przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 20 marca 2013

"Trzeba szanować cudze poglądy i wrażliwości"

Prezydent Bronisław Komorowski

Karolina Olszewska, TOK FM: Panie Prezydencie, poseł Janusz Palikot skrytykował Pańską postawę, mówiąc, że może ona być swego rodzaju narzucaniem całemu narodowi konkretnej wiary.


Bronisław Komorowski: - Słyszałem tę wypowiedź przy goleniu, ale się nie zaciąłem. Spokojnie wysłuchałem jej do końca. I radziłbym Januszowi Palikotowi, żeby się zgłosił na korepetycje do Aleksandra Kwaśniewskiego: jak to było w tym papamobile, jak to było na innych mszach, w których prezydent Polski, jak rozumiem, reprezentował społeczeństwo polskie. A po drugie - słyszałem dalszą część tej rozmowy i pytanie dziennikarza, jak Janusz Palikot godzi to ze składaniem przez siebie przysięgi w Sejmie z dodaniem tych słów, bardzo ważnych w tradycji polskiej, ale mających jednoznaczny kontekst natury religijnej: "Tak mi dopomóż Bóg"? Agnostyk, człowiek innej wiary, raczej ich nie dodaje.

Państwo polskie zostawia swobodę przy składaniu przyrzeczeń i można mówić z tą formułą lub bez niej. Jeżeli ktoś składa tego rodzaju przyrzeczenie z powoływaniem się na motywację religijną, nie powinien potem udawać, że jest to "dzień dobry". Bo gdyby to było zwyczajowe "dzień dobry", to rozumiem, że od dziś Janusz Palikot i jego stronnicy wszystkim będą mówić w Sejmie nie "dzień dobry", ale "Pochwalony Jezus Chrystus". Do mnie można tak mówić.

Pan nie czuje, żeby narzucał komukolwiek cokolwiek w kwestiach wiary?

- Właśnie na tym polega ta wielka różnica: dla mnie to jest okoliczność ważna, że ja mogę z czystym sumieniem reprezentować państwo polskie, tak jak to robi cały cywilizowany świat. A jednocześnie mogę mieć osobiste przeżycie natury religijnej. I się z tym nigdy nie będę krył. Bo to jest wyjątkowa, komfortowa sytuacja. Problem mają ci, którzy mogą występować tylko w tej jednej roli. Ale wydaje mi się, że Janusz Palikot naprawdę przesadza. Przecież trzeba szanować także i cudze poglądy, i cudze wrażliwości. Nie wolno zaglądać, kto jest jakiej wiary i czynić z tego problemu publicznego.

Ja też nie wiem i nie chcę wiedzieć, co gra w duszy Janusz Palikota, co grało kiedyś, co gra dziś pod względem religijnym. Natomiast namawiam, żeby nie zaglądać w każdy zakamarek ludzkiej duszy i robić różnicę z tego, czy ktoś w sposób naturalny uczestniczy w wydarzeniu o charakterze nie tylko politycznym, ale również natury religijnej, czy też nie. Jeżeli się jest zwolennikiem wywieszania haseł tolerancji wysoko na sztandarach politycznych, nie powinno się zaglądać komuś w zakamarki duszy, a tym bardziej nie wolno w nią wchodzić w kaloszach, i to niekoniecznie bardzo czystych.

Czy z pańskiego punktu widzenia uczestnictwo głów państwa w uroczystościach religijnych to jest rzeczywiście styl, który powinien być praktykowany?

- Tu nie jest ważny mój punkt widzenia. Ważny jest punkt widzenia całego normalnego, cywilizowanego, kulturalnego świata. Na uroczystościach w Watykanie były reprezentowane 132 państwa, było nie tylko sześciu monarchów, ale trzydzieści parę głów państw, w tym prezydenci, premierzy...

Był wiceprezydent USA, była pani kanclerz Angela Merkel, która przecież nie jest katoliczką. To jest dobry obyczaj świata cywilizowanego, że się po prostu uczestniczy w tak ważnym wydarzeniu. Bez względu na to, jakie ma się osobiście poglądy, do którego Kościoła się przynależy, czy w ogóle się jest człowiekiem wiary, czy się jest poza jej obszarem. To jest kwestia kultury i obyczaju politycznego.

Normalny świat jedzie na tego rodzaju uroczystość i w niej uczestniczy, a każdy prezydent Polski zawsze podkreślał szczególną wagę tego rodzaju wydarzeń dla naszego kraju. I dla polskich katolików, którzy stanowią ogromną większość obywateli naszego państwa. I nigdy chyba nikomu do głowy nie przychodziło, że mogłoby być inaczej. Przez szacunek dla polskich obywateli. Najlepiej jest wtedy, gdy można z czystym sumieniem uczestniczyć w tej uroczystości jako w uroczystości nie tylko o charakterze oficjalnym, politycznym, ale jednocześnie być zaangażowanym emocjonalnie w liturgię. Ja akurat jestem w komfortowej sytuacji, ale patrzyłem z zainteresowaniem, jak sobie z tym radzą inni.

Prezydent Argentyny, która była tam obecna, siedziała w pierwszym rzędzie i uczestniczyła w tej uroczystości mimo osobistego i politycznego konfliktu z obecnym papieżem Franciszkiem. Obserwowałem, jak się zachowywało wielu innych przedstawicieli głów państw innej wiary albo w ogóle spoza obszaru wiary. Nikomu do głowy nie przyszło, że można w sposób demonstracyjny okazywać to, że jest to mało istotne wydarzenie.

To jest też kwestia szacunku wobec tych, którzy jednocześnie traktowali tę uroczystości jako przeżycie natury religijnej. Wszyscy polscy prezydenci zawsze tak to zaznaczali, a niektórzy mogli mieć dodatkowe przeżycia. Nie pamiętam, żeby specjalnie się ktoś zdziwił, kiedy jeden z prezydentów wsiadł do papamobile w Polsce. Warto o tym pamiętać i nie zadawać pytań, które stawiają Polaków w sytuacji bezsensownego wyboru. Czy polskie państwo ma demonstracyjnie okazywać lekceważenie, niechęć, obojętność w stosunku do wydarzeń, które są istotne i dla reszty świata, i dla ogromnej większości obywateli państwa polskiego?
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.