przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 20 maja 2014

"Ubogi musi dostać pomoc prawną"

  |   Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Dziennika. Gazety Prawnej" Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Dziennika. Gazety Prawnej" Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Dziennika. Gazety Prawnej" Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Dziennika. Gazety Prawnej"

Wywiad z prezydentem Bronisławem Komorowskim ukazał się w "Dzienniku. Gazecie Prawnej" 20 maja 2014 roku.
 
Dlaczego zaangażował się pan w kwestię przygotowania rozwiązań darmowej pomocy prawnej?
 

Br0nisław Komorowski: Mówiłem o tym już w kam­panii wyborczej, bo miałem i mam głębokie przekonanie, że to ważny kierunek działa­nia całego państwa. Był więc to ważny temat także dla kandy­data do urzędu prezydenckie­go. Okazało się, że przygotowa­nie rozwiązania jest trudne, choć sporo udało się zrobić. To m.in. uzyskanie współdziałania Naczelnej Rady Adwokackiej i Krajowej Izby Radców Praw­nych i zaangażowania adwoka­tów i radców w akcje społeczną udzielanie bezpłatnej pomocy przedsądowej dla ludzi nieza­możnych w skali całej Polski. Zobacz także: Prezydent za systemem bezpłatnej pomocy prawnej dla najuboższych

 

Jakie wnioski wynikają z przygotowanej przez pana kancelarię Zielonej Księgi?

 

Zrobiony jest początek, ale po­trzebne jest systemowe rozwiązanie, które będzie dzia­łać cały czas na rzecz osób, których - z powodów natu­ry ekonomicznej - nie stać na uzyskanie przedsądowej pomocy prawnej. Przedsądo­wej, bo - pamiętajmy - pomoc sądowa w postaci adwokata z urzędu istnieje. Funkcjonuje jeszcze jeden element syste­mu. Otóż przyjęliśmy dyrekty­wę europejską, która nakazuje nam udzielenie pomocy praw­nej obcokrajowcom. Dotyczy to i opieki prawnej przedsą­dowej, i sądowej. W przypadku Polaków istnieje tylko system opieki sądowej. Czyli z takie­go rozwiązania korzystają na terenie państwa polskiego cudzoziemcy, a nie korzysta­ją obywatele naszego pań­stwa. To wyzwania, które stoją przed nami. Tym bardziej że w wielu krajach, zaczynając od USA, a kończąc na naszych sąsiadach zza Odry, jest zasa­dą, że obywatel nie może być pozbawiony pomocy prawnej z tego powodu, że go na nią nie stać.

 

W Polsce sprawa się rozbiła o pieniądze.


Moim zdaniem stało się tak ze względu na pójście najprostszą drogą, zakładającą wydanie dużych pieniędzy na realizację tego celu. A w moim przekonaniu warto myśleć, jak spożytkować lepiej pieniądze, które państwo polskie i tak przeznacza na darmową pomoc, np. w ramach procesów sądowych. Nasuwa się pytanie, czy nie można tego robić taniej. Czy potrzeba 200 min zł, czy 120 min zł, czy może 140 min zł, podczas gdy - zdaniem resortu sprawiedliwości - potrzeba było aż 300 min zł. Różnice są duże, więc rozmawiałem o tym z ministrem sprawiedliwości. Ma on zorientować się, gdzie można by znaleźć pieniądze potrzebne na objęcie opieką prawną przedsądową najuboższych obywateli.

 

Czyli jest diagnoza. Jakie powinno być rozwiązanie docelowe i na ile pana zaangażowanie będzie w nim widać?

 

Moje zainteresowanie przejawia się m.in. w objęciu patronatu nad akcją społeczną adwokatów i radców prawnych. Jestem im niesłychanie wdzięczny za to, że kilka razy w roku tysiące adwokatów i radców prawnych będą udzielały darniowych porad w skali całego kraju. Jestem też zdecydowany wspierać prace, które toczą się w rządzie oraz z inicjatywy PSL w Sejmie. Ważne jest, że mam co wspierać. Oczywiście będę próbował dodać swoje pomysły do ewentualnej ustawy, która będzie przechodziła normalną drogę legislacyjną. Mam też nadzieję, że Zielona Księga będzie źródłem inspiracji do wypracowania rozwiązania, które zapewni wysokie standardy udzielania takiej darmowej pomocy prawnej pod auspicjami państwa. Księga została przekazana rządowi i parlamentowi oraz wszystkim środowiskom politycznym. Mam nadzieję, że da się zbudować w tej sprawie szerokie porozumienie.

 

Chyba jest dobry klimat dla tej niełatwej sprawy. Podobnie narasta społeczne zro­zumienie dla potrzeby przy­wiązywania większej wagi do ochrony wspólnych wartości takich jak np. polski krajo­braz i nasze otoczenie. Jeśli je zniszczymy, będzie nas stra­szyło, a nie cieszyło. Tu podob­nie. Widzę też analogię z kar­tą dużej rodziny. Wydawało się, że do uruchomienia ele­mentów polityki prorodzinnej państwa należy znaleźć wiel­kie pieniądze. A okazało się, że czasami wystarczy znaleźć entuzjastów i osoby chcące tworzyć dobry klimat dla ro­dziny. Efektem takiego dzia­łania jest to, że bez regulacji ustawowych wchodzą w życie gminne i regionalne karty du­żych rodzin. Są one zbiorem bardzo ciekawych pomysłów, na miarę możliwości finanso­wych samorządów. Trzeba to oczywiście spiąć ogólnopolską kartą, i tu faktycznie będą po­trzebne pieniądze budżeto­we lub rezygnacja państwa z czerpania zysków z dostę­pu do instytucji kultury na­rodowej. Wniosek? Czasami nie trzeba forsować drogich pomysłów drenujących bud­żet. Wystarczy odwołać się do wspólnego myślenia i już ist­niejących możliwości.

 

Jakie pomysły będzie pan chciał umieścić w docelowym modelu darmowej pomocy prawnej?

 

Zobaczymy. Na razie znamy tylko projekt PSL. Dla mnie najważniejsze, by ten system stworzył realną podstawę do dostępu do takiej pomocy dla ludzi faktycznie ubogich. Gdybym miał wybierać - a może będę musiał wybierać - czy stworzyć taki system z myślą o najuboższych, czy nie stworzyć, bo są ambicje, by objął on wszystkich niebogatych, to zawsze wybiorę pierwszy wariant. Powiem - zróbmy coś naprawdę dla ludzi ubogich.


Rozmawiali Jadwiga Sztabińska i Grzegorz Osiecki

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.