przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 5 listopada 2010

Wywiad Prezydenta RP dla Polsat News

Dorota Gawryluk: Witam Państwa z Pałacu Prezydenckiego. Gościem „Wydarzeń” jest dzisiaj prezydent Bronisław Komorowski. Witam Pana, Pana Prezydencie.

 

Bronisław Komorowski: Witam Panią, witam wszystkich Państwa. Serdecznie witam też wszystkich przybyłych do Pałacu.

 

Właśnie, to jest wyjątkowa sytuacja, bo dzisiaj jesteśmy gościem u Pana Prezydenta. Panie Prezydencie, spotykamy się tu w ważnym dniu dla polskiej służby zdrowia. Jest dyskusja w Sejmie. Usłyszałam dzisiaj słowa premiera, które trochę mnie zdziwiły, bo premier powiedział, że kończymy batalię o polską służbę zdrowia. Czy to oznacza, że Pan już obiecał premierowi Donaldowi Tuskowi, że Pan podpisze ustawy, nad którymi pracuje Sejm?

 

Jest odwrotnie. Otóż ja pana premiera namawiałem i namawiam na podjęcie zdecydowanych działań w obszarze reformy służby zdrowia, bo w reformie, w zmianie upatruję wielkiej szansy na poprawę funkcjonowania służby zdrowia. Głównie z tego punktu widzenia, czy będzie to z korzyścią dla pacjenta. Uważam, że zdecydowanie jest to wielka szansa na to, że pacjenci służby zdrowia będą po prostu lepiej leczeni. I o to przecież chodzi.

 

Czyli, Panie Prezydencie, Pan jest przekonany, że ten statek – dzisiaj Pan mówił,  że służba zdrowia jest jak transatlantyk, który płynie w dobrym kierunku i nie może wykonywać jakichś gwałtownych zwrotów – że ten statek płynie w dobrym kierunku?

 

Proszę Pani, okazuje się, że rachunek ekonomiczny sprzyja właśnie pacjentowi – tak jest: sprzyja klientowi. Wiemy, że tam, gdzie jest konkurencja, tam się poprawia jakość usług, tam wszystko się poprawia, idzie ku lepszemu, bo świat jest tak zbudowany, że jak się nie trzeba starać o pacjenta i o pieniądze, to czasami pracuje się byle jak. Więc ja uważam, że ten statek polskiej służby zdrowia płynie dobrze, w dobrym kierunku, dokonuje teraz korekty. A płynął za wolno, bo pamiętajmy od początku reformy służby zdrowia upłynęło już naprawdę wiele lat. Początki to był rząd Jerzego Buzka – zdecydowanie dobry start. Niestety, potem cofnięcie się: była „cała wstecz” włączona... I dzisiaj mamy problemy.

 
Panie prezydencie, ciągle jest zadłużenie...
 

No więc właśnie. Okazuje się, że ciągle służba zdrowia popada w zadłużenie Dzisiaj już trzeba powiedzieć, że skoro szpitale ciągle wpadają w zadłużenie – nie wszystkie, na szczęście – to znaczy, że mechanizm jest zły. A jeżeli nie wszystkie, to znaczy, że w tym samym mechanizmie można się lepiej albo gorzej poruszać. Miałem dzisiaj przyjemność odwiedzić szpital w Grudziądzu – nowoczesny, nowy szpital, który dzięki dobremu zarządzaniu zaczyna wychodzić z zadłużenia. I powszechne są opinie, że jeśli trzeba się będzie bardziej starać, to będą także lepiej i rozsądniej wydawane te zawsze za małe pieniądze.

 
Przy pieniądzach pozostaniemy. Panie Prezydencie, czy…
 

Ważne jest to, żeby pacjenci się nie bali, że to oni cokolwiek będą musieli zapłacić. Bo w wyniku tej reformy pacjent nie będzie nic nowego płacił, tylko te pieniądze będą trochę inaczej wydawane, będą lepiej wydawane. Te same pieniądze.

 

Panie Prezydencie, czy premier, czy rząd może być spokojny, czy pani minister zdrowia może być spokojna o to, że Pan podpisze te ustawy?

 

Podstawą decyzji prezydenta będzie na pewno ocena proponowanych ustaw, głównie z punktu widzenia tego, czy to służy pacjentowi – to jest rzecz podstawowa. Bo można patrzeć na ten sam problem z różnych punktów widzenia: czy służy to pracownikom służby zdrowia, czy służy to samorządom, które są właścicielami obiektów, czy służy to ministrowi finansów i tak dalej. Ja uważam, że obowiązkiem prezydenta jest ocena propozycji reform głównie z punktu widzenia tego, czy te reformy poprawią jakość usług medycznych, z których korzystają pacjenci.

 
1, 2, 3, 4, 5, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.