przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 23 maja 2011

Prof. Kuźniar o kandydaturze Polaka na szefa MFW i o planach wizyty Obamy w Polsce

Prof. Roman Kuźniar, Doradca Prezydenta RP

Konrad Piasecki ("Kontrwywiad" RMF FM): W poniedziałkowy poranek doradca prezydenta profesor Roman Kuźniar, dzień dobry, witam.


Roman Kuźniar: Dzień dobry, kłaniam się pięknie.


Panie profesorze, czy pana cieszy ta nadzwyczajna czujność naszych służb troszczących się, by nikt i nic nie uchybiło rządzącym?


To jest zawsze sprawa sposobu reagowania na rzeczy, które muszę powiedzieć, są naganne, które ja z trudnością znoszę. Przecież wiemy bardzo dobrze, że polski internet to bardzo często rynsztok.


Oczywiście Internet bywa straszny, bywa nieprzyzwoity, bywa wulgarny…


Ale, nie można tak mówić, że bywa i w związku z tym nic z tym nie robimy.


Ale, uważa pan, że wchodzenie agentów z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego…

 

… nie, nie uważam.


… o szóstej rano na zlecenie prokuratury…

 

Od razu mówię, nie uważam. Nie uważam. Trzeba szukać sposobu na jedno i na drugie. To znaczy, umiejętności reagowania i jednocześnie, powiedziałbym, łagodzenia tej dzikości, tej brutalności wypowiedzi, która ma miejsce na forach internetowych.


Boję się, że prokuratura i ABW jej nie złagodzą. Wręcz przeciwnie, rozgrzeją jeszcze silniejsze emocje.


Ja się zgadzam, tylko, że z drugiej strony, żebyśmy nie popadali ze skrajności w skrajność, że tak powiem. Myśmy już popłynęli w warunkach złotej wolności jako Polska i powinniśmy być szczególnie wyczuleni na zdolność łączenia wolności z jakimś elementarnym porządkiem społecznym.


Nie uważa pan, że prezydent powinien zaapelować, by nie przesadzano z tą troską o jego wizerunek, żeby nie posuwano się za daleko?


Już to zrobił, już to zrobił. Akurat, jeżeli chodzi o prezydenta tu się nie obawiam, bo prezydent jest fanem wolnego słowa, zabiegał o wybudowanie pomnika Wolnego Słowa, także z całą pewnością ta akcja jego akurat nie ucieszyła.


Panie profesorze, czy Polaka powinna wywiesić białą flagę w batalii o fotel po Strauss-Kahnie? Uznać, że nie mamy szans?


Nie, ja nie sadzę, żeby to była sprawa wywieszenia białej flagi. Po prostu schodzi o realizm, o ocenę od samego początku.

Patrząc realistycznie, mamy na to jakiekolwiek szanse, czy żadnych absolutnie?


Ja myślę, że sam fakt, że naszych świetnych ekonomistów wymienia się w tym kontekście, czy profesora Balcerowicza, czy profesora Belkę, to super, bo to dodatkowy splendor dla naszej gospodarki. To przecież wzięło się stąd, że Polska prowadzi bardzo dobrą politykę makroekonomiczną. Dokonała właściwie cudu gospodarczego, takiego jak Niemcy w swoim czasie na przełomie lat 50-tych i 60-tych. Natomiast jednak zawsze jest tak, że jeżeli chodzi o szefów tych dwóch wielkich instytucji finansowych, to oni reprezentują duże pieniądze. Nie w sensie, że pochodzą z bogatych rodzin, tylko stoją za nimi wielkie, mocne waluty. Waluty światowe.


Nasza złotówka nie jest na tyle mocna, żeby w tej konkurencji walut się liczyć.


Jeszcze nie, za parę lat będziemy walczyć o to, żeby przedstawiciel naszej waluty euro był szefem Funduszu czy Banku.


Ale czy to jest tak, że w takim wyścigu liczy się, jak w igrzyskach olimpijskich wedle starożytnej idei, sam udział, czy jednak nie warto walczyć, jeśli ma się przegrać?


Ja nie sądzę, żeby miała miejsce walka z polskiej strony. Natomiast to jest tak rzeczywiście, że jeżeli w jednych czy drugich zawodach ktoś się dobrze pokaże, to dobrych stanowisk w międzynarodowych instytucjach finansowych i gospodarczych jest więcej niż jedno. Osoby, które dobrze pokażą się dzisiaj, mogą liczyć na to, że być może - jeżeli będą zainteresowane - otrzymają propozycje czegoś innego w najbliższym czasie.


Używając nazwisk, warto Leszka Balcerowicza pokazywać światu i po cichu mówić: mamy swojego kandydata, gdyby zapanował jakiś pat?


Zdecydowanie tak. Bez iluzji, ale jednocześnie tak, dlatego, że profesor Leszek Balcerowicz to jest legenda, to jest świetny ekonomista i nie mam żadnych wątpliwości, że jako szef Banku Światowego czy MFW byłby absolutnie świetnym prezesem czy dyrektorem jednej czy drugiej instytucji.


Ale nie będzie nim.


Nie, nie sądzę. Dlatego, że tak, jak powiedziałem, musi stać za nim jakaś wielka waluta.


A kto wygra tę batalię w takim razie, patrząc realistycznie?


Wszyscy mówią, że Francuzka, która jest rzeczywiście znakomita jako ekonomistka, jako specjalistka od finansów europejskich czy światowych tak, że nie byłoby źle, gdyby wygrał właśnie ktoś ze strefy euro.

 

A nie jest w takich rozgrywkach tak, że Francja się jednak Strauss-Kahnem i jego przypadkiem trochę skompromitowała, że spada to trochę na ten kraj?


Zgadzam się, ale pani Lagarde ma jeszcze jeden atut - niezależnie od tego, że jest świetna - jest kobietą, a jeszcze do tej pory żadna kobieta nie stała na czele ani Banku Światowego ani Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Tak, że uważam, że to jest rzecz, której nie można ignorować.


Barack Obama już w samolocie lecącym do Europy. Wierzymy, liczymy, mamy nadzieję, że przywiezie nam w piątek i sobotę jakiś miły prezent?


Ach, pan ciągle o te prezenty pyta. Ja już powiedziałem, Polska jest takim krajem, że jest dużym dzieckiem, a nie małym. Nie czekamy na pana prezydenta Obamę jak na Świętego Mikołaja. Była świetna rozmowa w grudniu. Jest to kontynuacja dobrego kontaktu, dobrych rozmów na najwyższym szczeblu pomiędzy Polską i Ameryką i to już samo w sobie jest ważne.


W dyplomacji takie gesty, rozmowy, spotkania bardzo się liczą, ale obywatele i dziennikarze zastanawiają się... baza amerykańskich samolotów, pana zdaniem to jest w ogóle możliwe?


Dziennikarze próbują wmówić obywatelom, że oto należy nam się coś od Ameryki. To jest możliwe, rozmowy się toczą. Jeżeli taka baza mogłaby być w Polsce ulokowana, to dobrze.


A to jest realne?


To jest realne, to się pojawiło już w Ameryce, jak pamiętamy bardzo dobrze. I rzeczywiście jest sporo detali, które muszą być przedyskutowane, zanim podpisy zostaną złożone, dlatego te rozmowy się przeciągają. Nie chcę wchodzić, nie chcę tutaj wyręczać przedstawicieli Ministerstwa Obrony, bo oni mają swoje powody, dla których chcą, żeby ta umowa była bardzo dobra i nie budziła jakichś kolizji w przyszłości. To nie tylko jest realne, ja jestem absolutnie przekonany o tym, że tak właśnie będzie.


Czyli będziemy podsuwać Amerykanom tę koncepcję: zbudujcie stałą bazę lotniczą w Polsce.


Chodzi o wykorzystanie jednej z polskich baz lotniczych, które są zresztą bazami Sojuszu Północnoatlantyckiego. Także tam nie są potrzebne jakieś wielkie modyfikacje, wielkie zmiany, żeby amerykańska eskadra mogła stacjonować i żeby polscy piloci mogli wspólnie ćwiczyć z amerykańskimi kolegami i doskonalić swoje umiejętności. To nie jest wielka filozofia w sensie technicznym.


Ma pan już w głowie plan tej wizyty? Wie pan, jak ona będzie wyglądać?


No tak.


Zastanawia mnie to spotkanie z rodzinami ofiar katastrofy smoleńskiej. Co to będzie?


To nie jest moja sprawa ani sprawa urzędu, który reprezentuję. Ja zajmuję się bardziej stroną koncepcyjną, merytoryczną. Natomiast rzeczywiście strona amerykańska - co zrozumiałe - chciała także wprowadzić do tego programu takie punkty, które z ich perspektywy są ważne. Prezydent Obama także ma swój elektorat. Nie tylko w Polsce dziennikarze czy społeczeństwo interesuje się tą wizytą. Także on będzie pytany przez amerykańskie media i publiczność, po co był w tej Polsce i co załatwiał.


A zaproszenia na to spotkanie wystosowuje Ambasada Amerykańska czy to jest domena prezydenta?


Tak, zrobią to Amerykanie, natomiast to wszystko oczywiście jest konsultowane ze stroną polską.


Jarosław Kaczyński spotka się z Barackiem Obamą w związku z tym?


Nie potrafię powiedzieć. Proszę pytać prezydenta Obamę lub Jarosława Kaczyńskiego. Te wątki wizyty nie leżą w zakresie moich kompetencji.


A wizyta prezydenta Obamy w Krakowie, na grobie Lecha Kaczyńskiego, to jest w ogóle możliwe?


Był taki plan, ale to tak zawsze jest. Ja pamiętam - bo uczestniczyłem w przygotowaniu bardzo wielu wizyt, że początkowo zapowiedzi - jeśli chodzi o czas i możliwości - są bardzo duże, a później tego czasu jest coraz mniej i trzeba eliminować pewne elementy. Rzeczywiście był projekt wizyty prezydenta Obamy w Krakowie, oczywiście nie tylko ze względu na grób Lecha i Marii Kaczyńskich, ale ze względu na to, że Kraków w ogóle jest atrakcyjnym miejscem i prezydent Obama - zwłaszcza, gdyby był z żoną - miałby wielką ochotę, żeby Kraków zobaczyć.


Ale ten plan to już melodia przeszłości?


Tak, to już melodia przeszłości.


Tego nie będzie?


W tej fazie przygotowań wygląda na to, że nie.


 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.