przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 24 kwietnia 2015

"Muszę ponosić odpowiedzialność za bezpieczeństwo państwa"

  |   Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Super Expressu" Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Super Expressu" Wywiad prezydenta Bronisława Komorowskiego dla "Super Expressu"

Wywiad z Prezydentem RP Bronisławem Komorowskim ukazał się 24 kwietnia 2015 roku w dzienniku "Super Express".

 

„Super Express": Zna się pan na polityce. Proszę powiedzieć, na kogo powinienem głosować?

 

Bronisław Komorowski: Proponuję, żeby głosował pan na zgodę i bezpieczeństwo, czyli na Bronisława Komorowskiego. Można głosować, wiedząc, jak wygląda jego prezydentura, a nie tylko to, co opowiada i zapowiada.

 

Są tacy, którzy mówią, że nie powinniśmy na pana głosować. Na przykład Bożena Dykiel. Zapewne słyszał pan i jej emocjonalną wypowiedź.

 
Nie słyszałem, ale przyjmuję do wiado­mości.  Jest demokracja i każdy ma swoich gorących zwolenników i przeciwników.
 

Pana główny konkurent – Andrzej Duda - mówi, żeby na pana nie gło­sować, ponieważ obiecał pan i oszu­kał. Chodzi m.in. o podatki.

 

Typowe dla ludzi, którzy sami nie mogą się wylegitymować własnymi dokonaniami, żadną poważną sprawą załatwioną dla Polski. Kampanię organizują na zasa­dzie atakowania obecnego prezydenta i kwestionowania jego dorobku. Ja ze swo­im dorobkiem mogę się wszędzie z dumą pokazać. Zawsze starałem się być wierny jednej zasadzie - nigdy nadmiernie nie obiecywać. A to, co się obieca, wykonać w stu procentach. Ze wszystkich moich obietnic wywiązałem się w pełni. Jeżeli pan Duda twierdzi, że warto liczyć każdeobietnice, to zapytam, gdzie jest te 3 mln mieszkań obiecanych przez PiS?

 

Duda jest bardzo precyzyjny w swo­jej krytyce. Wskazuje, że w 2010 roku mówił pan: „Podwyżka podatków to pójście na łatwiznę". Wylicza, że podpisał pan 13 ustaw...

 

Chwileczkę, a gdzie tu jest obietnica?

Ale czy poszedł pan na łatwiznę?

 

Mam najgłębsze przekonanie, że nie należy podnosić podatków, jeśli to nie jest konieczne. Czy to jest obietnica, że będzie się wetowało wszystkie ustawy rządowe? Albo ktoś nie zna mechanizmów pań­stwa, albo świadomie kłamie. Zakładam, że chodzi o to drugie. Każdy prezydent staje wobec sytuacji, że trafiają do niego ustawy rządowe, z których najczęściej, jeśli chodzi o podatki, są to ustawy okołobudżetowe. A w kwestii budżetu prezydent nie może nic. Nie może zawetować budżetu. Moi oponenci doskonale wiedzą,  że wszyscy moi poprzednicy stawa­li na stanowisku, że kwestie podatków są domeną rządu i podpisywali wszyst­kie ustawy podatkowe.

 

Zawetował pan jakąś ustawę pod­wyższającą podatki?

 

Wiem jedno - moi poprzednicy weto­wali wyłącznie ustawy rządu, z którym mieli na pieńku. Nigdy Lech Kaczyński
nie zawetował ustawy Jarosława Kaczyńskiego.  Ja wetowałem wyłącznie ustawy rządu, z którym dobrze mi się współpra­cowało. Wetowałem, gdy było to w peł­ni uzasadnione, a nie podyktowane chę­cią podstawienia nogi, np. w kwestiach podatkowych. Wszystkie moje weta zosta­ły przyjęte przez parlament. To jest miara odpowiedzialności za państwo.

 

A podwyższenie wieku emerytal­nego? W roku 2010 PO mówiła tak: „Powinniśmy mieć wybór, czy pracu­jemy do 67. czy do 65. roku życia. Weszła ustawa, że trzeba pracować do 67. roku życia. Bez wyboru.

 

To była trudna decyzja dla rządu, ale podyktowana skutkami kryzysu demo­graficznego. Jest coraz więcej osób star­szych, które chcą otrzymywać uczciwe, wyższe emerytury, a coraz mniej osób pracujących, które na te emerytury pła­cą. Był wybór - albo zmniejszą się eme­rytury, albo trzeba będzie podnosićskładkę ZUS. Trzecim rozwiązaniembyło to, że wszyscy będziemy trochę dłu­żej pracowali. Obniżanie emerytur było­by katastrofą, a nieuczciwością obcią­żanie młodego pokolenia. Przypomnę, że w trakcie prac nad projektem rząd przyjął moją propozycję wprowadzenia emerytur częściowych, które dają moż­liwość przejścia na emeryturę wcześ­niej. Jestem też za tym, żeby zapewnić wybór ludziom o dłuższym stażu pracy.

 

Jak to się dzieje, że pan podpisuje ustawy rządowe, ale kiedy pan pro­ponuje dobre zmiany w ordynacji podatkowej, by wątpliwości inter­pretować na korzyść podatnika, to rząd Platformy mówi „nie"?

 
Nie wiązałbym tego z konkretną par­tią. Ograniczenie uprawnień do ścią­gania podatków zawsze jest źle przyj­mowane przez ministrów finansów i urzędy skarbowe. Rzeczywiście sta­nąłem na stanowisku, że nie dotyka­jąc systemu podatkowego, chcę wpro­wadzić fundament rozstrzygania prawa podatkowego na korzyść podatnika, nie urzędnika...
 
Wprowadzi pan to, zdąży pan?
 

Jestem przekonany, że tak. Liczę na poparcie i dziękuję za to już okazane, między innymi przez „Super Express".

 
Minister finansów nie jest zachwycony.
 

Nie dziwię mu się, bo to dla niego kło­pot. Dla mnie jest jednak rzeczą ważną, aby istniała formuła lojalności wzajem­nej między państwem a obywatelem, także w obszarze systemu podatkowe­go. Obywatel musi wiedzieć, że pań­stwo nie będzie zostawiać żadnych luk prawnych wykorzystywanych na jego niekorzyść.

 

A argument, że to samo można było zrobić dwa lata wcześniej?

 

Można było zrobić i 20 lat temu.

 

Zmiany zaproponował pan tuż przed kampanią.

 

Prace trwały od co najmniej dwóch lat. Dziś są finalizowane. Mógłbym zapytać, dlaczego żaden z moich poprzedników na to nie wpadł. Nie ukrywam zresztą, że w klimacie przedwyborczym - mówię tu o wybo­rach parlamentarnych - łatwiej jest uzyskać poparcie sił politycznych dla takich rozwiązań.

 

Jerzy Buzek powiedział, że szoku­je go wybór francuskich helikoptew dla wojska, a nie maszyn produ­kowanych w Polsce.

 

Jestem zwierzchnikiem sił zbrojnych i muszę ponosić odpowiedzialność za bez­pieczeństwo państwa. A bezpieczeństwo
to także nowoczesna i dobrze wyposażo­na armia. Ja jako minister obrony i moi następcy prowadziliśmy zakupy amerykańskich samolotów wielozadaniowych, izraelskich rakiet czy fińskich transpor­terów opancerzonych.

 

Helikoptery można jednak produ­kować w Polsce.

 

Dla sił zbrojnych trzeba kupować takie helikoptery, które są potrzebne na polu walki. Kiedy wydaje się duże pieniądze, to wprowadza się offset, w ramach którego do polskiego przemysłu mają iść zamó­wienia na podzespoły stamtąd. Nie moż­na zmuszać armii do tego, by kupowała tylko w Polsce. To jest tak, jakbyśmy zmu­szali Polaków do tego, żeby kupowali samochody produkowane tylko w kra­ju. Tak było w PRL i to się źle skończyło. Helikoptery muszą być przede wszyst­kim dobre dla żołnierzy. Jeśli to możliwe, trzeba też budować szansę dla naszego przemysłu. Traktuję to jako oczywistość.

 

Andrzej Duda twierdzi, że helikop­tery z Mielca są co najmniej równie dobre jak te francuskie, l mówi, że
można by ustawić tak procedurę, żebyśmy produkowali je w Polsce...

 

To brzmi jak propozycja ustawienia przetargu. Ryzykowna teza Myślałem, że pan Duda ma więcej doświadczenia
prawniczego. Dziś każdy zaczyna być spe­cjalistą od śmigłowców...

 

Sam się douczałem...

 

Oczywiście warto pytać, ale twier­dzić, że jedna oferta jest na pewno lep­sza lub gorsza? Jestem zwierzchnikiem
sił zbrojnych, ale nie odważą się przesądzić. Nad tym naprawdę pracowały cale zespoły z Ministerstwa Obrony Naro­dowej! Armii są potrzebne śmigłowce, rakiety do obrony...

 

Gen. Skrzypczak, ekspert, twier­dzi, że rakiety, które chcemy kupić, są przestarzałe.

 
Ale innych nie ma!
 

Będziemy musieli kupić i niemal od razu wydać pieniądze na modernizację?

 

Tu uchylę rąbka tajemnicy, że będzie nowsza generacja i my wejdziemy w tę generację. Proszę wierzyć, że to jest naj­nowocześniejszy system, którym dyspo­nuje najnowocześniejsza armia, czyli amerykańska. Nie grymaśmy, że trze­ ba mieć jeszcze coś nowocześniejszego,
bo tego nie ma na rynku.

 

Szef FBI nie przeprosi Polaków za swoje haniebne słowa. Jego wypo­wiedź, ku mojemu zdziwieniu, zjed­noczyła nas. Co powinniśmy w tej sprawie jeszcze robić?

 

Oprócz starań MSZ o przeprosiny bądź jakąś formę przekreślenia tej wypowiedzi, udało się zaktywizować środowiska przyjaciół Polski. Jest np. wystąpienie Kongresu Żydów Amery­kańskich, który jako przyjaciel Pol­ski dementował bzdury opowiadane przez szefa FBI. Jest cała fala artyku­łów w prasie amerykańskiej. I bardzo dobrze, chodzi nie o jednostkową reakcję, ale o działania zmieniające nega­tywny stereotyp Polaków...

 
Jakie działania?
 

M.in. pobudzanie różnych środo­wisk polonijnych i amerykańskich do budowania pozytywnego wize­runku Polski i informacji o rzeczy­wistościw czasie II wojny światowej. Wyobrażam sobie np. zaproszenie sze­fa FBI do Muzeum Żydów Polskich. Warto zachęcać Amerykanów, by dowiedzieli się, że Polska była jedy­nym krajem, w którym nie było zorganizowanej kolaboracji z Niemcami, że istniało Polskie Państwo Podziem­ne, które walczyło także o ujawnienie światu zachodniemu Holokaustu. Misja Karskiego...

 

Nieudana misja, gdyż USA nie były zainteresowane pomocą Żydom...

 

Prezydent USA Obama odznaczył pośmiertnie Karskiego właśnie za tę niezwykłą misję, co jest dobrym punk­tem wyjścia do przypominania o naszej roli. Skoro sami uznali jego wielkość i odwagę!

 

Ten sam prezydent w laudacji z tej okazji powiedział o „polskich obo­zach śmierci".

 

Rzeczywiście to przykład siły tego negatywnego stereotypu, choć to był bardziej błąd językowy. Napisałem list do prezydenta Obamy, prosząc go o sprostowanie, i wybrnął z tego elegancko.Wiele jest jednak jeszcze do zrobieniaby negatywny stereotyp Polaka anty­semity obalić.

 

W 2010 roku powiedział pan na antenie RMF, że kandydaci na pre­zydenta „powinni przedstawiać
badania lekarskie, że nie mają waż­nych schorzeń, uniemożliwiającychpełnienie tej funkcji". Mam nadzie­je, że nie zmienił pan zdania?

 

Nie pamiętam tej wypowiedzi, ale mogę zapewnić, że ja przechodzę bada­nia okresowe regularnie. I innych też
do tego zachęcam.

 

Byłby pan w stanie przedsta­wić część tych badań opinii pub­licznej? „Super Express" chęt­nie opublikuje...

 

W to nie wątpię, ale ma pan świado­mość, że byłoby to sprzeczne z prawem polskim? Sugerowałbym, żeby tak się pan z tymi deklaracjami nie spieszył...

 

Kiedyś „Super Express" opubli­ kował jako pierwszy PIT pana Balcerowicza. Dziś wszyscy polity­cy ujawniają dochody, stało się to normą. Może publikowanie niektó­rych badań lekarskich też stanie się normą?

 

Nie wiem, czy stało się to za wiedzą i zgodą pana Balcerowicza...

 

Za wiedzą i zgodą.

 

A to już jest jego indywidualna sprawa i taką drogą można iść. Reszta musi być jednak regulowana prawem.

 

Rozmawiał Sławomir Jastrzębowski.

 
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.