przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 7 marca 2011

Prezydent w wywiadzie dla "Newsweeka"

Prezydent Bronisław Komorowski

Wywiad z Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej Bronisławem Komorowskim ukazał się w tygodniku "Newsweek" 7 marca 2011 roku.

 

Newsweek: Panie prezydencie, czy dziś, na początku roku 2011, niepokoi się pan o przyszłość Polski?


Bronisław Komorowski:  Były okresy w naszej historii, które skłaniały do większego pesymizmu. Uważam, że sprawy Polski idą w dobrą stronę, choć są trudności, przed którymi stoimy jako kraj i przed którymi stoi Unia Europejska.


A my się martwimy, bo właściwie w każdej sferze widać niepokojące trendy. Unia, która miała być gwarantem naszego bezpieczeństwa i dobrobytu, pogrąża się w kryzysie. Przyszłość euro stoi pod znakiem zapytania. Coraz częściej mówi się o Unii dwóch prędkości. My, jako znajdujący się poza strefą euro, mielibyśmy się znaleźć w tej wolniejszej Unii.

 

O, widzę, że zanosi się na rozmowę pesymistów z optymistą. Unia Europejska jest dla Polski niesłychanie ważna, jak dotąd przeżyła i przetrwała w dobrej kondycji wszystkie kryzysy, często wychodząc z nich wzmocniona. Oczywiście w interesie Polski leży niedopuszczenie do powstania Unii dwóch prędkości, dlatego Polska zajmuje w tej sprawie niesłychanie pryncypialne i konsekwentne stanowisko. Obecnego kryzysu nie można lekceważyć. Jesteśmy zainteresowani, by wspólna waluta odniosła sukces. Polska powinna wstąpić do strefy euro po spełnieniu wszystkich warunków członkostwa w korzystnym dla siebie momencie. Z tą intencją zgłosiłem propozycje zmian w konstytucji.

 

Powinniśmy poprzeć pomysły reformy strefy euro, zgłaszane przez Niemcy i Francję?

 

Trzeba o tym rozmawiać. W tych projektach były zarówno elementy dobre, jak i takie, które trudno byłoby przyjąć. Najważniejszą sprawą w Unii Europejskiej jest dzisiaj dyskusja o poziomie zadłużenia publicznego. Polska jest tu dobrym przykładem dla wielu europejskich partnerów. Art. 216 ust. 5 Konstytucji RP stanowi bowiem, że w Polsce nie wolno zaciągać pożyczek ani udzielać gwarancji i poręczeń finansowych, w następstwie których państwowy dług publiczny przekroczyłby 60 proc. wartości rocznego PKB. Inne kraje muszą dopiero teraz wprowadzać do własnych konstytucji analogiczne hamulce. Dla Polski sprawą ważną jest utrzymanie naszej konkurencyjności wobec gospodarek innych krajów, a więc trudno by nam było zgodzić się na podwyższenie podatków postulowane przez niektóre kraje strefy euro.


Premier Tusk pokłócił się podczas kolacji po ostatnim szczycie UE z Angelą Merkel i Nicolasem Sarkozym, zarzucając im, że chcą wprowadzić dyktat w strefie euro i w całej Unii. Pan z nimi rozmawiał w Warszawie...

 

To był jeden z głównych wątków naszych rozmów. Prezentowałem pogląd, że nie chcemy, by powstała żadna nowa struktura zarządzania w ramach Unii, która byłaby zamknięta dla niektórych jej członków.


Na zadane niedawno na pytanie, która polityka wschodnia bardziej się panu podoba – Kwaśniewskiego czy Kaczyńskiego – odpowiedział pan: „Moja”. Jaka jest ta polityka?

 

Nie dzieliłbym polskiej polityki w zależności od nazwiska prezydenta. Wrażliwość na kwestie wschodnie pojawiła się przecież już na pierwszym zjeździe Solidarności w 1981 roku, w posłaniu do ludzi pracy Europy Wschodniej, które było w znacznej mierze autorstwa Janka Lityńskiego, dziś mojego doradcy. Nasza polityka powinna być pragmatyczna i konsekwentna. Jeśli chodzi na przykład o Ukrainę, Polska powinna dążyć do zbliżenia tego kraju ze światem zachodnim i ułatwiać jego integrację europejską. Przy tym trzeźwo oceniać postępy, a nie tylko chwalić deklaracje, jak to było w przeszłości.

 

Uważa się, że nowemu prezydentowi Ukrainy Wiktorowi Janukowyczowi bliżej do Moskwy niż do Brukseli.

 

Uważam, że błędem polskiej polityki było uproszczone dzielenie ukraińskich polityków według klucza, kto jest prorosyjski, a kto nie. Powinniśmy dbać o to, by stawiać na polityków chcących z Polską współpracować. Janukowycz nie tylko potwierdza w oficjalnych dokumentach dążenie do członkostwa Ukrainy w UE, ale rozpoczął też wdrażanie reform, których celem jest wprowadzenie europejskich standardów w gospodarce. Nie sposób nie zauważyć postępu.


Co do innych krajów na wschód od Polski: nie powinniśmy się wyrzekać dbałości o standardy demokratyczne na Białorusi ani walki o prawa polskiej mniejszości na Litwie. Nigdy nie powinno się już powtórzyć to, co zdarzyło się mojemu poprzednikowi. Lech Kaczyński na dwa dni przed śmiercią, 8 kwietnia 2010 r., pojechał do Wilna. A tego dnia litewski Sejmas odrzucił ustawę kluczową z punktu widzenia interesów polskiej mniejszości.

 

Wiąże pan z prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem nadzieje na demokratyzację Rosji?

 

Wiążę nadzieje z trendami, które już widać w społeczeństwie rosyjskim. I z tym, że prezydent Miedwiediew wspiera proces rozliczeń ze stalinizmem. Miał odwagę powiedzieć, że jest wiele w tym zakresie do zrobienia, i uruchomił procedury zmierzające do odtajnienia dokumentów zbrodni katyńskiej. Sprzyjał bardzo ważnej uchwale Dumy potępiającej zbrodnię i podjął działania mogące się zakończyć rehabilitacją polskich ofiar, co jest od lat postulatem rodzin katyńskich.

 

Ale czy Miedwiediew jest samodzielnym politykiem? W przyszłym roku pewnie przestanie być prezydentem, bo tak zdecyduje Putin.

 

Traktuję Rosję jako państwo, a nie jako obszary dominacji poszczególnych polityków. Prezydent Rosji jest dla mnie partnerem, tak jak premier Rosji jest partnerem dla Donalda Tuska. W ostatnim roku kilka razy spotkałem się z prezydentem Miedwiediewem. Sporo rozmawialiśmy. Życzę mu, aby miał możliwość konsekwentnego realizowania swojej misji – modernizacji Rosji, a także wiązania jej z Zachodem. To leży w polskim interesie.

 

Czy wycofywanie się Stanów Zjednoczonych z Europy jest zagrożeniem dla Polski?

 

Tak, to poważne zagrożenie. Dlatego z satysfakcją odnotowałem, że w ostatnich miesiącach następuje korekta polityki USA. Amerykanie nie mówią już o redukcji aż o połowę swojej obecności militarnej w Europie. Ważne, że podobny do polskiego punkt widzenia w tej sprawie mają Niemcy, gdzie stacjonują główne siły USA w Europie.

 

Jest pan zwolennikiem szybkiego wyjścia naszych wojsk z Afganistanu – miałoby się zacząć jeszcze w tym roku. Rząd jest temu przeciwny. Szybkie wycofanie wojsk z Afganistanu nie zaszkodzi stosunkom z USA?

 

To prezydent Barack Obama zapowiedział rozpoczęcie wycofywania wojsk amerykańskich z Afganistanu w 2011 roku. My nie powinniśmy być nadgorliwi. Jest decyzja NATO, podjęta przy udziale Polski, określająca koniec misji afgańskiej na 2014 rok. Pomysły, że Polska powinna być w Afganistanie do samego końca, uważam za niebezpieczne.

 

Drugi obszar, który nas niepokoi, to gospodarka. Czy zgadza się pan ze sposobem myślenia Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego, że ludziom trzeba dać odpocząć od reform?

 

Wsparcie szeroko rozumianej modernizacji kraju jest jednym z priorytetów mojej prezydentury. Deklarowałem już podczas kampanii, że chcę działać na rzecz przyspieszenia modernizowania kilku kluczowych obszarów, bo ich niezreformowanie jest groźne.

 

Jakie to obszary?

 

System emerytalny, co pokazała dyskusja o OFE. Poszła ona w trochę złym kierunku – powinna dotyczyć tego, jak zmienić system emerytalny, by w przyszłości emerytury były wyższe, by uchronić emerytów przed ryzykiem obniżek emerytur, co przecież stało się faktem w wielu krajach europejskich. My mamy szansę uniknięcia tego problemu.


A trzeba zmieniać system emerytalny?

 

Narzucają to prawa demografii. Za jakiś czas pracujących będzie mniej niż dziś, a emerytów więcej. A więc trzeba dokonać korekty systemu.

 

Ale od powołania OFE związek między liczbą pracujących Polaków a wysokością emerytury został zniesiony – odkładamy na własne konta. Tyle mamy emerytury, ile odłożymy.

 

Jeżeli panowie chcą mnie przekonać, że liczba pracujących nie będzie miała wpływu na wysokość emerytur, to się nie zgadzam. Bo wysokość emerytur i w ZUS, i w OFE zależy od gospodarki, a ta może się rozwijać wtedy, gdy nie brakuje rąk do pracy.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.