przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 27 stycznia 2012

Wywiad Prezydenta RP dla TVN CNBC

Wywiad Prezydenta RP dla TVN CNBC

Wywiad Prezydenta RP dla TVN CNBC

Ale jak go rozwijać?
 

Po to są systemy wsparcia dla rozwoju biznesu, między innymi poprzez stwarzanie dogodnych możliwości eksportowych. Przecież właśnie z eksportu do Rosji korzystają w ogromnej mierze małe i średnie firmy produkujące czy przetwarzające żywność. To nie są giganty biznesu światowego, to są nasze firmy, z którymi wiążemy nadzieje, że dopiero będą rosły.

 

A czy spodziewa się Pan, że nastąpi jakiś przełom i będziemy widzieć w najbliższych latach takie przyspieszenie, gwałtowny wzrost średnich przedsiębiorstw w stosunku do dużych? Naprawdę Pan w to wierzy?

 

Nie sądzę, żeby tu cokolwiek następowało gwałtownie. Uważam, że wielką zdobyczą Polski, tych 20 już przeszło lat, jest powolny, ale stale trwający wzrost gospodarczy i rozwój polskiego biznesu. I oczywiście ten biznes rośnie, i rośnie polski kapitał. Pojawiają się już pierwsze oznaki tego, że polski kapitał zaczyna mieć ambicje, żeby inwestować poza Polską, na przykład w wydobycie surowców. To są ciekawe sygnały.

 

KGHM...
 
Na przykład.
 
Ale to nie jest średnia firma.
 

Zgadza się, ale za tym mogą iść następne. Małe firmy jeszcze długo nie będą w stanie konkurować na rynkach zewnętrznych w takich inwestycjach. Aczkolwiek w Niemczech można znaleźć takie pozytywne przykłady.

 

Niezależnie od tego, jak będziemy określać kryzys, który trwa w tej chwili w Europie, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to jest jednak po części kryzys wynikający z pewnej finansowej nieodpowiedzialności klasy politycznej – bo to jest kryzys zadłużenia. On oczywiście został spotęgowany wcześniejszym kryzysem w sektorze bankowym, ale jest tak, że państwa są po prostu bardzo zadłużone i to jest, przynajmniej w ujęciu rynkowym, podstawą kryzysu.

 

Państwa i tak samo obywatele Grecji, Włoch i innych państw są zadłużeni.

 

Na to nakładają się też te napięcia, o których mówiliśmy. Klasa średnia biednieje, dostała tani kredyt, ale to się skończyło.

 

Bardzo ciekawą wypowiedź usłyszałem na panelu, w którym brał udział także premier Irlandii. On użył takiego sformułowania, jakiego rzadko który polityk używa w stosunku do własnego społeczeństwa. Mówił: u nas ludzie oszaleli, brali w sposób nieodpowiedzialny kredyty, bo wierzyli, że rozwój będzie trwał wiecznie.

 

Chciwość wymknęła się spod kontroli – tak to określił.
 

Chęć szybkiej poprawy jakości własnego życia… Tutaj chciałbym pochwalić Polaków. Polacy tak pochopnie nie biorą kredytów, bo my mamy jeszcze jako świeże doświadczenie katastrofy w okresie schyłku PRL-u. Ciekawe są również zjawiska, które różnicują część Europy, tej nowej Europy, która ma właśnie w pamięci kryzys, głęboki upadek gospodarczy, i resztę Europy. Łotwa jest tego przykładem, Estonia, Litwa w jakieś mierze, również Polska. To są kraje, które stawiają przede wszystkim na własną pracę, na własny wysiłek, a dopiero na drugim miejscu, że ktoś im w tym pomoże. Na południu Europy jest inaczej.

 

Tak, ale pytając o kryzys, zmierzałem w troszkę inną stronę. Chciałem zapytać, czy jest Pan zadowolony ze sposobu reformowania finansów publicznych w Polsce. Na przykład wysłał Pan do Trybunału Konstytucyjnego ustawę o kwotowej waloryzacji rent i emerytur, która była zapowiadana przez rząd jako bardziej sprawiedliwa. Jak rozumiem, są wątpliwości, czy ona społecznie jest rzeczywiście bardziej sprawiedliwa. Ale jest pewne, że jest tańsza, bo jak się dorzuci określoną kwotę wszystkim, to wychodzi taniej, niż jak się dorzuci wszystkim określoną ilość procent.

 

Po pierwsze, nie wysłałem jej jeszcze do Trybunału. Rozważam taki ruch.

 

Była informacja, że podpisał Pan i skierował do Trybunału.
 

Na pewno jest prawdziwie to, że podpisałem tę ustawę, wychodząc z założenia, że rzeczywiście jest ogromna różnica w dochodach tej uboższej części emerytów i tych lepiej sytuowanych i [waloryzacja] kwotowa może to poprawić. Rozważam natomiast możliwość skierowania [tej ustawy] w trybie następczym do Trybunału dlatego, że w moim przekonaniu nie powinno się ryzykować, że jednorazowe rozwiązanie, na rok tylko, mogłoby zastępować ustalone ustawami, akceptowane pod tym względem w skali całego państwa reguły gry. Stąd więc jest rozważany wniosek do Trybunału, ale w trybie następczym.

 

Profesor Balcerowicz określa sposób reformowania finansów publicznych przez rząd premiera Tuska jako podnoszenie podatków, a nie reformowanie finansów publicznych.

 

Rzeczywiście, w ramach gospodarki ogólnoświatowej, albo przynajmniej całego świata zachodniego, nie tylko w Europie, jesteśmy na etapie szukania oszczędności, czyli właśnie cięcia wydatków w sferze pieniędzy publicznych, ale również na etapie podwyższania podatków. Taka jest zawsze reakcja na każde zjawisko zmniejszających się dochodów państwa. Trzeba albo ciąć wydatki, albo zwiększać podatki. Trzeba gdzieś to równoważyć. Ja uważam, że Polska zachowuje pewien umiar. Ale powiem więcej, uważam że musimy wyciągać doświadczenia z ostatnich lat, kiedy okazało się, że uratowaliśmy skórę i wzrost gospodarczy, pomimo kryzysu w Unii Europejskiej, między innymi dzięki ważnemu, dużemu własnemu rynkowi wewnętrznego. Czyli zmniejszanie popytu może być groźne na przyszłość. To jest trudny wybór, trzeba posuwać się między dwoma skrajnymi rozwiązaniami. W moim przekonaniu na razie rząd polski wybiera taką drogę umiaru, czyli jednoczesnego oszczędzania i z drugiej strony niewielkiego podnoszenia podatków.

 

Tuż przed naszą rozmową opublikowane zostały wstępne szacunki PKB za 2011 rok – 4,3 procent. To nas sytuuje w absolutnej czołówce w Europie, jest ciut lepszym wynikiem niż oczekiwany przez rynki.

 

W 2012 roku będzie co najmniej 2,5 procent, a może 3 procent.

 

Ja bym to nazwał niewielkim sukcesem, bo to jest spowolnienie, choć mamy nadzieję, że ono będzie mniejsze niż gdzie indziej.

 

Patrzmy na to, co mamy za plecami, na Unię Europejską. My się spieramy w Polsce czy to będzie 2,5, czy 3 procent na plus, a inni się spierają czy będą mieli 2,5, czy 3 procent na minus. To jest zasadnicza różnica.

 

Jest na pewno pocieszające, że my się spieramy o to, o ile mniej źle będzie u nas niż gdzie indziej, ale chciałbym zapytać o inną rzecz.

 

Nie. O ile mniejsze będzie spowolnienie, bo spowolnienie nie jest skutkiem polskich decyzji, tylko sytuacji w całym regionie, w Unii Europejskiej.

 

Właśnie. I dlatego chciałem na koniec zapytać Pana Prezydenta: po tym krótkim rekonesansie w globalnych sprawach, który Pan tutaj, w Davos, przeprowadził, jakie Pan widzi zagrożenia dla polskiej gospodarki; zagrożenia, które mogłyby dodatkowo utrudnić sytuację, w której się znajdziemy, i na przykład być takim negatywnym czynnikiem, który mógłby spowodować większe spowolnienie niż to, o którym dzisiaj mówimy, gdzieś między 2,5 a 3 procent? Jakie są w tej chwili globalne zagrożenia, jakie jest ryzyko?

 

Według mnie ryzyka, które by mogło wpłynąć na pogorszenie planowanego na rok 2012 wzrostu gospodarczego, nie ma. Poza jakąś ewidentną katastrofą, rozpadem Unii – ale to są spekulacje, ja nie wierzę, żeby tego rodzaju zjawiska nastąpiły. Warto natomiast pamiętać o jednym, że w dłuższej perspektywie rozwoju gospodarczego musimy uwzględniać to, co dzisiaj już staje się barierą, to jest właśnie czynnik demograficzny. Starzenie się społeczeństwa polskiego jest faktem. To będzie miało wszechstronne implikacje w różnych obszarach życia gospodarczego i społecznego. Drugą barierą wzrostu, w moim przekonaniu, może być sytuacja w sektorze edukacyjnym: edukacja, szkolnictwo wyższe, nauka. Tutaj niewątpliwie mamy jeszcze wiele do nadgonienia i wiele do zmieniania, tak aby ten sektor sam potrafił konkurować na rynku światowym czy europejskim, ale także by młodzi Polacy potrafili konkurować z innymi Europejczykami, Chińczykami czy Amerykanami.

 

Ale tu możemy się pocieszać tym, że to jest nie tylko nasz problem, bo na system edukacyjny skarżą się w tym roku w Davos wszyscy. Panie Prezydencie, bardzo serdecznie dziękuję za spotkanie z widzami TVN CNBC.

 

Dziękuję Państwu bardzo.

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.