przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 5 października 2011

Prezydent w "Kropce nad i"

Monika Olejnik: „Kropka nad i”, witam Państwa. Witam z Belwederu –  prezydent Bronisław Komorowski.

 
Bronisław Komorowski: Witam Panią, witam wszystkich Państwa.
 

Panie Prezydencie, co właściwie zrobił Donald Tusk przez te cztery lata? Platforma Obywatelska już nie jest taką trendy, sexy partią. Donald Tusk… wiele osób się na nim zawiodło, bo obiecywał przez dwie godziny w czasie swojego exposé i niewiele wyszło z tych obietnic.

 

To nie jest taka prosta sprawa zrealizować wszystkie obietnice, ale wydaje mi się, że wiele z obietnic, które składaliśmy – bo przypomnę, że przecież byłem wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej przez wiele lat i marszałkiem Sejmu z ramienia Platformy Obywatelskiej – zostało zrealizowanych. Myślę, że to jest taka ulubiona zabawa, żeby w okresie kampanii wyborczej wszystkich pytać o obietnice. Ja mam o tyle czyste sumienie, że starałem się zawsze jak najmniej obiecywać, jak najwięcej zrobić. Ale myślę, że na tle innych obiecujących te dokonania są niemałe.

 
Ale jakie?
 

Nie wiązałbym ściśle tych dokonań z obietnicami wyborczymi. Powiedziałbym, że te cztery lata dla Polski to były lata wielkich wyzwań i trudności. Mam na myśli to, co się działo w Unii Europejskiej, w strefie euro, jeśli chodzi o kryzys gospodarczy. Mam także na myśli to wszystko, co się działo w Polsce – dramat kolejnych powodzi i wiele innych zjawisk nieprzewidywalnych, a bardzo groźnych i kosztownych. Myślę, że na tle tych wielkich wyzwań Polska wypada zupełnie dobrze. Wiązałbym to zresztą nie tylko z jedną konkretną ekipą, ale także z wieloma innymi działaniami wcześniejszych ekip, które uzbroiły Polskę w cały szereg rozwiązań, które zwiększały – a nie zmniejszały – polskie szanse na skuteczną walkę z kryzysem. Nie chciałbym więc występować w roli adwokata jednego rządu, choćby nawet najbliższego mojemu sercu.

 
Ale zawiódł Pana premier czy nie?
 

Uważam, że Polska przez cztery lata zrobiła ewidentny postęp pod wieloma względami i dzisiaj jest obiektem zazdrości w wielu krajach europejskich i światowych. To się nie bierze z powietrza. To są oceny ekonomistów, to są oceny, publicystów, oceny polityków europejskich.

 
Nie wszystkich publicystów, nie wszystkich…
 

Ale ogromnej części. Naprawdę nie mamy jako Polska powodu do wstydu. Odwrotnie – mamy powód do naprawdę dużej narodowej satysfakcji.

 

Ale jak Pan widzi premiera, który jeździ po Polsce i spotyka ludzi, którzy nie mają jak żyć…  I premier nie może odpowiedzieć na to pytanie. Jest jednak mnóstwo ludzi, którzy zostali pozostawieni sami sobie.

 

Nie ma takich osób, które w Polsce są pozostawione same zupełnie bez żadnej pomocy i opieki, aczkolwiek…

 
Jak ktoś zarabia czy ma emerytury 700 czy 600  złotych, 1000 złotych…
 

Gdyby od obietnic wyborczych te problemy się rozwiązywały, to wtedy by wygrywali ci, którzy więcej obiecują.

 

No właśnie, Jarosław Kaczyński obiecuje podwyższenie najniższych emerytur…

 

Byłoby rzeczą głupią, gdyby ktokolwiek twierdził, że Polska jest rajem na ziemi, gdzie ludzie mają wszystko, o czym zamarzą – bo tak nie jest. Jesteśmy krajem na dorobku, krajem, który goni inne kraje, które szybciej się rozwijały. Ale nie zabijajmy w sobie satysfakcji z tego, że nam naprawdę w ostatnich latach wiele się udało i że jesteśmy dzisiaj bliżej tych krajów, które się lepiej, szczęśliwiej rozwijały przed nami i są bogatsze. Oczywiście, mamy wiele polskich spraw do załatwienia i do rozwiązania. Ale to jest powód do dumy wszystkich ekip – one dzisiaj są w sporze wyborczym, ale prawie wszystkie ekipy – w różnej mierze, jedne więcej, drugie mniej – w ciągu tych 20 lat pracowały na ten sukces, który dzisiaj jest naszym udziałem.

 

Wyobraża Pan sobie rząd Donalda Tuska – jeżeli Platforma wygra wybory – z Januszem Palikotem?

 

Nie chcę wkraczać w obszar, który będzie obszarem decyzji partii politycznych, które dzisiaj uczestniczą w kampanii wyborczej. Dla nich zadaniem numer jeden będzie skonstruowanie odpowiedniej koalicji. Odpowiedniej, to znaczy mającej większość, ale także i możliwość realizacji programu, który wygra.

 
Dobrze, ale jest Pan prezydentem i Pan ocenia.
 

Ja będę oczywiście sprzyjał różnym działaniom, które by miały na celu przede wszystkim budowanie maksymalnie dużej zdolności koalicyjnej przez wszystkie ugrupowania w stosunku do wszystkich, bo to oznacza, że jest choćby minimum wspólne, minimum zgody w sprawach ważnych dla Polski. Ale nie zamierzam wnikać w to, kto z kim zamierza się zaprzyjaźniać, kto z kim będzie tworzył koalicje wyborcze.

 

Zaskakuje mnie, że Pan sobie wyobraża, że Pana koledzy z Platformy Obywatelskiej, że Donald Tusk  – z Pana partii, z partii, do której Pan należał i która Panu jest bliska – zrobiłby koalicję z Januszem Palikotem, który jest za legalizacją marihuany.

 

Wydaje mi się, że mówię dosyć dokładnie i precyzyjnie, że nie zamierzam wkraczać w te sprawy, bo nie jestem dzisiaj członkiem partii ani członkiem władz jakiejkolwiek partii.

 
Ale jest Pan głową państwa!
 

Jestem prezydentem państwa polskiego i muszę zachować pewien dystans w stosunku do całej sfery konfliktu politycznego, także do różnic pomiędzy partiami. Zakładam, że każdy w Polsce generalnie kieruje się interesem państwa, narodu – tyle że inaczej to rozumie. Ja inaczej rozumiem dobro państwa niż wielu moich kolegów z polityki, ale to wcale nie oznacza, że będę uważał, że oni wszyscy muszą dostosować się do mojej wizji.

 
No dobrze, ale czy dobrą jakością w Sejmie będzie…
 

Zobaczymy. Konstytucja mówi wyraźnie, że prezydent powierza konkretnej osobie misję tworzenia rządu, ale o tym, czy ten rząd staje się faktem, czy nie, decyduje uzyskanie wotum zaufania w Sejmie – zróżnicowanym, gdzie być może będą przeróżne partie, mniej czy bardziej egzotyczne. Na pewno będą te najważniejsze partie, które do tej pory w Sejmie zasiadały.

 

Panie Prezydencie, nie chciałabym, żeby Pan uciekał od odpowiedzi.

 

Nie wyręczę przyszłego kandydata na premiera od próby skonstruowania koalicji większościowej. To będzie jego zadanie.

 

Rozumiem, że nie będzie pan głosował na Janusza Palikota.

 
Gdzie, kiedy będę głosował?
 
W niedzielę jest głosowanie.
 

Ma Pani prawo tak to oceniać. Ja nie zamierzam dzisiaj w najmniejszym stopniu uczestniczyć w jakiejkolwiek agitacji za kimś albo przeciw komuś. W związku z tym Pani pozwoli, że to, na kogo zagłosowałem… mogę ujawnić, ale po 9 października.

 

To wiem, ale pytam się głowy państwa, ojca dzieci, czy Panu nie będzie przeszkadzało w Sejmie ugrupowanie, które opowiada się za legalizacją marihuany, ugrupowanie, na którego liście są osoby są po wyrokach. Oczywiście te wyroki są… Już ich nie ma.

 

Proszę  Pani, wiele poglądów, wiele zachowań różnych ludzi aktywnych na scenie politycznej przeszkadza mi albo mi się nie podoba, ale to nie znaczy, że miałbym zastępować werdykt wyborców. To wyborcy zadecydują o tym, kto 9 października w wyniku ich głosów znajdzie się albo nie znajdzie się w Sejmie. Ja będę tylko konsekwentnie wzywał do tego, żeby Polacy zechcieli pójść do wyborów i głosować na tego, kogo obdarzają swoim zaufaniem, bo jak nie zagłosują, to zwiększają szanse tych, których nie lubią. Będę apelował konsekwentnie, bo to jest taki szczególny moment. Wybory to jest potwierdzenie siły demokracji. Proszę Państwa, przecież Państwo będą mieli prawo do tego samego głosu, który ma prezydent, głowa państwa! Taka sama jest siła głosu prezydenta kraju jak i każdego obywatela. To jest naprawdę wielka moc polskiej demokracji.

 
1, 2, 3, 4, 5, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.