przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 18 lutego 2015

Wywiad prezydenta dla TVP

Redaktor Piotr Kraśko: Dobry wieczór Państwu, w Belwederze jesteśmy gośćmi Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

 

Prezydent Bronisław Komorowski: Dobry wieczór. Dobry wieczór Państwu.

 

Panie Prezydencie, po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat część z nas, Polaków, zadaje sobie pytanie, czy grozi nam wojna? Grozi?

 

Trzeba, żyjąc w tym miejscu Europy, no, trzeba zawsze pamiętać o tym, że świat wokół nas nie jest światem bezpiecznym i że Polska nie jest w bezpiecznym miejscu. Ale z drugiej strony, żyjąc dwadzieścia pięć lat w wolnej Polsce, która zyskała wielkich, potężnych i liczących się przyjaciół i sojuszników, Polski, która jest zintegrowana z Europą, integrowana jest także w świecie NATO, nigdy Polska tak bezpieczna, jak teraz, nie była. Więc żyjemy w niebezpiecznym świecie, ale budujemy skutecznie system, który ma gwarantować polskie bezpieczeństwo, na każdy wypadek, także na wypadek jakiegoś konfliktu. Dzisiaj jest konflikt na granicy ukraińsko-rosyjskiej, on nas bardzo niepokoi, ale trzeba uważać z budowaniem nastroju, że to już jest wojna, w której Polska uczestniczy albo powinna uczestniczyć i tak samo, jak trzeba uważać z budowaniem przekonania, że nic się nie wydarzyło, że można spać spokojnie. Trzeba ciężko pracować, umacniać polskie bezpieczeństwo, modernizować polską armię, wzmacniać Sojusz Północnoatlantycki i nasze miejsce w tym Sojuszu, zachęcać Sojusz, co się dzieje, do wzmacniania całej flanki wschodniej Paktu, a to oznacza także i polskie bezpieczeństwo. Zobacz także: "Trzeba umacniać polskie bezpieczeństwo"

 

Ale, rzeczywiście, w NATO jesteśmy od ponad piętnastu lat, rok temu, na ulicach Kijowa lała się krew, ale mimo wszystko świat wydawał się bezpieczniejszy, bo wydawało się, że to jest jakieś wewnętrzne rozdarcie na Ukrainie. No, mało, kto z nas chyba myślał wtedy, że rosyjskie czołgi będą posuwały się na wschód. No, pytanie, gdzie będzie temu granica?

 

Takie myśli wielu jednak miało, bo przecież, czym był Majdan? Majdan był dramatycznym opowiedzeniem się, bardzo zdecydowanym, Ukraińców, czy większości narodu ukraińskiego, za prawem do integrowania się ze światem zachodnim. To były te ukraińskie marzenia, pobudzone w latach poprzednich – miała Polska w tym także swój liczący się udział – marzenia Ukraińców, żeby trochę tak jak Polska znaleźć się w orbicie świata zachodniego, a więc uciec ze świata wschodniego.

 

Dzisiaj rzecznik francuskiego rządu powiedział: To porozumienie z Mińska jeszcze nie umarło. No, tyle, że dzisiaj umarło i to nie śmiercią naturalną, czterdziestu ukraińskich żołnierzy. No, skąd możemy mieć jakiś pomysł w głowie, że Putin się zatrzyma i wyda rozkaz tym ludziom: Dosyć strzelania?

 

Trzeba uwzględnić fakt, że świat zachodni, szczególnie zachodnia Europa, troszkę inaczej widziała, widzi i pewnie w przyszłości będzie widziała rolę Rosji w tej części Europy. My staramy się przekonywać i Francję, i Niemców, do naszego punktu widzenia, który polega między innymi na tym, że uważamy, że to, co się wydarzyło, a więc agresja na Ukrainę, zajęcie Krymu, zajęcie, właśnie, pobudzenie separatyzmu, to jest zmiana na trwałe w środowisku bezpieczeństwa na wschód od NATO, na wschód od granicy Unii Europejskiej. Nie cały świat zachodni z tym się zgadza. Nie cały świat zachodni widzi ten problem tak boleśnie i tak dramatycznie jak Polska i jak Ukraińcy. Natomiast, jeśli chodzi o Mińsk, uważam, że trzeba dać szansę na zweryfikowanie się tej umowie do końca. Nie należy być w tym wypadku bardziej rygorystycznym od samych Ukraińców, bo to do Ukrainy, do ich władz, państwa ukraińskiego, należy ocena tego, czy rozejm już legł w gruzach, czy też jest nadwyrężony. To, że niewątpliwie nastąpiło naruszenie warunków rozejmu, to jest chyba oczywiste, bo niewątpliwie nastąpiły walki, właśnie są kolejni polegli, leje się krew, ale jednocześnie coś się, prawdopodobnie, jakiś etap się skończył. No, na pewno po myśli prezydenta Putina, a nie po myśli prezydenta Poroszenki. Ale z oceną, czy należy z tym Mińskiem drugim wiązać jeszcze jakiekolwiek nadzieje, czy należy go skreślić, trzeba poczekać na ocenę Ukraińców, przede wszystkim oraz pozostałych sygnatariuszy tegoż porozumienia. Jadę w niedzielę na Ukrainę, do Kijowa, będę rozmawiał z Prezydentem Poroszenką. Między innymi to będzie przedmiotem rozmowy, ich ocena tego, co się wydarzyło, to, co może się wydarzyć i to, co można zrobić, aby ten scenariusz rozejmu jednak był scenariuszem zbliżającym nas do pokojowego rozwiązania, a nie do kolejnej fazy okrajania państwa ukraińskiego z terytorium, z niepodległości, z praw do dążenia do znalezienia się w świecie zachodnim.

 

Niemiecki tygodnik Der Spiegel pisze dzisiaj, że Ukraina powinna już zapomnieć o Donbasie. Żołnierze powinni się wycofać, powinni złożyć broń, bo inaczej rozpadnie się Ukraina i nie uratuje tego, o co walczono na Majdanie, także bardzo krwawo, dokładnie rok temu. Kiedy w niedzielę ukraiński prezydent zapytałby Pana: A co ty mi radzisz? Co ja powinienem zrobić? To, jaka byłaby Pana odpowiedź?

 

To są takie sprawy, które każdy Prezydent musi, we własnym sumieniu, we własnym sercu, własnym umyśle, rozważyć. To łatwo jest napisać taki artykuł w prasie niemieckiej, ale chyba o wiele trudniej do takiego scenariusza byłoby przekonać opinię ukraińską. To, co dzisiaj Ukrainie naprawdę grozi, w wyniku niejasności przy wykonywaniu porozumienia w Mińsku, to właśnie rozbicie jedności ukraińskiej. A to jest bardzo łatwe do zrobienia. To jest naruszenie, zdestabilizowanie układu władzy na Ukrainie, doprowadzenie do konfliktu w tym obozie. Niewątpliwie niektórym się na świecie marzy. Niektórym, którzy są wrogami wolnej, niepodległej Ukrainy, więc trzeba bardzo uważać z takim podpowiadaniem rozwiązań, które mogą oznaczać głęboki konflikt na samej Ukrainie.

 

Przez cały czas wierzyliśmy, że jest tak, może nie wszyscy, ale mieliśmy nadzieję, że jest granica, której Putin nie przekroczy i to jest granica państw członkowskich NATO. Kilka dni temu Premier Łotwy powiedział, że on ma wrażenie, że już u niego w kraju toczy się wojna hybrydowa. Czy my naprawdę jesteśmy pewni, że granice państw członkowskich NATO, to jest granica, której Putin nie przekroczy?

 

Nie ma sensu karmić się lękami, obawami i najczarniejszymi scenariuszami, tylko po to, żeby się bać. Warto o najczarniejszych scenariuszach rozmawiać, mieć je w głowie, po to, aby szykować się do odpowiedzi skutecznej, na wypadek realizacji czarnych scenariuszy. I oto, taką odpowiedzią Sojuszu Północnoatlantyckiego, adresowaną również do Łotwy, ale i do Polski, do Litwy, do Estonii, były ustalenia szczytu NATO w Newport. Reprezentowałem tam Polskę i wydaje się, że uzyskaliśmy bardzo wiele w zakresie decyzji Sojuszu, potwierdzających nie tylko wolę obrony integralności krajów członkowskich, ale ze szczególnym uwzględnieniem tych krajów, które mogą się czuć zagrożone tego rodzaju tendencjami do odbudowy strefy wpływów przez Rosję we wschodniej Europie. Co więcej, zapadła decyzja o zbudowaniu specjalnych struktur natychmiastowej reakcji obronnej. Co najważniejsze, są decyzje dotyczące planów obronnych krajów sojuszniczych, rozmieszczenie także w tych krajach zarówno żołnierzy z innych krajów NATO-wskich. Polska, warto o tym pamiętać, też uczestniczy w misji Air Policing, która polega na tym, że to my i inne kraje NATO-wskie, chronimy niebo nad Estonią, nad Łotwą właśnie i nad Litwą. Co nie znaczy, że te kraje mogą spać spokojnie. Te kraje muszą także wykonać to, co do nich należy. Polska jest prymusem w NATO, jeśli chodzi o poziom finansowania własnych sił zbrojnych. Rząd, na moją prośbę, podjął decyzję o podwyższeniu poziomu finansowania do 2% Produktu Krajowego Brutto. Ale inne kraje wydają, te, które się czują bardzo zagrożone, dramatycznie mało. No i niewątpliwie pod wpływem polskiej akcji, także i mojej osobiście – spotykałem się i w obecności prezydenta Obamy z prezydentami krajów nadbałtyckich, właśnie – no, padły deklaracje, one muszą być przekute w czyny, o tym, że te kraje również podnoszą poziom finansowania własnego systemu obronnego. A więc, jeśli chce się mieć więcej bezpieczeństwa, trzeba więcej na to łożyć. Jeśli chce się być bezpiecznym w niebezpiecznym świecie, trzeba to robić w sposób bardzo zdecydowany, umacniając swoje zdolności obronne, ale także zdolności obronne Sojuszu jako całości. Tak postępuje Polska, konsekwentnie od ładnych paru lat, między innymi dlatego skorygowaliśmy, w moim przekonaniu błędną, politykę przestawienia polskiej armii na, jakby, operacje ekspedycyjne, daleko poza naszym terytorium, na antypodach świata, w Afganistanie czy gdzie indziej. Tego skutki do dzisiejszego dnia armia polska odczuwa. To zostało skorygowane, między innymi moimi decyzjami Zwierzchnika Sił Zbrojnych i uważam, że były to decyzje podjęte, że tak powiem, w ostatnim momencie, kiedy jeszcze nie przekształciła się armia w narzędzie operacji gdzieś, właśnie, w Azji czy w Afryce, a mogła spokojnie wrócić do podstawowej funkcji, jaką jest zdolność do obrony naszego terytorium.

 

Panie Prezydencie, ale widzimy, jaki jest stosunek Władimira Putina do podpisanych dokumentów na papierze. Czy nie jest tak, że w realnym świecie, jedyne, co powstrzymuje takich ludzi, jak Putin, to są oddziały amerykańskie, stojące w kraju NATO. I albo Amerykanie wyślą śmigłowce, transportery opancerzone, jakąś niewielką nawet grupę swoich żołnierzy do Litwy, Łotwy, Estonii, granicy Polski, albo niewiele Putin będzie się tym przejmował.

 

Ja myślę, że nie same działania tego typu chronią kraje członkowskie NATO na wschodzie, chroni także i determinacja własnych społeczeństw i zdolność własnych armii oraz to, co najważniejsze – plany NATO-wskie. Bo, oczywiście, obecność żołnierzy amerykańskich – to też się udało osiągnąć w wymiarze nie w pełni satysfakcjonującym Polskę, ale jednak w takiej skali, że Rosjanie też to widzą, tych żołnierzy amerykańskich stacjonujących czy w Łasku, czy w tych, którzy będą stacjonowali w Redzikowie i tak dalej, to Rosjanie to widzą. Ale, wie Pan, to ma wymiar bardziej symboliczny, ważny, bardzo ważny, bo to jest dowód na spoistość wewnętrzną Sojuszu i na determinację najważniejszych krajów członkowskich NATO. Ale pamiętajmy o tym, że jeżeli oczekujemy od Stanów Zjednoczonych więcej, to też sami musimy dawać więcej, wkładać do tego NATO, jeśli chodzi o możliwości. Stąd jest święta zasada – Polska musi być zdolna także do wykonania operacji obronnych, na rzecz innych krajów członkowskich Sojuszu i my do tego jesteśmy gotowi.

 

Ostatnie pytanie, Panie Prezydencie. Był Pan bardzo rozczarowany słowami Viktora Orbana, których, skądinąd, można się było spodziewać do Władimira Putina, właściwie wygłoszonymi w czasie jego obecności w Budapeszcie, że Europa powinna dogadywać się z Rosją, a nie zatrzaskiwać drzwi.

 

Właśnie nie ma poważnych polityków w Europie, którzy by nie chcieli porozumienia i współpracy z Rosją. To jest najlepszy sposób na zapewnienie bezpieczeństwa i spokoju. Ale, jeśli Rosja prowadzi politykę awanturniczą, to awanturniczej polityce trzeba się, w sposób zdecydowany przeciwstawić. Jak się przeciwstawia Zachód? O NATO mówiliśmy, ale Unia Europejska przeciwstawia się, między innymi, poprzez politykę sankcji. I tu muszę powiedzieć, że wbrew temu, co premier Orban mówi o kwestiach relacji węgiersko-rosyjskich, to w kwestiach zasadniczych, jak jest głosowanie nad kolejnymi sankcjami, Węgry zachowują się absolutnie poprawnie, głosując razem z innymi krajami Unii. Pamiętajmy, że także z punktu widzenia Ukrainy, najważniejszą rzeczą jest to, żeby Unia Europejska i NATO, mówiły w maksymalnie możliwym stopniu jednym głosem, żeby nie było rozdźwięków wewnętrznych. Stąd tak przywiązujemy wagę, między innymi, też do tego, żeby Polska nie wysforowała się ani za nadto do przodu, ani nie została jako maruder w kwestiach stosunku świata zachodniego do konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Ale jeśli tak mówimy i tak działamy, to musimy mieć świadomość także tego, że polski głos jest albo mocniejszy, albo bardziej słyszany, albo mniej słyszany, w zależności od tego, czy my w Polsce, wewnątrz, zachowujemy podstawowe, jakby, podstawową wspólnotę w zakresie polityki zagranicznej i polityki bezpieczeństwa. Temu, między innymi służy Rada Bezpieczeństwa Narodowego - żeby ucierać te poglądy. No, kłopot polega na tym, że niektórzy w ogóle w takim ucieraniu poglądów nie chcą nawet uczestniczyć. Więc, trzeba, szczególnie teraz, kiedy idziemy do kampanii wyborczej, kiedy zaczynają się ujawniać różne, że tak powiem, jakieś pęknięcia, rozdźwięki, pilnować tego, żeby przynajmniej kwestie polityki bezpieczeństwa Polski i te główne zarysy polskiej polityki zagranicznej, w dalszym ciągu stanowiły element porozumienia ponadpartyjnego. Nie były destruowane, nie były niszczone przez podmuchy gorączki wyborczej. A to niestety zaczyna o sobie dawać znać.


Bardzo dziękuję za rozmowę, Panie Prezydencie. W Belwederze byliśmy gośćmi Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Bardzo dziękuję.

 

Dziękuję bardzo.
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.