przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Prof. Nałęcz o inicjatywie marszu 11 listopada

Doradca Prezydenta RP Tomasz Nałęcz

Wywiad z Doradcą Prezydenta RP Tomaszem Nałęczem ukazał się w "Rzeczpospoltej" 13 sierpnia 2012 roku.

 

Prezydent Bronisław Komorowski wygłosił 1 sierpnia apel do weteranów Powstania Warszawskiego o udział 11 listopada w „wielkim wspólnotowym marszu niepodległości”. To był apel wygłoszony ad hoc czy prezydent ma konkretny plan nowej inicjatywy na Święto Niepodległości?

 

Tomasz Nałęcz: Nie tyle plan, ile podsumowanie rozmów prezydenta z kombatantami, którzy są u niego częstymi gośćmi. To było nawiązanie do rozmów, które stały się szczególnie intensywne po 11 listopada ubiegłego roku. Wszystkimi wstrząsnęły sceny zamieszek z ulic Warszawy. Kombatanci byli tym bardzo zbulwersowani. Wiadomo, że odpowiedzią na to nie mogą być środki administracyjne czy użycie sił porządkowych, ale wspólnotowy marsz, w którym jest miejsce dla każdego. Zobacz także: Hołd bohaterom Powstania Warszawskiego

 

Prezydent zdecydował się zwrócić do kombatantów, aby patronowali temu marszowi. Trudno sobie wyobrazić ludzi bardziej godnych.

Oni są poza podejrzeniem o doraźną interesowność polityczną...

 

Ale prezydent już nie. Jest politykiem, który myśli o reelekcji.

 

Zgoda, dlatego ma tu być patronat kombatantów. Prezydent w bardzo godnym miejscu, pod pomnikiem Powstania Warszawskiego, nawiązał do swoich rozmów z kombatantami, zwrócił się do nich z prośbą o podjęcie tej inicjatywy. To ma być pochód nawiązujący do wielkich narodowych marszów z lat 1916 i 1918. W środę, na spotkaniu w Pałacu Prezydenckim, w gronie osób i instytucji zainteresowanych jego organizacją, padały nawiązania do pochodu z 3 maja 1916 r. i 16 listopada 1918 r., kiedy na Trakcie Królewskim były setki tysięcy warszawiaków.
 

Marzeniem prezydenta jest, aby było jak najmniej negatywnych emocji związanych z tym pochodem. Apel do kombatantów spotkał się z różnymi komentarzami. Najgłośniejsze zawsze będą te nieżyczliwe. Czytałem np. tekst o kradzieży marszu niepodległości. To absurd, bo jak prezydent Rzeczypospolitej, pochodzący z wolnych wyborów, proszący kombatantów o udział w obchodach, może coś ukraść? Jestem historykiem II Rzeczypospolitej. Gdyby ktoś wtedy powiedział, że prezydent Rzeczypospolitej chcący świętować z kombatantami rocznicę 11 listopada kradnie coś ONR-owi, zostałby skierowany na leczenie. Prezydent z chęci maksymalnego obniżenia napięcia politycznego chce, aby najważniejszymi postaciami w tym pochodzie byli kombatanci. A oni podkreślali to, że powinien być to pochód otwarty dla wszystkich.

 

Kto uczestniczył w tym spotkaniu?

 

Byli gen. Ścibor-Rylski, przewodniczący Związków Powstańców Warszawskich, jego zastępca płk Edmund Baranowski, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Stanisław Oleksiak, prezes Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy BCh mjr Stanisław Ozonek, prezes Związku Inwalidów Wojennych płk Marian Kazubski i prezes Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych płk Henryk Strzelecki. Lista jest cały czas otwarta – tak, aby żadna organizacja kombatancka nie była wykluczona. Była też prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Także przedstawiciele MON, Ministerstwa Kultury, Muzeum Historii Polski, Muzeum Powstania Warszawskiego. Jednym i z dusz projektu są dyrektor MPW Jan Ołdakowski i jego zastępca Dariusz Gawin.

 

Dyrektor MPW przedstawił ogólny pomysł pochodu, który mógłby przejść od placu Piłsudskiego do Belwederu, czyli drogą, gdzie są wręcz jakby stacje niepodległości w postaci pomników: prymas Wyszyński, Witos, Paderewski, Grot-Rowecki, Dmowski i Piłsudski. Wszyscy byli zgodni, aby maksymalnie odpolitycznić pochód. Bez partyjnych haseł.

 

Prezydent pójdzie w pochodzie?

 

Z wypowiedzi prezydenta wynika, że jest gotów w nim uczestniczyć. Kombatanci też na to liczą. Podkreślam jednak, że patronem pochodu mają być kombatanci.

 

Pomysł narodził się pod wrażeniem incydentów z zeszłego roku. Obawiam się, że może być to impreza jednorazowa, o której wszyscy zapomną w następnych latach.

 

W czasie spotkania jeden z uczestników powiedział, że warto zaapelować o organizowanie podobnych marszów w innych miastach. Ktoś przypomniał, że w wielu miejscowościach już są takie marsze. Kontekst wypowiedzi świadczył o tym, że każdy chce, aby te imprezy powtarzały się w następnych latach.

 

„Narodowej solidarności i wspólnotowości potrzeba nam dzisiaj jak powietrza” – to słowa prezydenta z apelu do weteranów. Jest klimat dla tej inicjatywy?

 

Wydaje mi się, że tak. Intencją kombatantów i innych uczestników spotkania jest wspólnotowy charakter pochodu. Generał Ścibor-Rylski mówił, że on chce, aby przyszła też młodzież z ONR. Ktoś odpowiedział, że to będzie bardzo trudne, że jeśli przyjdą, to tylko pod pomnik Dmowskiego. Odpowiedział, że to też będzie dobrze. Na sali dominowało przekonanie, aby nie robić pochodu przeciw komukolwiek.
 
Rozmawiał Piotr Gursztyn.
 

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.