przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 8 września 2012

Wywiad dla programu „Integracja” w Polsat News

Piotr Pawłowski: Dzień dobry, witam państwa w programie Integracja. Ja się nazywam Piotr Pawłowski, a nasze kamery tym razem dotarły do szczególnego miejsca, do Pałacu Prezydenckiego. A moim i państwa gościem jest pan Prezydent Bronisław Komorowski. Witam bardzo, bardzo serdecznie.


Bronisław Komorowski: Witam pana i witam państwa. Czuję się trochę tak, jakbym państwa też gościł tutaj wszystkich. Widzów, program i przede wszystkim pana w Pałacu Prezydenckim, bardzo się z tego cieszę.
 

Tym bardziej, panie Prezydencie, że trzeba powiedzieć na początku, że wjazd do pałacu dla mnie, dla osoby poruszającej się na wózku nie stanowił jakiegokolwiek problemu i jakichkolwiek barier. Za to też bardzo dziękuję.

 

Bardzo się cieszę, że pan to dostrzegł. Zaręczam, że to już jest rozwiązanie na stałe. Staramy się w Pałacu Prezydenckim powolutku, ale jednak bardzo konsekwentnie likwidować wszystkie bariery architektoniczne, które mogą stanowić przeszkodę w poruszaniu się osób na wózkach. Tak, jak się udało, zresztą trochę wspólnym wysiłkiem w Sejmie, gdy pełniłem funkcję marszałka.


To, panie Prezydencie, do Sejmu jeszcze wrócimy. Ale chciałbym jak gdyby skupić się na tym szczególnym wydarzeniu, które jest związane z ratyfikacją Konwencji Narodów Zjednoczonych. I biorąc pod uwagę fakt, że ta konwencja jest szczególnym osiągnięciem chciałbym pana spytać na początku, bo pan uczestniczył w wielu wydarzeniach, w wielu spotkaniach, które miało miejsce w przeciągu ostatnich dwudziestu lat – czy myśli pan, że zmiany, które następują w naszym kraju, w kontekście osób z niepełnosprawnością, mogą cieszyć, czy też jednak powinniśmy jeszcze zrobić więcej?


Myślę, że ratyfikacja Konwencji Organizacji Narodów Zjednoczonych, którą miałem wielki honor zakończyć składając podpis to nie jest ukoronowanie, czy zakończenie jakiejś pracy, wysiłku zmierzającego do zapewnienia lepszej sytuacji osób niepełnosprawnych w Polsce, ale to jest ważny etap. To jest ważne wydarzenie. Wiem, że bardzo oczekiwane przez środowiska osób niepełnosprawnych. Myślę, że to też jest dobry moment na podsumowanie tego, co się udało osiągnąć.
 

Bardzo serdecznie dziękuję za tak miłą ocenę mojego zaangażowania, ale chciałem pana zapewnić i państwa, że ja też, jeśli chodzi o zrozumienie spraw, problemów ludzi niepełnosprawnych dojrzewałem razem z całą Polską. Przecież jeszcze dwadzieścia parę lat temu, w zasadzie to był temat trochę wstydliwy, trochę niezrozumiały. Trochę wydawało się, że mało istotny. Dzisiaj wysiłkiem wielu osób, wielu środowisk, wysiłkiem także samych osób niepełnosprawnych udało się - w moim przekonaniu - przebudować wrażliwość społeczną w tej kwestii w sposób istotny i pozytywny. Dzisiaj już nikt w Polsce, a może prawie nikt, nie ma wątpliwości, że to jest obszar, w którym należy wkładać tyle samo wysiłku ile serca w działania, które by po prostu pozwoliły osobom niepełnosprawnym w stopniu maksymalnie możliwym uczestniczyć w codziennym życiu, także życiu obywatelskim, politycznym, na przykład przez ułatwienia w zakresie aktu wyborczego, czy w codziennym funkcjonowaniu, przez eliminowanie barier architektonicznych. To jest wielkie osiągnięcie Polski niepodległej i demokratycznej, że problem osób niepełnosprawnych został tak nagłośniony i został już tak przebudowany, że możemy mówić o sukcesie, który jeszcze nie kończy tego procesu. Ale mamy powód do wspólnej dumy, że udało się pod tym względem wiele osiągnąć, zarówno w zakresie przemiany mentalnej jak i w zakresie konkretnych rozwiązań, ustaw. Ostatecznie zostało to także zapisane i w Konstytucji Polskiej.
 

Podpisanie konwencji miało szczególnie miejsce, czy też było szczególnym wydarzeniem, bo odbywało się w Pałacu Prezydenckim. Podpisywał pan wiele konwencji, proszę powiedzieć dlaczego akurat ta miała tak szczególny wydźwięk?


Nie wszystkie konwencje podpisuje się w blasku kamer, jupiterów nadając temu rangę wydarzenia istotnego. Tę warto było podpisać z maksymalnie możliwym nagłośnieniem. To także jest fragment dalszej edukacji społeczeństwa, nas wszystkich, jeśli chodzi o wagę problemów osób niepełnosprawnych oraz z punktu widzenia kształtowania przekonania, że konwencja zobowiązuje.  Taka jest idea, istota tej konwencji, że ona wyznacza główne kierunki dalszego działania, na poziomie zarówno państwa, administracji państwowej, także i Kancelarii Prezydenta. Wyznacza główne kierunki przyszłego działania dla samorządów, dla organizacji pozarządowych, dla stowarzyszeń, aby problemy osób niepełnosprawnych rozwiązywać w maksymalnie konkretny sposób, w jak największym zakresie.
 

Kiedy konwencja w Nowym Jorku była przyjmowana jednogłośnie w grudniu dwa tysiące szóstego roku, to wtedy sekretarz generalny wspomniał, że rozpoczyna się nowa era, nowy rozdział. Wspomniał pan Prezydent o tej edukacji, biorąc pod uwagę, że konwencja nie jest zapisem praw, które nakazują różnym instytucjom wykonanie poszczególnych, czy też konkretnych działań. Proszę powiedzieć, jeśli mówimy o tej edukacji, jaką rolę powinny odgrywać instytucje państwowe, czy też przywołane przez pana Prezydenta organizacje pozarządowe żeby to, co jest zapisane w konwencji mogło być realizowane w naszym kraju?


W związku z tym, że wspomniał pan i bardzo słusznie o tym, że konwencja była przyjęta jednogłośnie na forum ONZ, to chciałbym tu pochwalić polski parlament, bo zgoda na ratyfikację Konwencji, czyli złożenie przeze mnie podpisu pod tym ważnym aktem też zapadła w polskim parlamencie jednogłośnie.


Co jest…. Co jest….
 

Co jest też osiągnięciem nas wszystkich.
 

To prawda.
 

Bo świadczy o tym, że w kręgach politycznych decydujących o kształcie Polski jest zrozumienie sprawy. I powiem więcej, jest pewnie poczucie współuczestnictwa w procesie budzenia wrażliwości w tych sprawach. To jest dobra prognoza na przyszłość. Bo oczywiście konwencja – niczego nie nakazuje wprost, nie ma takiej mocy, ale wyznacza kierunki. Według mnie, w Polsce to będzie oznaczało dodanie większej odwagi, większe zachęcenie dla osób decydujących, dla instytucji decydujących o tym, jak funkcjonują różne aspekty polskiego życia, do dostrzegania rangi spraw osób niepełnosprawnych i w zgodzie z możliwościami, ale także i z naszą potrzebą rozwiązywania tych problemów jak najbardziej konkretnie. To się może przenosić na prawodawstwo, na praktykę codziennego życia. Przecież czasami chodzi właśnie o likwidację progu trudnego do pokonania dla osób na wózkach – to może być urząd gminy, ale to może być i sklep, to może być klatka schodowa. To może być każde inne miejsce, teatr, kino i wszędzie, gdzie chcielibyśmy, aby osoby niepełnosprawne mogły czuć się jako uczestnicy w maksymalnie pełnym wymiarze codziennego życia, którym żyją inni obywatele. To mogą być dalsze przepisy tak samo. Jest bardzo ważna, według mnie, zmieniona ustawa, która można powiedzieć w zasadzie, nie była koniecznością, bo są zapisy konstytucyjne dotyczące stworzenia realnych możliwości skorzystania z prawa równości, praw obywatelskich w zakresie głosowania, uczestnictwa w wyborach, a więc uczestniczenia w demokracji. Jednak to rozwiązanie ustawowe uczyniło zapis ogólny praktycznie działającym, bo zmuszającym także i administrację i instytucje przygotowujące wybory do przygotowania punktów wyborczych tak, aby osoby niepełnosprawne mogły tam lepiej funkcjonować. Te przepisy dały także szansę głosowania poprzez pełnomocników. A więc czasami jest tak, że ogólne zapisy, takie jak w Konstytucji Polskiej, takie jak w Konwencji ONZ trzeba po prostu wypełniać przepisami szczegółowymi, które rozwiązują konkretne problemy i dają konkretne możliwości, poczucia nas wszystkim, że staramy się być w stopniu maksymalnie w porządku, w stopniu maksymalnie możliwym, w zgodzie z własnym sumieniem i przekonaniem, że sprawy osób niepełnosprawnych są rozwiązywane realnie, a nie tylko hasłowo.
 

Czyli, panie Prezydencie, teraz przepraszam za kolokwializm, piłeczka jest po stronie rządu. To rząd powinien przygotować takie działania, poszczególne resorty żeby, mówiąc wprost, Kowalskiemu mieszkańcowi naszego kraju, który jest, na przykład niepełnosprawny, żyło się po prostu lepiej?


Chodzi o to żeby w stopniu maksymalnie możliwym rozwiązywać te problemy, oczywiście w zgodzie z realiami finansowymi. Ale powiedziałbym ambitnie. Tak, żeby było widać, że jest troska o to, aby wszystkie bariery, które istnieją natury mentalnej, psychologicznej, politycznej, organizacyjnej, także architektonicznej, znikały sukcesywnie. To piłeczka jest po stronie i rządu i samorządu, po stronie i instytucji, które mogą inicjować różne działania. To są też organizacje pozarządowe, także organizacje skupiające i reprezentujące interesy ludzi niepełnosprawnych w Polsce. Tutaj ja bym nie przerzucał piłeczki do niczyjego ogródka. To jest nasz wspólny ogródek. Tu mamy do rozwiązania sporo spraw jeszcze w dalszym ciągu.
 

Tak jak wspomniałem na początku, chciałbym teraz wrócić do przeszłości, do czasów, kiedy pan Prezydent pełnił funkcję Marszałka Sejmu. Współpracowaliśmy nad niezwykłym projektem związanym z dostępnością Sejmu dla parlamentarzystów. Proszę powiedzieć, ja wiem, że pan bardzo zaangażował się w ten projekt, jakie to miało dla pana znaczenie?

 

Duże bo tak zupełnie szczerze mówiąc, to było też takie trochę sprawdzenie, czy ja nie działam tylko hasłowo w tym obszarze. Czy w realnych działaniach w stopniu maksymalnie możliwym staram się problemy rozwiązywać, a nie tylko o nich mówić. A oprócz tego to trochę było potwierdzenie dla mnie samego. takiej trochę politycznej przyzwoitości w stosunku do kolegów parlamentarzystów, ale także i osób odwiedzających parlament - niepełnosprawnych na wózku. To była także realizacja postulatu trochę symbolicznego, aby osoby niepełnosprawne mogły przemawiać do Izby, a więc także i do całego społeczeństwa, nie z ostatniej ławy, gdzieś z tyłu Sejmu, tylko tak twarzą do Polski, w miejscu godnym, a więc obok trybuny sejmowej, co nie było łatwe. Bo tu były względy także i przepisów konserwatora zabytków. Sejm jest zabytkiem. I były też kwestie finansowe. Wszystko się udało pokonać dzięki współpracy, też z organizacjami reprezentującymi osoby niepełnosprawne. Mam nadzieję, że posłowie pamiętają to dobrze i wdzięcznie, że razem podjęliśmy decyzję, żeby liczącą się część pieniędzy, wcześniej wydawanych na wyjazdy zagraniczne posłów przeznaczyć na modernizację sali sejmowej tak, aby była ona łatwo dostępna: z dojazdem, możliwością komunikowania się dla osób na wózkach, w sposób zresztą ładny. Jak się patrzy na dzisiejszy Sejm, tych rozwiązań prawie nie widać, bo one są tak wtopione w architekturę wewnątrz sali sejmowej, że nie łamią stylu, a świetnie funkcjonują w wymiarze czysto techniczno-komunikacyjnym. Zostawiłem to w Sejmie z poczuciem dobrze spełnionego zadania i obowiązku. I myślę, że to w dalszym ciągu będzie działało, nie tylko na rzecz osób niepełnosprawnych w Sejmie, ale także dobrze będzie działało jako element podtrzymujący wrażliwość parlamentarzystów w tych sprawach. I powiem więcej, że będzie to dobrze działało w dalszym ciągu jako przykład, dobry przykład, że można, jeśli się chce, te problemy rozwiązywać i w Sejmie, ale w innych instytucjach państwa polskiego, w samorządach przede wszystkim. Bo dzisiaj uważam, że wielkim zdaniem jest zachęcanie samorządów, aby w instytucjach samorządowych, w urzędach samorządowych też te bariery były likwidowane w stopniu maksymalnie możliwym.
 

Posłowie w chwili obecnej korzystają z tych rozwiązań. Ja myślę, że to co wspomniał pan Prezydent, o tej symbolice i tego przykładu, który warto naśladować, to znaczy ten przykład, który powinien pójść z góry, właśnie na ten szczebel samorządu w momencie, kiedy są podejmowane ogromne wyzwania, czy to inwestycyjne, czy to w architekturze, czy to w transporcie, czy też w różnych rozwiązaniach na rzecz osób z niepełnosprawnością. To, w takim razie, moje ostatnie pytanie związane….

 

Ale, jeśli pan pozwoli, jeszcze chciałem powiedzieć, że tutaj też tego pewnie nie było - to jest sukces i naprawdę wyszło bardzo ładnie i praktycznie - gdyby nie aktywność posłów na wózkach w polskim Sejmie poprzedniej kadencji. Tutaj Sławka Piechotę,  Marka Plurę i pana Libickiego chciałbym wymienić z pełną wdzięcznością, że konsekwentnie zachęcali ówczesnego marszałka, czyli mnie, do podjęcia tego wyzwania. To jest w największym stopniu ich zasługa.
 

To moje ostatnie pytanie związane z tym na ile wszyscy dookoła osób z niepełnosprawnością powinni tylko dbać właśnie o ich interesy? Na ile jednak, biorąc pod uwagę, tak jak przytoczyliśmy przykłady panów posłów, środowisko osób z niepełnosprawnością też powinno, mając możliwość dokonywania wyboru kto w samorządzie zostanie wybrany, bo są możliwości przecież głosowania, czy to przez pełnomocnika, czy korespondencyjnie, czy osoby niewidome również mają taką możliwość. Na ile te osoby jednak powinny się też angażować w te procesy zmian, które następują w naszym kraju?


Bez aktywności nie ma dobrej zmiany. Żeby była dobra zmiana, także w obszarze istotnym z punktu widzenia codziennego funkcjonowania osób niepełnosprawnych, jest potrzebna ich aktywność. Ona może być aktywnością polegającą na pokazywaniu dobrych wzorców, pokazywaniu także swoich problemów, ale także i zachęcaniu innych do podejmowania tych, czasami trudnych zadań. Myślę, że dzisiaj, przy zbudowanym już, bo uważam, że jest zbudowany potencjał życzliwości i zrozumienia w Polsce dla spraw osób niepełnosprawnych, przy tym potencjale życzliwości można bardzo wiele osób istotnych przekonać, zachęcić do podejmowania działań, już bardzo konkretnych, rozwiązujących konkretne problemy osób z różnego typu niesprawnościami.
 

Dla nas najważniejsze jest to, że Prezydent naszego kraju jest przekonany do tego co należy zmienić w kontekście osób z niepełnosprawnością. Bardzo dziękuję za dzisiejsze spotkanie.


To ja dziękuję. Chciałem powiedzieć, że ja w dalszym ciągu, już funkcjonuję trochę w innym miejscu, ale bardzo chętnie też stawiam do dyspozycji i moje zaangażowanie i moje możliwości, jeśli chodzi o budowanie wrażliwości społecznej, podtrzymywania wrażliwości nas wszystkich na rzecz środowisk osób niepełnosprawnych. Uważam, że to jest także cząstka działań zmierzających do zbudowania akceptacji i maksymalnie możliwego udziału w demokracji. Jeśli osoba niepełnosprawna ma się czuć w pełni obywatelem, no to powinna mieć maksymalnie dużą szansę na uczestnictwo we wszystkich obszarach życia społecznego.
 

Dziękuję bardzo.


Dziękuję bardzo. Dziękuję państwu bardzo.


 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.