przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 28 listopada 2013

"Unia musi pozostawić otwarte drzwi dla Ukrainy"

Wywiad z Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim ukazał się 28 listopada 2013 roku w dzienniku "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

 

Panie Prezydencie, rząd ukraiński przerwał przygotowania do zaplanowanego stowarzyszenia z Unią Europejską, a teraz sto tysięcy ludzi opowiadających się za zbliżeniem do Europy demonstruje w Kijowie. Jak Pan to ocenia?

 

Demonstracje te pokazują, że mieszkańcy Ukrainy chcą wejść do Europy. I mam nadzieję, że zmienią oni punkt widzenia niektórych krajów europejskich, które chcą uzależnić stowarzyszenie od spełnienia jednego jedynego warunku - czyli kwestii tego, co dzieje się z Julią Tymoszenko.

 

Liderką opozycji, która od roku 2011 znajduje się w więzieniu.

 

To jasna sprawa, że podpisanie porozumienia o stowarzyszeniu zwiększyłoby jej szanse na wolność. Musimy sobie teraz zadać pytanie - gdzie kryje się nadzieja na to, aby Ukraina przybrała kurs ku Europie, a jakie są przeszkody? Z jednej strony przeszkodą byłby fakt braku reform gospodarczych na Ukrainie; z drugiej zaś - ze względu na nieprzeprowadzenie tych reform - zwiększona wrażliwość kraju na naciski ze strony Rosji. Nadzieja zaś leży w tym, że integracja europejska nie jest już dążeniem elit ukraińskich, lecz że pragnie jej większość społeczeństwa. Postawę proeuropejską znajdziemy niemal we wszystkich obozach politycznych.

 

Czy Unia Europejska popełniła błąd, uzależniając stowarzyszenie od uwolnienia Julii Tymoszenko?

 

Unia musi to dobrze przemyśleć. Powiem tylko, że sama Julia Tymoszenko domaga się podpisania umowy stowarzyszeniowej, pomimo że przebywa przecież w więzieniu. Jest to ważnym sygnałem dla całej Unii. Najlepszym sposobem rozwiązania tego problemu byłoby stowarzyszenie Ukrainy z Unią Europejską.

 

Czy Unia powinna zatem zrezygnować ze stawiania swoich warunków podpisania umowy?

 

Zamiast rezygnacji można sformułować stwierdzenie następujące: dotychczas niezbyt wiele uwagi poświęcano faktowi, że po podpisaniu umowy musi ona jeszcze zostać ratyfikowana we wszystkich państwach Unii. To stwarza realne możliwości wywierania wpływu. Jak zatem należy postępować? Ważne jest zasygnalizowanie Ukrainie, że drzwi Europy stoją przed nią cały czas otworem. I że oferta ze strony Europy może zostać wzbogacona o kilka elementów, które są ważne dla wszystkich na Ukrainie. Myślę, że jednym z nich mogłoby być zniesienie obowiązku wizowego. Nasze kraje członkowskie muszą jednak wyciągnąć wnioski z faktu, że słabość Europy w konfrontacji z bardzo twardą, niezwykle zdecydowaną i czasem brutalną polityką Rosji bardzo szybko doprowadziła do fiaska. Komentując szczyt w Wilnie: dla Gruzji i Mołdawii stwarzamy jasną perspektywę możliwości stowarzyszenia i musimy zapewnić otwarte drzwi również dla Ukrainy. Musimy przypomnieć naszym krajom członkowskim, że rozwój w tych krajach będzie miał bardzo duży wpływ na rozwój Rosji. Ukraina jest kluczem do Rosji, a tym samym kluczem do przyszłości Europy. Jeżeli Ukraina zjednoczy się z Zachodem, będzie wzorem dla Rosji. Jeżeli uda jej się zmodernizować i zbliżyć do zachodniego poziomu dobrobytu, to również młode pokolenie w Rosji zechce takiego obrotu sprawy.

 

Czy z Pana perspektywy Rosja stanowi zagrożenie?

 

Z naszych doświadczeń historycznych wynika, że za każdym razem, gdy Rosja przestaje koncentrować się na budowie stref wpływów i poświęca się odbudowie wewnętrznej własnego państwa, korzystają na tym wszyscy, przede wszystkim zaś sami Rosjanie. Dlatego więc życzymy sobie Rosji zmodernizowanej, która zrezygnuje z tworzenia stref wpływów.

 

Ukraiński rząd mówi, że nie może przeciwstawić się naciskom Rosji, gdyż Europa nie zapewnia jej wystarczającej pomocy.

 

Łatwiej jest pomóc komuś, kto wie, że za pomocą muszą iść reformy. Przypomnijmy sobie czas przemian politycznych, gdy wolność uzyskała zarówno Polska, jak i Ukraina. Dochód w przeliczeniu na mieszkańca był zbliżony w obydwu państwach.

 

Dzisiaj Polska dzięki drastycznym reformom oraz członkostwu w Unii Europejskiej trzykrotnie prześcignęła Ukrainę pod tym względem. To powinno dać Ukrainie do myślenia. Kraj ten może stanąć na nogi tylko w wyniku modernizacji, a nie dzięki pomocy ze strony Rosji lub Europy. Oczywiście zawsze warto pomagać innemu krajowi, ale tylko w powiązaniu z daleko idącymi reformami.


Gdyby Unia Europejska podpisała umowę stowarzyszeniową rezygnując ze swoich warunków, to czy nie byłoby to nagrodą dla prezydenta Janukowycza za jego groźbę, szantaż właściwie, że w przeciwnym razie zwróci się w stronę Rosji?

 

Janukowycz nie szantażuje Europy. Jest raczej bezradny. Widzi, jak wielką wagę ma integracja europejska dla jego kraju, ale zauważa również, że stosunki gospodarcze z Rosją odgrywają na Ukrainie centralną rolę. Dlatego politykę tę postrzegałbym raczej nie jak szantaż, ale lawirowanie między wschodem a zachodem. Należy przy tym stwierdzić, że zainicjował on wiele ważnych reform.

 

Patrząc z innej strony: czy uważa Pan, że teraz, gdy w Kijowie zmobilizowała się opozycja, sukces w Wilnie byłby raczej triumfem obozu demokratycznego a nie prezydenta?

 

Stowarzyszenie przyniosłoby korzyści całej Ukrainie. W końcu właśnie Julia Tymoszenko apeluje o podpisanie porozumienia.

 

Wywiad przeprowadził Konrad Schuller.

 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.