przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 13 października 2014

Wywiad prezydenta w programie "Dziś wieczorem"

Piotr Kraśko: Dobry wieczór Państwu, to specjalne wydanie programu „Dziś wieczorem”, specjalne, bo w „Jedynce” i przede wszystkim, dlatego, że w Belwederze, gdzie jesteśmy gośćmi prezydenta Bronisława Komorowskiego. Raz jeszcze, dobry wieczór Panie Prezydencie.

 

Prezydent Bronisław Komorowski: Dobry wieczór, witam bardzo serdecznie Państwa.


Panie Prezydencie, zaczęliśmy o tym mówić w „Wiadomościach”, ale chciałem jeszcze jedno pytanie zadać dotyczące piłki nożnej. Czy Pana to też trochę nie zdziwiło, że my nie wiedzieliśmy jak się odnaleźć tak chwilę po tym triumfie, bo znamy przyśpiewki na przegrane mecze „Polacy nic się nie stało”, a może powinniśmy przyzwyczaić się po prostu do tego, że to nie jest łut szczęścia, to nie jest jakiś cud, a kraj, który odnosi sukcesy w gospodarce, także na wielu innych polach ma prawo oczekiwać zwycięstw także w sporcie tym wielkim?

 

Myślę, że takie jest marzenie Polaków, żeby zwycięstwa sportowe zacząć traktować, jako rzecz naturalną i normalną, jeśli nawet niecodzienną, bo nie wygrywa się codziennie to jednak, jako właśnie przynależną do pozycji, rangi państwa, narodu także i sportu, sportu polskiego. Ma Pan rację, taka jest chyba tendencja, żeby uznać, że to już trochę mniej są jakby ekscesy szczęścia polskiego, łutu szczęścia, a w coraz większym stopniu po prostu wypracowane, będące efektem ogólnego także rozwoju państwa polskiego efekty natomiast wie Pan to, co jest dorobkiem ogromnym, chciałbym to podkreślić, to jest jednak pokazywanie się z coraz lepszej strony polskich kibiców. Ja to obserwowałem na, na Mistrzostwach Świata w Piłce Siatkowej, no to fenomenalni kibice, ale po prostu fe-no-me-nal-ni! Zobacz także: "Pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej powinien łączyć, nie dzielić"

 

Oni też są Mistrzami Świata w kibicowaniu.

 

Tak, a tu, tu było podobnie no piłka, piłka nożna no jednak recenzje, które Polska zebrała w prasie europejskiej, także niemieckiej z tytułu bardzo fair kibicowania i okazywania szacunku dla hymnu niemieckiego, gaszenia różnych tam takich zjawisk, które się pojawiły oczywiście, ale zostały jakby zaklaskane, no to budzi szacunek, bo tędy wiedzie droga oprócz sukcesu sportowego, tędy wiedzie droga do budowy dobrego wizerunku naszego państwa poprzez pokazanie z tego, że umiemy się po prostu przyzwoicie, sensownie zachować w ramach wydarzeń sportowych, a szczególnie wtedy, kiedy emocje narodowe grają niesłychanie mocną rolę.

 

Panie Prezydencie, to teraz o emocjach w polityce, bo Platforma zaczęła wygrywać w sondażach najpierw po wyborze Premiera Tuska na Prezydenta Unii, potem po expose pani Premier Kopacz. Najpierw mówiono o efekcie Tuska, potem o efekcie już premier Kopacz, bo nie sposób to inaczej tłumaczyć, tylko po tym wygranym meczu piłkarze przytomnie bardzo mówili dwa słowa: teraz Szkocja, co by Pan powiedział Platformie teraz, która cieszy się z pierwszych sukcesów: ok, to jest dobra droga, czy: pamiętajcie teraz wybory, na przykład?

 

Wybory są rzeczą normalną w demokracji i jest kalendarz wyborczy, wiadomo, że teraz najważniejsze będą dla przyszłości nie tylko partii politycznych, bo w samorządach coraz większą rolę odgrywają komitety niepartyjne, coraz większe znaczenie dla Polski będzie miała jakość Polski samorządowej. Wiemy, że tam jest wydawana ogromna część pieniędzy publicznych, że tam są wydawane i decydowane, jak będą wydawane pieniądze europejskie. Wiemy, że tam się decyduje w ogromnej mierze przyszłość jakoś życia Polaków we własnych miastach, we własnych gminach, we własnych wsiach, więc jestem przekonany, że można tak powiedzieć, tak teraz przede wszystkim wybory samorządowe.

 

A czy te zmiany w sondażach.

 

Wyłoniły odpowiednich włodarzy i ludzi odpowiedzialnych za te mały ojczyzny.

 

Czy ta zmiana w sondażach, Pana zdaniem, dla Platformy przełomowa na pewno, ale czy trwała?

 

Wie Pan, nie ma nic trwałego, ale, ale są jakieś tendencje. Ja myślę, że rzeczywiście ta szarża Polska, o której mówiłem w czasie zwycięstwa w piłce siatkowej trwa, nie tylko poprzez zwycięstwo w piłce nożnej teraz nad Niemcami, ale również poprzez sukces, jakim jest objęcie przez Polaka, przez polskiego premiera funkcji Przewodniczącego Rady Europejskiej, to trwa, ta szarża polska trwa. Ona będzie trwała także w następnych latach, dlatego, że samorządy uzyskają nie mniejsze, a myślę, że większe efekty, jeśli chodzi o następną perspektywę budżetową Unii, jeśli chodzi, o jakość życia, dokończenie wielu inwestycji, więc te następne lata, to będą lata wielkiego sukcesu Polski samorządnej i Polski - to trzeba o tym pamiętać, a jak to będzie w wydaniu partyjnym, no wie Pan, widać wyraźnie, sondaże tutaj nic nie kłamią, że te wszystkie wydarzenia razem one gdzieś trafiają do wyobraźni ogromnej części Polaków, którzy myślą w ten sposób, że no jednak pewna stabilność, pewna konsekwencja, na przykład w proeuropejskim kursie państwa polskiego od lat no się przekłada na zaufanie polityczne i ja się nie dziwię, dzisiaj myślę, że przeciętny Polak i na wsi, i w małym miasteczku i w wielkim mieście no widzi, że byli tacy, którzy starali się odstraszyć od Unii Europejskiej, byli tacy, którzy zachęcali do członkostwa Unii Europejskiej, chyba siłą rzeczy pod wpływem własnych doświadczeń, obserwacji tego, co się w Polsce dzieje, no dzisiaj ci, którzy mieli odwagę namawiać na członkostwo w Unii i zanurzenie Polski w tym procesie integracyjnym są obdarzani premią dodatkowego zaufania.

 

Panie Prezydencie to jeszcze jedna szarża nas czeka, szarża związana z pakietem klimatycznym i czy to nie jest najtrudniejsze zadanie, jakie stoi przed panią premier, bo Polska nie może się zgodzić na takie ograniczenia, na przykład w emisji dwutlenku węgla, ta gospodarka będzie jeszcze długo oparta na węglu, a na zachodzie Europy trudno o zrozumienie polskiego interesu niestety.

 

Muszę powiedzieć, że z największym szacunkiem obserwuję w tej chwili takie twarde stawianie sprawy właśnie bezpieczeństwa energetycznego Polski, rozumianego także jako odpowiedni efekt szczytu klimatycznego, co robi pani premier Ewa Kopacz, to jest ten konkret, ogromny konkret, który będzie miał wpływ na to, czy Polska energia będzie tańsza, czy będzie droższa, czy będzie jej dosyć, czy będzie brakowało, to jest perspektywa większej albo mniejszej konkurencyjności polskiej gospodarki, co się będzie działo z polską energetyką. Jestem przekonany, że pani Ewa Kopacz, rozmawialiśmy zresztą na ten temat, będzie prezentowała bardzo daleko idącą, bardzo daleko idącą determinację w walce o polskie interesy na szczycie, na szczycie klimatycznym, europejskim i w moim przekonaniu mają bardzo dużą - ma dużą szansę na sukces aczkolwiek ja się czuję w obowiązku powiedzieć, że gdzieś na końcu zawsze trzeba się liczyć z tym, że to będzie jakaś forma kompromisu politycznego, bo tak działa Unia Europejska. Jestem przekonany, że z powodu zarówno twardej, jak i konsekwentnej polityki polskiej prezentowanej przez panią Ewę Kopacz, jak i w wyniku ogólnej oceny Polski oraz docierania do Europy, instytucji europejskich przekonania, że nie można oczekiwać od Polski, żeby, że tak powiem, „sama sobie podcięła żyły”, bo polska energetyka jest i długo jeszcze musi być oparta o węgiel. Instytucje europejskie dojdą do wniosku, że w wypadku Polski jest konieczne stawienie na coś innego, żeby zachowując produkcję energii elektrycznej z węgla, o co się bijemy cały czas i pani premier o to zabiega, żeby jednocześnie postawić na zmniejszenie emisyjności CO2 w wyniku produkcji energii elektrycznej z węgla właśnie, a do tego są potrzebne pieniądze europejskie na przebudowę technologii, na wdrożenie nowych rozwiązań, nowych urządzeń i tak dalej, więc jest o co zabiegać w Unii Europejskiej. Na końcu, w moim przekonaniu, trzeba być gotowym na kompromis, który oznacza, że się nie uzyskuje wszystkiego, ale chodzi o to, żeby Polska uzyskała bardzo wiele i w moim przekonaniu pani premier Ewa Kopacz ma tutaj taką ogromną determinację w tym obszarze, a trzeba ją będzie w tym zakresie oczywiście także wzmacniać, pomagać i tu jest wielkie wezwanie do wszystkich sił politycznych, aby ten aspekt, dwa aspekty: wspierania polskiego premiera w zabiegach na gruncie instytucji europejskich i jednocześnie gotowości do pewnego kompromisu w tym zakresie. To trzeba budować i tu jest miejsce nie tylko na koalicję, nie tylko na prezydenta, a nie tylko na rząd, ale także i na opozycję.

 

Panie Prezydencie to jeszcze na koniec pytanie związane z listem, który trafił do Pana kancelarii parę dni temu, to list od rodzin smoleńskich, które apelują o to, by przed kolejną rocznicą.

 
To jest bardzo ważny list.
 

Powstał pomnik. Na ile to jest realne, Pana zdaniem?

 

To jest bardzo ważny list, dlaczego? Dlatego, że oprócz tego, że jest podpisany przez rodziny, powiedziałbym, które zupełnie albo stoją z boku różnych podziałów politycznych albo są właśnie gdzieś tam z różnych nurtów politycznych – i PiS-owskiego, i lewicowego, i centrowego, i PSL-owskiego. Jednocześnie ten list, nie stawia żadnych warunków, ani co do miejsca lokalizacji, ani co do czasu nawet, tylko ogólnie mówi o pewnej potrzebie. Według mnie, ten list jest ważny, ja na pewno z całą życzliwością się zaangażuję w samą ideę podejścia do budowy pomnika, który by upamiętniał wszystkie dziewięćdziesiąt sześć ofiar katastrofy smoleńskiej z uwzględnieniem tego, że byli to ludzie o wrażliwości prawicowej, lewicowej, centrowej, w ogóle bez wrażliwości politycznej, z różnych bardzo jakby parafii polskich czy rodzin polskich.

 

To jest bardzo ważne i ja nie obiecuję, że to zrobię, ale chcę spróbować, bo to może być bardzo trudne. Jaki ma sens pomnik? Wtedy, jeżeli on by ludzi łączył, a nie dzielił, a wiemy, że przez te cztery lata ta sprawa katastrofy smoleńskiej i upamiętnienia bardzo często była elementem dzielenia opinii publicznej, być może po tych czterech, pięciu latach nastąpiły pewne zmiany, takie, które by pozwoliły na spokojne podejście do tego, do problemu, tak żeby z tego był profit Polski z tytułu wspólnotowego, przeżycia jeszcze raz i żałoby i pamięci, a nie podsycania konfliktu politycznego. Wie Pan, kiedyś mnie w tym duchu zainspirował i to chciałem w tym miejscu powiedzieć, pan Ludwik Dorn, były Marszałek Polskiego Sejmu, który jest socjologiem z wykształcenia i użył takiego określenia: mówił, że sprawa się otorbiła, ale w dalszym ciągu głęboko dzieli Polaków, gdzieś, że tak powiem, pod spodem i ja sobie pomyślałem, że ten list jest znakomitą okazją do tego, żeby próbować właśnie te podziały trochę zmniejszyć, zmniejszyć ich znaczenie, odbudować wspólnotę, także tę wspólnotę żałoby, która była wtedy głęboko przeżywana, nie deklaruję, że to się da zrobić teraz, szybko i tak dalej, nie widzę żadnej możliwości, ani potrzeby wiązania tego z kalendarzem politycznym, będą kolejne wybory, ale spróbuję uruchomić ten proces. W porozumieniu przede wszystkim z tymi rodzinami, które do mnie napisały ten list, oczywiście z władzami miasta stołecznego Warszawy także, bo to jest gospodarz miejsca.

 

Bardzo dziękuję za rozmowę.

 
Dziękuję bardzo.
 

A to było specjalne wydanie programu „Dziś wieczorem”, byliśmy gośćmi w Belwederze Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Bardzo dziękuję Państwu, bardzo dziękuję Panu, Panie Prezydencie.

 

Dziękuję i wszystkiego dobrego. Czekajmy na następny sukces.

 
Jutro.
 
Jutro.
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.