przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 12 listopada 2012

Prezydent w TVN24: Potrafimy być razem

  |   Prezydent w rozmowie z Justyną Pochanke w programie "Fakty po Faktach" w TVN 24 Prezydent w rozmowie z Justyną Pochanke w programie "Fakty po Faktach" w TVN 24 Prezydent w rozmowie z Justyną Pochanke w programie "Fakty po Faktach" w TVN 24 Prezydent w rozmowie z Justyną Pochanke w programie "Fakty po Faktach" w TVN 24

Marsz "Razem dla Niepodległej" pokazał, że była i jest akceptacja przynajmniej dla chwil, które nawet mimo różnić podkreślają, że w sprawach najważniejszych byliśmy, jesteśmy i będziemy razem - powiedział prezydent w TVN 24.


- Największe wrażenie zrobiła ogromna liczba ludzi witających ten marsz, w którym szli ludzie o bardzo różnych poglądach, różnych przynależnościach partyjno-politycznych. A witani byli wszyscy razem. Witała Warszawa, machano z okien, przyłączano się do marszu - powiedział prezydent w rozmowie z Justyną Pochanke w programie "Fakty po Faktach" w TVN 24.

 

Zobacz także: Prezydent na czele Marszu "Razem dla Niepodległej" "Polska jest jedna" Jak dodał, po raz pierwszy udało się zaznaczyć, że w tym panteonie chwały wielkich Polaków zasłużonych dla niepodległości jest miejsce dla bardzo różnych osób od socjalistów niepodległościowych po narodowców.
 

- Niesłychanie ważne dla mnie było to, że - jak się okazało - tego właśnie oczekują jedni i drudzy, bo nam potrzebny jest główny nurt polskiej tradycji, który szedłby środkiem polskiej drogi - wskazywał prezydent.


- Była i jest akceptacja dla takich chwil, które podkreślają, że mimo wszystkich różnic, normalnych w demokracji, chcemy zaznaczyć, że w sprawach najważniejszych byliśmy, jesteśmy i będziemy razem, starając się wzajemnie rozumieć, szanować, niekoniecznie kochając się nawzajem - podkreślił Bronisław Komorowski.
 

Prezydent zauważył, że w całej Polsce było wiele fajnych wydarzeń zbudowanych na przekonaniu o wspólnocie tradycji.
 

Zapowiedział też, że podobny Marsz przejdzie ulicami Warszawy w przyszłym roku.
 

Przyznał jednocześnie, że niedzielne incydenty w Warszawie obserwował z niepokojem. Jak zaznaczył, fakt, że postanowił maszerować, a nie przyjmować defiladę, wynikał z obaw wobec tego, co działo się 11 listopada w ubiegłym roku. - Te obawy nie ustały - ocenił.
 

Ale podkreślił, że udało się bardzo wiele. - Udało się zaproponować, mam nadzieję , skutecznie sposób obchodzenia świąt radosny i łączący ludzi. - Ale problem pozostał - powiedział. Choć - jak dodał - składając propozycję wspólnego marszu, w którym jest miejsce dla ludzi o różnych wrażliwościach na tradycję narodową coś już zmienił.
 

Ocenił też, że po tej ponownej już lekcji brutalności i awantury wielu młodych ludzi może wyciągnie wnioski i może liczące się grupy nawet bardzo radykalnie prawicowych młodych ludzi, ale ceniących własne państwo uznają, że warto włączyć się do głównego nurtu. - Ja ich zapraszam - zaznaczył.
 

Zobacz także: Prezydent w TVN 24 o debacie ws. katastrofy smoleńskiej Bronisław Komorowski podkreślił także, że trzeba pracować nad zmniejszeniem poziomu agresji w polskim życiu politycznym, szukaniu tego, co może być wspólne. - Staram się to robić konsekwentnie od początku kadencji - zaznaczył.
 

Prezydent wskazywał, że przykładem jest próba wciągnięcia opozycji do współokreślania głównych kierunków modernizacji systemu obronnego Polski. - Są pierwsze sygnały świadczące o tym, że być może obszar bezpieczeństwa narodowego uda się uczynić obszarem - choćby rachitycznej, ale jednak współpracy - uważa Bronisław Komorowski.

 

Przykładem - wskazywał -  jest ustawa dotycząca systemu obrony Polski przed zagrożeniem rakietowym czy lotniczym, która na razie otrzymała bardzo szerokie deklarowane poparcie klubów parlamentarnych. - Jeżeli to się uda, pójdę dalej - zapowiedział.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.