przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 22 kwietnia 2015

Wywiad prezydenta w "Kropce nad i"

Redaktor Monika Olejnik: Monika Olejnik „Kropka nad i” witam Państwa, jestem gościem Belwederu, czyli u Pana Prezydenta Bronisława Komorowskiego, kandydata do urzędu prezydenta.

 

Bronisław Komorowski: Tak jest, prezydenta i kandydata, witam serdecznie, jest mi miło gościć Panią i Państwa w Belwederze.

 

Dobry wieczór. Panie Prezydencie, czy ta kampania jest dla Pana trudniejsza, czy kampania sprzed pięciu lat?

 

Każda ma i miała swoją specyfikę. Tamta była bardzo trudna, bo była w klimacie katastrofy smoleńskiej i bardzo ostrego konfliktu. Jednocześnie kampania była dla mnie i kampanią, i koniecznością pełnienia obowiązków nie tylko głowy państwa, co wynikało z konstytucji, ale także i funkcji marszałka sejmu, więc obciążenie było gigantyczne, ale dałem radę. Teraz ta kampania też jest podwójnym obciążeniem, bo trzeba sprawować i funkcję prezydenta, i ponosić odpowiedzialność za państwo, ale jednocześnie trzeba prowadzić kampanię wyborczą.

 

Nic się nie zmieniło przez te pięć lat, nie minęły emocje, nie opadły emocje, tak samo Polska jest podzielona, albo jeszcze bardziej, jak w 2010 roku. Czy Pan nie żałuje, że nie potrafił Pan połączyć Polaków?

 

Nie zgodzę się z Panią, że jest tak samo podzielona. Oczywiście, są środowiska, które bardzo ostro podkreślają podział polityczny, jeszcze ten sprzed pięciu lat, ale w moim przekonaniu ogromna część emocji opadła, to po pierwsze, i świadczy o tym także coś, co jest jednak dla mnie źródłem ogromnej satysfakcji, że nawet w okresie kampanii wyborczej, kiedy są bardzo ostre podziały polityczne, poziom zaufania do Prezydenta jest bardzo wysoki. Więc to jest inaczej, niż było wtedy, co wcale nie znaczy, że jest optymalnie.

 

No tak, ale zaufanie…

 

Pracować nad wspólnotą, nad odbudową jedności trzeba zawsze, to jest praca stała prezydenta i oczywiście zakładam, że odbudowa poczucia wspólnoty i szukanie tego, co łączy Polaków, to będzie zadaniem także prezydenta w następnej kadencji.

 

A czy sądzi Pan, że jak Pan przegra wybory, to może Pan stanąć przed Trybunałem?

 
Nie zakładam takiego scenariusza.
 

Ale którego? Takiego, że nie stanie Pan przed Trybunałem, czy że przegra Pan wybory?

Że przegram wybory. Nie zakładam, walczę o wygraną. I mam nadzieję, oczywiście, wygrać. To będzie zależało od wyborców, ale myślę, że wszyscy się będą zastanawiali, jakie mogą być scenariusze negatywne, ale zakładajmy, że będzie scenariusz pozytywny.

 

Czy boi się Pan spotkania z Andrzejem Dudą, Panie Prezydencie?

 
Nie.
 

Nie chciałby się Pan spotkać z nim jutro, pojutrze?

 

To nie jest moim marzeniem, ale Pani pyta, czy się boję. Nie, ja w ogóle nie jestem człowiekiem lękliwym. Ale czym innym jest lęk, a czym innym jest przyjemność.

 

Dzisiaj był Andrzej Duda w „Faktach” i mówił, że żałuje, że z Panem się nie spotkał.

 

Rozumiem, że nie chce powiedzieć, że nie spotkał się także z panem Korwinem-Mikke, który go wyzywał na pojedynek, a ten odmówił. Więc to takie sobie przekomarzanie się wyborcze. Rozumiem, że wszyscy by chcieli atakować prezydenta w czasie debaty, bo to jest przyjemne i tak powiem, politycznie użyteczne, ale w moim przekonaniu, zresztą warto chyba zacytować pana Dudę, słyszałem jego wypowiedź, mówi, funkcja prezydenta jest tak ważna, że nie może dyskutować z Korwinem-Mikke. Więc ja to cytuję i przekazuję panu Dudzie cytat z niego samego do przemyślenia.

 

Dzisiaj kandydat do urzędu prezydenta Prawa i Sprawiedliwości powiedział, że gdyby był prezydentem, to by zastosował kroki prawne wobec szefa FBI, Jamesa Comey’a, który powiedział dzisiaj, że nie przeprosi Polski za to, że postawił nas w jednym szeregu z Niemcami i Węgrami. Powiedział, że żałuje, że wymienił państwa, ale nas nie przeprosi.

 

Łatwo się takie rzeczy mówi, pan Duda jest prawnikiem, więc powinien wiedzieć, że można to rozpatrywać tylko i wyłącznie na gruncie prawa amerykańskiego, którego nie wiem, czy zna bardzo dobrze, które to prawo zna pan kandydat, ale wydaje mi się, że lepiej szukać rozwiązania, które dawałoby Polsce satysfakcję, a które by jednocześnie dało pewną korzyść. Korzyść, co ja rozumiem przez korzyść? To na przykład, co się wydarzyło po niefortunnej wypowiedzi prezydenta Obamy, który chcąc zrobić Polakom, że tak powiem, oddać honor Polsce, wręczając medal rodzinie Jana Karskiego, za zasługi przedstawiciela Polskiego Państwa Podziemnego, w walce właśnie o ujawnienie zbrodni Holocaustu, jednocześnie popełnił niezręczność. Użył terminu, który dla Polaków jest czymś bardzo przykrym, prawda, o polskich obozach koncentracyjnych. I nastąpiła korespondencja z mojej inicjatywy, która sprawę nie tylko załagodziła, ale nagłośniła w samych Stanach Zjednoczonych to, że nie było obozów polskich zagłady, czy koncentracyjnych, że Polacy byli po dobrej stronie. Dzisiaj coś takiego się dzieje, niezależnie od tego, jak się zachowuje pan dyrektor FBI, to jest reakcja środowisk na przykład żydowskich amerykańskich. Jest reakcja także środowisk polskich, które wszystkie przypominają zasługi polskie w chronieniu Żydów w czasie wojny.

 

No, dobrze, ale będziemy się starać.

 

To jest korzyść polska, to jest korzyść, między innymi, że odezwał się przewodniczący Kongresu Żydów Amerykańskich i wystąpił z pozycji przyjaciela Polski, tak wprost powiedział, i napiętnował niemądrą wypowiedź, to to jest ewidentna korzyść Polski z punktu widzenia rozbijania negatywnego stereotypu. Negatywne stereotypy o Polsce w tej kwestii można rozbijać na salach sądowych, czasami są procesy przeciwko mediom czy dziennikarzom prasy światowej, którzy popełniają ten błąd, ale lepiej rozbijać powołując się na przyjazne głosy dla Polski był też – odbiło się szerokim echem w prasie amerykańskiej wystąpienie postaci niezwykle ciekawej, niezwykle cennej, jaką jest Kazik Ratajzer, jeden z nielicznych żyjących jeszcze żołnierzy Getta, powstania w Getcie, i żołnierza Armii Krajowej, który wprost o tym mówi. To są autorytety, które mogą przebudować świadomość amerykańską w tej dla nas niesłychanie bolesnej sprawie.

 

No, dobrze, ale czy Pan Prezydent uważa, że dalej coś należy w tej sprawie zrobić?

 
Tak, dalej się będzie robiło.
 

Czy oczekuje Pan, że Prezydent Stanów Zjednoczonych odezwie się w tej sprawie?

 

Wie Pani, przecież byłoby rzeczą nieodpowiedzialną, gdybyśmy chcieli tę sprawę rozwiązywać na zasadzie wojny ze Stanami Zjednoczonymi. Trzeba szukać po stronie amerykańskiej sojuszników i przyjaciół, i oni się znajdują, którzy tłumaczą Amerykanom samym nonsensowność oskarżeń pana Dyrektora FBI. Ta nonsensowność wychodzi dwa razy mocniej, jeżeli jest poparta deklaracjami o przyjaźni wobec Polski i jeszcze wychodzi ze środowisk żydowskich, to jest cenne.

 

No tak, ale, Panie Prezydencie, to jest oburzające, że nawet ten człowiek nie może powiedzieć przepraszam. Nawet nie powie.

 

Ja się z Panią w stu procentach zgadzam, tylko pytanie jest, co jest korzystniejsze dla Polski, czy ciągłe powtarzanie, że mamy pretensje do tego konkretnego człowieka, czy to, że z powodu jego głupiej i bardzo szkodliwej wypowiedzi odzywają się przyjaciele Polski i zmieniają opinię amerykańską w tej sprawie. Dla mnie to jest bardzo ważne.

 

Ale wie Pan, że dzisiaj Pan został oskarżony przez koalicjanta, PSL-owca, Adama Jarubasa, dzisiaj rano w radiu powiedział, że Pan jest również współodpowiedzialny za to, że szef FBI mówi takie rzeczy, bo Pan mówił o winie też Polaków w czasie drugiej wojny światowej, że mamy sobie wiele do zarzucenia. Adam Jarubas oskarżył Pana wprost, Unię Wolności i Pana, za to ciągłe przepraszanie.

 

Ja nigdy za nic nie przepraszałem w imieniu Narodu Polskiego, o ile mnie pamięć nie myli. Natomiast czym innym jest prawda historyczna, to, że na wojnie zdarzają się rzeczy okropne i okrutne, to jest prosta prawda. I nie jest tak, że cały obraz jest zawsze czarno-biały. Rozumiem, że to dotyczy kontekstu, kontekstem jest Jedwabne, no, jest faktem.

 

Tak było. Panie Prezydencie, awantura jest…

 

O co tu się spierać? Trzeba się spierać i pokazywać pozytywy polskich zachowań w czasie drugiej wojny światowej. Pokazywać to, że Polska była jedynym krajem, gdzie nie było kolaboracji zorganizowanej. Polska była jedynym krajem, gdzie Podziemne Państwo funkcjonowało i ono brało w opiekę i obronę obywateli polskich pochodzenia żydowskiego. I robiło to, ryzykując bardzo wiele. To są, o pozytywach trzeba mówić.

 

Panie Prezydencie, jest awantura w związku ze śmigłowcami francuskimi, które Polska wybrała. Protestują związkowcy ze Świdnika, z Mielca, protestują politycy, są oburzeni, koalicjant PSL, wymieniony przeze mnie wcześniej Adam Jarubas, Andrzej Duda protestuje, kandydat do urzędu prezydenta, który dzisiaj spotkał się z pracownikami i nawet wysnuł taką teorię, że te samoloty są przehandlowane za posadę dla Donalda Tuska na szefa Rady Europy.

 

Wie Pani, to jest obrzydliwe, oczywiście, bo to jest kolejny raz metoda insynuacji typowa dla tego środowiska. Rozumiem, że powtarza plotkę, coś gdzieś przeczytał, coś usłyszał, jedna pani drugiej pani w maglu politycznym coś powiedziała i on z tego głosi taką tezę w mediach poważnych i udaje, że nie ponosi odpowiedzialności za kalumnie. Więc to jest nieładne. Ale oprócz tego, wie Pani, tak jest zawsze. Jak jest rozstrzygany ważny kontrakt, to zawsze się uruchamiają firmy, które przegrały. I politycy opozycji muszą po prostu uważać, żeby nie stać się bezwiednie albo świadomym, albo nieświadomym narzędziem, którym posługują się firmy, które przegrały kontrakt, przetarg, różne formuły, bo walczą o unieważnienie decyzji Państwa Polskiego. Tak było przy samolocie wielozadaniowym, wtedy przegrała propozycja francuska, szwedzka, wygrali Amerykanie, ale było dokładnie to samo, zarzuty polityczne. Proszę państwa, trzeba poczekać, po pierwsze, aż sprawa będzie skończona, bo przecież dzisiaj nie ma żadnego rozstrzygnięcia przetargu, bo przetargu na rakiety amerykańskie nie było.

 

To co to było, wybór?

 

I jak słyszę pana Leszka Millera, który mówi, dziwi się, dlaczego jest ogłaszana decyzja o zakończeniu przetargu, to ja nie rozumiem, czy on nie wie, co mówi, czy świadomie się mija z prawdą, bo przecież żadnego przetargu nie ma. Rząd polski ogłosił, że rozpoczyna negocjacje z rządem amerykańskim. Rozpoczyna negocjacje. No, to dajmy szansę rządowi polskiemu, żeby te negocjacje w spokoju doprowadził do końca i wtedy, oczywiście, opozycja powinna ocenić efekty tych negocjacji.

 

A ja zrozumiałam, że już podjęliśmy decyzję, że wybieramy śmigłowce francuskie, tak mówi wiceminister obrony narodowej, pan Mroczek.

 
Nie, nie, nie, przepraszam, Pani Redaktor.
 

Pan Mroczek, dzisiaj czytałam z nim wywiad.

 

Pani Redaktor, to jest rzecz niepoważna. Jeżeli opozycja staje po stronie tych firm, które boją się, że przegrały konkurencję, to się stają lobbystami wtedy. Powinni na to uważać. Powinni się z tym liczyć. Natomiast poczekajmy, aż rząd polski zakończy negocjacje z rządem amerykańskim, żeby wiedzieć.

 

Ale teraz mówię o Francuzach.

 

Ale Pani pozwoli, żeby wiedzieć, czy można rząd pochwalić, czy zganić, na przykład za umowę przemysłową. Dzisiaj jest krytyka na zasadzie takiej nagonki, bez znajomości umowy przemysłowej, bo ona jeszcze nie istnieje.

 

Panie Prezydencie, ale nikt nie krytykuje naszej umowy, która będzie z Amerykanami, tylko z Francuzami.

 

Ale tak samo jest ze śmigłowcami. Tak samo jest. Poczekajcie, zobaczymy, czy rząd polski wynegocjuje, przedstawi to rozwiązanie, wtedy trzeba będzie ocenić. A dzisiaj, jak jest dziki atak na rząd, to pomaga się którejś z firm zagranicznych, które dążą do wywrócenia tej decyzji.

 

Ale wiceminister obrony, pan Mroczek, mówi, że wybraliśmy Francuzów, dlatego że polskie firmy nie spełniały wymogów. Tak samo mówi wicepremier Siemoniak.

 

Nie ma w ogóle, Pani Redaktor, żadna polska firma do tego kontraktu nie pretendowała. Pretendowały trzy firmy zagraniczne. Jedna z nich, jeden produkt jednej z nich, francuski, został zakwalifikowany do testów Armii Polskiej. A już dzisiaj uruchomiono, strzela się z kolumbryn politycznych, nie zważając na to, czy być może się nie pomaga konkurencji. To przecież jest niepoważne. Zamiast spokojnie poczekać na ogłoszenie warunków, wynegocjowanych i uzgodnionych, wtedy rzeczywiście opozycja powinna to ocenić, czy to jest dobre, czy złe, a oni krytykują, nie znając nawet rozstrzygnięć, bo ich jeszcze nie ma. Dopiero będą negocjacje z rządem amerykańskim, w maju jedzie pan premier Siemoniak.

 

A z rządem francuskim?

 

Z rządem francuskim będą - nie z rządem francuskim, tylko będzie dopiero testowany śmigłowiec francuski. On został zakwalifikowany do testów. Oczywiście, to stwarza możliwość wygrania Francuzów, ale żeby poznać uwarunkowania ekonomicznej, na przykład przemysłowej pracy, gdzie, ile miejsc w Polsce powstanie, albo nie powstanie, trzeba poczekać na zawarcie tej umowy, a nie krytykować z góry.

 

Panie Prezydencie, jak Pan się poczuł, kiedy występował Pan w parlamencie ukraińskim, potem, kiedy Pan skończył swoje przemówienie, już za chwilę parlament ukraiński ogłosił, przegłosował ustawę gloryfikującą bandy UPA, które wymordowały Polaków?

 

Pewnie tak jak prezydent Lech Kaczyński, który poleciał do Wilna z nadzieją, że będą przyjęte ustawy, które miały rozwiązać problemy polskiej mniejszości, a okazało się, że poszło w zupełnie drugą stronę. Ja jestem z doświadczeniem parlamentarnym, sam byłem Marszałkiem Sejmu, więc wiem, że nad wszystkimi żywiołami w parlamencie da się zapanować. I oczywiście to, co się wydarzyło, z jednej strony te ustawy cztery, bo to cztery ustawy.

 

Ale jest porządek obrad.

 

Nie, jednak z jednej strony to są ustawy, powiedziałbym, odpowiednik polskich ustaw antykomunizujących Ukrainę, czyli desowietyzujących, a z drugiej strony jest ta ustawa, która rzeczywiście właściwie zamyka dyskusję na temat roli UPA i OUN, która jest niesłuszna.

 

Ale nie uważa Pan, że to było świństwo ze strony parlamentu ukraińskiego, coś takiego zrobić? Pan wyciąga dłoń, a oni drugą ręką gloryfikują UPA.

 

Wie Pani, a czy, że tak powiem, można w kategoriach świństwa rozważać to, co spotkało Prezydenta Lecha Kaczyńskiego? No, nie.

 

To dotyczyło ważnej sprawy, ale nie aż tak ważnej.

 

Tu się nie zgodzę.

 

Tutaj dotyczyło morderstwa, tu dotyczyło języka polskiego.

 

Nie, nie, tu się nie zgodzę absolutnie. Bo to są sprawy aktualne bardzo, były. Tak się zdarza w polityce, trzeba to brać na siebie, bo prezydent jest od brania trudnych spraw na własne barki i prowadzenia dialogu polsko-ukraińskiego. Na czym polega nieszczęście tej ustawy ukraińskiej? Że ona w zasadzie uniemożliwia dialog historyczny polsko-ukraiński, a bez dialogu nie ma pojednania, nie ma rozwiązania wielu kwestii, więc sprawa na pewno nie jest skończona, jeśli chodzi o relacje polsko-ukraińskie, ale to też trzeba szukać rozwiązania pozytywnego, a nie tylko się ekscytować negatywnie. Bo chodzi o rozwiązanie tej kwestii.

 

Czy czuje się Pan jak lewak, który niszczy tradycyjną rodzinę?

 

Wie Pani, dziwne pytanie w moim przypadku, tak bym powiedział, ale rozumiem, że Pani ma jakieś uzupełnienie.

 

Ratyfikuje Pan konwencję antyprzemocową, którą oburzony jest Kościół, wszyscy hierarchowie.

 

Nie, to przesadziła pani z tymi wszystkimi hierarchami, no umówmy się, że nie wszyscy.

 

No, to proszę mi wymienić nazwisko biskupa, który uważa, że słuszna jest ratyfikacja konwencji.

 

Nie, nie wymienię, ale z wieloma rozmawiałem i wiem, że są w tej sprawie różne opinie, między innymi opinia jest taka, mnie bliska, oczywiście, że czym innym jest kompromis polityczny wokół jakichś kwestii, a czym innym kompromis moralny. Kompromisy moralne rozstrzyga każdy człowiek we własnym sumieniu, prezydent nie jest prezydentem polskich sumień. Jest prezydentem od państwa, od prawa, które musi uwzględniać to, że ludzie mają rożne wrażliwości moralne i inne, byle nie zmuszać ludzi do rzeczy złych z punktu widzenia ich wiary, ich obyczaju i dawać dobry przykład.

 

Pana konkurent mówi, że ideologia lewacka, dzisiaj mówił w gazecie.pl, ideologia lewacka niszczy tradycyjną rodzinę. Państwo Polskie zaczyna przypominać państwo totalitarne.

 

Rozumiem, że stara się o to, żeby zostać prezydentem państwa totalitarnego.

 

Nie, on chce zmienić Państwo Polskie, jeżeli wygra.

 

Ja nigdy bym o Polsce czegoś tak obrzydliwego nie powiedział. Bo Polska jest krajem demokratycznym, krajem wolnym, krajem normalnym, krajem o standardach europejskich, przynależnym do świata zachodniego, który rozwiązuje swoje sprawy lepiej albo gorzej, ale nazwać Polskę krajem totalitarnym, wie Pani, to trzeba nie mieć wiedzy, jak się żyło w totalitaryzmie. Ja mam pełną wiedzę, bo ja ten totalitaryzm obalałem. To teraz rozumiem, dlaczego niektórzy śpiewają w dalszym ciągu, Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie. Bo w tak strasznym totalitaryzmie rzeczywiście trudno wytrzymać. Tylko w totalitaryzmie, wie Pani, nikt by nawet nie miał prawa do najmniejszej krytyki państwa, a tutaj widzę tej krytyki pełno, więc chyba to jest wybiórcza hipokryzja, a nie głębokie przekonanie.

 

Przykładem takiego totalitaryzmu jest to, że rodziców pozbawia się wpływu na wychowanie dzieci, że sześciolatkowie są zmuszani do pójścia do szkoły, że Pan Prezydent nie rozmawia z obywatelami, że Pan Prezydent wydłuża wiek emerytalny, że Pan Prezydent nic nie zrobił wbrew rządowi, tylko zgadzał się.

 

Tu pewnie się w sposób zasadniczy nie zgadzamy. Bo ja uważam, że rolą prezydenta jest dbanie o to, aby poziom edukacji społeczeństwa się podnosił, a nie obniżał. Nie ma w świecie cywilizowanym krajów, które by nie stosowały przymusu nauki szkolnej. Ona może być realizowana rożnie, ale przymus jest zawsze. Więc z tego tytułu wyciągać wniosek, że się żyje w państwie totalitarnym, to muszę Pani powiedzieć, że to jest co najmniej oryginalne.

 

Panie Prezydencie, prasa prawicowa cały czas zadaje pytania, skąd Pan wziął pieniądze na początku lat 90., pieniądze, które Pan wpłacił do banku, parabanku Palucha. Ten parabank Palucha okazał się parabankiem WSI.

 

Pani Redaktor, Pani powtarza bzdury i kłamstwa, i kalumnie, które były tysiąc razy dementowane.

 

Ja się pytam. To niech Pan jeszcze raz zdementuje. Niech Pan zobaczy okładki, które są w książkach.

 

Ale ja mogę dementować i tysiąc razy, a źli ludzie będą chcieli z tego robić bat polityczny. No, wiec powiem jeszcze raz, ze względu na Pani prośbę, że ja w ogóle w żadnym banku nie byłem, że pożyczyłem pięć tysięcy mojemu przyjacielowi Maciejowi Rayzacherowi, które te pieniądze stracił, a chciał zarobić dużo. I w ten sposób robi się, na zasadzie, ukradli zegarek, on ukradł zegarek, jemu ukradli, obojętne. Dla mnie to nie jest obojętne, bo to ja straciłem pieniądze. I żadne wielkie kwoty, że w ogóle w tym parabanku nie byłem.

 

Także nie ma Pan nic wspólnego ze SKOK-ami, z Paluchem?

 

Ze SKOK-ami to muszą się tłumaczyć inni i uważam, że jest to bardzo poważna sprawa, która ze względu na absolutnie nieczytelne, niejasne i według mnie bardzo podejrzane powiązania między polityką a właśnie systemem SKOK-ów, z przepływem gigantycznych pieniędzy. Jestem przekonany, że to będzie przedmiotem dalszych badań, nie tylko parlamentu.

 

Ma być komisja śledcza, nie chce się stawić na nią Andrzej Duda, że wszystkie papiery są u Pana Prezydenta w Pałacu.

 

No i szkoda, bo gdyby się stawił, to mógłby wyjaśnić parę rzeczy, które są istotne z punktu widzenia, dlaczego nastąpiło opóźnienie objęcia SKOK-ów nadzorem bankowym i gwarancjami dla wkładów ludzi, naprawdę, proszę Państwa, wkłady prawie dwóch milionów ludzi były zagrożone ze względu na to, że SKOK-i nie były objęte nadzorem bankowym.

 

Panie Prezydencie, Jarosław Kaczyński naśmiewa się z Pana spotkań wyborczych, szczególnie ze spotkania, gdzie bohaterkami były kury, i mówi, że powinni telewidzowie codziennie oglądać ten fragment, kiedy Pan był na tym wiecu wyborczym w Lublinie.

 

Ma specyficzne poczucie humoru i dowcipu, dla mnie to nie był żaden dowcip, dla mnie to nie był żaden dowcip, bo to było brutalne, chamskie poniżanie prezydenta, i nie tylko kontrkandydata, z udziałem także i aktywisty, przynajmniej jednego się udało złapać, zlokalizować, aktywistę PiS-u. A wcześniej, przypomnę, że w Nowym Targu, dyrygowała jednak orkiestrą awanturników posłanka PiS-u. Więc jest to akcja zorganizowana - ona powinna być przedmiotem uwagi pana prezesa, skoro tam występują w tym koncercie nienawiści i poniżania jego ludzie.

 

Dziękuję bardzo. Monika Olejnik, Prezydent Bronisław Komorowski. To była Kropka nad i, dziękuję bardzo.

 
Dziękuję uprzejmie.
 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.