przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 23 listopada 2011

Prezydent w "Faktach po Faktach"

Kamil Durczok: Dobry wieczór Państwu, witam w „Faktach po Faktach”. Państwa gościem jest Prezydent Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski. Dobry wieczór, Panie Prezydencie.

 

Bronisław Komorowski: Dobry wieczór. Witam Pana i witam Państwa bardzo serdecznie.

 

Panie Prezydencie, dziś dowiedzieliśmy się, że leci Pan na Ukrainę – między innymi spotka się Pan z ukraińskim prezydentem w związku z rozpoczęciem budowy polskiego cmentarza w Bykowni po Kijowem. Czy podczas tych rozmów i tej wizyty będzie czas na to, żeby Pan poruszył sprawę Julii Tymoszenko?

 

Wizyta jest umówiona z prezydentem Janukowyczem od dłuższego czasu. Wiąże się ona z obopólnym wywiązaniem się obu krajów z ważnej dla Polski obietnicy zbudowania czwartego cmentarza w ramach cmentarzy zbrodni katyńskiej – po Katyniu, Miednoje i Charkowie. To będzie cmentarz żołnierzy polskich i innych osób zamordowanych w Kijowie przez rosyjskie NKWD. Konkurs na projekt cmentarza jest już zakończony, będzie wmurowanie kamienia węgielnego i bardzo liczę na to, że we współpracy ze stroną ukraińską doprowadzimy do szybkiego powstania czwartego cmentarza zbrodni katyńskiej. Prawdopodobnie jest jeszcze jedno miejsce, nieznane dzisiaj, związane z tak zwaną listą białoruską. Ale oczywiście częste kontakty, jakie mam z prezydentem Janukowyczem, będą służyły także omówieniu innych spraw. Są rzeczy ważne i najważniejsze. Niewątpliwie problem relacji między władzą a opozycją – a to jest problem także w aspekcie pani Julii Tymoszenko – jest problemem ważnym. Najważniejsze jest oczywiście wejście Ukrainy w ramy, które Ukrainę będą zmieniały pod wieloma względami, także jeśli chodzi o standardy w relacjach władza – opozycja. Natomiast nie bardzo wypada namawiać kogokolwiek, wpływać poprzez działania polityczne na wymiar sprawiedliwości w innym kraju, nawet jeśli ma się pewne wątpliwości co do tego, jakie są skutki zachodzących tam w tej chwili procesów. Ja patrzę na ten problem jako na problem zjawiska, które szkodzi perspektywie integrowania się Ukrainy ze światem zachodnim. I bardzo bym chciał w tej kwestii pomóc. Oczywiście, rozmowy dotyczyły i dotyczą także tego aspektu, o który Pan pyta. Ale jeszcze raz chciałem powiedzieć, że są sprawy ważne i najważniejsze w relacjach polsko-ukraińskich. Do tych najważniejszych zaliczam kwestię postępu Ukrainy w jej drodze do świata zachodniego.

 

Panie Prezydencie porozmawiajmy o tym, co się dzieje w kraju, bo dzieje się sporo, a zwłaszcza w ostatnich dniach. Im dalej od expose, tym więcej głosów, że było ono skierowane głownie do agencji ratingowych, a w znacznie mniejszym stopniu zapowiadało determinację rządu w przeprowadzaniu rzeczywistych reform. Ile razy Pan Prezydent, słuchając tego expose, pomyślał sobie, że być może będzie się musiał włączyć aktywniej do polityki krajowej, czasem mocniej nacisnąć na rząd?

 

Odnoszę wrażenie, że włączyłem się bardzo aktywnie, wygłaszając orędzie w polskim parlamencie – zarówno w Sejmie jak, i w Senacie – na rozpoczęcie nowej kadencji. I tak widzę moją rolę – jako czynnika zwracającego uwagę na nowe okoliczności, na konieczność reagowania na nowe wyzwania. Z ogromną satysfakcją odbieram także expose pana premiera jako idące w tę samą stronę, to znaczy zapowiadające spokojne zmiany w Polsce, podyktowane głównie troską o utrzymanie wzrostu gospodarczego, który jest naszym ogromnym sukcesem narodowym. Trwający nieprzerwanie przez 20 lat wzrost gospodarczy jest absolutnym ewenementem w skali europejskiej. I utrzymanie wzrostu gospodarczego w okresie kryzysu zadłużeniowego w Europie i na świecie jest naprawdę czymś niesłychanie istotnym. Jednocześnie z satysfakcją odnotowuję drugą rzecz – że zostały zapowiedziane działania uruchamiające zmiany systemowe w tych obszarach, które zadecydują o przyszłości Polski, polskich emerytów i polskich rodzin w szczególności, na następne kilkadziesiąt lat. Odnotowuję też z satysfakcją, że to nie są żadne szokowe decyzje. To nie są szokowe działania, bo  rozkładające w sposób bardzo umiarkowany ewentualne ciężary tej reformy poprzez osłanianie ludzi słabszych oraz rozkładające je w czasie. Przecież zmiana długości czasu pracy to będzie kilkadziesiąt lat.

 

To na pewno, natomiast jest pytanie, czy mamy czas na to, żeby nie stosować tej terapii szokowo. Kłopot polega na tym, że im dalej od expose, tym częściej pada słowo „sprawdzam”. Choćby dzisiejsza prasa przynosi dowód na to, że prace nad niektórymi ustawami i rozwiązaniami w ministerstwie finansów są w kompletnych powijakach. Czy my mamy czas na to, żeby się zastanawiać nad filozofią reform?

 

Panie Redaktorze, oczywiście byłoby dużo lepiej, gdyby cały szereg ekip – lewicowych, prawicowych, centrowych – w odpowiednim czasie chwycił byka za rogi.

 

Cztery ostatnie lata to rządy Platformy…
 

Tak samo, ale i poprzednie… Trzeba patrzeć na problem, który będzie decydował o następnych dziesiątkach lat, z perspektywy tego, co poszczególne ekipy zrobiły wcześniej. Wszyscy odkładali decyzje dotyczące zmiany w systemie emerytalnym, bo się tej zmiany bali. I według mnie sytuacja dojrzewa do tego, żeby podjąć uczciwą debatę publiczną i uczciwe działania zmierzające do przekonania Polaków – różnych grup zawodowych i wiekowych – do tego, że zmiana nie musi być zmianą bolesną, a może być zmianą dającą nowe szanse. Bo przecież w finale tych zmian ma być podniesienie emerytur. To będą, Panie Redaktorze, emerytury Pana i osób młodszych, moja już nie. I o tym warto pamiętać.

 

Szkoda, że nie zrobiono tego wcześniej. Ale cieszę się, że w końcu znalazła się ekipa, która ma odwagę i mądrość uruchomienia tych zmian w taki sposób, że nie będą one bolesne. Bo możemy sobie dzisiaj na to pozwolić także dlatego, że sytuacja ekonomiczna Polski jest relatywnie dobra.

 

Pan, Panie Prezydencie, mówi o tym, że jest potrzebna odważna kontynuacja, premier zapowiada reformy – a nie mija 48 godzin, może trochę więcej, i PSL zaczyna kręcić głową i mówi: my nie tak wyobrażamy sobie zmiany w składce zdrowotnej, jak wyobraża je sobie Platforma i pan premier. Dzisiaj, co prawda, nie doszło do konferencji Waldemara Pawlaka z ministrem Kosiniakiem-Kamyszem, która była zapowiadana, ale można się domyślać, że zaczną dyskutować na temat tego, czy wydłużenie obowiązkowego czasu pracy dla kobiet jest dobrym rozwiązaniem, czy nie. Ja jestem ciekaw, ile dziś, po tych paru dniach, w porównaniu z piątkiem, kiedy było expose, jest w Panu wiary w to odważne wprowadzanie reform, o które Pan apelował.

 

Panie Redaktorze, rolą prezydenta jest zachęcanie do odwagi w polityce tam, gdzie ta odwaga jest istotna z punktu widzenia narodu, państwa. Rolą prezydenta jest także zdolność do dźwigania cząstki współodpowiedzialności za decyzje trudne, ale służące narodowi i państwu. Rolą prezydenta jest również uczestniczenie w organizowaniu debaty publicznej tak, aby jak największa  część polskiej opinii publicznej zaakceptowała proponowane, czasami trudne rozwiązania i aby dostrzegła korzyści z tego tytułu – w jak największym wymiarze. Ja o tej mojej roli staram się pamiętać. A to, że pojawią się trudności, że ktoś będzie próbował coś ugrać – to jest normalne w polityce. Uważam, że trzeba z góry nastawić się na to, że będą konieczne jakieś kompromisy, że będzie potrzebne jakieś ucieranie poglądów w ramach koalicji, a także z opozycją. Ale, po pierwsze, trzeba prowadzić debatę – debatę publiczną, nie tylko w wymiarze czysto politycznym. Jesteśmy na początku trudnej drogi i rolą prezydenta, ale też mediów i polityków o pewnym potencjale odpowiedzialności, dostrzegania nie tylko swego własnego interesu partyjnego, jest to, aby uspakajać debatę i prowadzić ją w kierunku bardziej merytorycznym.

 

Jeśli Pana Prezydenta dobrze rozumiem, to jest rola, którą chciałby Pan odgrywać w tych najbliższych miesiącach, kiedy w naturalny sposób będą pojawiały się spory, różnice zdań, bo reformowanie, zwłaszcza takich dziedzin jak emerytury, renty, także zasiłki chorobowe, o których mniej się mówi, będzie napotykało na opór społeczny. Ale umiem sobie też wyobrazić, że Pan Prezydent sam wyznacza sobie pewną granicę, do której uznaje coś za pożądaną dyskusję, a od której uznaje coś za stan bezruchu, którego Pan nie akceptuje.

 

Oczywiście, ma Pan rację.

 

Czy Pan Prezydent nie wyklucza, że dojdzie do takiego momentu, w którym Pan będzie musiał powiedzieć: veto. I dosłownie, i w przenośni. Nie dlatego, żeby coś niszczyć, tylko dlatego, żeby zmotywować, bo to, co do Pana dotrze na biurko do podpisu, będzie niekompletne, za blisko idące, nie dość radykalne.

 

Panie Redaktorze, ja po pierwsze uważam: ducha nie gaście. Nie wolno zakładać dzisiaj, że się nie uda, że znowu będzie zakalec polityczny czy ustawowy. Trzeba pracować na sukces. A sukcesem będą takie zmiany w systemie emerytalnym, także w systemie wspierania polityki rodzinnej, że sprawy polskie pójdą do przodu, w dobrą stronę, a kłopoty rozwiążemy. Ja jestem skłonny i bardzo chętnie Kancelaria Prezydenta będzie uczestniczyła w debacie, będzie wychodziła z różnymi propozycjami, będzie chciała też służyć jako miejsce ucierania poglądów. Przykładem może być sprawa polityki prorodzinnej. Przecież parę dni temu w Kancelarii Prezydenta odbyła się konferencja poświęcona różnym aspektom polityki rodzinnej, z jednoznacznym stwierdzeniem, że ona nie może być źródłem oszczędności budżetowych, ale zmiany w tym systemie są konieczne po to, aby ten system funkcjonował lepiej i wspierał procesy demograficzne, które dzisiaj idą w złą stronę, bo coraz mniej Polaków się rodzi. A chodzi o to, żeby było więcej osób pracujących.

 

1, 2, 3, 4, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.