przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 1 stycznia 2011

Wywiad prezydenta dla TVP Info

Witam Państwa w rezydencji Prezydenta Rzeczypospolitej, w zamku w Wiśle. Jesteśmy gośćmi prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

 

Dobry wieczór Pani, również Państwa witam. Także ten gabinet to historyczny gabinet prezydenta Mościckiego, który został tak odtworzony na przypomnienie czasów, kiedy pierwszy polski prezydent pojawił się w tej rezydencji – przekazanej mu przez Ślązaków, przez lud śląski.

 

Za nami, Panie Prezydencie, rok dwa tysiące dziesiąty, rok dla nas, Polaków, wielkiej tragedii. Zapewne zawsze będziemy do dziesiątego kwietnia wracać, zwłaszcza w takich momentach jak ten, który sprzyja refleksji ze względu na to, że wraz z końcem roku zamykamy pewien etap życia i osobistego, i publicznego. Jak często Pan wraca do tego, co zdarzyło się dziesiątego kwietnia? A jeśli tak, to jakie emocje, jakie fakty tym wspomnieniom towarzyszą?

 

To rzeczywiście był szczególny rok, naznaczony dwoma bardzo poważnymi katastrofami. Dramatem katastrofy smoleńskiej, w której zginął, co jest rzeczą bez precedensu, prezydent Polski i tyle, tyle wybitnych osób polskiego życia politycznego, społecznego, oraz drugim dramatem, jakim była katastrofa powodzi. Coś jest w tym roku szczególnego, bo przecież kończymy ten rok - również tu, na Śląsku, szczególnie to się czuje -  poważnym dramatem, jakim są śmierci górników polskich w kopalniach, w wypadkach kopalnianych właśnie na Śląsku.

 

Także był to wyjątkowo trudny rok i uważam, że jako kraj, jako społeczeństwo, jako państwo poradziliśmy sobie z tymi bardzo trudnymi wyzwaniami. Bo życie ma to do siebie - także życie państwa - że nie znosi żadnej przerwy. Musi być natychmiastowe wypełnianie obowiązków przez kogoś innego, kontynuowanie pracy zarządzania, kierowania krajem - bo kraj musi funkcjonować, państwo musi funkcjonować. Więc ten dziesiąty kwietnia był rzeczywiście dla mnie ważną, ważną datą, która zmieniła wiele w moim życiu. Ale, szczerze mówiąc, staram się nie wracać pamięcią zbyt często do tego samego, strasznego, czarnego dnia. Raczej wracam pamięcią do wszystkiego, co świadczyło o tym, że państwo polskie potrafiło sobie w tym szczególnie trudnym momencie poradzić.

 

I mam oczywiście osobiste wspomnienia związane z organizacją żałoby narodowej, pogrzebami - przecież także i wielu moich osobistych przyjaciół, z rozwiązywaniem trudnych problemów przejęcia odpowiedzialności za kraj z mocy konstytucji. Ale mam również wspomnienia uczestniczenia we wspólnym, ogólnonarodowym przeżyciu = przeżyciu pozytywnym, mimo dramatu. Było wiele, wiele takich momentów zagrożenia, w których Polacy odruchowo starali się być razem.

 

Przypomnijmy tę sytuację, Panie Prezydencie, w której Pan się znalazł, bo z jednej strony konstytucyjna konieczność - przejął pan obowiązki głowy państwa z racji tego, że pełnił Pan funkcję Marszałka Sejmu, z drugiej strony obowiązek polityczny, bo był Pan kandydatem Platformy Obywatelskiej na urząd prezydenta. Czy z tego powodu dotknął Pana dyskomfort i czy pojawiał się taki moment, w którym zastanawiał się pan czy nie zrezygnować z ubiegania się o prezydenturę?

 

Wie Pani, ja jestem tak wychowany, że trzeba brać życie takie, jakim ono jest. To znaczy miało być inaczej, prawda: wygrałem prawybory, szykowałem się do batalii politycznej, do wygrania z Lechem Kaczyńskim. Wszystkie sondaże dawały mi ogromną szansę i znaczną przewagę. No i oczywiście w demokracji każda wygrana w wyniku wyborów jest źródłem wielkiej satysfakcji, napawa dumą. Oczywiście katastrofa zmieniła to wszystko, to nie miało być tak.

 
1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.