przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wywiad prezydenta dla Polsat News

Witam Państwa dzisiaj z Belwederu gdzie my jesteśmy gośćmi a naszym gospodarzem i zarazem gościem w Państwa domach jest Pan Prezydent Polski Bronisław Komorowski.

 

Witam serdecznie Pana, witam Państwa, cieszę się, że możemy się wzajemnie gościć. Miło mi jest być z wizytą u Państwa. Cieszę się, że mogę też wszystkich dzisiaj gościć w Belwederze.

 

Panie prezydencie kończy Pan ten sezon, ten rok polityczny, jako lider rankingu zaufania. Ma Pan poparcie prawie siedemdziesięciu procent Polaków. Zastanawiam się czy to dla Pana jest tytuł do satysfakcji czy raczej zobowiązanie?

 

Pewnie jedno i drugie bo to nie było łatwo zyskać tak wysoki poziom zaufania. Cieszę się z wszystkich, którzy darzą mnie zaufaniem, ale nie ukrywam, że mam satysfakcje także dlatego, że licząc część osób, które wcześniej chciały obdarzyć swoim zaufaniem głosami wyborczymi mojego konkurenta dzisiaj w rankingach opinii publicznej ocenia mnie jako osobę godną ich zaufania. To budzi satysfakcje ale oczywiście to jest zobowiązanie

 

Zobowiązanie do czego, dlatego, że ten sezon polityczny w Polsce nie był sezonem pojednania, to raczej była eskalacja napięć i politycznych i społecznych.

 

Myślę, że mimo wszystko ten początek, start mojej prezydentury był szczególnie bolesny i trudny więc pewnie ja to może trochę inaczej odbieram. Z mojego punktu widzenia poziom agresji jednak się lekko zmniejsza, ale na pewno za wolno. Więc ja myślę, że jeśli Pan pyta o zobowiązania to zobowiązanie do kontynuowania linii politycznej, która zakłada, że szuka się tego co ludzi łączy bo to co dzieli zawsze się samo znajdzie, że szuka się sposobu na zmniejszenie napięć politycznych, poziomu walki na przykład między organami władzy państwowej, a pamiętajmy, że parę lat temu to była reguła, konflikt między rządem-prezydentem, parlamentem-prezydentem i tak dalej, to wszystko były zjawiska złe i dzisiaj nie ma. To także jest według mnie dążenie do tego aby wynajdować te obszary współpracy gdzie są sprawy stwarzające szanse na jakieś współdziałanie przy przekraczaniu linii granicznych między koalicją, opozycją, prezydentem i takie obszary są znajdowane i mam nadzieję, że będziemy to kontynuowali.

 

Ale ja jeszcze o tej nienawiści bo to jest taki wątek, który się pojawia w końcu roku bardzo często, język nienawiści, nienawiść pomiędzy Polakami. Są komentatorzy, którzy twierdzą wręcz, że takiego napięcia nigdy jeszcze w Polsce wolnej od dwudziestu lat nie było. Profesor Mikołajko twierdzi nawet, że musi się to skończyć rozlewem krwi. Czy to jest diagnoza bliska pańskiemu postrzeganiu Polski współczesnej?

 

Są środowiska polityczne, są także i konkretne osoby zainteresowane eskalacją napięcia. Taką coraz większą brutalizacją relacji politycznych, ale wydaje mi się, że absolutna większość Polaków, taka absolutna, absolutna większość po prostu nie akceptuje tej agresji, ma jej często dosyć i ja widząc te cieszące przecież wyniki badań opinii publicznej dotyczące także i zaufania do prezydenta myślę, że to są Ci ludzie, którzy sobie po prostu nie życzą awanturniczej polityki i którzy będą bronili Polski przed awanturnikami politycznymi. I według mnie obronią Polskę skutecznie i to na poziomie nie tylko kartki wyborczej co się dokonało w jakiejś mierze w ostatnich wyborach gdzie po raz pierwszy wygrała ta sama partia, która sprawowała odpowiedzialność za Polskę ładnych parę lat wcześniej. To znaczy, że Polacy stawiają na stabilizację i na spokój, a nie na rewolucyjne zmiany i rewolucyjne ryzyka. To jest bardzo istotny sygnał, oczywiście to też jest zobowiązanie do pokonania ciężkiej pracy, której Polacy oczekują od tych, których wybrali, ale wybrali tych, którzy generalnie no nie są utożsamiani czy postrzegani jako ekstrema polityczna. Wybrali centrum.

 

Jeszcze jeden krok w tą stronę przy okazji obchodzonej niedawno tragicznej rocznicy dziewięćdziesięciolecia zamachu na prezydenta Narutowicza. Niektórzy komentatorzy silili się na analogię pomiędzy współczesnością a tamtym czasem dwudziestym drugim rokiem. Czy Pańskim zdaniem skala napięć jest podobna albo czy możliwa jest taka skala napięć i czy ta analogia ma sens?

 

Nie. Dlatego, że między innymi przykład Gabriela Narutowicza jest dowodem na to, że czasami w idealizowanym przez nas okresie międzywojennym dochodziło do o wiele bardziej brutalnych zachowań politycznych, o wiele ostrzejszych oskarżeń, ale także doszło do zamachu na pierwszego wybranego w sposób demokratyczny prezydenta co było rzeczą niesłychaną, to był wstrząs, ale przecież on nie przyniósł wcale uspokojenia na scenie politycznej. A jeśli chodzi o Gabriela Narutowicza to jest dobry przykład i warto o nim pamiętać, to jest przykład do czego może prowadzić taka niekontrolowana nienawiść nawet w wydaniu indywidualnych osób. Niewiadomski, który wywodził się z konkretnego obozu politycznego był takim samotnym wilkiem, któremu się wydawało, że wykonuje wyrok w imieniu i na rzecz narodu całego. No był ekstremistą i był marginesem i dzisiaj też ja uważam, że absolutna większość Polaków pamiętając o śmierci Gabriela Narutowicza nie będzie tolerowała ekstremizmu politycznego, nie będzie chciała żeby ten margines, który jest, zawsze stawał się regułą. To zawsze będzie w Polsce margines.

 

Czyli jak Pan siebie widzi w mundurze stalinowskim na demonstracji trzynastego grudnia to co Pan myśli, że to jest język nienawiści czy język polityki, czy może żaden problem?

 

Ja sobie myślę wtedy bo ja jestem z wykształcenia historykiem, sobie przypominam jak też tacy różni dziwni ludzie oskarżali marszałka Piłsudskiego, że jest agentem bolszewickim i że ma telefon tajny na Kreml, wtedy jeszcze ten telefon podobno był w Soborze prawosławnym na placu Saskim, gdzie była jeszcze cerkiew a wtedy różne szalone głowy wymyślały też pomysły jak to pokazać marszałka Piłsudskiego też jako bolszewika, agenta rosyjskiego, człowieka niewiarygodnego. No tak się zdarza, tak się zdarza, różni są dziwni ludzie z różnymi dziwnymi poglądami i potrzebami o rozładowania emocji własnych, sfrustrowani, no bywa, no tylko byle to był margines to sobie łatwo z nim radzimy. Polityk powinien mieć dosyć grubą skórę i trzeba pilnować żeby margines nie zamieniał się w regułę, żeby był wąskim marginesem.

 

Rozumiem, że odrzuca Pan tą perspektywę, że dochodzi w Polsce do jakiejś wojny światopoglądowej, że są bardzo głębokie podziały, które muszą skończyć się rozlewem krwi lub jakimś brutalnym kryterium?

 

Wie Pan dzisiaj jesteśmy w ramach wielkiego projektu Unii Europejskiej. On niewątpliwie cywilizuje sytuacje wewnętrzne we wszystkich krajach Unii Europejskiej gdzie też są ekstrema polityczne, gdzie są partie skrajne, nawet no powiedzmy we Francji partia Le Pena czy różne nurty dziwne we wszystkich krajach europejskich, ale jednak ramy europejskie powodują to, że wszystkie kraje się wstydzą trochę takich ekstremizmów politycznych bo to nie wypada, to źle się wypada na tle innych krajów europejskich i te ramy europejskie powodują, że ekstremizm jest, czasami jest trochę bardziej widoczny, czasami trochę mniej, ale nie zamienia się w regułę, ja sądzę, że w Polsce będzie dokładnie tak samo. Ramy europejskie ograniczają ryzyko rozwoju ekstremizmu nie likwidując do końca. Ekstremizm polityczny jest zagrożeniem szczególnie w sytuacjach jakichś bym powiedział rozchwiania nastrojów na tle problemów gospodarczych, tak zawsze było.  

 

Czyli republika okrągłego stołu nie jest zagrożona.

 

Ja, wie Pan, akurat nie siedziałem przy okrągłym stole. Siedzieli wszyscy trzej moi poprzednicy łącznie z prezydentem Lechem Kaczyńskim, ja nie byłem zwolennikiem okrągłego stołu ale dzisiaj z dumą myślę, że udało się no właśnie poprzez wyeliminowanie ekstremizmu politycznego doprowadzić do głębokich zmian bez przelania jednej nawet kropli krwi w roku osiemdziesiątym dziewiątym.

 

Jakie są realne linie podziałów w Polsce bo mam wrażenie, że bardzo często posługujemy się wirtualnymi takimi choćby jak linia podziału na tle Smoleńska?

 

No wie Pan, linie podziału w społeczeństwie polskim są normalne, takie jak w każdym innym społeczeństwie demokratycznym. To jest linia podziału wedle oczekiwań, sympatii, programów politycznych, polityków, to są normalne linie podziału. Ja myślę, że jesteśmy mniej jeszcze naznaczeni przez inne linie podziału przebiegające mocniej w innych krajach. Powiedzmy to nie jest na tle, gdzie indziej są bardzo duże napięcia na tle różnic zamożności, różnic regionalnych wewnątrz krajów, Hiszpania jest tego rodzaju przykładem gdzie się mówi prawda o autonomii, o niezależności poszczególnych regionów hiszpańskich. To są prawdziwe głębokie linie podziału. W Polsce podziały są normalne, także na tle emocji różnych, katastrofa smoleńska jest takim emocjonującym tematem, ale nie sądzę żeby te podziały były głęboko schodzące w głąb społeczeństwa polskiego. No wszyscy jesteśmy ludźmi pełnymi emocji więc się czasami spieramy. Moja rodzina, rodzina Komorowskich zawsze była szalenie pobudzona, dyskusje polityczne były w domu do tego stopnia, że babcia, która była przeżeniona no z innej rodziny nie wytrzymywała, trzaskała drzwiami i Komorowscy zostańcie wy się zawsze kłócicie, ja to zapamiętałem i staram się tego nie fundować mojej własnej rodzinie więc spory są, różnice polityczne są w rodzinach, ale wydaje mi się, że dominująca postawa ogromnej większości Polaków to jest taka, no nie dajmy się zwariować. Zostawmy sobie obszary gdzie się lubimy, czasami kochamy, mamy do siebie zaufanie, mamy do siebie szacunek, chcemy razem przeżyć jakieś miłe chwile na przykład chwile świąteczne. Ja nie wierzę żeby było dominującym nastrojem w domach polskich dzisiaj, że przy okazji świąt Bożego Narodzenia toczyć na zabój spory polityczne. Wręcz odwrotnie postawą według mnie dominującą jest wypraszanie ostrych podziałów, także na tle politycznym z polskich domów z okazji świąt, ale także innych wydarzeń rodzinnych.

 

Panie prezydencie jaka była reakcja, echo w kancelarii premiera po tym jak profesor Kuźniar powiedział, że Polska powinna wejść do strefy euro pierwszego stycznia dwa tysiące szesnastego roku?

 

Nie, nie, powiedział Polska powinna uzyskać zdolność do podjęcia decyzji. Powtórzył to co ja mówiłem w kolegium europejskim w Brugii w Belgii, że ja uważam, iż Polska powinna dzisiaj podjąć duży, ogromny wysiłek, uzyskania wszystkich, spełnienia wszystkich warunków niezbędnych do wejścia do strefy euro, ale decyzję o tym czy chcemy wejść czy nie mając za plecami możliwość spełnienia wszystkich trudnych kryteriów nawet powinniśmy podjąć po takiej ocenie co to oznacza w wymiarze politycznym dla pozycji Polski w Unii Europejskiej i na świecie i co to oznacza dla Polskiej gospodarki. Według mnie ten czas na decyzję przypadnie pewnie na lata 2016-17, natomiast gotowość do wejścia to powinniśmy uzyskać w 2015, spełnić także powinniśmy wszystkie kryteria żeby nie okazało się na koniec, że jak my się zaczniemy zastanawiać czy chcemy czy nie chcemy się wtedy ujawni, że jesteśmy do tego nieprzygotowani. Ja już w poprzedniej kadencji sejmu zgłosiłem projekt zmian w konstytucji polskiej pod kątem wejścia Polski między innymi do strefy euro. To nie zyskało akceptacji większości sejmowej, mam nadzieję, że w tej kadencji to spotka się ze zrozumieniem bo inaczej ten proces integracji europejskiej będzie się toczył bez nas, no trochę z mniejszymi szansami także w wymiarze finansowym dla nas na przyszłe lata.

 

Profesor Kuźniar mówił również o kunktatorstwie. Czy to kunktatorstwo to jest kunktatorstwo rządu?

 

Obecny rząd ma utrudnioną sytuację bo niewątpliwie minął najlepszy okres dla podejmowana decyzji o wejściu do strefy euro bo przyszedł okres kryzysu w strefie euro. Zakładam jednak, że z tego kryzysu strefa euro wychodzi, widać to już dzisiaj po całym szeregu decyzji i wyjdzie zwycięsko co oznacza, że już dzisiaj trzeba rozpocząć myślenie o tym jak samemu znaleźć się w strefie pogłębionej, przyspieszonej, powiedziałbym bardziej ambitnej integracji z gwarancją mocnej pozycji politycznej Polski i lepszego korzystania z funduszy europejskich na przyszłość, ale warto także myśleć o tym co zrobić aby odbudować zaufanie społeczne Polaków do tej perspektywy bycia w strefie euro bo tu nastąpiła rzeczywiście ogromna destrukcja i powiedziałbym no to nie będzie łatwe zadanie ale trzeba je podjąć.

 
A nie ma Pan…
 

Pokazując Polakom, że wejście do strefy euro to nie tylko szansa na mocną pozycję polityczną Polski ale także co zakładam ale to trzeba mieć potwierdzenie przez opinię ekspertów, to także lepsze szanse dla polskiej gospodarki.

 

Nie pan wrażenia, że i po stronie rządu, i po stronie polskich elit politycznych, jest jednak, jest pewien brak śmiałej wizji przebudowy państwa, śmiałej debaty o euro, o udziale w Nadzorze Bankowym Europejskim i tak dalej. Czy tutaj nie brakuje po prostu wizji?

 

Panie redaktorze, jeden z kanclerzy niemieckich mówił: "jak ktoś ma za często wizje, to powinien iść do psychiatry". Więc wizje warto mieć, ale oprócz wizji jest potrzebne rozeznanie realiów, konkretów, takich na przykład, jak wpływ wejścia do strefy euro dla polskiej gospodarki. Bo jeśli by to okazało się, że w krótszej perspektywie, albo dłuższej, co nie daj Boże oznaczałoby to zmniejszenie szans na rozwój gospodarczy, to zrozumiałą rzeczą jest to, że trzeba się nad tym mocno zastanowić. I jeżeli wyjdzie z rozpoznania tematu, że to odwrotnie, to jest szansa na kontynuowanie rozwoju gospodarczego Polski w tempie nie mniejszym niż do tej pory, no to wszyscy z entuzjazmem powinni, tak powiem, namawiać do jak najszybszego znalezienia się w strefie euro. Wie pan, czasami no jest zrozumiałe, no bo jeżeli jest tam jest pożar domu, tak było w strefie euro, to trudno tam wchodzić, prawda, trudno się tam spieszyć. Natomiast jeżeli widać, że pogorzelisko dogasa, i już powstaje, powstają zręby lepszego domostwa, no to warto być w środku a nie na deszczu na zewnątrz. No tutaj czasami trzeba odczekać, no trzeba mieć odwagę powiedzenia: teraz jest nowy etap, teram mamy jako zadanie strategiczne rozważenie problemu i podjęcie strategicznych decyzji o członkostwie w strefie euro. Ja uważam, że tak jest, że dla Polski strategicznie ważnym zadaniem, interesem jest bycie w tym głównym centrum integracji europejskiej, a nie poza nim. To jest strategia, nad strategią warto się zastanawiać a potem konsekwentnie ją realizować.

 

Ale euro to jest jeden z elementów tej strategii narodowej, czy państwowej, prawda? Natomiast wizja, rzeczywiście, może jest i tak, że wizje w nadmiarze szkodzą. Ale nie szkodzi debata. A mi brakuje debaty, takiej, jaka się odbywa w Niemczech, Austrii, czy w wielu krajach europejskich. Czy powinniśmy się bardziej zorientować w stronę dominacji struktur europejskich, czy raczej narodowych - to jest taka debata, która się odbywa w Niemczech i w Austrii, które są po przeciwnej stronie.

 

Wie pan, ja jeszcze raz powiem, ja kiedyś uważałem, że to były błędne pomysły, kiedy się proponowało opinii publicznej temat wizji europejskiej w sytuacji, kiedy ludzie oczekiwali rozwiązania problemu kryzysu ekonomicznego w strefie euro. Dzisiaj swobodniej i powiedziałbym bardziej wiarygodnie można mówić i o wizji. Dlatego, że oczywiście koncepcje rozwoju sytuacji, własnej roli w tym procesie, należy mieć w polityce. Tylko tyle, że ludzie, według mnie, oczekują, że zanim się zacznie opowiadać o dalekich perspektywach, należy powiedzieć, że się potrafi rozwiązać bieżące problemy. Tymi bieżącymi problemami dla Polaków to jest budżet na następną perspektywę od roku dwa tysiące czternastego, budżet europejski. I według mnie tu szykuje się szansa na sukces, może nie aż tak wielki, jak byśmy chcieli, ale jednak sukces, na realne, bardzo duże pieniądze, których Polska nie będzie miała przez następne dziesięciolecia już w takim stopniu, jak teraz ma szanse uzyskać. I tym problemem konkretnym jest wyjście z kryzysu strefy euro. Dzisiaj też to się dokonuje, więc ja powiem, odważniej, śmielej można będzie już myśleć o perspektywie europejskiej we wszystkich wymiarach, integracji politycznej, ekonomicznej i każdym innym. Z tym, że chciałem zwrócić uwagę, że debaty europejskich kancelarii prezydenta odbywają się cały czas, i to bardzo pogłębione, więc ta debata istnieje. Debata publiczna, taka na dużą skalę, może być uruchamiana wtedy, kiedy jest możliwe do zaoferowania opinii publicznej jakiś poważny problem do rozstrzygnięcia. Ludzi tak bardzo dywagacje teoretyczne nie obchodzą, konkrety tak. Tymi konkretami będzie budżet europejski, tymi konkretami będzie rysujący się plan pogłębionej integracji w strefie euro, do którego Polska się będzie musiała odnieść. Ja chciałbym, żeby Polska była do 2015 przygotowana do wejścia do strefy euro, ale powinna decyzję Polska podjąć po zbudowaniu akceptacji opinii publicznej i po uzyskaniu własnych jakby kryteriów, ale po trzeźwej ocenie, czy to w tym konkretnym momencie daje korzyści politycznej natury i ekonomicznej.

 

Ma pan, znowu użyję tego słowa, wizję, ale bardziej chodzi o pomysł na Polskę za dwadzieścia, trzydzieści lat? Jaka ta Polska w takiej dłuższej perspektywie powinna być? Na czym się oprzeć? Na jakich wartościach?

 

Wie pan, uważam, że Polska, po pierwsze, za te dwadzieścia lat optymistycznej wizji Europy i świata, to będzie kraj bardzo silnie zintegrowany z resztą krajów Unii Europejskiej, także zamożniejszym dużo. My gonimy główny peleton Unii Europejskiej i doganiamy. Gonimy naprawdę szybko. Mało kto w Polsce wie, że myśmy w ciągu ostatnich dziesięciu lat, proszę państwa, w ciągu dziesięciu lat prawie o sto procent zwiększyliśmy dochód per capita, czyli na głowę mieszkańca, produkt krajowy brutto. Prawie o sto procent, drugie tyle. No to jest niebywały rozwój. Chcemy, żeby było jeszcze więcej. I będzie więcej. Według mnie za dwadzieścia lat Polska będzie krajem mającym dobre relacje z sąsiadami. Oceniam, że do lamusa historii odchodzą napięcia w relacjach z nawet z potężnymi sąsiadami. Sądzę, że warto w ten proces inwestować i realizować proces pojednania, współpracy z korzyściami ekonomicznymi dla wszystkich, zarówno w ramach Unii Europejskiej, jak i w stosunku do krajów, które są poza Unią Europejską. Uważam, że za dwadzieścia lat Polska będzie krajem, gdzie będzie widać, że cały wielki proces modernizacji może się odbyć z poszanowaniem dla tradycji, dla tradycyjnego systemu wartości, z poszanowaniem dla potrzeby utrzymania nowoczesnych form patriotyzmu polskiego. Wielkim pytaniem jest, czy potrafimy utrzymać to, co jest dotychczasowym zbiorowym doświadczeniem. Bo przecież dotychczasowy proces modernizacji naszego kraju, także w wymiarze cywilizacyjnym i kulturowym, nie zagrażał do tej pory w najmniejszym stopniu, nie zagroził tradycyjnym wartościom, wyniesionym z poprzednich pokoleń, w wymiarze i wiary, i tradycji, obyczaju, wrażliwości również. Ale to już jest wielkie zadanie nie przeciwstawiania tradycji nowoczesności i nie budowania nowoczesności tak, aby… z założeniem, że tradycję wyrzuci się do lamusa historii. Unia Europejska wspiera myślenie w kategoriach mocnych związków regionalnych, lokalnych, buduje nowoczesny patriotyzm. Od nas zależy, czy potrafimy to wykorzystać i na rzecz rozwoju nowoczesności w Polsce i na rzecz utrzymania tradycyjnej formy wspólnoty, silnej tradycyjnej wspólnoty, jaką jest i naród i rodzina.

 

Czy Smoleńsk, sądzi pan, może zaważyć jakoś na biegu tych najbliższych dwudziestu lat?

 

Nie, nie sądzę. Nie widzę powodu, dla którego miałby. Mam nadzieję, doczekamy się jednoznacznego stanowiska prokuratury polskiej, jak najszybciej to powinno się wydarzyć, które zakończy kompletne szaleństwo, które się dokonuje na naszych oczach, szaleństwo polegające na ciągłych próbach budowania jakichś ekstra nadzwyczajnych wersji wydarzeń, nie mających oparcia o żadne realne fakty, dowody, a nawet przesłanki. I ja myślę, że to będzie koniec złego mitu, pozostanie pamięć o bolesnym wydarzeniu dla wszystkich, dla wszystkich środowisk politycznych, dla całego państwa, dla całego narodu. Pamięć to jedno, pamięć, zrozumienie tego to drugie, trzecie to jest wielkie zadanie uniknięcia szaleństwa na tym tle, niszczącego wiarę w normalność państwa polskiego, normalność systemu śledztwa, werdyktu prokuratorskiego i tak dalej i tak dalej.

 

Dziesiątego stycznia sąd w Łodzi będzie rozpatrywał apelację w sprawie twórcy strony antykomor, Roberta Frycza. Czy pan mu już osobiście wybaczył?

 

Wie pan, nie widziałem na oczy nawet jego twórczości. I specjalnie się do tego nie spieszę. Muszę panu powiedzieć, że oczywiście miałem takie myśli w czasie marszu 11 listopada, kiedy szliśmy razem z politykami lewicowymi i prawicowymi w dosyć radosnym marszu na rzecz niepodległości, ale ja wiedziałem, że gdzieś tam w Krakowie jest pan, który szykował ładunki wybuchowe, wiedziałem jeszcze o innych dodatkowych zjawiskach, które gdzieś towarzyszyły temu przemarszowi i też myślałem o tym młodym człowieku, który być może nie do końca był świadom tego, że też się wpisał w ten sam proces, ten sam sposób myślenia, no nie wiem, urządzając komputerowe gry polegające na strzelaniu do głowy państwa polskiego. No gdzieś ten ciąg wydarzeń mi się przez głowę przetoczył w czasie, kiedy wiedziałem, że prowadzę za sobą ładnych parę tysięcy osób, które chcą zamanifestować jedność i radość z powodu odzyskania przez Polskę niepodległości.

 

Ja wiem, że nie komentuje się sądów i ich wyroków, tam bodaj został skazany na czterdzieści godzin prac społecznych ten człowiek. Czy powinien je wykonać, pańskim zdaniem? Dla edukacji kogoś, z nim samym na czele?

 

No wie pan, no w moich czasach były prace społeczne obowiązkowe, jak pan pewnie też wie, i jakoś, tak powiem, nie odbieram tego jako szczególnej formy represji tamtego systemu wobec uczniów, jako pewną niedogodność. Więc prace społeczne wydają mi się być bardzo łagodną formą, dającą szansę na jakieś, nie tyle ukaranie, ile zmuszenie do jakiejś refleksji, że może nie warto tego rodzaju wolności wykorzystywać do złych rzeczy.

 

Panie prezydencie, dziś jest Wigilia. Z iloma osobami będzie się pan łamał opłatkiem przy stole wigilijnym?

 

Po pierwsze z wszystkimi tutaj właśnie osobami oglądającymi także i nasz program. Ale jest rodzina, rodzina i ta najwęższa i trochę szersza. To są także spotkania opłatkowe i z pracownikami kancelarii i z różnymi grupami społecznymi, zawodowymi. Jako zwierzchnik sił zbrojnych spotkałem się z żołnierzami, spotkałem się z leśnikami, spotkałem się z myśliwymi, spotkałem się…

 

Nawet z myśliwymi?

 

Też, no bo to jest środowisko, z którym mam wiele wspólnych emocji i bardzo sobie je cenię i nie zamierzam się wypierać związków z tą piękną łowiecką także tradycją, która przecież jest gdzieś wyjątkowo silnie zakorzeniona w tradycji narodowej, a która w Wigilię oznacza tyle, że idą wszyscy i opłatki wieszają w lesie z zamysłem, że to jest forma jakaś podzielenia się, tak jak rolnicy robią to w stosunku do zwierząt w swoich gospodarstwach, tak myśliwi, leśnicy, zawieszają opłatki z myślą o tych, o wszystkich zwierzakach, które gdzieś tam w Noc Wigilijną przemykają przez polskie lasy i pola.

 

Oczekuje pan na to, że życzenia będą wolne od polityki?

 

Staram się jak najmniej polityki, tak powiem, łączyć z życzeniami. Nawet powiem więcej, życzyłbym wszystkim państwu, żeby właśnie wspólnym wysiłkiem udało się no zminimalizować obecność polityki, która zawsze ludzi dzieli, w ten świąteczny czas, kiedy powinniśmy szukać i pracować na rzecz tego, aby klimat w domu, życzenia składane, aby rozmowy także przy stole ludzi łączyły. Bo nam jest bardzo potrzebne wszystkim to, co nas łączy i od święta i poza świętem również, więc życzę wszystkiego dobrego, radości jak najwięcej, także radości z kontaktowania się z ludźmi, których się lubi, których się kocha, których się ceni, których się szanuje i których ma się gdzieś zawsze blisko siebie.

 

Ja chciałem pana na koniec zapytać o prezent dla pierwszej damy, ale nie będę pytał, bo w ten sposób zbliżyłbym się za bardzo do tabloidów, a tego sobie nie życzę. W związku z tym proszę na koniec przyjąć…

 

Znaczy mogę powiedzieć państwu, że u nas jest kwestią techniki, tak powiem, prezentowej, czy taktyki prezentowej, rządzą dzieci. To znaczy dzisiaj one przejęły, w zasadzie u nas to jest duża rodzina i to jak się liczy wszystkich przyżenionych, jeszcze teściów, teściowe, wnuki i tak dalej, no to jest tego sporo i trudno oczekiwać, że wszyscy zrobią prezent dla wszystkich. Więc jest, w tym roku obowiązuje zasada, że się losuje jedną osobę, najmłodsze dzieci są wyłączone z tej zasady, czyli wnuki, ale poza tym każdy dostaje jakiś prezent od reszty jakby w ten sposób i jest zapewnione… no nie nadmierne obciążanie budżetów poszczególnych osób z rodziny, no a zapewniona także tradycyjna przyjemność z faktu, że są te prezenty pod choinką.
 

To ja sobie pozwolę złożyć panu serdeczne życzenia od telewidzów Polsatu, Polsat News, od wszystkich dziennikarzy, naszych rodzin, ode mnie osobiście. Udanych Świąt i doskonałego Nowego Roku, wolnego od tych wszystkich strachów, o których dzisiaj mówiliśmy.

 

Dziękuję panu serdecznie, te życzenia są bardzo ważne i bardzo potrzebne. Chciałem też i panu redaktorowi i wszystkim pracownikom Polsatu, wszystkim widzom też jeszcze raz serdecznie życzyć jak największej ilości radosnych chwil w czasie Świąt, no i jednocześnie życzyć pewnej satysfakcji z tego, że są takie momenty, że i cała scena polityczna i telewizja i radio i gazety jednak starają się budować klimat świąteczny, a nie klimat konfliktu politycznego. Wszystkiego najlepszego i wszystkiego absolutnie normalnego.

 

Panie prezydencie, bardzo dziękuję za tą rozmowę i państwu również. Do widzenia.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.