przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 15 kwietnia 2011

Wywiad Prezydent RP w "Piaskiem po oczach" TVN24

Konrad Piasecki: „Piaskiem po oczach” gości dziś w Belwederze u prezydenta Bronisława Komorowskiego. Witam, Panie Prezydencie.

 

Bronisław Komorowski: Witam Pana, witam Państwa. Bardzo się cieszę, że mogę wszystkich gościć tu, w Belwederze.

 

Panie Prezydencie, czy Pan choć w części rozumie rozgoryczenie, emocje i gniew, które przywiodły ludzi przed Pałac Prezydencki w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej?

 

Myślę że w znacznej mierze ich przywieźli konkretni liderzy partyjni. To nie jest tak, że jakieś uczucia przywiodły większość z tych ludzi. Zapowiadano, że będzie 70 tysięcy, było parę tysięcy ludzi, na pewno pełnych emocji, ale w dzisiejszym świecie emocje w znacznej mierze się organizuje albo wywołuje. Mnie niepokoi fakt, że dzisiaj jedna siła polityczna wyspecjalizowała się w organizowaniu, wywoływaniu i zagospodarowywaniu, w sensie politycznym, złych emocji. Ci ludzie, którzy byli pełni dobrych emocji żałoby sprzed roku, według mnie w ogromnej mierze czują się zawiedzeni tą permanentną awanturą, permanentną agresją, która się troszkę ukrywa za nastrojami sprzed roku. Zobacz także: Prezydent o rocznicy katastrofy i stosunkach z Rosją

 

Pan mówi o złych emocjach, a ja pytam o emocje i gniew, który – mam wrażenie – po części jest uzasadniony. Jak się patrzy na działania i zachowanie państwa po 10 kwietnia, jak się patrzy na to, co robi Rosja i jak się zachowuje wobec nas, jak patrzy się na jakąś dziwną wstrzemięźliwość dotyczącą na przykład pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, to można mieć uczucia negatywne.

 

Nie zgadzam się z Panem zupełnie. Państwo polskie zrobiło wszystko, co powinno zrobić w kwestii upamiętnienia, uszanowania, zbudowania nastroju żałoby. Proszę Pana, to się rzadko zdarza, żeby była tak długotrwała żałoba – ja ją ogłaszałem; to się rzadko zdarza, żeby każda trumna była witana na lotnisku przez najwyższe czynniki władzy państwa polskiego – a tak było.

 

To wszystko prawda. Ceremonialnie było świetnie.

 

Było wszystko albo i jeszcze więcej.
 

Ja pytam raczej o kwestię śledztwa, o kwestię współpracy z Rosjanami, o kwestię pomnika w Warszawie.

 

To wszystko było, ale to wszystko niektórym ludziom za mało. Nawet jeśli było wspaniałym przeżyciem, tak jak na przykład wyjazd rodzin katastrofy smoleńskiej do Smoleńska razem z moją żoną, to i tak to się nawet stawało źródłem krytyki, agresji, niechęci. Nie próbujmy tego chować, bo to po prostu wyłazi w każdym momencie na wierzch. Śledztwo odłóżmy na bok, bo śledztwo, jeżeli ma być rzetelnym śledztwem, wymaga czasu i rzetelności. Rozmawiałem dzisiaj z osobami odpowiedzialnymi za przygotowania do ujawnienia raportu strony polskiej. Jeżeli jest przeprowadzany eksperyment, jeżeli on jeszcze wymaga jakiegoś opracowania, to naprawdę nie wolno naciskać, bo inaczej kto będzie odpowiedzialny za bylejakość pracy?

 

To wtrącę pytanie: czy już wiadomo, kiedy będzie ujawnienie raportu?

 

Proszę nie mnie pytać, tylko stronę rządową.

 

Ale skoro z Panem rozmawiam…

 

Ja nie jestem właścicielem tych informacji, jest nim strona rządowa. Wiem, że pan minister Miller i jego komisja potrzebują czasu i możliwości przeprowadzenia eksperymentów i ekspertyz. Uważam, że w interesie nas wszystkich leży to, żeby to było oczywiście jak najszybciej, ale też z jakimś poczuciem odpowiedzialności, że nie może być na łapu-capu. Tym bardziej, że mamy również do czynienia z potrzebą odpowiedzi na raport MAK-u, rosyjski raport. Raport polski, przygotowywany przez stronę rządową, musi być odpowiedzią, musi być rzetelny, wnikający jak najgłębiej w problem. A śledztwa? Śledztwa robią niezależne prokuratury. Jak można naciskać na prokuratura?

 

Ja mówię o kwestii wraku. Rosjanie od miesięcy obiecują, że nam go oddadzą, i nie oddają. Miał być na pierwszą rocznicę katastrofy i go nie było.

 

Jeżeli my sami mówimy, że wrak jest dowodem w śledztwie, to najpierw muszą Rosjanie zamknąć śledztwo, prawda? Tak mi się wydaję.

 

Wrak już został wielokrotnie zbadany, Panie Prezydencie.

 

To Pan tak uważa. Rosjanie mówią co innego.

 

Skoro raport MAK-u już zakończył sprawę badania katastrofy…

 

Nie wpadajmy we własne pułapki, bo jeżeli żądamy wraku dlatego, że on ma wartość symboliczną, to nie możemy jednocześnie mówić Rosjanom: oddajcie go, bo to jest dowód w sprawie, nam jest potrzebny do badań. Uszanujmy – niech skończą badania, to wrak na pewno do Polski trafi.

 

A nie uważa Pan, że takim gestem, który mógłby wytrącić oręż i zakończyć albo uśpić dyskusje, byłaby decyzja o budowie pomnika ofiar katastrofy w Warszawie – niekoniecznie przy Krakowskim Przedmieściu.

 

Czy Pan naprawdę wierzy w to, o co pyta – że cokolwiek może uspokoić, usatysfakcjonować. Wie Pan, ja ze spokojem patrzę na kwestie pomysłów na upamiętnienie, natomiast z niepokojem patrzę na to wszystko, co temu towarzyszy. Przecież tego samego dnia, kiedy przedstawiono propozycję pomnika światła, jednocześnie działacze PiS-u mówili, że to nie wystarczy. Żądają więcej. Zaraz pojawili ci, którzy mówili: muszą być jeszcze mgły rozsnuwane w tym miejscu. Za chwilę się pojawią inne żądania. Coś jest z mądrości u Hiszpanów, że oni postanowili swoje wielkie dramaty – bo też je mieli, na przykład wysadzenie w powietrze metra – uczcić po pięciu latach. Po pięciu latach emocje może są takie same, bo one zostają, ale jest jakiś dystans. Można troszkę odróżnić to, co jest ważne i najważniejsze, od tego, co jest mniej istotne.

 

Ale czy jest tak, że Pan mówi pomnikowi – a zwłaszcza pomnikowi przed Pałacem Prezydenckim – „nie”?

 

Nie, nie mówię „nie”, bo to jest kwestia mieszkańców Warszawy. Z dotychczasowych badań wynika, że mieszkańcy Warszawy mają już mocno dosyć tego sporu o pomnik i dosyć nieufnie traktują wszystkie zapowiedzi, że cokolwiek może skończyć ten spór. Dzisiaj się mówi o pomniku światła i to się nawet przyjemnie kojarzy, ale jednocześnie przed Pałacem Prezydenckim stoi namiot pełen nienawiści – z hasłami nienawistnymi, agresywnymi, brutalnymi, nie do pogodzenia z potrzebą budowania autorytetu państwa polskiego, szanowania państwa polskiego. Więc proponowałbym nie zadawać pytania, jeśli samemu się nie wierzy, że ono ma jakikolwiek sens.

 

Panie Prezydencie, wierzę, że pytanie o pomnik światła ma sens, i wierzę w odpowiedź pozytywną, która byłaby w stanie kogoś przekonać, że władza ma w tej sprawie czyste intencje.

 

Ale kogo? Może kogoś tak, ale mogę się założyć o wszystko, że nie usatysfakcjonuje to mieszkańców tego namiotu przed pałacem.

 

To proszę mnie przekonać.

 

Wie Pan, dla Pana budować pomnik – to jeszcze troszkę poczekajmy.

 

1, 2, 3, 4, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.