwycięstwo nad każdą próbą zdeprecjonowania, popsucia tego sukcesu, jakim był wynik wyborczy. W Polsce ważniejsi niż niektórzy politycy są ludzie.

 
POPRZEDNIA 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.