przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 2 marca 2011

Prof. Nałęcz: Prezydent jest gwarantem ciągłości władzy państwowej

Monika Olejnik: A gościem Radia ZET jest profesor Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta Bronisława Komorowskiego wita Monika Olejnik – dzień dobry.

 

Tomasz Nałęcz: Witam panią, witam państwa.

 

Opalony prof. Tomasz Nałęcz, nie było pana przez kilka tygodni i się wiele zmieniło, Grzegorz Napieralski jest bardzo wysoko w sondażach, ma kilkanaście procent, ale przeskoczył w zaufaniu Donalda Tuska, Platforma Obywatelska słabnie, PiS zyskuje, zyskuje młodzieżą, młodzi ludzie chcą głosować na PiS – i co pan na to.

 

No rzeczywiście, nie dziwi mnie zwłaszcza ta pewna zmiana w oczekiwaniach młodych ludzi, bo młodzi ludzie chcą zmian zawsze i myślę, że poważnym zaniechaniem czteroletnich rządów Platformy, które osobiście uważam za udane, było właśnie nie spełnienie tego oczekiwania, tej zmiany, na którą młodzi ludzie oczekiwali. Z tego zaniepokojenia bierze się odmowa poparcia dla Platformy i siłą rzeczy poparcie PiS. No, ale w tym przypadku przestrzegam młodych ludzi, bo to jest zamienienie siekierki na kijek.


Ale Donald Tusk przestał przekonywać.

 

Myślę, że premier jest przytłoczony ciężarem tych wszystkich kłopotów, które spadają na Polskę.

 

To niech się troszkę otrzepie i pokaże, co potrafi zrobić.

 

Trzymam kciuki za premiera, bo to bardzo dobry premier. Osobiście bardzo uczciwy, chciałbym żeby Donaldowi Tuskowi się udało. Myślę, że najpoważniejszym problemem dla Donalda Tuska jest jego partia. To jest normalne zjawisko w warunkach demokracji, że partia rządząca od czterech lat z dużym, ciągle, zaufaniem społecznym jest przekonana, że wszystko jej wolno. I jak patrzę na zachowanie niektórych platformerskich baronów, to one są problemem i jak patrzę na coraz bardziej zmęczoną twarz Donalda Tuska to myślę, że to, to brzemię go coraz bardziej przytłacza.

 

W najnowszej „Polityce” premier Donald Tusk nie zapowiada rekonstrukcji rządu, mówi o tym, że nie odejdzie ani Grabarczyk, ani Bogdan Klich, ani Tomasz Arabski, to jest o tyle zaskakujące, że jeszcze niedawno premier powiedział, że być może nastąpią jakieś zmiany po raporcie Jerzego Millera, ministra Jerzego Millera w sprawie katastrofy smoleńskiej.

 

Z satysfakcją tę deklarację przyjąłem, że premier nie zamierza czarować Polaków taką rekonstrukcją gabinetu, bo to byłaby taka sztuczka zgodna z tym wizerunkiem Tuska, który kreowała zwłaszcza opozycja, że jest człowiek żyjący na użytek mediów, na użytek polityki medialnej. Myślę, że taką deklaracją, że premier nie chce czarować wyborców taką pospieszną zmianą rządu Tusk utwierdza ten wizerunek polityka odpowiedzialnego.

 

No dobrze, ale jeżeli minister spraw wewnętrznych mówi, że ten raport będzie bolał, bardzo będzie nas bolał, to znaczy, że są błędy po naszej stronie, a za błędy ktoś odpowiada, prawda, jeżeli ktoś popełnił błędy to muszą być konsekwencje. A jeżeli premier już mówi a priori, że żadnej rekonstrukcji nie będzie, to...

 

Jestem przekonany pani redaktor, że jeśli były błędy, to powinny być też konsekwencje, rozumiem, że premier taką deklaracją odnosi się do tego stanu z dnia wypowiadania tych słów, że nie uprzedza wypadków. Dobrze pamiętam słowa premiera, który mówił właśnie, że jeśli będą jakieś sytuacje, które będą wymagały konsekwencji...

 

Nie, nie, premier, mam wrażenie czytając ten wywiad, że premier mówi, że nie będzie żadnych zmian w rządzie, abstrahując od tego, co się zdarzy w raporcie.

 

Donald Tusk kilkakrotnie zaskoczył opinię publiczną, także i mnie, zdecydowaniem swoim i radykalizmem w podejmowaniu decyzji w obliczu nowych faktów i nowych informacji. I jestem przekonany, opierając się na dotychczasowych wydarzeniach, że jeśliby raport komisji ministra Millera ujawnił fakty, które by wymagały wyciągnięcia odpowiedzialności wobec osób, to premier się nie zawaha, tak mi się wydaje, gdyby postąpił inaczej zaskoczyłby mnie.

 

Gościem Radia ZET jest prof. Tomasz Nałęcz, córka Lecha Kaczyńskiego jest zaskoczona tym, że profesor, że Władysław Bartoszewski powiedział w wywiadzie dla „Die Welta”, dodatku kulturalnego – „jeśli ktoś się bał, to nie Niemców” – mówił o czasach wojny – „gdy niemiecki oficer widział mnie na ulicy i nie miał nakazu aresztowania niczego nie musiałem się obawiać, ale gdy sąsiad Polak zauważył, że kupiłem więcej chleba niż zwykle, wtedy musiałem się bać” – córka Lecha Kaczyńskiego pisze na blogu niezależna.pl: „Przykre, że jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności w naszym kraju do rangi powszechnie szanowanego autorytetu wynoszone są często postaci, które bez jakichkolwiek zachowań są w stanie psuć i dzisiaj nadszarpywać wizerunek naszego narodu”.

 

Zaskoczył mnie ten wpis i to bardzo, bo bardzo współczuję pani Marcie Kaczyńskiej, no życie ją dotknęło tak boleśnie, że trudno o bardziej dotkliwy cios. Natomiast no, apelowałbym do niej o pewien umiar i rozwagę, bo jeśli chce się wypowiadać na temat II wojny światowej to naprawdę trzeba na ten temat zgromadzić jakąś wiedzę, wiedzę, którą Władysław Bartoszewski ma – po pierwsze – z autopsji, poza tym z wieloletnich badań tej epoki. Myślę, że mało jest w Polsce najwybitniejszych badaczy, którzy by się ośmielili korygować wypowiedzi Władysława Bartoszewskiego na temat II wojny światowej. Nic tak nie uskrzydla, jak ignorancja żeby nie powiedzieć mocniej, myślę że właśnie ignorancja uskrzydliła panią Martę Kaczyńską, a to nie jest dobre uskrzydlenie. No zaskoczyła mnie tą deklaracją, moim zdaniem skompromitowała się po prostu, w sposób ogromny.

 

1, 2, 3, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.