przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 11 marca 2011

Prezydent w "Kontrwywiadzie" RMF FM

Prezydent Bronisław Komorowski

Prezydent Bronisław Komorowski w "Kontrwywiadzie" RMF FM.

 

Konrad Piasecki: Panie prezydencie, nie jest pan zachwycony zmianami w OFE?

 

Bronisław Komorowski: To są trudne zmiany.

 

Ale ma pan poczucie, że trudne i niezbędne?

 

Wie pan, ja byłem, jestem i sądzę, że będę zwolennikiem jasnego kierunku zmian polskiego systemu emerytalnego, zaczętego właśnie wtedy w 1999 roku, w kierunku kapitałowego systemu zabezpieczenia. Wydaje mi się to bardziej nowoczesne rozwiązanie. Dzisiaj prawdopodobnie rząd stanął w obliczu trudnego wyboru, więc jeżeli jest trudny wybór, motywowany pewnie wieloma względami, to trzeba przede wszystkim zbadać, czy będą jakieś poważne, negatywne skutki z powodu podejmowania koniecznej, niekoniecznie bardzo sympatycznej decyzji.

 

Temu rozumiem będzie służyła ta debata, którą dzisiaj pan organizuje, ale jak pan słucha argumentów ekonomistów, to bliżej panu do Leszka Balcerowicza czy do Jacka Rostowskiego w tej dyskusji.

 

To jest akurat dyskusja między dwoma ministrami finansów. Ja panu powiem, że ja zawsze raczej zachowywałem pewien szacunek, ale i dystans w stosunku do ministrów finansów, bo oni są w tej sytuacji, że muszą sygnalizować konieczności, czasami niekoniecznie bardzo sympatyczne konieczności natury budżetowej, deficytowej. Więc ja szanuję tę debatę, chciałbym, żeby ta debata była jednak przeprowadzana w sposób nie niszczący społeczne zaufanie do państwa, do systemu emerytalnego. Wydaje mi się, że wiele złego zrobiła taka zbyt bujna retoryka. Trochę ona zdominowała merytorykę.

 

Ale bujna retoryka rządzących czy tych, którzy są niechętni zmianom.

 

Wszystkich, wszystkich uczestników tej debaty. Tutaj tworzono różne, trochę paniczne opisy sytuacji, trzeba się z tego wycofać. Bo jeżeli jest to rozwiązanie konieczne, jeżeli jest to trudny wybór rządu, to warto tylko rozmawiać o tym, czy będą jakieś negatywne skutki. Wydaje się, że trudna decyzja nie pociągnie za sobą żadnych negatywnych skutków w sytemie.


Czy pan w ogóle bierze pod uwagę i zakłada weto, albo odesłanie tej ustawy do Trybunału Konstytucyjnego?

 

Nie można zapowiadać, co się zrobi, jeszcze przed debatą...

 

Pytam, czy bierze pan to pod uwagę...

 

Takie uprawnienie daje mi konstytucja, więc nad konstytucją się nie dyskutuje. Natomiast chciałbym bardzo, aby moja decyzja była efektem mojego głębokiego przekonania, że rozwiązanie to jest bezpieczne i jakoś rozwiązujące istotne problemy Polski.

 

Panie prezydencie, ale nie brakuje panu, idących w parze z tą zmianą w OFE, reform emerytur mundurowych, wieku emerytalnego, KRUS-u, czegoś, co by sprawiło, że za 5, 10 czy 15 lat, mielibyśmy nie tylko księgowe, ale także finansowe, wyraziste efekty reform?

 

Pytał mnie pan o mój stosunek do Leszka Balcerowicza więc ja muszę powiedzieć, że uważam, że powinniśmy być wszyscy wdzięczni, a szczególnie cała sfera polityczna, że postawił parę, w moim przekonaniu niesłychanie ostro, może nawet za ostro, ale postawił parę bardzo ważnych pytań, wywołał debatę publiczną w kwestiach istotnych z punktu widzenia przyszłości systemu emerytalnego. To są także te uprzywilejowane emerytury, ale to także jest pytanie zadane przez Leszka Balcerowicza dotyczące wieku emerytalnego. To jest pytanie, z którym dzisiaj musi się zmierzyć cała Europa, bo procesy demograficzne są takie, jakie są. Po prostu musimy zadbać na przyszłość o to, żeby nie istniało ryzyko zmniejszanie się emerytur z powodu tego, że więcej będzie emerytów, a mniej pracujących.

 

Będzie pan zachęcał i wzywał rząd do reformowania również w tej sprawie?

 

Zdecydowanie tak. Uważam, że z każdej debaty, w tym także tak trudnej, jak obecna, można wyciągnąć korzyści z punktu widzenia debaty publicznej i rozwiązań potrzebnych i niewątpliwie będę zachęcał, nie tylko do uspokojenia debaty, ale także przygotowania się do debaty o dalszych elementach modernizowania, reformowania systemu emerytalnego, ale poprzez dialog społeczny i poprzez debatę publiczną tak, aby opinia nie była zaskakiwana rozwiązaniami tak gwałtownie wdrażanymi.

 

Czyli premierze reformuj.

 

Zdecydowanie tak, uważam, że tu trzeba uwzględniać kalendarz polityczny więc z góry należy założyć, że licząca się część działań może być podjęta później, ale warto o tym rozmawiać dzisiaj tak, by opinia publiczna nie bała się zmian.

 

A widzi pan w premierze Donaldzie Tusku zapał i siłę do reform?

 

Wydaje się, że jest takie marzenie w każdym polityku, aby po sobie zostawić Polskę lepszą niż tę, którą się zastało obejmując władzę. I to niewątpliwie jest widoczne także u premiera Donalda Tuska. Ja na to bardzo liczę i tak, jak zapowiadałem w okresie wyborczym, chciałbym bardzo być prezydentem wspomagającym modernizację Polski. Rozumiem, że jest kalendarz polityczny, który dopuszcza niektóre działania, inne utrudnia. Wydaje się, że także rolą prezydenta jest właśnie przygotowywanie debaty publicznej na tematy istotne i to się będzie działo dzisiaj w Belwederze.

 

Panie prezydencie, a to pańskie stwierdzenie, że lider zwycięskiego ugrupowania nie ma gwarancji, że zostanie premierem, było skierowane również pod adresem Donalda Tuska?

 

To nie jest do nikogo konkretnie skierowane, to jest przypomnienie Konstytucji. Konstytucję trzeba znać. Konstytucja daje prezydentowi w tym wypadku istotną rolę , ale oczywiście to jest przede wszystkim pytanie do partii politycznych, które idą do wyborów, jest to pytanie do opinii publicznej, czy te partie mają zdolność koalicyjną, bo jak nie mają zdolności koalicyjnej, to samo wygranie przez jakieś ugrupowanie, nie rozwiązuje problemu sprawnego stworzenia rządu. To po pierwsze. Po drugie warto pamiętać, że w praktyce polskiej na 15 premierów niepodległej Polski tylko trzech było premierami, którzy byli szefami zwycięskich ugrupowań. To był pan premier Miller, pan premier Kaczyński i pan premier Donald Tusk i oczywiście życzę wszystkim liderom, żeby sobie poradzili z tym problemem, głównie z posiadaniem zdolności koalicyjnej.

 

Panie prezydencie, ale czy to jest tak, że każdy lider zwycięskiego ugrupowania, który przyjdzie i będzie miał za sobą większość parlamentarną, dostanie od pana tekę premiera?

 

Wie pan, większość parlamentarna jest absolutnie kluczowa, ale prezydent może tworzyć zachętę do tworzenia koalicji. Ja uważam, że jedną z tych zachęt, oprócz generalnego sprzyjania porozumiewaniu się między partiami, dialogu na tematy ważne, wyjaśnienia czy są podobieństwa czy różnice programowe, to także jest pewna, delikatna gra z partnerami politycznymi o to, kto dostanie pierwszy propozycję sformułowania rządu.


Ale jeśli wygra PiS i jeśli lider PiS-u powie "chcę być premierem". Może liczyć na tekę?

 

To że chce, to za mało. Musi mieć zdolność koalicyjną.

 

Jeśli będzie miał zdolność koalicyjną i jeśli będzie miał partie, które go będą popierać - zostanie premierem?

 

Proponował bym nie teoretyzować w tym wypadku, bo wychodzimy poza konstytucję.


Pan zaczął od teoretyzowania na temat koalicji.

 

Ale ja się powołuję na konstytucję, a pan...

 

...na sytuację polityczną.

 

 ...na jakieś spodziewane czy niespodziewane rozwiązania polityczne. Zostawmy to wyborcom.

 

Czy pana gnębią jakieś podejrzenia związane z ułaskawieniem przez Lecha Kaczyńskiego pana Adama S.?

 

Tak. Dlatego, że... ale to są pytania dotyczące raczej realizowania procedur, które obowiązują przy ułaskawieniach, a nie samego ułaskawienia. Prezydent jest nieskrępowany w swojej decyzji o ułaskawieniu. Natomiast jest istotne zbadanie na użytek Kancelarii przede wszystkim, czy są dochowywane, czy były, czy będą wszystkie procedury, które czynią to prawo łaski prezydenckiej bezpiecznym. Ja mogę panu powiedzieć na przykład, ze staram się. Do tej pory podjąłem decyzje wyłącznie wtedy, kiedy szansę na ułaskawienie miały osoby, co do których sąd wystąpił z pozytywną opinią o ułaskawieniu.

 

Czyli nigdy wedle tego trybu, który w tym przypadku był zastosowany, pan nie ułaskawiał?

 

Nie robiłem tego do tej pory, mam nadzieję, że nie będę musiał. Tu pojawiają się właśnie wątpliwości, ale ja nie chciałbym tworzyć wrażenia, że to jest jakoś skierowane przeciwko mojemu poprzednikowi. To jest potrzeba zbadania okoliczności ujawnionych przez dziennikarzy, a które mogą stawiać pod znakiem zapytania procedury, czy dochowywanie procedur wewnątrz Kancelarii Prezydenta, a w związku z tym, że lepiej dzisiaj uczyć się na jakiś błędach cudzych, niż na własnych.

 

A może to nie był błąd, może to wszystko było...

 

Nie wiem. Zostawmy to na razie audytowi. Ale chciałem zwrócić uwagę, że słusznie użył pan określenia "pan Adam S.", bo to jest dobry przykład tego, w jakim obszarze możliwości prawnych się poruszamy. Słyszałem jakieś pomysły na ujawnianie osób...

 

PiS apeluje, żeby pan ujawnił wszystkie osoby, które pan ułaskawił.

 

Fakt, że pan mówi "Adam S." i ja też mówię "Adam S.", że wszyscy tak mówią, wynika z tego, że przecież ułaskawienie oznacza również zatarcie wyroku. Więc nie wolno nigdy kogoś, kto jest ułaskawiony, ujawniać, bo byłoby to sprzeczne z polskim prawem. Więc to oczywiście można badać, mechanizmy, zasadność podejmowanych decyzji, ale nie wolno krzywdzić ludzi po ułaskawieniu.


Generał Jaruzelski mówi "dziękuję, do Rzymu nie pojadę". Kamień spada z pańskiego serca?

 

Nie. O tyle spada kamień z serca, że tę sprawę zamyka, niepotrzebnej dyskusji, bo przecież taka propozycja, zasugerowana jako jedna z możliwości, była podyktowana chęcią ukształtowania grupy towarzyszącej prezydentowi w czasie uroczystości w Watykanie, tak, aby było możliwe jak najlepsze wspólne przeżycie pięknego, wspaniałego dnia.

 

Ale z generałem Jaruzelskim da się przeżyć ten dzień pięknie i godnie?

 

Oczywiście, że tak i nie mam tu żadnych wątpliwości. Z panem generałem Jaruzelskim jestem - sądzę - w dobrym kontakcie.

 

Ale pan go traktuje jako pełnowymiarowego prezydenta? Pełnoprawnego?

 

Nie wiem co to znaczy.


Wiemy, w jaki sposób generał Jaruzelski został prezydentem. Był to wynik kontraktu politycznego, w którym jedna strona wchodziła z pozycji siły, a druga...

 

Nie, został wybrany przez...

 

 ...przez Zgromadzenie Narodowe, które nie zostało wcześniej demokratycznie w pełni wybrane.

 

Tak, ma pan rację.

 

Dlatego pytam, czy pełnowymiarowy prezydent.

 

Ja bym nie używał nigdy takiego określenia pełno czy niepełnowymiarowy. Bo był prezydentem z konkretnymi uprawnieniami, wynikającymi z ówczesnych - nie tylko uwarunkowań politycznych, ale uwarunkowań ustrojowych, które zaakceptowała także ogromna większość społeczeństwa, Solidarność, wchodząc w ten kontrakt. Więc ja bym nigdy nie używał określenia czy pełno czy niepełnowymiarowy, inaczej wybrany.

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.